Poprawność powszechna – polemika z tym, co słychać w Rio

Dyskryminacja często wynika z niewiedzy i głupoty, czego dowiedli komentatorzy TVP, a co przytacza autorka felietonu w „Tygodniku Powszechnym”. To bardzo dobrze, że przytacza i wytyka palcem. Czasem jednak głosiciele liberalnych idei, które zresztą sam wyznaję, niechcący wystawiają je na śmieszność. Szukają problemu tam, gdzie go nie ma. Przecież nie ma nic seksistowskiego w dostrzeganiu kobiecości.

Wystarczy trochę oleju w głowie i można naprawdę znielubić katolików w Polsce. Nawet nie mając złej woli, nawet będąc teoretycznie jednym z nich. Nie potrzeba wiele, by wyrobić sobie kiepską opinię – jeden losowy tekst w mediach na temat znanego redemptorysty, bądź rzut oka na pewnego redaktora Tomasza, głowę wielodzietnej rodziny, człowieka świętszego od papieża. Wiecie, chodzi o polski katolicyzm narodowy, taki co to mówi, że „musi się pani liczyć ze stanowiskiem kościoła, czy pani chce, czy nie”. Tym bardziej cenię sobie obecność „Tygodnika Powszechnego” – chrześcijański głos przeciwstawny wszystkiemu, co można wrzucić do worka z napisem „Fronda”. „Tygodnik Powszechny” zawsze osobiście odbierałem jako chrześcijański głos rozsądku, którego żywym symbolem w mediach był ks. Adam Boniecki.

Dziś jednak odniosłem wrażenie, że jeśli chce się pokazać, jak być katolikiem, ale takim liberalnym, postępowym i otwartym, łatwo pójść o krok za daleko. A to o tyle niebezpieczne, że łatwo osiągnąć wtedy zupełnie niezamierzone efekty. Tak jak zrobiła to Pani Kalina Błażejowska w poniedziałkowym felietonie dla „Tygodnika Powszechnego”, zatytułowanym „Co słychać w Rio”. O ile pewnie światopoglądowo z Autorką bym się w większości spraw zgodził i chętnie przybił piątkę, to jednak w tym konkretnym wypadku zupa została mocno przesolona.

Na początku tekstu autorka wytyka seksizm i rasizm komentatorom sportowym TVP, prowadzącym transmisje z Igrzysk w Rio. Dodaje, że wystarczyło jej kilkanaście godzin oglądania zawodów, żeby na takie kwiatki trafić. Czytając początek, byłem przekonany, że będzie to jeden z tych tekstów, z którymi się zgodzę, przeczytam i pójdę sobie dalej. No bo faktycznie, wyśmiewanie oszczepników z Trynidadu i Tobago, że niby tam nawet nie wiedzą jak wygląda oszczep, brzmi co najmniej obrzydliwie. Wspominanie w kontekście kolarek torowych o tym, że rzadko widzi się kobietę na rowerze bez koszyka, świadczy o braku rozumu i godności człowieka u autora tych słów, a dodatkowo o kiepskim poczuciu humoru. Wspomnienie o oskarżonych o gwałt kubańskich siatkarzach, iż zabawili się nieco zbyt ostro także pokazuje, że ktoś tu obleśnie mlaszcze jęzorem, nie bardzo zdając sobie sprawę z tego, co właśnie powiedział. I tu się z panią Kaliną zgadzam totalnie.

Dalej jednak padają kolejne zarzuty, między innymi o to, że Maja Włoszczowska była nazywana w zdrobniały sposób, a imiona innych naszych sportsmenek wypowiadane były w zdrobniałej formie, podczas, gdy mężczyzn – nie. A ja się pytam, co jest złego w nazwaniu Joanny Joasią, a Marii Marysią? Pozwólmy, by kobiety uprawiające sport były też kobietami, nie twórzmy bezpłciowej postaci sportowca. Dla wielu z nich uprawianie sportu nie musi oznaczać stawiania się na równi z mężczyznami, nie każda kobieta-sportowiec jest zdeklarowaną feministką. Szukając seksizmu na siłę za chwilę dojdziemy do wniosku, że skoro zawody odbywają się bez podziałów rasowych, idea olimpijska powinna przeciwstawić się także dyskryminacji płciowej. Zrównać kobiety z mężczyznami i nakazać im startować we wspólnych zawodach.

Naprawdę nie ma nic seksistowskiego w dostrzeganiu kobiecości, aczkolwiek między jednym a drugim granica może często okazać się bardzo cienka. Wręcz niedostrzegalna. To trochę jakby za dyskryminację uznać przepuszczanie kobiety w drzwiach. Rozumiem, że występuje tu potrzeba mocnego podkreślenia swojego liberalizmu i odcięcia się od narodowego Kościoła polskiego pod patronatem Tomasza Terlikowskiego; doceniam to. Ale nic na siłę, nie o to przecież chodzi. A stanowisko „Tygodnika Powszechnego” na temat dyskryminacji i równouprawnienia wszelkiego rodzaju i bez tego jest wystarczająco jasne, znane i cenione.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -11, liczba głosów: 23)
Loading...