Dlaczego „Wołyń” mnie nie zachwyca?

Główne zdjęcie artykułu oraz te znajdujące się wewnątrz tekstu pochodzą z materiałów udostępnionych prasie na stronie: http://www.forumfilm.pl/download16.htm

„Wołyń” chciałam zobaczyć od chwili, kiedy usłyszałam, że Wojciech Smarzowski zaczyna zdjęcia. Przemawia do mnie estetyka jego filmów, lubię sposób, w jaki traktuje problemy z naszego podwórka, chyba każdy jego film mnie poruszył. Dlatego idąc na „Wołyń”, szłam na tak zwanego pewniaka.

I może zbyt wiele sobie po tym filmie obiecywałam, ale pomyślałam, że ktoś taki, jak Smarzowski, na pewno podejdzie do tematu wieloaspektowo i że zobaczę coś, co mnie zachwyci. Coś, co pozwoli mi zrozumieć jakiś wycinek naszej historii. Tak się jednak nie stało.

Dlaczego „Wołyń” mnie nie zachwyca?

Chyba dlatego, że pokazana w nim historia jest bardzo jednostronna. Reżyser, w którymś z wywiadów, powiedział, że początkowo planował, że on zrobi film z perspektywy Polaków, a jakiś reżyser z Ukrainy zrobi taki sam film z perspektywy Ukraińców. Taki się jednak nie znalazł. I bardzo szkoda. Smarzowski został wyłącznie przy polskiej perspektywie wołyńskiej historii. A ta wyszła jednobarwnie.

Dla jasności, nie zamierzam oceniać faktów historycznych, ani zastanawiać się, kto był bardziej zły. Fakty mówią same za siebie. Brakuje mi w tym filmie jedynie autentyczności bohaterów i zdarzeń. Niby na początku widzimy, że Ukraińcy nie lubią Polaków, ponieważ Ci ich ciemiężą, zajmują najlepsze stanowiska, podczas gdy oni tyrają jak niewolnicy i nic im się nie należy. Widzimy szczęśliwych Polaków i Ukraińców, jest wesele, polska dziewczyna wychodzi za ukraińskiego chłopaka, a jednak nawet podczas zabawy słychać głosy Ukraińców o tym, że trzeba działać i pokazać Polakom, gdzie ich miejsce – nadzieją ma być Adolf Hitler. Słyszymy też, jak jeden z bohaterów sugeruje ojcu panny młodej, że ślub jego córki z Ukraińcem to wstyd.

Później jednak mi się wszystko rozmywa. Jako widz, nie rozumiem działania Ukraińców, nie rozumiem, czemu są tacy okrutni i palą całe polskie wsie. Ktoś powie: tego nie da się zrozumieć, to było po prostu okrucieństwo, banalne zło i tak dalej. I pewnie będzie miał rację. Ale tu chodzi o coś więcej. Jeśli jakiś naród zaczyna nagle mordować drugi naród, gdzieś musi być początek tej spirali nienawiści. Z czegoś to się musi wziąć i ja bym chciała się tego dowiedzieć.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Czarno-biały świat

Usłyszałam ostatnio od jednego z reżyserów teatralnych, że aktor, żeby dobrze zagrać rolę, nawet bardzo negatywnego bohatera, musi go pokochać i zrozumieć jego racje. Musi go bronić. Mam wrażenie, że Smarzowski, jako reżyser, nie pokochał swoich bohaterów. Dokonał prostego podziału na złych Ukraińców i dobrych Polaków, na czarno – biały świat. Czy ja oglądam film Smarzowskiego? – pomyślałam już w kinie. Trudno mi uwierzyć, że to ten sam reżyser, które zrobił „Wesele” czy „Różę”. Z kina wyszłam już kilka dni temu, a jednak ten obraz nie daje mi spokoju. Czuję rozczarowanie, bo łudziłam się, że ktoś taki, jak Smarzowski umie mówić o naszej tragicznej historii inaczej. Tym razem zabrakło mu dystansu, tego dystansu, dzięki któremu wszystkie jego filmy opowiadające o nas – Polakach, są tak dobre.

Za dużo w tym filmie wartościowania zła. Jeśli przez większość czasu widziałam na ekranie rzeź polskich kobiet i dzieci, obserwując scenę, w której Polacy mordują Ukraińców, jestem zmuszana przez reżysera do usprawiedliwiania tego zła. Czy tego chcę, czy nie.

Wojciech Smarzowski, w cytowanym wyżej wywiadzie, wysnuwa teorię, że nie znalazł ukraińskiego reżysera do drugie wersji „Wołynia” dlatego, że być może Ukraińcy nie są jeszcze gotowi do mówienia o zbrodni wołyńskiej. Zastanawiam się, czy my byliśmy.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -3, liczba głosów: 27)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu oraz te znajdujące się wewnątrz tekstu pochodzą z materiałów udostępnionych prasie na stronie: http://www.forumfilm.pl/download16.htm
The following two tabs change content below.

Monika Mioduszewska-Olszewska