Czy to źle, że mamy coraz więcej dobrych gimnazjów? NIE dla chaosu w szkole

Nie jest prawdą, że gimnazja się nie sprawdziły. Obserwujemy raczej walkę rodziców o to, aby ich dzieci dostawały się do dobrych gimnazjów. Dlaczego MEN nie podejmuje działań zmierzających do poprawy poziomu nauczania w słabszych placówkach? Dlaczego nie obserwuje i nie propaguje metodyki wypracowanej przez szkoły, które mogłyby posłużyć jako wzorzec?

Kwestia likwidacji gimnazjów i proponowane przez MEN zmiany strukturalne budzą największe kontrowersje. Z części z nich Ministerstwo już się wycofuje – zrezygnowało z idei szkoły powszechnej w miejsce podstawówek, podkreśla stabilność zatrudnienia w okresie przejściowym. Czy świadczy to o tym, że reforma nie została dobrze przemyślana? Że MEN rozpaczliwie szuka poparcia dla tezy postawionej a priori? Bez rzetelnej analizy prawdziwych problemów polskiej szkoły?

Posłuchaj wcześniejszej audycji o reformie edukacji pt. Jedynie wspólny front nauczycieli i rodziców może powstrzymać reformę edukacji

Ofiarami zbyt szybkich, nieprzemyślanych i w dużej części zbędnych zmian będą dzieci. Czy naprawdę polska edukacja jest w tak opłakanym stanie, że trzeba zburzyć wszystko do zera i na gruzach budować od nowa?

Argumentem za likwidacją gimnazjów jest to, że i tak najlepiej sprawdzają się te, w których dzieci kontynuują naukę w tym samym gronie co w podstawówce. MEN twierdzi też, że w związku z mniejszą liczbą uczniów samorządy rozpoczną likwidację gimnazjów na masową skalę. Tymczasem powstaje coraz więcej gimnazjów niepublicznych, które mają zazwyczaj dobrą renomę, z drugiej zaś strony posłanka Pawłowicz występuje w obronie gimnazjów katolickich.

 

Mimo drastycznego spadku liczby uczniów, liczba gimnazjów rośnie. Sytuacja ta doprowadzi do powstania trudności finansowania gimnazjów. Jednostki samorządu terytorialnego rozpoczną masowy proces likwidacji gimnazjów. Zmniejsza się średniej wielkości gimnazjum z 227 uczniów w roku szkolnym 2005/06 do 143 obecnie.

Prezentacja MEN z czerwca 2016 r.

 

Co można byłoby poprawić w polskiej edukacji bez likwidowania gimnazjów, bez zmiany struktury? Jakie działania są naprawdę potrzebne? Mówią o tym goście Doroty Zielińskiej: Artur Sierawski, nauczyciel historii oraz Daria Bielenin-Palęcka, blogerka diora.me, współorganizatorzy pikiety zaplanowanej na 1 września, g. 16, przed siedzibą MEN w Warszawie. Reprezentują oni koalicję „NIE dla chaosu w szkole” zawiązanej przez organizacje, instytucje, ruchy społeczne, rodzice i nauczyciele, którym leży na sercu dobro dzieci i młodzieży. Wg Koalicji polska szkoła nie potrzebuje rewolucji, lecz mądrych i przemyślanych zmian.

Wesprzyj #Medium

Daria Bielenin-Palęcka:

Gdyby Ministerstwo Edukacji podejmowało działania w trosce o poprawę edukacji, to przede wszystkim  brałoby pod uwagę badania międzynarodowe – PISA to nie tylko badania testowe, jak się powszechnie sądzi. Część z nich owszem, ale badania te obejmują także ocenę kompetencji, sprawdzają, czy dzieci potrafią szukać informacji, znajdować rozwiązania w konkretnych sytuacjach. Na tle Europy jesteśmy na 1-szym miejscu. Świadczy to o tym, że skok edukacyjny po wprowadzeniu gimnazjów jest ogromny. Nie potrafię zrozumieć – jako rodzic – jak można podejmować działania, kompletnie ignorując wyniki badań ekspertów. Chciałabym zobaczyć jakiekolwiek wyniki badań naukowych na poparcie proponowanych przez MEN działań. Badań, które byłyby kontrargumentem wobec badań PISA.

Tymczasem MEN proponuje likwidację gimnazjum, zmianę całej struktury szkół bez identyfikacji rzeczywistych problemów, z jakimi boryka się polska szkoła. Jest co poprawiać, jest nad czym pracować, ale nie zaczynajmy od wywracania wszystkiego do góry dnem. Nie tędy droga. Na zdrowy rozum – zanim się rozpocznie reformę trzeba mieć rzetelną wiedzę o tym, co tak naprawdę wymaga zmiany. Same zmiany strukturalne ani nie poprawią warunków pracy nauczycieli, ani nie poprawią jakości kształcenia, nie poprawią też warunki nauki uczniom. Nie rozumiem zupełnie, jakie problemy polskiej szkoły ma rozwiązać zmiana strukturalna. Czy wyrównywania szans edukacyjnych ma polegać na likwidacji możliwości dla zdolniejszych dzieci pójścia do lepszego gimnazjum?

Artur Sierawski:

Koalicję „Nie dla chaosu w szkole” tworzą różne środowiska, które nie zawsze się ze sobą zgadzają, reprezentują różne poglądy, ale chcą wspólnie wystąpić w obronie podstawowych wartości, jakie daje nam szkoła, w obronie przyszłości naszych dzieci. Dziś te ugrupowania mówią jednym głosem: dość, sprzeciwiamy się temu, nie pozwalamy na to, aby obecny rząd ingerował w to, co się dzieje w szkole i próbował narzucić rozwiązania praktycznie bez szerokich konsultacji.

Już w zeszłym roku szkolnym dało się odczuć niepokój wśród uczniów. Oni naprawdę przeżywali to, co ich czeka we wrześniu. Dzieci w trakcie przerwy pytały mnie, co teraz będzie, ja już sobie wybrałem gimnazjum, do którego chciałbym pójść, tam są już moi znajomi. Ich świat się burzy. Widać to choćby na portalach społecznościowych, gdzie młodzi ludzie są dość aktywni. Zakładają wydarzenia fejsbukowe, formułują apele. Odezwała się do mnie osoba, która założyła wydarzenie, datowane co prawda na 1 września 2017 roku, i to jest młody chłopak z Gdańska. Strach i obawa przed tym, co będzie dalej jest odczuwalna zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli. Niektórzy nauczyciele gimnazjalni już rozglądają się za inną pracą. Jaki będzie poziom ich pracy w tym roku szkolnym? My dorośli sobie jakoś poradzimy, ale dzieci czują się naprawdę zagubione.

MEN 16 września przedstawi projekt ustawy likwidującej gimnazja – procedura legislacyjna zakończy się w najlepszym wypadku w styczniu. W lutym będą gotowe nowe podstawy programowe – do wszystkich przedmiotów. Wydawnictwa dostaną nie więcej niż sześć miesięcy na opracowanie podręczników. Nauczyciele na przygotowanie się do pracy z nimi czasu nie dostaną wcale. A podręczniki uczniom będą wybierać w ciemno.

Ci, którzy pamiętają, jak wprowadzano gimnazja, wiedzą, że to oznacza powtórkę z rozrywki. Dzieci uczone bez programów, z podręcznikami napisanymi na kolanie, często przez nauczycieli z łapanki (zbierających godziny do pełnego etatu w kilku placówkach naraz) i w zaimprowizowanych warunkach.

Justyna Suchecka, Gazeta Wyborcza

Nie niszczmy tego, co zbudowaliśmy ciężką pracą przez 17 lat. Gimnazjum jest dziś dojrzałą organizacją z kompetentnym zespołem pedagogów, którzy wypracowali własną tożsamość dla swojego środowiska szkolnego, tradycje które kultywują, skuteczne metody pracy z dorastającą młodzieżą. Po to była tamta reforma, aby jednego dnia wyrzucić cały jej dorobek do kosza?