ŚDM: Geje Sierakowskiego, geje Franciszka – rewolucja, która nie nadeszła

Jeffrey Bruno

Zgadzam się ze Sławomirem Sierakowskim, że nie warto lekceważyć fenomenu papieża Franciszka. Cieszyłbym się także, gdybym bez zastrzeżeń mógł wraz  z Sierakowskim uznać, że papież wykonuje dobrą lewicową robotę, gdy potępia neoliberalizm czy „dyskryminację kobiet, gejów”, uchodźców. Jako filozof, kieruję się jednak zasadą amicus Plato, sed magis amica veritas. Tym razem bardziej słuszny niż Sierakowskiego wydaje mi się pogląd ks. Dariusza Oko zamieszczony na łamach WPolityce.pl, że „Ateiści i lewacy w Polsce próbują zrobić z Franciszka swojego człowieka”.

Ale papież w zdecydowany sposób sprzeciwia się homoideologii i „gender”. Uznaję go za niemal słuszny, dlatego że Oko uogólnia, sugerując, że sprawa dotyczy wszystkich „ateistów i lewaków”, a tak nie jest. Jestem zdystansowany również do łączenia ze sobą ateizmu, lewactwa, „gender” i „homoideologii”, co jest charakterystyczne dla wypowiedzi Oko.

„Kim jestem, żeby ich oceniać?”

Męczy mnie już powtarzanie jak mantry, że Franciszek w jakiś szczególny sposób zmienił sytuację osób LGBTQ w Kościele rzymsko-katolickim. Pogląd ten ma bowiem słabe podstawy.

Wspomniany Sierakowski uważa, że Papież odebrał „katolikom prawo do odnoszenia się z nienawiścią, pogardą, poczuciem moralnej wyższości, z jaką w stosunku do osób LGTBQ odnoszą się partie polityczne, media, środowiska i organizacje uważające się za katolickie. W Polsce to standard na całej katolickiej prawicy”. Swój sąd opiera Sierakowski na tej wypowiedzi Franciszka: „Homoseksualiści nie powinni być dyskryminowani. Powinni być traktowani z szacunkiem”.

Karierę w mediach zrobiła jeszcze jedna wypowiedź Franciszka: „Jeżeli ktoś jest gejem lub lesbijką i poszukuje Boga, kim ja jestem, żeby ich oceniać?”. Sierakowski dostrzega tylko część tego poglądu: „Kim jesteśmy, by gejów oceniać?”. Nie zwrócono też dostatecznej uwagi, że Papież mówił dalej o tym, że „katechizm wszystko wyjaśnia”. Mówi, że nie powinni być marginalizowani, ale zintegrowani ze społeczeństwem”. I dalej: „Problemem nie jest orientacja, musimy być braćmi. Problemem jest lobbowanie poprzez orientację, bądź lobby chciwych ludzi, polityczne lobby, lobby Masonów, jest tyle różnych lobby. To jest problem”.

Pamiętać także trzeba, w jakich słowach Franciszek ocenił gender studies. Na spotkaniu z biskupami austriackimi miał nazwać ją „demoniczną ideologią”. Na jednej z audiencji generalnych z kolei: „Zastanawiam się, czy tak zwana teoria gender nie jest także wyrazem jakiejś frustracji i rezygnacji, która ma na celu zatarcie różnicy seksualnej, ponieważ nie potrafi już z nią sobie poradzić… Usunięcie różnicy jest w rzeczywistości problemem, a nie rozwiązaniem”.

Nauczanie Kościoła rzymsko-katolickiego przed Franciszkiem

Komentatorom takim jak Sierakowski wypada zalecić lekturę dokumentów kościelnych.

Wesprzyj #Medium

Katechizm Kościoła Katolickiego stanowi, że:

Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji” (punkt 2358). Jednocześnie jednak Katechizm uczy, że „«akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane». Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane” (2357) oraz że „Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej (2359).

Motyw szacunku wobec osób LGBTQ obecny jest także w deklaracji Kongregacji Nauki Wiary z 1975 r. Persona humana: „Z pewnością w sprawowaniu posługi duszpasterskiej należy takich homoseksualistów przyjmować z rozważną łagodnością i wzbudzać w nich nadzieję, że kiedyś przezwyciężą trudności w dostosowaniu społecznym. Należy również roztropnie osądzać problem ich winy”.

I tu podkreśla się jednak, że „nie wolno jednak posługiwać się żadną metodą duszpasterską, która dawałaby im moralne usprawiedliwienie z tego powodu, że akty homoseksualne uznano by za zgodne z sytuacją tych osób. Według obiektywnego porządku moralnego stosunki homoseksualne są pozbawione niezbędnego i istotnego uporządkowania. W Piśmie Świętym są one potępione jako poważna deprawacja, a nawet są przedstawione jako zgubne następstwo odrzucenia Boga. Sąd ten nie uprawnia do stwierdzenia, że wszyscy dotknięci tą nieprawidłowością, mają tym samym winę osobistą; świadczy jednak, że akty homoseksualizmu są wewnętrznie nieuporządkowane i w żadnym przypadku nie mogą zostać zaaprobowane”. Jedyne zatem, co mogą zrobić osoby LGBTQ to właśnie poszukiwać Boga decydując się na czystość.

Takie samo stanowisko wyrażone jest w liście duszpasterskim Kongregacji Nauki Wiary z 1986 r. Homosexualitatis problema. Mamy w nim wezwanie do „szczególnej troski duszpasterskiej”- zwraca się uwagę, że orientacja seksualna nie powoduje, że osoby LGBTQ przestają być szlachetne bądź „nie składają daru z siebie”, ale twierdzi się też stanowczo, że „gdy angażują się w aktywność homoseksualną, wzmacniają w sobie nieuporządkowaną skłonność płciową, która sama przez się charakteryzuje się samozadowoleniem. Jak ma to miejsce w każdym innym przypadku nieporządku moralnego, także aktywność homoseksualna przeszkadza w realizacji siebie i szczęściu, ponieważ sprzeciwia się stwórczej mądrości Boga. Odrzucając błędne opinie na temat homoseksualizmu, Kościół nie ogranicza, lecz raczej broni wolności i godności osoby, realistycznie i autentycznie rozumianych”.

Franciszek a LGBTQ

Właśnie w tym duchu Franciszek naucza w adhortacji Amoris laetitia i w swoich wypowiedziach. Podtrzymuje naukę Kościoła rzymsko-katolickiego, że osoby LGBTQ należy „przyjmować z łagodnością” i szacunkiem, jednocześnie wskazując, że związki jednopłciowe czy nieheteronormatywna aktywność seksualna są czymś moralnie niedopuszczalnym i są wyrazem wewnętrznego nieuporządkowania osób LGBTQ. Tak pisze o tym Franciszek w Amoris laetitia:

„Kościół przyswaja sobie postawę Pana Jezusa, który w bezgranicznej miłości ofiarował samego siebie każdemu człowiekowi bez wyjątku. Wraz z Ojcami synodalnymi zwróciłem  uwagę na sytuację rodzin, które przeżywają doświadczenie posiadania w swoim gronie osoby o skłonności homoseksualnej – doświadczenie niełatwe ani dla rodziców, ani dla dzieci. Dlatego chcemy przede wszystkim potwierdzić, że każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć «jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji»” , a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, należy natomiast zapewnić im pełne szacunku towarzyszenie, aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu” (nr 250).

„W trakcie dyskusji na temat godności i misji rodziny, Ojcowie synodalni zauważyli, że „odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem, nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”. To niedopuszczalne, „aby Kościoły lokalne doznawały nacisków w tej materii oraz aby organizmy międzynarodowe uzależniały pomoc finansową dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających «małżeństwo» między osobami tej samej płci” (nr 251).

W cytowanym wcześniej fragmencie wywiadu Franciszek mówi wprost, że nie może oceniać gejów i lesbijek poszukujących Boga. Co zatem z tymi, którzy Boga nie poszukują? Twierdzi też stanowczo, że „Problemem jest lobbowanie poprzez orientację, bądź lobby chciwych ludzi, polityczne lobby, lobby Masonów, jest tyle różnych lobby. To jest problem”.

O moralnie haniebnych naciskach zewnętrznych sił na Kościół rzymsko-katolicki pisał już Joseph Ratzinger w liście Homosexualitatis problema:

„Także w Kościele powstała tendencja, wytworzona przez różne grupy nacisku o różnych nazwach i różnym zasięgu, która usiłuje uchodzić za przedstawiciela wszystkich osób homoseksualnych, będących katolikami. W rzeczywistości jej zwolennikami są w większości osoby, które bądź lekceważą nauczanie Kościoła albo chcą je w jakiś sposób zmienić. Próbuje się zgromadzić pod egidę katolicyzmu osoby homoseksualne, które nie mają żadnego zamiaru zerwania z zachowaniem homoseksualnym. Jedną ze stosowanych metod jest wykazanie drogą protestu, że jakakolwiek krytyka lub zastrzeżenie wobec osób homoseksualnych, ich działania i stylu życia, jest po prostu formą niesprawiedliwej dyskryminacji.

Z tego powodu w niektórych państwach dochodzi do rzeczywistego manipulowania Kościołem, zyskując nawet poparcie jego pasterzy, podejmowanego często w dobrej wierze w celu zmiany norm prawodawstwa cywilnego. Celem takiego działania jest dostosowanie tego prawodawstwa do poglądów tych grup nacisku, zdaniem których homoseksualizm jest co najmniej rzeczywistością całkowicie nieszkodliwą, jeśli nie zupełnie dobrą. Chociaż praktyka homoseksualizmu poważnie zagraża życiu i dobru wielu ludzi, rzecznicy tej tendencji nie odstępują od swojego działania i nie chcą wziąć pod uwagę rozmiarów ryzyka, które jest w nim zawarte”.

I ten wątek nie jest więc u Franciszka niczym nowym.

Papieskie milczenie

Po dramatycznym liście rodziców osób LGBTQ do Franciszka oczekiwałem (bez specjalnej nadziei) na jakąś reakcję z jego strony. Skoro uznał, że dostrzega potrzebę przeproszenia mniejszości za akty niesłusznej dyskryminacji, to ŚDM, w kontekście wspomnianego listu i palącego problemu języka nienawiści w polskim Kościele rzymsko-katolickim (z ks. Dariuszem Oko na czele), dawały doskonałą ku temu sposobność. Ale w wypowiedziach Franciszka nie pojawiła się nawet aluzja do tych kwestii (korzystałem ze zbioru jego wypowiedzi, udostępnionego przez Laboratorium Więzi). A przecież nie idzie tu o próbę zmiany czy poluzowania doktryny, ale o dostrzeżenie, że od lat ludzie Kościoła rzymsko-katolickiego mają problem z szacunkiem, łagodnością i motywowaną duszpastersko troską, o której uczą kościelne dokumenty.

Także nie bez powodu przystań dla pielgrzymów LGBTQ działała nieoficjalnie na obrzeżach ŚDM. Z organizatorami spotkał się wcześniej tylko Stanisław Dziwisz, który — jak komentował zastępca rzecznika prasowego kurii, ks. Piotr Studnicki — kieruje się tym, „co mówi katechizm Kościoła katolickiego, czyli pełnym szacunkiem dla takich osób i troską, by nie czuły się potępiane”. Papież nie znalazł czasu i chęci, by na tych pielgrzymów zwrócić uwagę.

Szacunek dla Franciszka

Elementarny szacunek dla Franciszka wymaga, by nie traktować jego słów i działań wybiórczo. Sam szanuję go bardzo za zrozumienie biedy, dostrzeganie problemów migracji czy skromne życie. Nie zgadzam się jednak z jego podejściem do aborcji czy homoseksualizmu. I jako gej wcale nie widzę, że pod jego zwierzchnictwem Kościół rzymsko-katolicki stał się dla mnie bardziej przyjazny.

Bo jak za przyjazne mogę traktować nauczanie, z którego wynika, że wewnętrzna komplementarność jednostki lub dojrzała miłość są nierozerwalnie związane z orientacją seksualną i że miłość pary jednopłciowej, o ile nie będzie przyjaźnią, z definicji będzie nieuporządkowana i grzeszna?

Takim uwagom przeczy empiria. Nie bez kozery katoliccy „badacze” w stylu Paula Camerona dopuszczają się karygodnych manipulacji, żeby zmusić „fakty” do bycia po ich stronie.

Postscriptum

Nie spodziewałem się, że życie tak szybko dopisze postscriptum do mojego tekstu. I że postscriptum będzie tak smutne. Najpierw dotarł do mnie zapis fragmentów kazania abp. Marka Jędraszewskiego wygłoszonego w 2015 roku z okazji 71. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Jędraszewski mówił:

Jak berlińskie wystąpienie prezydenta RP podważyło prawdę historyczną o Powstaniu Warszawskim, tak ostatnio uchwalone przez polski parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie w ogóle wybuchło.

Mówił też:

Odnosząc natomiast przemówienie Jana Pawła II do wspomnianych ustaw, trzeba uznać je jako jedno wielkie kłamstwo o człowieku, jako poważny błąd antropologiczny, wynikający z odrzucenia klasycznej prawdy o człowieku na rzecz współczesnych, skrajnych, lewackich ideologii – stwierdził arcybiskup. – Nawiązując do wiersza Józefa Andrzeja Szczepańskiego pod tytułem „Czerwona zaraza”, będącego jednym wielkim oskarżeniem czerwonego bolszewizmu, musimy jednoznacznie stwierdzić: obecnie przychodzi do nas lewacka zaraza.

Nie pierwszy to raz, gdy Jędraszewski wykorzystuje Powstanie Warszawskie do swoich religijno-politycznych celów. Zastanawiam się, na ile w tym roku sił Jędraszewskiemu dodał Franciszek. Opublikowano dziś zapis rozmowy, którą podczas ŚDM Papież odbył z biskupami.

Mówił wtedy:

Wyzysk stworzenia i wyzysk osób. Przeżywamy wydarzenie unicestwienia człowieka jako obrazu Boga. I na tym chciałbym zakończyć ten aspekt, ponieważ kryją się też za nim ideologie. W Europie, w Ameryce, w Ameryce Łacińskiej, w Afryce, w niektórych krajach azjatyckich istnieje prawdziwa kolonizacja ideologiczna. Jedną z nich – mówię to jasno z «imienia i nazwiska» – jest gender! Dzisiaj dzieci w szkole – właśnie dzieci! – naucza się w szkole: że każdy może wybrać sobie płeć. A dlaczego tego uczą? Ponieważ podręczniki narzucają te osoby i instytucje, które dają pieniądze. Jest to kolonizacja ideologiczna, popierana również przez bardzo wpływowe kraje. I to jest straszne. Kiedy rozmawiałem z Papieżem Benedyktem, który ma się dobrze i ma jasną myśl, powiedział mi: «Wasza Świątobliwość, to epoka grzechu wobec Boga Stwórcy». To mądre! Bóg stworzył mężczyznę i kobietę; Bóg stworzył świat, w taki to konkretny sposób, a my czynimy coś przeciwnego. Bóg obdarzył nas stanem «pierwotnym», abyśmy uczynili go kulturą; a następnie z tą kulturą czynimy rzeczy, które sprowadzają nas do stanu «pierwotnego». Słowa wypowiedziane przez Benedykta XVI powinny skłonić nas do myślenia: «To epoka grzechu wobec Boga Stwórcy!». Ta refleksja nam pomoże.

 

Persona humana:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_1_27.html

Homosexualitatis problema: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwiary/zbior/t_2_18.html#a

Katechizm Kościoła Katolickiego:

Pozostałe:

http://portal.tezeusz.pl/cms/tz/fileadmin/user_upload/startowa/KATECHIZM_KO_CIO_A_KATOLICKIEGO.pdf

http://queer.pl/news/194122/papiez-franciszek-o-gejach-i-lesbijkach-trzeba-towarzyszyc-im-z-milosierdziem

http://natemat.pl/95875,demoniczna-ideologia-tak-papiez-franciszek-mial-odpowiedziec-na-pytanie-o-gender

http://www.pch24.pl/papiez-franciszek–teoria-gender-wynika-z-frustracji,35172,i.html

http://wpolityce.pl/kosciol/302928-ks-oko-ucina-manipulacje-ateisci-i-lewacy-w-polsce-probuja-zrobic-z-franciszka-swojego-czlowieka-ale-papiez-w-zdecydowany-sposob-sprzeciwia-sie-homoideologii-i-gender

http://www.krytykapolityczna.pl/felietony/20160722/papiez-franciszek-przywodca-lewicy

http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/kraj/20160731/sierakowski-wizyta-franciszka-dobra-robota-towarzysze

http://gosc.pl/doc/3350842.Pelny-zapis-rozmowy-papieza-z-polskimi-biskupami/2

http://archidiecezja.lodz.pl/new/?news_id=d1c61ed855370a047b521c5f6341bf13

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Jeffrey Bruno
The following two tabs change content below.
mm

Marcin Maria Bogusławski

Marcin M. Bogusławski — rocznik ’82. Meloman, doktor filozof. Interesuje się filozofią humanistyki, filozofią polityczną i współczesną epistemologią. Miłośnik czarnego feminizmu, gotowania i Alaina Touraine’a.