Mordowanie nienarodzonych dzieciątek – #Czarnyprotest w #MP

Dziś zaczyna się Czarny Protest – kolejna konwulsja w polskiej debacie na temat aborcji – czyli kobiecych praw reprodukcyjnych jak chcą jedni, lub zabijania dzieci poczętych, jak chcą drudzy. Co o tym myśleć?

W tym tekście postanowiliśmy zebrać opinie osób związanych z #MP. Jak się okazuje nie jesteśmy jednogłośni.

 

Rafał Betlejewski – redaktor naczelny #MP

Rafał Betlejewski

Pomogłem mojej dziewczynie usunąć ciążę.

Sam padłem ofiarą aborcji – a w zasadzie moja dziewczyna. A w zasadzie płód, który razem niebacznie poczęliśmy. Ja padłem ofiarą, gdyż byłem zakochany w dziewczynie, a dziewczyna zupełnie we mnie nie, więc, gdy zakomunikowała, że chce usunąć, poczułem się odrzucony, dziewczyna była ofiarą, gdyż zaciążyła z facetem, którego chciała rzucić, a płód padł ofiarą z przyczyn oczywistych. Tak to jakoś jest, że kilka czynników musi się zbiec, by człowiek cały i zdrowy urodził się w wesołej rodzinie. I pewnie tak by było idealnie, ale idealnie nie jest.

Rozumiem rozgoryczenie tych, którzy chcieliby, żeby było idealnie i żeby każdy płód mógł zmienić się w szczęśliwego bobaska. Domyślam się, że ci sami ludzie pewnie by chcieli, żeby mężczyźni nie gwałcili kobiet, by nie było głodu na świecie oraz by każdy tata przed osiemnastą wracał do domu na obiad. Ja w zasadzie też do nich należę i też bym tego wszystkiego chciał, ale rzeczywistość jest inna – jestem ofiarą, a nawet sprawcą aborcji. Pomogłem mojej dziewczynie się wyskrobać. Zrozumiałem jej potrzebę – choć bardzo ją kochałem (a może właśnie dlatego) nie potrafiłem jej skazać na siebie i moje płody. Ani mnie, ani tego dziecka ona nie chciała.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Fakt, mógłbym rozdzierać szaty i krzyczeć, że jest morderczynią, która zabiła mi syna (lub córkę), mógłbym chodzić na cmentarz do symbolicznej mogiły lub jęczeć, że mój syn miałby dziś dwadzieścia jeden lat. W zasadzie nawet miałem taki impuls – impuls zemsty. Ale nie robię tego – czemu? Jakoś po prostu głęboko w duszy wiem, że ona nie zabiła dziecka. Mogę to słyszeć z radia, ambony i telewizji po setki razy i nawet się zgadzać, a jednak nie czuję tego. Nie czuję tego morderstwa! Jak mam czuć, skoro nie czuję?

Codziennie na wojnach tego świata giną dzieci. Mordowanie dziecka Zabicie dziecka siekierą czy strzałem w głowę jest najokrutniejszym bestialstwem, wzbudza w nas wściekłość i chęć zemsty – jednak nie czuje się tego, gdy dziewiętnastolatka połknie pigułkę wczesnoporonną – no po porostu nie. Można w sobie sztucznie ewokować to uczucie, ale tak naprawdę pozostanie ono  w próżni.

Dlaczego tak się dzieje? Chyba dlatego, że większość z nas dostrzega zasadniczą różnicę pomiędzy samodzielnie żyjącym dzieckiem, a płodem, który jest częścią ciała kobiety. Kiedy płód jest w kobiecie – mamy przed sobą kobietę. Nie kobietę i osobne dziecko, które jest w niej tylko na jakiś czas schowane. Kiedy płód jest w kobiecie, obcujemy z kobietą, rozmawiamy z kobietą, badamy kobietę, o jej zdanie pytamy. No jakoś tak to już po prostu jest. To właśnie ta prosta intuicja utrudnia nam uznanie, że w zdaniu „zamordowanie dziecka nienarodzonego” słowa zostały użyte poprawnie. Odruchowo wracamy do stwierdzenia: „kobieta usunęła ciążę”. I tyle. Jej sprawa. Nawet jeśli jesteśmy w niej zakochani.

 

Kamila Goryszewska – autorka programu „Ciało nieobce”

kamila-goryszewska-czarno

Wychowałam sie w katolickim kraju i w katolickiej rodzinie. Nie praktykuję od wielu lat, ale pamietam jak ksiądz mówił, że Bóg dał mi wolną wolę żebym mogła decydować, wybierać.

Nie rozumiem dlaczego kilku mężczyzn i kilka kobiet uznało, że mi ją będą sukcesywnie odbierać. Argumentem jest obrona życia. Nie przekonuje mnie to. Nie widzę tej obrony i woli walki o życie, gdy życie kobiety jest zagrożone przez ciążę. Na jej śmierć jest zgoda. Na jej śmierć jest nakaz. Nie widzę jej, kiedy sprawca gwałtu nie ponosi konsekwencji. Nie widzę jej w programie edukacji, który uczy jak odpowiedzialnie realizować swoją seksualność. Nie widzę jej, kiedy wobrażam sobie podziemie aborcyjne i jego skutki. Czy ktokolwiek tak naprawdę wierzy w to, że tak się broni życia?!

 

Dorota Zielińska – redaktorka portalu i wydawca radia #MP

dorota-zielinska

Wolność jest trudna. Wolność to odpowiedzialność. Wolność jest podstawowym prawem obywatelskim. Kobieta jest obywatelem.

Aborcja jest złem. Jest niemoralna. Zdrada jest niemoralna. Dla niektórych niemoralne jest jedzenie mięsa. Czy wszystkie niemoralne czyny powinny być przedmiotem odpowiedzialności karnej?

Zarodek nie jest dzieckiem. Zarodek nie jest człowiekiem. Kobieta jest człowiekiem. Ma wolną wolę.

Dziecko nie powstaje w chwili wytrysku. Dziecko nie powstaje w momencie połączenia się plemnika z komórką jajową. Najpierw powstaje zygota – do 36 godzin od wprowadzenia plemników do pochwy. Nawet 20 proc. zygot powstałych w wyniku zapłodnienia nie zagnieżdża się w macicy, niezauważalnie opuszczają one organizm kobiety w trakcie tzw. poronienia samoistnego. To nie są niezauważalnie zmarłe dzieci. To nie są tragicznie zmarli ludzie. To są zygoty. To jeszcze nawet nie są zarodki. To dopiero faza jaja płodowego, która trwa 15 dni od zapłodnienia.

Jak wobec tego, wobec elementarnej wiedzy z biologii, ktokolwiek może twierdzić, że pigułka po, czy pigułka wczesnoporonna służy do mordowania dzieci nienarodzonych? To nie jest dziecko. To być może będzie zygota – o ile w ogóle dojdzie do zapłodnienia. O ile zygota zagnieździ się w macicy stanie się zarodkiem. Zarodek nie jest dzieckiem. Faza zarodka trwa do 85 dnia ciąży. Dopiero po 12 tygodniach mamy do czynienia z płodem. Jak można zakazywać badań prenatalnych, jeśli stan wiedzy medycznej pozwala na usunięcie coraz większej liczby wad rozwojowych w okresie ciąży?

Prawo do aborcji nie jest problemem ideologicznym ani moralnym. To nie jest sprawa wiary czy światopoglądu. To kwestia praw obywatelskich. Nieprzypadkowo w większości krajów europejskich aborcja jest dozwolona do 12-14 tygodnia ciąży. http://www.wykop.pl/artykul/3107857/aborcja-w-europie-infografika/ To wynika z biologii. Ale też z poszanowania praw obywatelskich kobiet. Nikt nie ma prawa zmuszać kobiety do donoszenia niechcianej ciąży! To jej prawo, jej wybór i jej odpowiedzialność. Odpowiedzialność moralna. Przed bogiem i ludźmi.

Ale wynika to też ze względów czysto praktycznych. Doświadczenie nauczyło społeczeństwa europejskie, że zakaz aborcji (jak i zakaz zażywania marihuany – tak na marginesie) jest nieskuteczny. Nie przynosi zamierzonych efektów. Nie spada liczba aborcji, rośnie za to podziemne aborcyjne, liczba zgonów w wyniku aborcji, liczba morderstw na narodzonych dzieciach. Natomiast prawo do aborcji, w połączeniu z dostępnością antykoncepcji, edukacją seksualną i bezpieczeństwem socjalnym rodziców, skutkuje spadkiem liczby niechcianych ciąż i spadkiem liczby aborcji.

Jest takie słynne przemówienie Baracka Obamy, w którym wyjaśnia on czym jest prawo w kontekście światopoglądu i przekonań religijnych. https://www.youtube.com/watch?v=Ojo2WDfHOpc Prawo nie może być wykładnią żadnych przykazań. Prawo nie może karać za grzech. Prawo jest kompromisem wypracowanym przez pluralistyczne społeczeństwo. Zbiorem norm społecznych, a nie moralnych, na które godzą się wspólnie ludzie o różnych przekonaniach. Obama pyta, co zrobilibyście dzisiaj widząc na dachu Abrahama, który pochyla się z nożem nad Izaakiem? Nawet zakładając, że słyszy on głos z niebios domagający się ofiary, nie możemy pozwolić mu na takie zachowanie. Każdy człowiek widząc taką scenę wezwałby policję i domagał się odebrania dziecka przez służby socjalne.

Dlatego słyszący krzyk zarodków nie mogą domagać się od całego społeczeństwa, aby godziło się na kompromis prawny oparty na głosie nie dla wszystkich słyszalnym. Prawo powinniśmy tworzyć w oparciu o wiedzę, doświadczenie i w taki sposób, który najlepiej służy celowi, w którym prawo powstaje, pamiętając by wolność była ograniczana tylko w naprawdę uzasadnionych przypadkach.

 

Ewa Lenna Rosowska – szefowa portalu #MP

ewa-lenka-rosowska

Krytyczna sytuacja kobiet, z jaką mamy do czynienia jako społeczeństwo, przerosła moje wyobrażenia. Nigdy wcześniej nie czułam tak głębokiej solidarności z kobietami – matkami, babciami, mężatkami, rozwódkami, singielkami.

Niezależnie od statusu, każda z nas, dzisiaj, staje w obliczu rosnącego w siłę, nieokiełznanego demona mizoginii, trawiącego najwyższe instytucje państwowe. Nienawiść do kobiet, której dają przykład rząd, politycy, kościół, a która znajduje swoje odzwierciedlenie we wszystkich relacjach społecznych, na każdym możliwym poziomie, jest postawą, z którą (jestem o tym głęboko przekonana) trzeba walczyć aż do końca. Jaki on będzie?

Oczywiście, możemy uznać, że ten protest nie przyniesie oczekiwanych skutków. Rak, który toczy dziś polską demokrację, ma się przecież dobrze i robi przerzuty. Dlatego tak ważne jest wzajemne zrozumienie, szacunek, nietworzenie sztucznych podziałów, oczy, serca szeroko otwarte.

Dziś – wierzę w to – jesteśmy na tyle silne, by nie dać sobie wmówić, że jedyną słuszną narracją kobiety jest narracja jej wyrzutów sumienia. To zdrowy rozsądek, racjonalność i troska o współtowarzyszki przebrały nas w czerń.

 

Estera Anna Prugar

estera-anna-prugar

Usłyszałam dzisiaj, że „robienie czegoś bezsensownego, to jak nie robienie niczego”. Nie bardzo rozumiem nazywanie Czarnego Protestu w ten sposób, bo zdecydowanie jest to robienie czegoś, nie tylko czynnie, ale również skutecznie. Jest to sposób na zwrócenie uwagi społeczeństwa na ogromny problem, jakim jest pozbawianie kobiet ich podstawowych praw. Prawo do aborcji nie jest „popieraniem aborcji” – jest to możliwość wyboru, który decyduje o dalszym życiu nie jednej, a przynajmniej dwóch osób.

Prawo do decydowania o sobie i swojej przyszłości należy tylko do wlaścicielki tego życia i tej przyszłości.

To właśnie próbuje się kobietom w Polsce odebrać. Co więcej – za to chce się je karać. Bez względu na to, czy akcje na portalach społecznościowych budzą sympatię, czy nie; należy pamiętać, że dzięki nim problem jest nagłaśniany i staje się tematem debaty publicznej. Można nie rozumieć wydźwięku, ale każda – nawet negatywna rekacja – staje się głosem w dyskusji i popycha ją do przodu. Kobiety i mężczyźni wyrazili dziś swoją solidarność, tym samym dając dowód tego, że sprawa nie jest dla nich obojętna. Samo to jest osiągnięciem, a w walce o fundamentalne prawa człowieka nie istnieje coś takiego jak „bezsensowne dzialania”.

 

Marcin Małecki – autor Okiem Rozumu

Marcin Malecki

Z naukowego punktu widzenia #Czarnyprotest to protest w słusznej sprawie i to w sprawie nie tylko praw samych kobiet, ale w imieniu zwycięstwa rozumu nad zabobonami.

Umówmy się – dopiero w okolicach 6 tygodnia w nierozwiniętym jeszcze mózgu płodu pojawiają się pierwsze chaotyczne fale mózgowe. Fale mózgowe, które nie świadczą o jakimkolwiek przetwarzaniu informacji a o „testowaniu urządzenia” i przygotowywaniu go do pracy.

Ludzie, którzy wierzą – bez jakichkolwiek racjonalnych podstaw – że w momencie zapłodnienia pojawia się coś więcej niż zespół dzielących się komórek (najpierw zygota, potem blastocysta) mają oczywiście prawo do swojej wiary – tak samo jak ja mam prawo omijać szerokim łukiem czarnego kota próbującego przejść mi drogę. Mogę też wielokrotnie popełniać nieudane samobójstwo przy użyciu nasennych środków homeopatycznych – tak jak to robi na każdym wykładzie znany racjonalista James Randi.

Czy jednak ja zmuszam innych do łykania środków homeopatycznych? Czy karzę ich za nieprawidłowe spluwanie (trzy razy przez lewe ramię oczywiście) w przypadku spotkania czarnego kota? Nie. Dlatego też nie uważam by ludzie posługujący się wiarą, a nie rozumem mieli prawo do narzucania mi, kobietom lub komukolwiek swoich metod działania, swoich lęków i swoich „praw” zgodnie z którymi postępują (niech postępują, kto im broni).

Na szczęście nie żyjemy już w średniowieczu.

Bądźmy jednak racjonalni. Czy #Czarnyprotest ma szansę zdziałać coś więcej niż zintegrowanie w działaniach osób i tak już przekonanych? Czy ma szansę wpłynąć na działania partii rządzącej? Odpowiedź chyba wszyscy znamy.

Moim zdaniem dopóki protesty tego typu (również marsze w obronie demokracji) nie będą zawierały elementów destabilizujących państwo (mówię tu na przykład o strajkach służb publicznych) dopóty Przyszły Emerytowany Zbawca Narodu oraz jego dwór nic sobie nie będą robili z tego typu działań. Wiemy i widzieliśmy jak reagowali na wielotysięczne marsze KODu.

Protest zatem fajny. Miły. W słusznej sprawie – a jakże – ale kompletnie nieskuteczny. Nic się nie zmieni. Ja na to nie liczę.

 

Maria Szojda Pallado – redaktorka portalu #MP

maria-pallado

Nie ubrałam się dzisiaj na czarno. Czarne ubranie było przez ostatnie miesiące wyrazem głębokiej, osobistej żałoby z powodu utraty bliskiej osoby. Wczoraj wieczorem wyprasowałam czarną sukienkę, którą nosiłam przez całe lato. Rano jednak założyłam co innego, w innych kolorach.

Temat aborcji nie porusza we mnie uczuć podobnych do tych związanych z osobistą żałobą. Jestem tym tematem zmęczona. Nie mam siły protestować. Nie chcę protestować, bo chciałabym porozmawiać. Nie podoba mi się histeria żadnej ze stron. Pomysły zwolenników pro-life wydają mi się obrzydliwe, sprowadzanie przez ruchy feministyczne problemu aborcji tylko do decydowania o własnym ciele i ogólnie pojętej wolności też nie budzi zachwytu – bo tu chyba nie do końca o to chodzi. Dlaczego potrafimy dyskutować tylko skrajnie?

Myślę o tych dziewczynach w różnych miejscach na świecie, które zmuszono do aborcji (są i takie), i o tych, które zmuszono do zachowania ciąży i urodzenia dziecka. Każda z historii jest inna, a czy to było dobre, czy złe, można zapewne powiedzieć dopiero po wielu latach. Przerażają mnie: aborcja wykonana pokątnie i powikłania po niej; aborcja nieprzemyślana, której potem przez całe życie się żałuje; mylenie poronienia z aborcją (!); przerażeni lekarze, którzy nie mogą podjąć dobrej dla zdrowia decyzji, bo boją się konfliktu z prawem, i tacy, którzy zmuszają wszystkie ciężarne do zwolnień lekarskich, bojąc się zarzutu o zaniedbanie ciąży w przypadku poronienia i powikłań… można wyliczać.

Ostatecznie jednak dyskusja powinna sprowadzić się do prostej konkluzji. Decyzja o usunięciu ciąży nie wydaje się łatwa. Nie powinna jednak być decyzją o tym, czy stanę się przestępcą czy prawym obywatelem. To pomylenie pojęć.

 

Joanna Konieczna – autorka programów w radiu #MP

joanna-konieczna

Mam dwoje dzieci. Kocham je, są fantastyczne. I nie chcę więcej. Mam prawo nie chcieć.

Moja córka jest równolatką dziewczynki, która kilka dni temu powiła owoc przemocy pedofila. Ofiara miała pełne prawo wykonać bezpieczny zabieg aborcji w przyjaznym otoczeniu, przy wsparciu psychologa. Teraz jest dzieckiem i matką, dwa w jednym, jak na reklamie szamponu. Nic tylko używać.

My, kobiety i dziewczynki – jesteśmy ludźmi i mamy pewną przewagę nad embrionem – żyjemy. Nikt nie ma prawa nas zabijać, znęcać się nad nami psychicznie i fizycznie w imię żadnych wartości, a zwłaszcza urojonych.

Pomyślcie o swoim losie, kiedy Wy, podstarzali i schorowani,  będziecie zdani na łaskę pielęgniarek i lekarek, a może siostrzenic, czy wnuczek, którym dziś odbieracie prawo do godnego życia i planowanego macierzyństwa.

My, laski mamy dobrą pamięć. 🙂

 

Natalia Wilk Sobczak – szefowa działu tłumaczeń #MP

Natalia Wilk Sobczak

Kobiety w Polsce i na Świecie powinny mieć prawo decydować o swojej ciąży, a mężczyźni ustawodawcy niech się od nich serdecznie odpierdolą.

 

Katarzyna Pilarska – szefowa radia #MP

kasia-pilarska-czarno

Jestem przerażona, gdy czytam, co dla nas planują. Przeszłam w myślach etapy od „nie mogę w to uwierzyć” przez „to chyba żart”, aż po „oni naprawdę nienawidzą kobiet”. I czuję się kompletnie, beznadziejnie bezradna.

Doskonale wiem, że nikt z tych ludzi, zwykle zresztą ubierających się na czarno, nie przejmie się moim dzisiejszym strojem. Byłoby to dziwne, skoro nie przejmują się też żadnym innym aspektem mojego życia, np. tym, czy będę wolna i z prawem do decyzji. Wiem, że mój strój nie wywoła w nich nawet wzruszenia ramion. Ale skoro nic nie możemy zrobić, to choć nie przyjmujmy tego, co dla nas szykują, w milczeniu. Ja się na to absolutnie nie zgadzam. I mówię to tam, gdzie jeszcze mogę – na ulicy.

Wesprzyj autora red. Ewa Lenna Rosowska
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +59, liczba głosów: 65)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć #MP