Eksperyment w Radomiu – jak było naprawdę

Nie spodziewałem się takiej fali krytyki po moim tekście o eksperymencie w Radomiu. Myślę, że zadziałała tu wyobraźnia czytelników, którzy wyobrazili sobie, że „jakiś bubek z Warszawy pojechał do Radomia upokarzać ludzi dla kasy”. Rzeczywiście, można było tak pomyśleć. Szczególnie jeśli nigdy nie widziało się tego programu.

Nie tak to jednak wygląda.

Prawda jest taka, że to już – szybko licząc – 28 odcinek programu Betlejewski Prowokacje w TTV. Wszystkie poprzednie odcinki zrobione zostały tą samą metodą – prowokacjami. Czyli: w sytuację realną wprowadzamy aktorów, którzy inscenizują jakąś sytuację, na którą muszą zareagować przypadkowi świadkowie zdarzenia. Scenę kręcimy z ukrytych kamer. Następnie pojawiam się ja i przerywam scenę, demaskując zasadzkę. Moją rolą jest uspokoić emocje uczestników, porozmawiać o tym, co się stało, oraz odnieść się do problemu, który jest tematem odcinka.

Na tematy wybieramy sprawy ważne, bieżąco omawiane, społecznie wrażliwe. Odnosiliśmy się dwukrotnie do tematu uchodźców muzułmańskich w Polsce, tematu przemocy seksualnej wobec kobiet, mobbingu w pracy, drobnych kradzieży, przemocy domowej, przemocy wobec dzieci, szacunku wobec flagi, pijanych lekarzy, i wielu innych. Za każdym razem omawiamy temat, zastanawiamy się, jak go pokazać, jak wydobyć prawdziwe emocje, ale zrobić to w sposób nie przekraczający norm. Wszyscy uczestnicy programu otrzymują wyraźną informację o tym w czym wzięli udział, gdzie to będzie emitowane i są proszeni o wyrażenie zgody na publikację wizerunku. Czasami dostają za to wynagrodzenie, czasami nie. Zależy od zdarzenia.

betlej pay pal Puppen

Na planie mamy obsługę medyczną, na wypadek, gdyby stało się coś złego, mamy psychologa, jeśli wiemy, że emocje mogą być duże. Mamy opiekę pedagogiczną jeśli pracujemy z dziećmi. Ja sam zawsze rozmawiam z osobami wciągniętymi w prowokacje tak długo, jak to jest konieczne.

W Radomiu posunęliśmy się daleko, ale odstąpiliśmy od publikacji tych scen, które mogłyby być uznane za nieetyczne. Ze wszystkimi osobami rozmawiałem osobiście. Ja, psycholog i reżyserka. Na moją wyraźną prośbę producent był przygotowany na wypłatę honorariów. Nie jest to eksperyment naukowy, jest to eksperyment telewizyjny, społeczny.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Czemu to robimy? Ktoś powie, że dla oglądalności. To prawda. Ale oglądalność można osiągnąć też rozrywką w stylu Taniec Na Lodzie, my jednak wybraliśmy robienie telewizji zaangażowanej, trudnej, poruszającej społeczne struny. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że te problemy są ważne i chcemy o nich rozmawiać, po drugie dlatego, że szukamy bohaterów. Aniołów, którzy potrafią przekroczyć granice strachu, zażenowania, obrzydzenia, stereotypu i stanąć w obronie wartości lub pospieszyć na ratunek osobom potrzebującym.

I to się zdarza. Są tacy ludzie. Wśród nas. Robiąc prowokacje mogę ich poznać, mogę im pogratulować i mogę ich pokazać światu.

Ciekawostką przy tym jest fakt, że osoby, które zachowują się najpiękniej często mają największą niechęć, by być pokazane w telewizji. Mówią, że to nic wielkiego, że nie chcą, że nie ma potrzeby, że każdy by się tak zachował. Skromność jest cechą najodważniejszych. Fajne co?

Wiem, że nie oglądacie moich Prowokacji – publiczność Medium Publicznego nie pokrywa się z publicznością TTV. Ale gdybyście oglądali wiedzielibyście, że ten program daje nadzieję, że żyjemy w świecie empatycznych ludzi, pięknych postaw.

Ot choćby ta kobieta, która była gotowa nieść pomoc medyczną brudnej bezdomnej leżącej na śniegu, o której wiedziała, że ma AIDS. Nie chciała pokazać twarzy w TV, mówiąc, że każdy by tak zrobił. Czy aby na pewno? Albo jak mężczyźni pomagający ciężarnej kobiecie mobbingowanej przez kierownika. Albo chłopcy, którzy wyciągnęli z nocnej taksówki dziewczynę której podano pigułkę gwałtu.

Wiele jest takich pięknych ludzi wśród nas. Wiem, że tego nie oglądacie, ale w sumie szkoda. Tydzień temu moglibyście zobaczyć osiemnastoletnią dziewczynę, która wspięła się na latarnię uliczną, by przewiesić nieprawidłowo wiszącą polską flagę, oraz ludzi ratujących Niemca atakowanego przez nacjonalistę na ulicy w Warszawie w dniu rocznicy Powstania Warszawskiego.

Robimy te Prowokacje w przeróżnych miejscach Polski. Byliśmy w Krakowie, w Gliwicach, Wrocławiu, Otwocku, Wyszkowie, w różnych miejscach Warszawy. Ostatnio byliśmy w Radomiu – nie dlatego, żeby kogoś upokarzać, ale po to, by naświetlić problemy rynku pracy. Wiem, że jest na nim wiele niesprawiedliwości i wyzysku – poruszałem ten temat już kilkakrotnie. Wypowiadałem się pisemnie i w postaci akcji społecznych na temat biedy i pracy w niegodziwych warunkach. Trzy lata temu żyłem za 1400 złotych – czyli za średnią Polską emeryturę, by zobaczyć, jak to jest, czy to możliwe…

Może zobaczcie ten program? Ciekaw jestem, czy osądzicie mnie tak surowo jak w swoich komentarzach. Wiem, że wielu z Was telewizja nie kojarzy się najlepiej, ale są w niej rzeczy wartościowe. Chcę robić taki program. A że nie jest to łatwe, że budzi to we mnie wiele wątpliwości, to inna sprawa. Cieszę się, że mogę spotykać Anioły. Jeśli dziś włączycie jednak telewizor, zobaczycie mężczyznę, który zaproponował mojemu aktorowi pracę widząc, że ten jest poniżany przez swoją kierowniczkę. Ot tak, po prostu, na ulicy.

Czy jestem hieną?

 

Wesprzyj autora Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +5, liczba głosów: 125)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu udostępnione za zgodą Rafał Betlejewski