Brexit: Na ostro czy na miękko?

W jaki sposób Wielka Brytania opuści Unię? Czy będzie to twardy czy miękki Brexit? Przeglądając media wyraźnie widać bojowe stanowisko Brytyjczyków i deklarowaną nieustępliwość po stronie Wspólnoty. Wydaje się, że może być ostro. Chyba, że to tylko fasada dla nas, zwykłych obserwatorów. Za kulisami trwa dyplomatyczna gra, a jednym z poszkodowanych może być … polski Urząd Patentowy.

Obecność Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej daje jej oczywiste zyski w postaci dostępu do olbrzymiego wspólnotowego rynku. Jednak, aby móc korzystać z przywileju, konieczne jest zaaprobowanie nadrzędności prawa UE. Co istotne, gdyby Zjednoczone Królestwo opuściło szeregi Wspólnoty i wybrało rolę podobną do obecnego statusu Norwegii – nawet wówczas wymagałoby to zaakceptowania większości przepisów Unii.

Całkowite odcięcie się od jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, oznaczałoby opcję „hard Brexit” i skutkowałoby zamknięciem wspólnego rynku przed firmami brytyjskimi. Póki co pohukiwania dochodzące z Downing Street sugerują, że Wielka Brytania zmierza w tym kierunku. Jednak istnieją pewne przesłanki, mówiące o tym, że faktyczne działania rządu idą w bardziej miękką stronę, niż sugeruje to wojenna retoryka.

Od roku 2012 Unia pracuje nad wprowadzeniem wspólnego dla wszystkich krajów członkowskich systemu patentowego. Osią reformy jest utworzenie Jednolitego Sądu Patentowego (JSP) z siedzibą w Londynie, w którym zasiadaliby przedstawiciele krajów Wspólnoty. Nowy organ ma rozpoznawać spory patentowe oraz wydawać postanowienia, które mają być respektowane na terenie całej Unii. To poważna zmiana w stosunku do obecnego systemu, który wymusza na pozywającym przeprowadzenie osobnych postępowań we wszystkich krajach wspólnoty. Pomysł reformy poparło do tej pory 25 spośród 28 państw Unii, przeciw JSP opowiadają się tylko: Chorwacja, Hiszpania oraz Polska. Mimo sprzeciwu wspomnianych wyżej krajów, idea sądu patentowego była na dobrej drodze do pełnej ratyfikacji. W Londynie wynajęto nawet odpowiedni budynek i przeprowadzono, w międzynarodowym gronie, próbne spory patentowe, aby przetestować rozwiązania legislacyjne. Gdy wszystko wydawało się być zapięte na ostatni guzik, wydarzył się Brexit i pokrzyżował zaawansowane plany.

Orzeczenia w sprawach patentowych, które będzie wydawać Jednolity Sąd Patentowy, muszą się mieścić w ramach aktów prawnych Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości oraz obowiązywać we wszystkich krajach, które przystąpią do nowego systemu patentowego. Przy opcji „hard Brexit”, sprawy rozstrzygane przez JSP w Londynie, zatwierdzane ostatecznie przez ETS, obowiązywałyby na terenie Zjednoczonego Królestwa, mimo, że formalnie byłoby ono poza Wspólnotą.

Wydaje się, że powyższe zdanie brzmi jak kompletny nonsens. Biorąc pod uwagę nastroje brytyjskiego społeczeństwa i buńczuczne stanowisko rządu Jej Królewskiej Mości w sprawie opuszczenia Unii, trudno sobie wyobrazić, żeby Wielka Brytania dała sobie narzucić wspólnotowe prawo. Okazuje się jednak, że pewne gesty są tylko na pokaz. Przypomnijmy sobie, jakie były podstawowe postulaty zwolenników Brexitu. Chodziło o kontrolowanie napływu imigrantów oraz ograniczenie kwoty wpłacanej do wspólnotowego budżetu (słynne dofinansowanie NHS). Pozostałe elementy brytyjskiej aktywności na forum Unii miały pozostać bez zmian. Opcja „soft Brexit’ była marzeniem i zarazem celem secesjonistów.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Unia Europejska powoli godzi się z odejściem Zjednoczonego Królestwa. W sprawie obiecanego wcześniej Brytyjczykom JSP nie zapadły jeszcze żadne istotne decyzje. Wprawdzie na miejsce Londynu rozpatrywane są nowe lokalizacje, jak Mediolan czy Haga, ale na końcowe rozstrzygnięcia, tak jak na wdrożenie nowego systemu patentowego, trzeba będzie poczekać aż skończą się brexitowe negocjacje. Tym bardziej urzędnicy unijni przecierali oczy ze zdumienia, gdy na początku października premier Therese May ogłosiła, że Wielka Brytania ratyfikuje wszystkie zobowiązania dotyczące Jednolitego Sądu Patentowego, przyśpieszy proces wewnątrz unijnej integracji i planuje otwarcie instytucji jeszcze w 2017 roku.

Powyższą deklaracją brytyjska premier chce wyraźnie pokazać, że Zjednoczone Królestwo prowadzi podwójną grę retoryczna. Na zewnątrz jego stanowisko jest twarde i nieustępliwe. Zakulisowo Brytyjczycy starają się za wszelką cenę zabezpieczyć swoje interesy i rozciągnąć procedurę „wyjścia” na lata, a może nawet dziesięciolecia. Opuszczenie Unii w momencie gdy sądy są podporządkowane procedurom wspólnotowym będzie długotrwałym procesem. Być może rząd liczy, iż w jego trakcie wszyscy zapomną po co to robią i idea separacji umrze śmiercią naturalną.

Twarde wyjście z Unii staje się coraz bardziej miękkie i idea podporządkowania lokalnej legislacji Jednolitemu Sądowi Patentowymi jest na to dobrym dowodem. Podobnie jak usilne zabiegi brytyjskiego rządu, aby uzyskać specjalny status dla świata finansjery z londyńskiego City czy zakładów motoryzacyjnych (głównie japońskich), które po ewentualnym wyjściu z Unii nadal miałyby otwartą drogę do wspólnotowego rynku zbytu.

Czas pokaże czy starania Zjednoczonego Królestwa zakończą się sukcesem. Póki co państwa Unii odpowiadały bardzo ostro na harde stanowisko Brytyjczyków. Przekaz medialny miał nas przekonać, że obie strony pójdą na zwarcie, a Wielka Brytania zapłaci olbrzymią cenę za chęć separacji. Sankcje nałożone przez Wspólnotę mają być na tyle dotkliwe, aby odstraszyć kolejnych buntowników. Być może jest to tylko zasłona dymna, a prawdziwe zakulisowe rozmowy idą w zupełnie innym kierunku.

Ważne jest, aby dostrzec w całym zamieszaniu polski akcent. Jak wspominałem powyżej, Polska jako jedna z nielicznych, utrzymywała stanowisko iż wspólny system patentowy nie leży w jej interesie. Rzeczywiście podpisanie ratyfikacji Jednolitego Sądu Patentowego wywołałoby tsunami w branży kancelarii prawniczych, które się specjalizują w rejestracji patentów. Do tej pory Urząd Patentowy RP bronił swojej niezależności. Jednak obecny rząd wielokrotnie pokazywał, że przychylnym okiem patrzy na zachowanie Brytyjczyków w Unii. Być może w wyniku wymiany wzajemnych uprzejmości, poprzemy miękki brytyjski rozwód, ze szkodą dla własnego interesu.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 1)
Loading...

Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor: Alex
The following two tabs change content below.
mm
Z wykształcenia ekonomista. Interesuje się sytuacją gospodarczą na świecie ze szczególnym uwzględnieniem Stanów Zjednoczonych, Chin i Indii, jak również problemami największych światowych korporacji. Przygląda się sytuacji społeczno-gospodarczej, interesują go kwestie dochodu podstawowego, nierówności płac oraz równouprawnienia płci. Prowadzi bloga: http://antykruchosc.blox.pl/html