Innowacyjność kontra szkolnictwo wyższe – dogonimy Zachód?

PROKrzysztof Belczyński

Tematyka kondycji polskiej nauki i zmian w systemie szkolnictwa wyższego od pewnego czasu coraz częściej gości na łamach pierwszych stron gazet oraz nagłówkach portali informacyjnych. Wszystko za sprawą pomysłów serwowanych opinii publicznej przez resort kierowany przez Wicepremiera Jarosław Gowina.

Podczas niedawnej konferencji  Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zaprezentowało program reform opierający się na trzech filarach: Konstytucji dla nauki, Innowacjach dla gospodarkiNauce dla Ciebie. Pierwszy z nich zakłada m.in. wdrożenie w życie uchwalonej ostatnio ustawy deregulacyjnej  (według założeń ma się ona przyczynić do odbiurokratyzowania uczelni), a następnie prezentację Ustawy 2.0. Przypomnijmy, że projekt nowej ustawy tworzony jest przez trzy niezależne od siebie zespoły wyłonione w konkursie MNiSW – każdy z nich otrzymał na przeprowadzenie badań grant o wysokości 300 tys. zł. Całą reformę poprzedzić mają debaty odbywające się w największych ośrodkach akademickich, a konsekwencją całego procesu będzie pakiet zmian zaprezentowanych podczas Narodowego Kongresu Nauki. Gowin podkreśla, że jednym z założeń reformy będzie stworzenie nowego typu uczelni – uniwersytetu badawczego. Wicepremier zapewnił, że nie będzie nacisku na środowiska akademickie co do przekształcenia uczelni. Filar Innowacje dla gospodarki, to przede wszystkim zwiększenie nacisku na innowacyjność naszej nauki i zacieśnienie współpracy między sektorem prywatnym, a uczelniami. Według planowanych zmian firmy będą mogły odliczyć sobie nawet 100% wydatków na działalność badawczo-rozwojową. Trzeci filar Nauka dla Ciebie, to przede wszystkim szereg projektów, które będą miały za zadanie przybliżyć naukę zwykłym obywatelom. Gowin podkreślał, że chce, aby naukowcy wyszli z murów uczelni, a stać ma się to za sprawą takich programów jak np. inagurowany ostatnio Uniwersytet Małego Odkrywcy.

 

Gdy dorzucimy do tego program zmian w systemie finansowania uczelni, zakładający, że już niedługo nie będę one musiały przyjmować wszystkich kandydatów ze względu na idącą za nimi dotację z budżetu, możemy mówić o niemałej rewolucji zaproponowanej przez MNiSW.

Kiedy ogłaszano ministerialne nominacje wielu uśmiechało się pod nosem słysząc, że tekę Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego obejmie Jarosław Gowin. Co bardziej złośliwi dodawali, że funkcja wicepremiera została mu rzucona niejako na otarcie łez. Tymczasem resort kierowany przez jednego z liderów Zjednoczonej Prawicy podjął się karkołomnej próby podciągnięcia polskiej nauki do światowej czołówki. Warto pamiętać, że pomysł powołania do życia ministerstwa wspólnego dla nauki i szkolnictwa wyższego narodził się w czasach pierwszych rządów PiS. Niestety nieco później reformy wprowadzone przez minister Barbarę Kudrycką doprowadziły do chaosu nie tylko w funkcjonowaniu uczelni wyższych. Zmiany sposobu funkcjonowania uczelni, systemu finansowania, ograniczanie autonomii, bezkrytyczne czerpanie z zachodnich wzorców przyczyniły się do spadku efektywności uczelni i krytyki ze strony praktycznie całego środowiska akademickiego. Następczyni Kudryckiej, prof. Lena Kolarska-Bobińska zapisała się w pamięci wielu jako minister nie widząca nic złego w likwidacji niektórych instytutów filozofii jako tych „nierentownych”. Tym bardziej objęcie kierownictwa resortu przez Jarosława Gowina i zapowiedziany przez rząd PiS program głębokich reform zwrócił baczną uwagę całego środowiska.

Słuchając jednak wypowiedzi kierownictwa MNiSW trudno nie odnieść wrażenia, że za pięknymi słowami o potrzebie zmian stoi mało konkretów. Z ust Jarosława Gowina często padają słowa o synergii nauki z biznesem, nacisku na potrzebę innowacyjności w nowej ustawie,  itp. Gdy jednak przeanalizujemy medialne wypowiedzi Gowina ze zdumieniem odkryjemy, że bardzo często nie dotyczą one stricte prac kierowanego przez niego resortu. Oczywiście, takie zachowanie można tłumaczyć polityczną funkcją jednego z liderów Zjednoczonej Prawicy.  Patrząc jednak na kaliber proponowanych zmian warto przy każdej okazji podkreślać ich rewolucyjność i zainteresować tematem szerszą opinię publiczną. Nie da się ukryć, że duża część środowisk akademickich (i nie tylko ich) czekała na zmiany mające poprawić kondycję polskiej nauki.

Wesprzyj #Medium

Niestety równie duża część tego środowiska zarzuca obecnie Gowinowi chęć ostatecznego skomercjalizowania uniwersytetów lub zaprzęgnięcia ich w służbę korporacji, które pod płaszczykiem badań nad innowacyjnością całkowicie zmienią porządek panujący na polskich uczelniach.

Równie mocno podkreślany jest fakt fascynacji kierownictwa MNiSW słowem innowacja. Śledząc Konstytucję dla nauki trudno pozbyć się wrażenia, że podczas tworzenia odpowiednich zapisów inspirowano się Planem na rzecz odpowiedzialnego rozwoju autorstwa Wicepremiera Mateusza Morawieckiego. W odpowiednich proporcjach nie można tego poczytać jako zarzut dla planów MNiSW, jednak zbyt duży przechył w stronę planowanej innowacyjności może przynieść odwrotny skutek. Niekontrolowany nacisk na synergię nauki z biznesem może doprowadzić do jeszcze większego chaosu związanego z przepływem środków oraz nacisków na uczelnie ze strony sektora prywatnego.  Niekiedy słuchając wypowiedzi Jarosława Gowina możemy odnieść wrażenie, że jest on bardziej ministrem nauki niż szkolnictwa wyższego. Odpowiednie rozłożenie nacisków między wzrostem nakładów na innowacyjność i rozwój badań powinien wywołać oklaski ze strony opinii publicznej.

Czytając założenia Konstytucji dla nauki można jednak odnieść wrażenie, że w tym przypadku nie zachowano odpowiednich proporcji. Bez gruntownych reform dotyczących struktur uczelni i samego środowiska akademickiego nie dogonimy Zachodu.  Budowa elitarnych uniwersytetów i niedawne pomysły wyłonienia tzw. uczelni flagowych budzą skojarzenia z budową akademickiej polski dwóch prędkości.  Uczelnie już teraz zaczynają odczuwać pogłębiający się niż demograficzny, a nacisk na kilka elitarnych uczelni wyższych doprowadzi do upadku tych znajdujących się w mniejszych miejscowościach. Ośrodki akademickie, które nadal będą fabrykami magistrów bez gruntowanych zmian, prędzej czy później upadną i nie pomogą tutaj nawet najlepsze dotacje na innowacyjność lub badania.

Ostatnie lata przyniosły wzrost zaangażowania uczestników życia akademickiego w jego reformę. W odpowiedzi na chaotyczne zmiany wprowadzane za rządów PO do życia powołano wiele oddolnych inicjatyw mających nie tylko w swych założeniach pusty sprzeciw, ale i próbę wypracowania konkretów mogących uzdrowić polski system edukacji wyższej. Jako przykłady takich działań wystarczy wymienić np. ruch Obywatele Nauki oraz Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej.  Śledząc plany zmian forsowanych przez MNiSW wielokrotnie natkniemy się na hasło o społecznej odpowiedzialności nauki. Analiza przedstawionych przez Jarosława Gowina zmian rodzi pytanie, czy hasło to tyczyć będzie się tylko uczelni zamienianych stopniowo na fabryki innowacyjności, a może realnych zmian, które wyciągną z zapaści polską naukę?

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Krzysztof Belczyński
The following two tabs change content below.