Boję się dostrzec w lustrze kobietę

Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia urodzinowe! Przy tej okazji chciałabym podzielić się swoimi gorzko-słodkimi rozważaniami, kiedy to pewnej sierpniowej nocy postanowiłam coś napisać. Ania.

Tekst jest wypowiedzią zmieszczoną przez Annę na profilu facebookowym i odzwierciedla strachy młodej, wrażliwej osoby, stojącej na progu dojrzałości. W studiu radia Medium Publiczne, Anna spotkała się z Rafałem Betlejewskim, któremu opisała swoje lęki, marzenia i ambicje. Proszę posłuchać pięknej rozmowy, w której Anna pokazuje czym jest wrażliwość, współczucie i piękno młodego życia. Niezwykły jest fragment, w którym Ania nie potrafi powstrzymać łez, gdy rozmowa dotyka wizji jej śmierci. Plik z rozmową znajduje się poniżej.

Od dłuższego już czasu wizja nadchodzących 22 urodzin zwyczajnie mnie paraliżowała. Myśli te nie dawały mi spokoju, napawały mnie strachem, lękiem i niepewnością. No jak to? 22 lata!? Już!? Rany, to niemożliwe. Chyba zaszła jakaś pomyłka. Moment… Niech no zajrzę w legitymację szkolną. Powinna być gdzieś w tornistrze. No tak. To ja.

https://www.flickr.com/photos/92349434@N00/
Autor: ryan remillard (https://www.flickr.com/photos/92349434@N00/). Zdjęcie pochodzi z portali www.flickr.com

Nie wiedziałam dokładnie, gdzie leży problem. Czego wszyscy właściwie ode mnie chcą? Czego czas ode mnie chce? Czego on oczekuje? Miotałam się to tu to tam próbując skumać, o co chodzi. O co chodzi mnie samej i o co chodzi w ogóle. Rozmawiałam na ten temat ze wspaniałymi ludźmi, cudownymi przyjaciółmi, którym dziękuję, że są. Choć nie potrafili mi pomóc zrozumieć, stali się dla mnie ogromną inspiracją do dalszych rozważań.

Otóż zupełnie nagle i niespodziewanie rozmowy z bliskimi mi osobami ograniczyły się do rozmów o pracy, beznadziejnym szefie, o ślubach, sukniach ślubnych, pierścionkach zaręczynowych, pieniądzach i o tym, że właściwie wszystko jest bez sensu, no bo tak: praca mnie wykańcza, szef beznadzieja, ślub? Rany, jaką suknię winnam ja wybrać? A pierścionek? A co, jeśli on kupi plastikowy z brokatem? Co gorsza! Co, jeśli brylant będzie za mały! Co wtedy! Co ja mam mu powiedzieć? Że nie? Że się nie zgadzam, bo to jakaś maniana? Że gdyby mnie traktował serio to kupiłby mi… Pałac na wodzie? No i hajsu mam za mało, więc moje Audi musi poczekać. Tu o dziwo się zgadzam, moje Alfa Romeo Spider 1968 – też musi poczekać. Takie życie.

Chcąc zaczerpnąć dalszych inspiracji, spotykałam się z coraz to różniejszymi osobami. Wcale nie ułatwiało mi to zadania, a wręcz odwrotnie: coraz bardziej dawałam się wciągnąć w tę Sektę Nieszczęścia i Monotonii. Na własną odpowiedzialność, ze wszelkimi konsekwencjami, postanowiłam sięgnąć emocjonalnego dna, aby później wydostać się na powierzchnię, by następnie sięgnąć nieba.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

 

A więc zadałam sobie konkretne pytanie: Jacy są dzisiejsi młodzi. Jeden młody, który przyczynił się do mojego ostatecznego upadku, powiedział tak:

Ponoć umierasz w wieku 20-kilku lat. Chowają cię 50 lat później.

Usłyszawszy to, pomyślałam, że to chyba koniec. Że to jest mój koniec. Dałam się schwytać. Wpadłam jak śliwka w kompot. Igrałam z ogniem – to mam. Easy. Czym prędzej chwyciłam za telefon, wykręciłam numer do mojej siostrzanej duszki i mówię – uciekamy. Do plecaka wrzuciłyśmy najpotrzebniejsze rzeczy: kompas, busolę, mapy, lornetkę i aparat fotograficzny.

Wojażowałyśmy przez dzikie pustynie, nieznane lądy, niezmierzone morza i oceany coraz bardziej zachwycając się samym bytem. Dobrym wróżkom dziękowałyśmy za możność istnienia i dar, jakim jest dojrzenie Piękna Świata. Wyglądałyśmy zachodów słońca budząc się o świcie, a wieczorami wypatrywałyśmy spadających gwiazd. Tańczyłyśmy, śpiewałyśmy, wygłupiałyśmy się, jadłyśmy maliny, ale przede wszystkim, i oto najważniejsze: byłyśmy. Tak po prostu i zwyczajnie byłyśmy. Byłyśmy i czułyśmy. A czułyśmy absolutnie wszystko. Normalnie sięgnęłyśmy nieba. I pytam jej, gdzie te rozmowy o dalekich wyprawach! O wielkich ideach! O marzeniach! O rzeczach niemożliwych! No gdzie! Kiedy to życie stało się takie poważne! Kiedy młodzi stali się tacy poważni! I gdzie ta nasza młodość? Nasze szaleństwo! Głupoty, głupotki! Gdzie jest nasza wolność! Gdzie w tym wszystkim jesteśmy MY. Młodzi, naiwni, nierozsądni! Szaleni po prostu! Beztroscy do granic możliwości! I myślę sobie, że nie. Że życie jest zbyt piękne, by traktować je poważnie. Że przed nami naprawdę te wielkie podróże! Że przed nami naprawdę te wielkie idee! Wielkie marzenia! Wielki Świat! Wszechświat cały! Że to wszystko jest możliwe! Wow! Sięgnęłam nieba. Piękne to i czułe.

To już koniec mojej gorzko-słodkiej rozprawy. Zaparzam rumianek, włączam Absolwenta. Tam moje piękne Alfa Romeo Spider. Chcemy się bliżej poznać, polubić, pokochać. Nierozsądnie zakochać się w sobie.

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +4, liczba głosów: 4)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Bradley Gordon
The following two tabs change content below.

Anna Wolak

Ostatnie wpisy Anna Wolak (zobacz wszystkie)