Skupić się na przyszłości – wywiad z Darią Bajkowską

https://www.flickr.com/photos/igalubczanska/

Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie widziałam, żeby ludzie tak chętnie i tłumnie podpisywali się pod obywatelskim projektem ustawy. Jesteśmy jeszcze stosunkowo młodą demokracją – dopiero uczymy się kolektywistycznego myślenia i działania. Z Darią Bajkowską, członkinią Inicjatywy Polskiej i Partii Zielonych, rozmawia Marek Nowak.

 

Marek Nowak: Niedawno byliśmy świadkami ogromnego sukcesu lewej strony spektrum politycznego,  jakim było zebranie podpisów pod projektem ustawy liberalizującej prawo aborcyjne zgłoszonym przez inicjatywę „Ratujmy Kobiety”. Jako członkini Zielonych i Inicjatywy Polskiej byłaś zaangażowana w zbieranie podpisów.  Przed czym inicjatorzy zbiórki chcą ratować kobiety?

Daria Bajkowska:  Przed efektami w mojej ocenie barbarzyńskiego projektu ustawy, który zgłosiły tzw. organizacje „pro-life”,  który, jeśli zostałby uchwalony,  wprowadziłby całkowity, bezwzględny zakaz aborcji.  My chcemy, aby każda kobieta mogła stanowić o sobie i decydować KIEDY i CZY chce urodzić dziecko.

Czyli w państwa projekcie chodzi tylko o odparcie prawicowego projektu, który zaostrza i tak już bardzo restrykcyjne prawo aborcyjne w Polsce?

Nie. Owszem, nasz projekt zrodził się z protestu przeciwko temu, co planuje prawica w kwestii prawa reprodukcyjnego kobiet, ale nasz projekt jest projektem kompleksowym i chodzi w nim nie tylko o aborcję, ale także o dostęp do antykoncepcji i rzetelną edukację seksualną, która prowadzona by była przez wykwalifikowanych, posiadających kompetencje edukatorów.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Politycy centrowi twierdzą, że powinniśmy bronić tzw. „kompromisu aborcyjnego”, który został wypracowany w latach 90. Jak się ustosunkujesz do tego poglądu?

Kiedy miało miejsce zawarcie tzw. „kompromisu aborcyjnego”, czyli  w latach 90. nie brano pod uwagę głosu środowisk kobiecych, a przecież w ich sprawie się wtedy wypowiadano. Zatem nie był to żaden kompromis, tylko zwykły polityczny deal zawarty między politykami a klerem ignorującym głos znacznej części społeczeństwa. Warto zaznaczyć, nie zapytano kobiet o zdanie w latach 90. i teraz też się nas nie o nie pyta, dlatego same dopominamy się o swój głos. Walczymy o nasze prawa.

Dlaczego uważasz, że kobieta ma prawo do aborcji?

Ponieważ nikt nie ma prawa zmuszać kobiety do urodzenia dziecka. Szczególnie w sytuacji, gdy np. z przyczyn mogących zagrozić jej zdrowiu lub życiu nie chce tego zrobić, albo chociażby kiedy po prostu nie jest gotowa by być matką, bądź też nie widzi siebie w tej roli.

Czy lekarz ma prawo tej aborcji odmówić?

Uważam, że przysięga Hipokratesa, którą składają lekarze jest tym, czym powinni się kierować. To powinna być ich jedyna, nadrzędna wytyczna, a nie dziwne twory z gatunku „klauzula sumienia”.

Rozumiem, że jesteś za likwidacją „klauzuli sumienia”?

Oczywiście.

A co powiesz w sytuacji, w której, jak niektórzy twierdzą, wykonanie  pewnych aspektów pracy lekarza gwałci ich sumienia?

To nie lekarz ma prawo uchylać się od swoich obowiązków, lecz pacjent jest upoważniony do wszystkich świadczeń, jakie gwarantuje mu prawo. Nie każdy człowiek musi być lekarzem, ale każdy ma prawo do usług medycznych. Ponadto uważam, że wykonując swój zawód powinniśmy schować do kieszeni nasze osobiste poglądy, gdyż pełnimy w czasie pracy pewną rolę społeczną i powinniśmy poruszać się w jej granicach. Kiedyś nie istniało coś takiego jak „klauzula sumienia” i lekarze, a także reprezentanci pozostałych zawodów, dobrze sobie dawali radę w tej kwestii.

Wróćmy do projektu. Czy łatwo się zbierało podpisy?

Odkąd sięgam pamięcią, nigdy nie widziałam, żeby ludzie tak chętnie i tłumnie podpisywali się pod obywatelskim projektem ustawy. Jesteśmy jeszcze stosunkowo młodą demokracją – dopiero uczymy się kolektywistycznego myślenia i działania, dlatego tym bardziej cieszy widok ludzi w różnym wieku, którzy zatrzymują się, by podpisać projekt poszerzający sferę wolności w Polsce. Zresztą ludzie nie tylko sami podpisywali, ale też często przynosili nam wydrukowane karty z podpisami zebranymi wśród swojej rodziny i znajomych. Dawno nie widziałam takiego zaangażowania zwykłych ludzi. To mnie bardzo cieszy i daje nadzieję na przyszłość.

Niestety projekt ten nie ma szans na przegłosowanie w obecnym parlamencie. Co się zatem stanie z tym zaangażowaniem, kiedy partia rządząca wrzuci projekt do kosza?

Naszym celem było doprowadzenie do debaty i ten cel niewątpliwie osiągnęliśmy.  Debata spowoduje, że ludzie zobaczą, że w kwestii zdrowia reprodukcyjnego kobiet istnieje również silny lewicowy głos, poza tym prawicowym. Są tysiące kobiet i mężczyzn, którzy domagają się zliberalizowania obecnej ustawy. Głęboko wierzę, że tak się stanie – jeśli nie teraz, to w przyszłości. Proces już się rozpoczął i jestem przekonana, że pewnie powoli, aczkolwiek systematycznie, będzie on postępował. Jestem również pewna, że wiele osób, które przy okazji tej akcji po raz pierwszy zaangażowały się w działanie prospołeczne, będzie działać dalej.

Wbrew obiegowej opinii, która mówi, że ludzie młodzi angażują się tylko po prawej stronie sceny politycznej, Ty działasz na lewicy. Co Cię skłoniło do takiego wyboru ideowego?

To, że lewica zawsze stała w obronie i upominała się o prawa ludzi wykluczonych, podczas gdy moim zdaniem prawica interesuje się ludźmi biednymi tylko wtedy, gdy widzi w tym jakąś korzyść dla siebie. Skala populizmu, który bije z prawej strony jest niesłychana i porażająca. To mogę powiedzieć na podstawie swoich własnych obserwacji i analiz.

A co to jest populizm?

Jest to działanie pod publiczkę.

Czyli działanie dla ludzi… tak jak lewica.

O nie! W kontekście populizmu prawicy chodzi mi o to, że obiecuje się ludziom różne rzeczy, a po wyborach natychmiast zapomina się o swoich obietnicach. Nie dotrzymuje się ich. Prowadzi się swego rodzaju zawoalowaną grę z potencjalnymi wyborcami. Wszystko w moim mniemaniu sprowadza się tylko do tego, aby objąć rządy w państwie.

Zwróć, proszę, uwagę, że było obiecane 500+ i… jest 500+.

To jeden z jakże nielicznych przykładów dotrzymanej obietnicy. Owszem, to ważny program, który być może pomoże wielu rodzinom, ale problemy społeczne nie kończą się na 500+. Ciągle pozostaje wiele równie istotnych kwestii, które są niezałatwione, a przecież jeśli my wybieramy władzę, to powinna ona działać w interesie wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy ktoś głosował na partię, która wygrała wybory, czy nie. Zadaniem rządzących jest reprezentowanie całego społeczeństwa, także mniejszości, które się na nie składają.

Obecna władza twierdzi, że reprezentuje wykluczonych.

To nieprawda. Ja na przykład działałam w fundacji Lambda Warszawa. Jest to stowarzyszenie, które działa na rzecz osób LGBT i powiem w ten sposób… pogarda, którą prezentuje PiS wobec ludzi nieheteronormatywnych, to co mogłam zobaczyć i usłyszeć w sejmie – wszystkie te rozmowy, choćby podczas debat na temat związków partnerskich – zrobiły na mnie straszne wrażenie. Traktuję jako gigantyczny skandal fakt, iż publicznie można z mównicy sejmowej obrażać i rzucać kalumnie na pewną część społeczeństwa. Uważam, że władza, która ma w tak jawnej pogardzie część społeczeństwa, nie powinna rządzić krajem. Krajem, dla którego przecież szalenie ważne są wartości demokratyczne. W dodatku, co jest najgorsze i w co mnie osobiście jest bardzo trudno uwierzyć, to ludzie ci mają się za patriotów!  Jak patriota może wykluczać i obrażać swoich rodaków?  Żadne państwo nie może być silne, jeśli społeczeństwo jest tak podzielone, a więzi społeczne zniszczone.

Czym dla Ciebie jest patriotyzm?

Patriotyzm to działanie na rzecz państwa. W moim rozumieniu polega on na ciężkiej, uczciwej, codziennej pracy, na płaceniu podatków, na rozwoju nauki, na działaniach prospołecznych, a także na godnym reprezentowaniu kraju poza jego granicami. Jak zaznaczyłam, uważam, że państwo jest naprawdę silne tylko wtedy, gdy społeczeństwo jest ze sobą solidarne, a rolą rządzących jest eliminowanie podziałów wewnątrz społeczeństwa, nie zaś pielęgnowanie starych i budowanie nowych.  Prawica zamiast rozwiązywać problemy wskazuje społeczeństwu urojonych wrogów: homoseksualistów, uchodźców, ludzi myślących inaczej, niż tej władzy jest na rękę. Jest to polityka wyjątkowo destrukcyjna dla państwa.  Dlatego nigdy nie opowiedziałabym się za prawicą. Wiem, że to co mówię, jest bardzo mocne, ale zakłamanie prawicy jest tak widoczne, że ciężko o tym mówić bez emocji.

Jak sądzisz, z czego wynika fakt, że znaczący odsetek młodych ludzi opowiada się za prawicą?

Myślę, że nakłada się tutaj wiele czynników. Młodzi ludzie żyją dziś w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej, w bardzo niepewnych czasach. Prawica to widzi i daje łatwe odpowiedzi na ważne, ale i złożone pytania. To, że te odpowiedzi są zmanipulowane to inna sprawa, ale są bardzo proste i część młodych osób, która ma bardzo słuszne powody, by czuć gniew, nabiera się na kłamliwe odpowiedzi prawicy. Jak wspomniała kiedyś Kazimiera Szczuka, młodzież lubi mocne hasła i ja w pełni podzielam ten pogląd. Kolejną kwestią jest fakt, że jesteśmy społeczeństwem z bagażem wielu historycznych traum, takich jak między innymi II Wojna Światowa. Pewne resentymenty historyczne są u nas pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Ciałem jesteśmy w teraźniejszości, lecz sądzę, że za bardzo oglądamy się wstecz i czasem da się odczuć, iż mentalnie wciąż żyjemy w żalu i gniewie. Dlatego prawica, która w swojej polityce po resentymenty sięgała i wciąż sięga, może liczyć na duże poparcie.

W swojej działalności politycznej związałaś się z dwoma lewicowymi środowiskami: Inicjatywą Polską i Partią Zieloni, której jesteś członkinią. Skąd wybór tych środowisk?  

Zaczęłam naprawdę aktywnie działać na lewicy podczas kampanii Barbary Nowackiej w ramach projektu Zjednoczonej Lewicy. Uważam, że był to bardzo ważny projekt, bo dzięki takim działaniom możemy na lewicy uczyć się ze sobą współpracować, a także lepiej poznać. Moim zdaniem świadomość, że możemy liczyć na siebie nawzajem to podstawa. Był to również projekt, który należało kontynuować i bardzo mnie smuci, że niektórzy ludzie na lewicy w którymś momencie bardziej skupili się na własnych ambicjach, niż na działaniu na rzecz dobra ogółu. Sądzę, że w obecnej sytuacji politycznej zjednoczenie jest dla nas jedyną szansą na to, byśmy byli realną alternatywą i przeciwwagą dla rządów prawicy. W tym sensie uważam, że Zieloni, do których należę, powinni szukać wszystkich możliwych sojuszy tam, gdzie jest to możliwe. Musimy współpracować ze stowarzyszeniami, organizacjami pozarządowymi i ze wszystkimi środowiskami po lewej stronie. Tożsamość w polityce jest ważna, ponieważ ona nas definiuje, ale nie można doprowadzić do tego, aby nas ograniczała.

Co przekonało Cię do zapisania się do Zielonych?

Wielu wspaniałych i wyjątkowych ludzi – z wizją, bardzo ideowych i zaangażowanych, których poznałam w tej partii. Poznałam Adama Wedmana, Kasię Nowak i wielu innych wartościowych ludzi, do których mam duże zaufanie. Wiem, że są to osoby, dla których przyszłość lewicy i przyszłość Polski są bardzo ważne.

Zostałaś też członkinią Inicjatywy Polskiej. Co Cię do tego skłoniło?

Przede wszystkim osoba Barbary Nowackiej, która jest dla mnie ogromnym autorytetem. Uważam, że jest to wyjątkowa postać w polskiej polityce, która bardzo dużo dobrego wnosi do debaty publicznej i mam nadzieję, że będzie kiedyś odgrywać znaczącą rolę w Polsce. Uważam, że w pełni na to zasługuje. Kiedy słyszę „Inicjatywa Polska” też przychodzi mi na myśl Paulina Piechna-Więckiewicz. Również niezwykle zaangażowana, kompetentna i wrażliwa na sprawy ludzi polityczka, dla której sprawy społeczne są niezwykle istotne. Jest też oddana dla sprawy i walki o lepszą przyszłość. Wiem na pewno, że zawsze będę te obie polityczki wspierać. Wiem, że dzięki tym osobom Inicjatywa Polska idzie najwłaściwszą możliwą drogą i ma szansę wiele osiągnąć.

Na koniec porozmawiajmy chwilę o lewicy. Co, Twoim zdaniem, powinna zrobić lewica, nie tylko, żeby znowu znaleźć się w parlamencie, ale by zacząć odgrywać znaczącą rolę na scenie politycznej?

Przede wszystkim lewica powinna zapomnieć o podziałach i konfliktach. Było, minęło –  musimy skupić się na przyszłości. Naszym politycznym przeciwnikiem jest prawica, a nie my nawzajem. Mamy świetny program i wartościowych ludzi, brakuje nam tylko zjednoczenia.

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Autor: Iga Lubczańska

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +7, liczba głosów: 9)
Loading...