Od rzeczy, ale za to dla hajsu

Temu panu z lewej strony okładki poradziłabym, żeby zdjął okulary zanim się rzuci do bicia, bo wydłubywanie oprawek z łuku brwiowego może boleć. Temu panu z prawej nic już nie mogę poradzić. Może tylko tyle, żeby wcierał w szyję jakiś krem odżywczy, skoro chce zaistnieć jako „chłopak z okładki”.

Długo, bardzo długo zastanawiałam się czy pisać na ten temat.
Z jednej strony – każde zainteresowanie, cytowanie, przywołanie nazwiska czy tytułu to chcąc nie chcąc reklama. A tego należy unikać. Z drugiej strony – milczenie może wywołać fałszywe przekonanie o akceptacji pewnych wypowiedzi. A na to nie mogę pozwolić.

Pewien znajomy analizuje na FB teksty prawicowych tygodników, czasami pokazuje też okładki, można się pośmiać, można pokręcić z niedowierzaniem głową – ot, niewinna rozrywka. Kiedy jednak zobaczyłam zapowiedź kolejnego numeru jednego z tychże tygodników, a tam zdjęcie dwóch facetów przebranych w jakieś zbroje i podpis:

Polska kontra Homoimperium; Jak się bronimy przed terrorem „postępowców”.

postanowiłam osobiście przeczytać, o co kaman, bo mimo zaawansowanego wieku nie mogłam zrozumieć tego przesłania od rzeczy.

Grafik komputerowy chyba nie był przekonany co do słuszności tezy, którą miał zilustrować, bo starsi panowie, których główki dokleił do metalowych wdzianek miny mają nietęgie i na rycerzy nie wyglądają zupełnie. Ale jakkolwiek żenująco zabawna jest okładka, to już tekst o terroryzmie homoimperium nie dał mi spać spokojnie. Właśnie dopełniały się dni przed radosnym i pełnym pląsów spotkaniem młodzieży katolickiej z całego świata w Krakowie; Europą i Światem wstrząsały doniesienia o kolejnych zamachach; a tymczasem prawicowi piewcy miłości, prawa i sprawiedliwości postanowili wytoczyć działa przeciw ludziom, z którymi spotykają się na co dzień – przeciw lesbijkom, gejom, biseksualistom, transseksualistom i środowisku queer.

Temu panu z lewej strony okładki poradziłabym, żeby zdjął okulary zanim się rzuci do bicia, bo wydłubywanie oprawek z łuku brwiowego może boleć. Temu panu z prawej nic już nie mogę poradzić. Może tylko tyle, żeby wcierał w szyję jakiś krem odżywczy, skoro chce zaistnieć jako „chłopak z okładki”.

Bardzo trudno doszukać się jakiegoś sensu ukrytego w trzech ( fiu, fiu!) artykułach, zamieszczonych jeden po drugim, w których trzech (a właściwie czterech) facetów powtarza, że nie będą nikogo przepraszać, że sami się boją o tradycyjne rodziny (kobieta cispłciowa plus mężczyzna cispłciowy równa się bardzo wielka miłość i grupka pacholąt), że Katechizm Kościoła katolickiego absolutnie nie godzi się na żadne LGBTQ etc. A także – uwaga! –  że na „takie rzeczy” nie godzi się też „prawo naturalne”.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Psia krew.. Co może mieć na myśli przebrany w zbroję facet w średnim wieku, który w jednym zdaniu przywołuje na poparcie swej tezy nauki („nauki”) kościoła i „prawo naturalne”?

Zakładając, na potrzeby chwili, że chodzi o ius naturale nadal nie wiemy, z którym akurat poglądem filozoficznym identyfikują się obrońcy Polski przed Homoimperium.

I też na potrzeby chwili zakładamy, że na 100% nie chodzi im o naturę w sensie przyrodę. Wiem, że ryzykuję tą informacją głębokie załamanie u „konserwatystów”, jednak mam nadzieję, że coś im świta, że świat nie powstał w 7 dni, mężczyzny nie stworzył pan Bóg, kobieta nie jest z żebra Adama, a sprawy płciowości w kontekście behawioralnym i fizjologicznym w świecie zwierzątek nie są takie proste….

Panowie. W waszej potrzebie przebierania się, oglądania własnego wizerunku (bez obrazy) na półkach kiosków Ruchu czy sklepów spożywczych jest coś ludzkiego, chłopięcego, może nawet uroczego. W tym, co piszecie, nie ma nic. Jest żałosna pustka wystukanych dla pieniędzy słów. Próby obrażania nas, naszych bliskich, naszych rodzin nie są w stanie zaprzeczyć temu, co jest naturalne. Bliskości, miłości, przyjemności.

Może tego właśnie wam trzeba? Radości bycia z drugim człowiekiem, z  ludźmi w ogóle? Śmiechu ze szczęścia, a nie złośliwego rechotu?

Powtarzane przez was tezy mają, lekko licząc, koło 100 lat. Są nudne jak flaki z olejem, wsteczne i głupie – ponieważ staracie się za wszelką cenę wzbudzić w ludziach niechęć do drugiego człowieka, poniżacie słownie innych, demonstrujecie jakieś swoje głęboko ukryte marzenia. Dla kasy jesteście w stanie napluć na siebie i na drugiego człowieka.

Może trochę odwagi? Może wyskoczcie z tej swojej okładki (przy okazji – pierwszy i ostatni raz kupiłam wasz periodyk, nie przekonała mnie ani męska redakcja, ani reaktywny sposób uprawiania publicystyki, ani poziom „dziennikarstwa”) i stańcie na żywca np. naprzeciw mnie. Nie jestem duża, powinno być łatwo sprać mnie spektakularnie. Ale ostrzegam – jako pacyfistka mogę być nieobliczalna w ustawce o to, żebyście odszczekali wasze bzdury.

Jeśli czujecie lęk przed nieznanym – poszukajcie drogi, czytajcie, spotykajcie się – nawet w tych przebraniach (choć szczerze wątpię, czy będziecie się w nich dobrze bawić w jakimś nocnym klubie, bo gorąc jest okrutny), ale przestańcie obrażać innych. Wasza idiotyczna okładka mogła zranić mamę homoseksualnego chłopaka, mogła zaboleć rodzinę lesbijek, mogła uderzyć w bliską wam transseksualną osobę, która nie wie, że wy to wszystko wypisujecie nie z przekonania, ale dla hajsu, dla kasy, dla tych paru złotych.

Bo szczęśliwe chwile nie potrwają już długo, mimo wyparcia wiecie o tym doskonale. Więc co się napcha teraz do skarpety przyda się później, kiedy w siną dal odjadą profity z potakiwania i uwielbiania, a znowu zaczną liczyć się umiejętności.

I ta skarpeta może tłumaczyć po co to robicie. Ale, czego doświadczyło już wielu przed wami: pieniądze to nie wszystko, panowie.

red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +29, liczba głosów: 31)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Anna Karolina Kłys

Ur. 1969, dziennikarka radiowa i telewizyjna. Od 1991 r. związana z pierwszą prywatną rozgłośnią w Poznaniu, Radiem S (obecnie Radio Eska). Pracowała jako prowadząca programy, reporterka i wydawca. Zaangażowana w sprawy społeczne (m.in. Amnesty International, Objector). Od 2003 roku zajmuje się fotografią. Opublikowała wywiad-rzekę z Bohdanem Smoleniem "Niestety wszyscy się znamy" (2011), "Brudne serca" (2014), "Tajemnica Pana Cukra" (2015).