Restauracjom przy Dobrej grozi eksmisja. Czy właściciel terenu pozostanie obojętny na odzew mieszkańców?

Wskutek działań lokatorów i bierności właściciela terenu przy ul. Dobrej 14/16 restauracjom Wars i Sawa oraz A Nuż Widelec grozi eksmisja. Decyzja uprawomocni się 14 września. Zaniepokojony tą sytuacją sąsiad z Powiśla nadesłał do redakcji poniższy list. W budynku znajduje się też studio Radia Medium Publiczne.

Teren przy ul. Dobrej 14/16 należy do Akademii Muzycznej przy Okólniku. Znajduje się na nim parking wynajmowany na godziny, dwuszereg obszernych garaży oraz piętrowy budyneczek, w którym od pięciu lat funkcjonuje kawiarnia Wars i Sawa (od ponad roku można w niej zamówić pizzę z pieca opalanego drewnem, co jest rzadkością w Warszawie). Od ponad dwóch lat działa też obok Warsa i Sawy A Nuż Widelec – maleńki bar z oszkloną werandą, w którym można zjeść kolację i napić się dobrego wina. Budyneczek mieści również pracownię ceramiczną Alchemicus, rozgłośnię radia internetowego Medium Publiczne, klubik dla dzieci, a w garażach mieści się pracownia malarska oraz zakład naprawy rowerów. Dwa lata temu na dziedzińcu przed budyneczkiem artyści rzeźbiarze zbudowali dużą łódź wiślaną z dziobem w kształcie głowy czapli, która od tego czasu pływa po Wiśle na odcinku od Zakroczymia do Kazimierza Dolnego.

Teren przy Dobrej 14/16 to prawdziwy skarb Powiśla, będący enklawą artystów, dziennikarzy, rowerzystów. Można tu i zjeść, i posłać dzieci na warsztaty, i obejrzeć wystawę obrazów, a przede wszystkim można się tu spotkać i rozmawiać w sporym oddaleniu od ulicy, dlatego miejsce przyciąga i celebrytów, i cudzoziemców, i mieszkańców Powiśla swoją niepowtarzalną atmosferą.

Wszyscy wiedzą, że miejsce to jest tymczasowe, a jednak z roku na rok jego fanów przybywa i stopniowo, wysiłkiem użytkowników, staje się ono coraz lepiej funkcjonujące, także w odbiorze społecznym.

O tyle dziwne wydaje się, że z inspiracji i determinacji kilku lokatorów sąsiednich kamienic, którym nie podoba się, że znad budyneczku unosi się z komina wąziutka strużka dymu z kilku szczapek drewna i że wiatrak pracuje tak, że słychać w nocy jego szum, miejsce to może przestać istnieć. Lokatorzy ci skierowali do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego wniosek przeciwko usytuowaniu w tym miejscu dwóch wspomnianych lokali gastronomicznych.

Wspomniani sąsiedzi doszukali się w dokumentacji terenu, że budynek ma przeznaczenie biurowe, a nie usługowe, i na tej podstawie zażądali eksmisji lokali gastronomicznych, a tym samym likwidacji zaplecza socjalnego dla wszystkich podejmowanych na tym terenie działań.

Akademia, jako właściciel terenu oraz strona w tej sprawie, nie podjęła żadnych działań w celu zmiany statusu budynku, zaś użytkowników zwodziła miesiącami, nie udzielając rzetelnych informacji na temat toczącego się postępowania administracyjnego w PINB.

Decyzja PINB, podjęta na podstawie litery prawa, a nie szerzej pojmowanego interesu publicznego, w wyniku której lokale mają zostać opuszczone, ma się uprawomocnić 14 września tego roku.

Jest więc jeszcze miesiąc, żeby działać i uratować pełną oddania pracę kilkudziesięciu artystów oraz społeczników, którzy przez lata ratowali to miejsce przed kompletną dewastacją i sprawili, że stało się ono licznie odwiedzaną i cenną dla Powiśla placówką kultury społecznej. Drugiego podobnego miejsca w naszym mieście nie uświadczysz.

Wesprzyj #Medium

Czy można jednym gestem nieczułego urzędnika skasować tak cenną inicjatywę oddolną mieszkańców, którzy stworzyli to miejsce? Czy można zmarnować ich ciężką pracę wkładaną latami w to miejsce tylko dlatego, że nie podoba się to parze ustosunkowanych prawników, którzy mieszkają w pobliżu? Właściciele lokali posiadają zgody wszelkich instytucji na prowadzenie lokali, strażaków, Sanepidu itp.

Czy oparta na kruczku prawnym decyzja PINB nie łamie w sposób drastyczny woli mieszkańców Powiśla, którzy już podpisują się pod społeczną listą oprotestowującą takie działanie?

Użytkownicy lokali są bezradni, gdyż stroną w sprawie jest Akademia Muzyczna, która pozostaje głucha i bierna, jak bywało za komuny, na ich starania o kontynuację działalności przynajmniej do czasu, aż obecny właściciel zdecyduje, co na tym terenie ma w przyszłości powstać. Na filię Akademii na razie się nie zanosi z powodu braku funduszy. Czy więc przez lata będzie nas straszyć pustka tego miejsca, tętniącego obecnie życiem?

The following two tabs change content below.