Muzyka poważna w obozach dla uchodźców. Na Lesbos rusza pierwsza komórka El Sistema dla imigrantów

https://www.flickr.com/photos/cafodphotolibrary/

Co to jest El Sistema? To gigantyczna sieć dziecięcych i młodzieżowych orkiestr oplatająca Wenezuelę. Orkiestry powstają w ramach finansowanego z budżetu przedsięwzięcia, działającego w tym kraju już od 40 lat. Projekt ma na celu przeciwdziałanie społecznemu wykluczeniu dzieci i młodzieży z najuboższych środowisk za pośrednictwem muzyki. Przeszczepiona na grunt ponad 50 krajów całego świata, El Sistema działa dzisiaj m.in. w Szwajcarii, Austrii, Finlandii, Japonii, Francji, Australii, RPA i USA.

Lada chwila pierwsza komórka El Sistema dla uchodźców ruszy w greckim obozie na Lesbos. Czy eksperyment zainicjowany w Wenezueli sprawdzi się w europejskich obozach dla imigrantów? Czy nauka muzyki i wspólne muzykowanie mogą w czymkolwiek pomóc lub zaszkodzić małym uchodźcom?

Jedni budują boiska, inni – tworzą dziecięce orkiestry

Jak uczyć dzieci współdziałania w grupie? Jak budować ich wiarę w siebie i zaufanie do innych? Jak uczyć empatii? Można w tym celu budować boiska, na których chłopcy przez długie godziny biegają za toczącym się po ziemi okrągłym przedmiotem, podczas, gdy dziewczynki wykluczone z tej męskiej wspólnoty, siedzą w domach. Można też tworzyć dziecięce orkiestry, które rozwijają intelekt, wrażliwość i umiejętność porozumiewania się bez słów. Dają wiarę we własne możliwości, uczą zaufania do innych, pomagają budować pozytywne relacje. Mogą w nich grać zarówno dziewczynki, jak i chłopcy.

Inteligencja i wytrwałość w dążeniu do celu

O badaniach potwierdzających fakt, że dzieci, które uczą się muzyki są znacznie lepiej rozwinięte intelektualnie i emocjonalnie niż pozostałe zapewne wszyscy słyszeli. Nauka gry na instrumencie pomaga wytrenować cechy charakteru, które przydają się w życiu: wytrwałość w dążeniu do celu, pracowitość. Dzieci grające na instrumentach opanowują umiejętność szybkiego zapamiętywania dużych fragmentów materiału, a jeśli mają szczęście trafić na dobrego pedagoga – poznają podstawy improwizacji, uczą się kreatywności i wyrażania własnej osobowości. Nabierają umiejętności panowania nad stresem, który towarzyszy publicznym wystąpieniom, opanowują sztukę zarządzania czasem. I – last but not least – jeśli tylko zyskają szansę gry w zespole kameralnym lub orkiestrze, uczą się kooperacji, zyskują zaufanie do samych siebie i przekonują się, że warto mieć zaufanie do innych.

Co to jest El Sistema?

Pod egidą El Sistema działa dziś w Wenezueli około 125 orkiestr młodzieżowych oraz 30 orkiestr symfonicznych. Organizacja nadzoruje także naukę gry na instrumentach członków dziecięcych i młodzieżowych zespołów – to grupa licząca około 250 tysięcy dzieci i nastolatków w całym kraju. Większość wychowanków El Sistema pochodzi z najbiedniejszych środowisk.

Organizacja finansowana jest z budżetu i z darowizn, a u jej podstaw legła chęć stworzenia alternatywy dla dzieci pochodzących z najuboższych dzielnic i zapobiegania w ten sposób ich wykluczeniu społecznemu. El Sistemę finansują od czterdziestu lat kolejne, zmieniające się w Wenezueli rządy.

Państwo w miniaturze

Tworząc El Sistema ekonomista i muzyk José Antonio Abreu wyszedł z założenia, że orkiestra to państwo w miniaturze, a zatem grając w zespole muzycznym dzieci uczą się funkcjonować w społeczeństwie, budować relacje i komunikować się w obrębie grupy. Organizacja powstała w 1975 roku i w ciągu czterech dekad stała się żywym dowodem na to, że uczenie dzieci muzyki może pociągać za sobą realne, długofalowe skutki, odczuwalne nie tylko dla samych zaangażowanych w naukę młodych wykonawców, widoczne również w ich rodzinach oraz środowiskach, z których się wywodzą.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wenezuelskie gwiazdy

W ciągu ponad czterdziestu lat El Sistema wykształciła w Wenezueli około 800 tysięcy muzyków. System pozwolił zaistnieć na arenie międzynarodowej wielu utalentowanym twórcom, na czele z wenezuelską mega gwiazdą – dyrygentem Gustavo Dudamelem (wielbiciele seriali przypominają sobie zapewne dyrygenta z serialu Mozart in the Jungle – wzorcem dla granej przez Gaela Garcíę Bernala postaci stał się właśnie ten pełen charyzmy wenezuelski muzyk). Dudamel szefuje jednej z najlepszych orkiestr świata – Orkiestrze Symfonicznej Simóna Bolívara, złożonej z wychowanków El Sistema. Zespół występuje w najważniejszych salach koncertowych świata, nagrywa dla Deutsche Grammophon.

Afganistan, Szwajcaria, Luksemburg, Nowa Zelandia, Haiti, RPA, USA – co łączy te kraje?

Przedsięwzięcia wzorowane na wenezuelskiej El Sistemie można spotkać na całym świecie – w obu Amerykach, w Azji, w Afryce i w Europe. W Wielkiej Brytanii działa inspirowany El Sistemą program „In Harmony”. W Niemczech Filharmonicy Berlińscy patronują przedsięwzięciu pod nazwą Zukunft@Bphil („Przyszłość@BPhil”). Organizacje wzorowane na El Sistema działają w takich krajach jak m.in. Afganistan, Argentyna, Armenia, Austria, Australia, Boliwia, Bośnia, Brazylia, Kanada, Kolumbia, Czechy, Chorwacja, Dania, Finlandia, Francja, Gwatemala, Haiti, Islandia, Indie, Irlandia, Włochy, Jamajka, Japonia, Kenia, Luksemburg, Meksyk, Nowa Zelandia, Holandia, Norwegia, Peru, Portugalia, Rumunia, Serbia, Słowacja, RPA, Korea Południowa, Singapur, Hiszpania, Szwajcaria, Szwecja, Filipiny, Turcja i USA. Własne El Sistema mają Palestyna, Walia, Szkocja i Tajwan.

El Sistema dla dzieci uchodźców

Dziś El Sistema rozpoczyna nowy rozdział w swojej historii. Od 7 listopada działać ma pierwsza komórka tej organizacji w obozie dla uchodźców. Koordynatorką przedsięwzięcia jest Anis Barnat, od ponad dwóch lat pracująca dla wenezuelskiego El Sistema w Londynie. Na pomysł uruchomienia oddziału El Sistema w Grecji Anis wpadła podczas swojego pobytu na Lesbos. – Spędziłam dwa miesiące w obozach na tej wyspie jako wolontariuszka – opowiada Barnat w wypowiedzi przytaczanej przez France Musique. – Jadąc tam wiedziałam, że sytuacja na miejscu jest bardzo trudna, ale to, co zastałam okazało się znacznie gorsze od moich wyobrażeń. Warunki życia tych ludzi są przerażające, a jeszcze gorsze jest ich poczucie braku perspektyw, braku nadziei na lepszą przyszłość – mówi Barnat.

Pod patronatem Joyce DiDonato

Duża część dzieci uchodźców przebywa w obozach samotnie, bez rodzin, znajomych. – Dzieci koczują w obozie nie wiedząc, kiedy i w jaki sposób skończy się ich gehenna. Nie chodzą do szkoły, pozostają bez nadzoru – mówi Bernat. – Tworząc El Sistema w obozie dla uchodźców chciałam, by moi podopieczni odzyskali poczucie celu w życiu. Jak się okazało, inicjatywa spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem – mówi Barnat. – Pomocną rękę wyciągnęły organizacje pozarządowe, chęć zaangażowania wyrazili też sami uchodźcy, wśród których są muzycy i nauczyciele muzyki – dodaje. W inicjatywę zaangażowali się też sami Grecy. Organizacja greckiej El Sistema wspierana jest przez konserwatorium w Atenach i wielokulturowy chór Polyphonica. Patronat nad całym przedsięwzięciem objęła także sama Joyce DiDonato, a do pracy włączyli się także inni muzycy, m.in. Alexandros Markeas – francusko-grecki kompozytor i Sofi Jeanin, szefowa chóru Radio France.

Muzyka wszystkich kultur

Na stronie greckiej El Sistema (elsistemagreece.com) znalazł się już formularz, za pośrednictwem którego można finansowo wspierać organizację. Wkrótce potrzebne będą instrumenty, partytury, miejsce do pracy dla dzieci i młodzieży, a także środki, dzięki którym będą mogli działać zaproszeni do projektu pedagodzy, muzycy i kompozytorzy z całego świata. Na początek na Lesbos i w Atenach powstaną chóry, których koordynacją zajmie się Lourdes Sanchez z wenezuelskiej El Sistema. W dalszych planach jest stworzenie orkiestry, a także zakładanie kolejnych komórek El Sistemy w obozach dla uchodźców w całej Grecji. – Przyświeca nam dwojaki cel – mówi Barnat. – Z jednej strony, zapoznać przybywających do Europy młodych ludzi z kulturą goszczącego ich kontynentu, z drugiej, stworzyć przestrzeń do międzykulturowego dialogu – mówi Anis Barnat w wypowiedzi przytaczanej przez France Musique. – Opracowuję w tej chwili kolekcję kołysanek, które mamy śpiewają dzieciom w obozach dla uchodźców. Powstają ich transkrypcje, a niedługo kołysanki zostaną nagrane. Dzieci uchodźców muszą pozostać w kontakcie ze swoim dziedzictwem kulturowym, aby móc otworzyć się na inne kultury – tłumaczy Barnat.

Za i przeciw

Czy realizacja tej idealistycznej wizji i organizowanie El Sistema w obozach dla uchodźców ma sens? Po ponad czterdziestu latach od chwili powstania dziecięco-młodzieżowych orkiestr w Wenezueli El Sistema wciąż się rozrasta. Bez wątpienia lata działalności tej organizacji to namacalny dowód, że spełnia ona swoją rolę i odpowiada na określone zapotrzebowanie. Ale El Sistema jako projekt społeczny ma także swoich krytyków. Jednym z nich jest brytyjski muzykolog Geoff Baker, który osobiście wybrał się do Wenezueli, żeby przyjrzeć się na miejscu i na własne oczy działaniu organizacji. Efekty swojego śledztwa przedstawił w książce El Sistema: Orchestrating Venezuela’s Youth. Co udało mu się ustalić?

Nic idealnego

Po pierwsze, twórca El Sistema José Antonio Abreu, to postać w Wenezueli niezbyt lubiana – pisze Baker. Abreu jest apodyktyczny i nie znosi sprzeciwu, a jego podopieczni porównują go do Machiavellego. Po drugie, orkiestry El Sistema to rzeczywiście „państwa w miniaturze” – ale takie, w których panuje tyrania. W zespołach wymagane jest całkowite podporządkowanie się woli dyrygenta, panuje ściśle określona hierarchia. Po trzecie, fikcją są promowane w mediach idee współpracy i zaufania wcielane jakoby w życie przez członków dziecięco-młodzieżowych zespołów. Młodzi wykonawcy raczej rywalizują ze sobą niż współpracują. Po czwarte – to niezupełnie prawda, że wychowankowie El Sistema wywodzą się z nizin społecznych. Większość z nich pochodzi z klasy średniej. Z obserwacji poczynionych przez Bakera wyłania się zgoła przygnębiający obraz: hierarchizacja stosunków, nauczyciel jako ostateczna instancja, którego zdania nie można zakwestionować, praktykowanie muzyki jako nigdy nie kończące się bezmyślne repetycje tego samego materiału zgodnie ze z góry określonymi i narzuconymi schematami, rywalizacja zamiast współpracy, wykluczenie.

Osłabienie rewolucyjnego potencjału?

El Sistema nie jest rewolucyjna ani emancypacyjna – pisze dalej Baker. Przeciwnie. Fundament, o który się opiera to echo przebrzmiałych już idei z dziewiętnastego wieku, w myśl których edukacja muzyczna miała być narzędziem udoskonalania i poprawy moralnej społeczeństwa. Muzyka miała pomagać w zwiększaniu produktywności klas średniej oraz niższej i wypełniać czas wolny pracujących mas, które odtąd zamiast do chodzić do pubu zajmowały się muzykowaniem. Wszystko to razem wzięte skutecznie osłabiało ich rewolucyjny potencjał – konkluduje Baker i idzie w swoich porównaniach jeszcze dalej. Cofa się aż do czasów konkwisty i przypomina, jak przybyli z Europy misjonarze uczyli podbite ludy muzyki, rzekomo celem ich „ucywilizowania”. Działania te nie służyły jednak przecież bynajmniej emancypacji miejscowej ludności, a poddaniu ich społecznej kontroli.

Już starożytni Rzymianie znali wpływ „dobrej” muzyki na obywateli

Baker mógłby zresztą zrobić jeszcze jeden krok wstecz i cofnąć się aż do starożytności. Strona internetowa poświęcona powstającej na Lesbos komórce El Sistema wita nas cytatem z Platona. Filozof zaleca w nim, żeby dzieci uczyły się muzyki, fizyki i filozofii. Ale przede wszystkim muzyki – podkreśla. W stworzonej przez myśliciela koncepcji idealnego państwa edukacja muzyczna zajmowała bardzo ważne miejsce. Platon dzielił muzykę na dobrą i złą i o ile muzykę „złą” (pełną ornamentów i niepotrzebnych udziwnień) odrzucał, „dobrą” uważał za jedno z najważniejszych narzędzi służących tworzeniu idealnych obywateli, a co za tym idzie idealnego państwa. Pożądana w idealnym państwie Platona muzyka związana była ze słowem, a będąc przekaźnikiem słowa, stawała się przekaźnikiem logosu. Jako taka dawała dostęp do piękna, dobra i prawdy, pomagając w kształtowaniu idealnych obywateli idealnego państwa, dodajmy, państwa o znamiomach totalitaryzmu.

Polski Dudamel

Wszystko, o czym pisze Baker, to zapewne prawda. Dyrygenci całego świata mają skłonności do bycia tyranami, a muzycy – do rywalizowania ze sobą. Nie ma także wątpliwości co do tego, że El Sistema w obozie na Lesbos „spacyfikuje” dużą grupę młodych ludzi, którzy będą ćwiczyć po kilka godzin dziennie zamiast pogrążać się we frustracji i szykować do buntu. Z czasem pojawi się zazdrość i wszelkiego rodzaju negatywne emocje – najbardziej utalentowane dzieci zaczną dominować nad pozostałymi. Patrząc jednak na grafik koncertowy Simóna Bolívara szukam w pamięci polskiego zespołu symfonicznego, który może się pochwalić, jak zespół Dudamela, stałą obecnością w najważniejszych salach koncertowych całego świata, na najważniejszych festiwalach; szukam także w pamięci polskiego dyrygenta, który mógłby stać się tak znany i rozpoznawalny jak Dudamel (w tym wypadku o nazwiska zdecydowanie łatwiej). Społeczny eksperyment El Sistema zmienił w Wenezueli życie wielu ludzi. Ilu? Kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu? Czy to wystarczy, żeby zrehabilitować jego błędy i wypaczenia.

 

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 2)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu: Zdjęcie pochodzi z portalu flickr.com
Autor: CAFOD Photo Library
The following two tabs change content below.

Dorota Relidzyńska

Dorota Relidzyńska, filozofka i autorka tekstów, redaktorka tekstów poświęconych muzyce i popularyzujących naukę oraz historię. Ukończyła studia w Instytucie Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, studiowała w Instytucie Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Publikowała teksty o tematyce muzycznej i popularnonaukowej w gazetach codziennych i magazynach: Gazeta Wyborcza, Życie, Machina, Beethoven Magazine, Echos de Pologne, W Podróży. Pracowała w radiu Tok FM, w kanale informacyjnym Polsat News. Prowadziła projekty wydawnicze jako redaktor prowadząca i naczelna. Jest autorką haseł w polskiej Wikipedii poświęconych muzyce poważnej.