Z barykady na barykadę (POSŁUCHAJ)

W zielonej peruce na głowie, ze znaczkiem w klapie, z trąbką i z telefonem, przez który nieustannie wrzucają na fejsbuka nowe posty. Kim są ludzie, których widzimy na ulicach w pierwszych szeregach społecznych marszy i demonstracji? Kto dziś buduje społeczeństwo obywatelskie?

Ależ to była rozmowa. Telefon zadzwonił, podsłuch zaczął trzeszczeć, jakiś facet za oknem ryknął do swoich kumpli, a nam ta godzina upłynęła nie wiadomo kiedy. Marek Kossakowski fantastycznie i przezabawnie opowiada o swoich doświadczeniach w podziemiu i o meandrowaniu energii społecznej.

– Poszedłem do regionu Mazowsze. Nie było ubeków. (….) Myśmy wtedy zaczęliśmy ewakuować sprzęt. Wsiadłem do malucha z maszyną IBM, potem biegłem z nią wśród czołgów, zobaczyłem, że nie zdjąłem opaski solidarności z ramienia, ale nikt jakoś nie zwracał na to uwagi. Potem jeszcze wróciłem do tego regionu, w tym momencie ZOMO już atakowało od Placu Zbawiciela, na placu była duża manifestacja, armatki wodne, pałowanie ludzi, ja się przebiłem, dobiegłem jeszcze do zabarykadowanych już drzwi regionu, wbiegłem na drugie piętro do naszego pokoju Niezależności i tak się rozglądałem, co jeszcze można wziąć. I zobaczyłem paczkę długopisów BIC. I ją wziąłem, i wybiegłem tylnymi drzwiami, a ZOMO już wyłamywało drzwi.

– A jak to się stało, że cię złapali i internowali?

– Przez kożuch.

Marek Kossakowski, rocznik 1952, współprzewodniczący Partii Zieloni w rozmowie z Moniką Piątkowską.

 

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (brak ocen)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP