Media ukraińskie, rosyjskie i niemieckie o filmie Wojtka Smarzowskiego

Po kontrowersjach związanych z filmem „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego dotyczących stosunków polsko-ukraińskich spodziewamy się przede wszystkim negatywnej reakcji za naszą wschodnią granicą. Przegląd rosyjskojęzycznych (zarówno ukraińskich, jak i rosyjskich) mediów internetowych zasadniczo potwierdza te obawy, ale pokazuje też, że odbiór wydarzenia kulturalnego, jakim jest wejście filmu na polskie ekrany, wcale nie jest tak jednoznaczny, jak byśmy tego oczekiwali.

Warto przy tym zaznaczyć, że rosyjskojęzyczni odbiorcy nie mieli okazji zobaczyć filmu. Publikowanych w ukraińskiej i rosyjskiej prasie internetowych artykułów nie można więc raczej nazwać recenzjami, są to raczej jego opisy i komentarze na temat produkcji filmowej i całej jego otoczki.

Polsko-ukraińskie obawy

Weźmy w pierwszej kolejności artykuł na temat „Wołynia” autorstwa Jeleny Jurczenko opublikowany w serwisie gazety „Komsomolskaja prawda w Ukrainie” w dniu premiery filmu. Tekst zawiera jednoznaczną ocenę filmu, którą sugeruje już podpis pod zdjęciem kadru: „Dziś w Polsce wchodzi do kin skandaliczny obraz o rzezi wołyńskiej” oraz pytanie: „Czy «Wołyń» poróżni Polaków i Ukraińców?”. Z ironicznym komentarzem cytowany jest sam reżyser, który mówi, że nie boi się pogorszenia stosunków między oboma narodami i że film będzie sprzyjał współpracy historyków z obu stron i wypracowaniu przez nich wspólnego stanowiska. Zaraz potem Smarzowski jest nazwany „polskim Tarantino” ze względu na szokującą ilość krwawych scen przedstawiających nieludzkie tortury. Pada też uwaga, że film jest artystyczną wizją, a nie dokumentalnym zapisem wydarzeń, nie należy więc go odbierać jako źródła prawdy ostatecznej.

Ponieważ ukraiński odbiorca nie ma szans obejrzeć filmu, autorka artykułu opisuje krótko jego fabułę, której punktem wyjścia jest miłość Polki i Ukraińca (granego przez lwowskiego aktora, który odmówił komentarza na temat udziału w filmie) na tle nabrzmiewających konfliktów między Polakami, Ukraińcami i Żydami. Dalej przytacza wypowiedź dziennikarza, który obejrzał film, że jest to reżyserska, bardzo subiektywna wizja wydarzeń, oparta na książkach polskich historyków, z pominięciem ukraińskich źródeł historycznych.

Dziennikarz komentuje też, że w przeważającej mierze pozytywny odbiór filmu i niewielka liczba krytycznych opinii w Polsce może wynikać z obaw przed osądem mainstreamu, zgodnie z którym film jest zgodny z prawdą historyczną. Polacy uważają natomiast, że przedstawione wydarzenia są „prawdą ostateczną”, a wszelkie uwagi o manipulacji spotykają się z podejściem pełnym agresji. Pada zarzut, że Smarzowski nie przypadkiem włożył w usta ukraińskich nacjonalistów słowa „Chwała Ukrainie – bohaterom chwała! Chwała narodowi – śmierć wrogom!”, które krzyczano na Majdanie i które wybrzmiewają również teraz. Reżyser opierał się bowiem na polskich źródłach historycznych i konsultował się z osobami o poglądach antyukraińskich.

Autorka wyraża obawę o los kilkuset tysięcy etnicznych Ukraińców mieszkających w Polsce. Wszystko ma się wyjaśnić w ciągu najbliższych tygodni.

http://mediumpubliczne.pl/2016/10/jedynym-rzeczywistym-rezultatem-filmu-smarzowskiego-wzrost-niecheci-polsko-ukrainskiej/

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Prawda obiektywna?

Inny artykuł, opublikowany w serwisie facenews.ua, stanowiący przedruk z niemieckiego „Deutche Welle”, rozpoczyna się od opisu realiów przedstawionych w filmie i krótkiej informacji historycznej o tym, że region Wołynia był przed wojną częścią Polski, zajętym następnie przez wojska sowieckie, a następnie niemieckie. Niezwykle okrutny sposób przedstawienia spirali przemocy autor artykułu uznaje za uzasadniony i zgodny z prawdą, podaje też cyfry: liczbę ofiar rzezi wołyńskiej po stronie polskiej ocenia się na 100 000 osób, natomiast szacowana liczba Ukraińców zabitych przez polskich partyzantów w akcie zemsty to 15 000.

Smarzowski określony jest jako „mistrz mrocznego kina”, wymienia się jego wcześniejszy film „Róża”. Jest też mowa o polskich obawach, że film może wywołać masowe protesty i że Rosja może wykorzystać go w celach propagandowych. W tym kontekście zaznacza się wizytę prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Polsce w lipcu 2016 r., podczas której złożył on kwiaty pod nowym pomnikiem ofiar rzezi wołyńskiej i porównuje ją do gestu kanclerza RFN Willy Brandta z 1970 r.

O ile Ukraińcy odmówili wyświetlania filmu w swoich kinach, to rosyjskie media były gotowe pisać o nim jeszcze przed zakończeniem zdjęć, ale ponieważ zbiegło się to w czasie z początkiem konfliktu między Rosją a Ukrainą, polscy autorzy i producenci woleli trzymać się od rosyjskich dziennikarzy z daleka. Co nie stanowi jednak przeszkody dla dystrybucji filmu w Rosji na zasadach komercyjnych, tak jak w każdym innym kraju.

W artykule wspomniano też o tym, że reżyser nie dał się wykorzystać w rozgrywkach politycznych i nagrodę pieniężną przeznaczył na cele związane z poprawą stosunków między narodami. Cały film w ogóle określany jest jako trudny do wykorzystania dla celów politycznych przez którąkolwiek ze stron, bo dostaje się w nim wszystkim. Ukazuje on bowiem odwieczną pogardę Polaków wobec Ukraińców, Moskwie nie spodoba się wejście wojsk sowieckich na Wołyń a dla Ukraińców bolesne będą sceny zabójstw popełnianych przez ukraińskich patriotów.

Autor artykułu pisze, że film ma wysoką wartość artystyczną, robi wrażenie na widzu, daje się też odczuć intencja reżysera, aby unikać czarno-białego podejścia do wydarzeń. Sam Smarzowski twierdzi zresztą, że chce przyczynić się do budowy mostów i poprawy stosunków między Polakami a Ukraińcami. Główne przesłanie jego dzieła brzmi następująco:

Barbarzyństwo nie pochodzi ze wschodu. Kryje się w samym człowieku.

Niewygodna prawda

Artykuł w dość popularnym rosyjskim serwisie vesti.ru autorstwa Mariny Naumowej zaczyna się od stwierdzenia, że film Smarzowskiego, poświęcony zorganizowanym przez banderowców na Zachodniej Ukrainie zabójstwom stu tysięcy Polaków, zgodny jest z prawdą historyczną, ale w polskiej prasie przylepiono mu łatkę „kremlowskiej propagandy”.

Film porusza temat niewygodny i nieporuszany dotychczas we wzajemnych stosunkach polsko-ukraińskich, pomijany też przez podręczniki historyczne.

Autorka artykułu pisze, że film wywołał eksplozję w polskich i ukraińskich mediach i społeczeństwach, a Wojciecha Smarzowskiego oskarżano o związki z Kremlem. Sponsorzy po kolei wycofywali się z finansowania produkcji, a pieniądze trzeba było zbierać przez specjalny fundusz, zdjęcia ukończono głównie dzięki darowiznom od potomków ocalałych ofiar rzezi wołyńskiej. Przywoływane są komentarze widzów, opisujących film jako ciężki w odbiorze, ale potrzebny. W opisie fabuły dziennikarka podkreśla realistyczne przedstawienie przemocy ze strony banderowców.

Naumowa komentuje, że Ukraina nie jest gotowa na przyjęcie nagiej prawdy, a ukraińskie serwisy społecznościowe są pełne nienawiści do reżysera obwinianego o jednostronne podejście i przeinaczanie faktów. Przywołuje też informację o planach wprowadzenia w Polsce ustawy o odpowiedzialności karnej za rozpowszechnianie kłamstw na temat ludobójstwa na Kresach. Cytuje wypowiedź posła Tomasza Rzymkowskiego (nazwisko w artykule zapisane jest błędnie: Rzymowski), współautora projektu ustawy, konstatującego, że jeżeli państwo ukraińskie będzie opierać się na kłamstwie, to się rozpadnie.

Na koniec autorka cytuje Zdzisława Żurowskiego, który jako 8-latek uciekł przed rzezią, opisującego straszne praktyki bandytów z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. W konkluzji dziennikarka stwierdza, że teraz dzięki nowemu filmowi o tych strasznych wydarzeniach dowie się cała Europa. Tylko Ukraina nie jest gotowa do oglądania filmu o czarnej stronie swojej historii.

Źródła: 

http://kp.ua/culture/553437-rassoryt-ly-fylm-volyn-poliakov-y-ukrayntsev

https://www.facenews.ua/news/2016/336879/

http://www.vesti.ru/doc.html?id=2807639

 

Główne zdjęcie artykułu oraz te znajdujące się wewnątrz tekstu pochodzą z materiałów udostępnionych prasie na stronie: http://www.forumfilm.pl/download16.htm

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +4, liczba głosów: 4)
Loading...