Miałam szczęście, bo zgwałcono mnie na terenie Francji, nie w Polsce

W Polsce psycholog stwierdziła, że to nie był gwałt, tylko nieporozumienie: „nie dogadaliście się”. Moja siostra ma 11 lat, zbliża się do tego momentu, kiedy kobieta przestaje być człowiekiem, a staje się obiektem seksualnym. To z myślą o niej podpisałam petycję „ratujmy kobiety”.

Poniżej publikujemy kolejny list, który otrzymaliśmy w odpowiedzi na tekst Agnieszki Stupkiewicz-Turek. Imię i nazwisko autorki pozostaje do wiadomości redakcji.

Czytaj tekst Agnieszki Stupkiewicz-Turek Śmierdzące jajo. Od urodzenia aż do śmierci

Rodzisz się. Pech chciał, że urodziłaś się dziewczynką w Polsce. Nie będziesz miała łatwo na tym świecie. Na każdym kroku ktoś będzie zainteresowany, abyś dokonywała „właściwych” wyborów. Kłody pod nogi ze strony państwa, kościoła, wszechwiedzących organizacji prawniczych, które tylko marzą, aby napisać ustawę, która ogranicza Twoje prawo do życia.

 

Mam 23 lata, jestem ofiarą gwałtu, jednego z tych, które nie kwalifikują się jako „legitimate rape”. Piłam tego wieczora, raptem drugi raz w życiu. Nie byłam w stanie się bronić, choć byłam przytomna. Nie sądziłam, że kiedykolwiek przez myśl mi przejdzie, że miałam szczęście.

A miałam, bo do gwałtu doszło na terenie Francji, a nie w Polsce. Przesłuchała mnie policjantka, samo przesłuchanie było przeprowadzone profesjonalnie i taktownie, mogłam też poprosić bez żadnych problemów o tłumacza. W szpitalu też zajmowała się mną lekarka, a nie lekarz. Wszystkie badania przeprowadzono w sposób delikatny. Dostałam również „pigułkę po” i zapewniono mi pomoc psychologa.

Wróciłam do Polski. Ginekolog, gdy wspomniałam, że padłam ofiarą gwałtu i dostałam pigułkę po, tylko parsknął i bąknął coś w stylu „wszystkie teraz tak mówią”. Zgłosiłam się na terapię. Psycholog najpierw przyznała, że nigdy nie zajmowała się przemocą seksualną, a wysłuchawszy mnie, stwierdziła, że to nie był gwałt tylko nieporozumienie: „nie dogadaliście się”. Poradziła, żebym wypisała swoje „żale wobec tego pana” na kartce i potem kartkę podarła. Miało mi to pomóc na lęki i kłopoty ze snem.

Moja siostra ma 11 lat, już jej biust rośnie, ma miesiączki. Zbliża się do tego momentu, kiedy kobieta przestaje być człowiekiem, a staje się obiektem seksualnym, jak pisze Agnieszka Stupkiewicz-Turek. Nie jest zainteresowana chłopcami, czasem wspomina, że chciałaby wziąć ślub ze swoją najlepszą przyjaciółką. Martwię się o nią, boję się, że jeśli spotka ją dramat gwałtu czy niechcianej ciąży, to nie otrzyma pomocy. To z myślą o niej podpisałam petycję „ratujmy kobiety”.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Autor: Brittanie Loren Pendleton

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +144, liczba głosów: 180)
Loading...