Serbskie rozdwojenie jaźni, między Rosją a Unią Europejską

Serbia nadal balansuje między Europą i USA a Rosją. Właśnie trwają ćwiczenia serbskiej armii z Rosjanami, a zaledwie na początku zeszłego tygodnia kraj odwiedził wiceprezydent USA Joe Biden. Po miesiącach przestoju ruszyły też negocjacje akcesyjne z Unią Europejską. Serbski parlament popiera współpracę państwa z NATO, ale jednocześnie ogłasza neutralność.

Integracja z Unią, broń od Putina

W zachodnioeuropejskiej prasie nie widać paniki z powodu ćwiczeń rosyjsko-serbskich, którą z pewnością mielibyśmy jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Z jednej strony to pewnie efekt tego, że Unia skupiła się na sobie i problemach swoich członków. Z drugiej, być może jest w tym pewien pragmatyzm – sianie paniki ani UE ani ruchom prozachodnim w Serbii nie pomoże, a wzmocni środowiska prorosyjskie. Trzeba pamiętać, że Serbia zarazem oficjalnie współpracuje z NATO. W poprzedniej kadencji serbski parlament (Skupština) poparł tę współpracę, ale jednocześnie ogłosił neutralność – choć nie mówiono tego otwarcie, to wiadomo, że odnosiła się ona i do Sojuszu i do Rosji. Premier Aleksandar Vučić jednoznacznie opowiada się za integracją z Europą, jednocześnie kupując broń od Putina. W końcu antyzachodnie partie wciąż nie są tam na marginesie.

Można by to nazwać rozdwojeniem jaźni, gdyby nie to, że dążenie do członkostwa w Unii to nie tylko słowa. Serbski rząd zabiega o nie w oficjalnych wystąpieniach i w czynach. Długo szukał, ale ostatecznie znalazł kompromis z Chorwacją. Nawet w ostatnim sporze dyplomatycznym nie ma grożenia sobie otwartym konfliktem. Spór poza noty i słowa nie wychodzi w najmniejszym stopniu. Nie ma wzajemnego straszenia, choć są oskarżenia nawiązujące do przyszłości. Jednak w liście Vučicia do Komisji Europejskiej, poza żalami na „antyserbskie nastroje w Chorwacji” było też podkreślanie świetnej współpracy z chorwacką prezydent Kolindą Grabar-Kitarović.

Amerykański balans

Ważnym elementem tego balansowania jest też wspomniana wizyta Joe Bidena. Z obydwu stron można mówić o pełnej otwartości, jeszcze kilka lat temu nie do pomyślenia. Serbowie mają żal, także ci którzy sprzeciwiali się reżimowi Slobodana Miloševicia, o bombardowania amerykańskie w trakcie wojny z Albańczykami w Kosowie. Bombardowania miały zakończyć czystki etniczne, ale Serbowie przypominają zniszczenie cennej infrastruktury, które wpędziło kraj w kryzys, oraz ofiary śmiertelne, także wśród ludzi niezwiązanych z reżimem. Zniszczony budynek ministerstwa obrony narodowej to zresztą jeden z symboli Belgradu. Z kolei dla nacjonalistów spotkanie z władzami USA to zdrada, a dla amerykańskiej opinii publicznej Serbowie są jedynymi winnymi wojny, choć Armia Wyzwolenia Kosowa również dopuszczała się czystek, nawet jeśli na znacznie mniejszą skalę. Można więc mówić o latach wzajemnej niechęci. Biden był zresztą w 1999 roku jednym z głównych zwolenników bombardowań – podczas tej wizyty przeprosił ofiary bombardowań NATO i ich rodziny. Wezwał też potem Albańczyków, odwiedzając Kosowo, by zaprzestali wypominania win z Serbami, a zaczęli budowę nowej przyszłości. Kolejność wizyt też miała dla rządu Vučicia znaczenie – tym razem pozytywne. Na marginesie, symboli było sporo. Autostradzie w Kosowie nadano imię Josepha Bidena III, syna wiceprezydenta, który służył jako amerykański żołnierz w tym kraju.

Europejscy i amerykańscy politycy o Serbii starają się więc nie zapominać, nawet jeśli ten temat zupełnie nie interesuje tzw. zachodniej opinii publicznej. Jest to dobra wiadomość – są jeszcze na Zachodzie ludzie nami rządzący, którzy patrzą szerzej, niż tylko na najbliższe wybory we własnym kraju.


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 5)
Loading...
The following two tabs change content below.

Michał Kucharski

Absolwent stosunków międzynarodowych na UAM w Poznaniu na specjalizacjach integracja europejska i dyplomacja i stosunki konsularne. Student filologii chorwackiej. Działacz lokalny w Poznaniu, radny osiedlowy.