W ciągu 24 godzin ze wschodniego Aleppo wyjechało 10 tysięcy ludzi, reszta czeka na wzowienie porozumienia o ewakuacji. Rozmowa z Pawłem Krzyśkiem z MKCK

 

„Ludzie nie wiedzą, kiedy korytarz humanitarny zostanie ponownie otwarty – czekają więc na mrozie tuż obok linii frontu”.

Z Pawłem Krzyśkiem, dyrektorem ds. komunikacji Międzynaorodwego Komitetu Czerwonego Krzyża w Syrii rozmawia Katarzyna Pruszkowska (rozmowa z 17 grudnia 2016 roku, z godziny 14:00).

Katarzyna Pruszkowska: Kiedy rozmawialiśmy kilka dni temu, mieszkańcy wschodniego Aleppo mogli, korzystając ze specjalnie wyznaczonych punktów, przedostawać się na zachód. Jak jest dziś?

Paweł Krzysiek: W tym momencie nie ma żadnej możliwości, żeby opuścić wschód miasta. Porozumienie zostało zerwane, więc mieszkańcy wschodniego Aleppo znaleźli się w potrzasku. Byłem tam dwa dni temu, widziałem na własne oczy, że ich sytuacja jest dramatyczna. Jest tam wielu rannych, w tym osoby ranne bardzo ciężko, kobiety w ciąży, dzieci. Ci ludzie nie wiedzą, czy i kiedy korytarz humanitarny zostanie otwarty ponownie, więc czekają na zewnątrz, na mrozie, zaraz obok linii frontu.

Ile osób udało Wam się przewieźć zanim zerwano porozumienie?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Z jednej na drugą stronę miasta przejechało 17 transportów. Dzięki współpracy z Czerwonym Półksiężycem w 24 godziny przewieźliśmy niespełna 10 tys. osób, wśród nich wielu rannych i chorych.

Ile osób znajduje się dziś we wschodniej części miasta?

Trudno mówić o konkretnych liczbach, naprawdę. Mogę tylko powiedzieć, że na pewno tysiące ludzi znajdują się w tym momencie w poważnym niebezpieczeństwie i czekają na decyzję o otwarciu korytarza.

Czy obozy są przygotowane na szybkie przyjęcie tak wielu osób?

Nie wszyscy ludzie do nich trafią. Autobusy przewożą ich wzdłuż linii frontu na bardziej wiejskie tereny w zachodniej części miasta. Być może część osób będzie chciała tam zostać, dołączą do rodzin.

Ostatnio rozmawialiśmy o tym, jak możemy pomóc mieszkańcom Syrii. Czy w obecnej sytuacji możemy zrobić coś więcej np. telefonować do ambasady Rosji?

Radziłbym zachować teraz spokój i dać stronom czas na powtórne zawarcie porozumienia. Nikt prócz nich nie może zdecydować o otwarciu korytarza i nikt inny nie zapewni bezpieczeństwa podczas ewakuacji. My możemy jedynie czuwać nad tym, żeby odbywała się zgodnie z warunkami przyjętego postanowienia. Możemy mieć jedynie nadzieję, że odpowiednie decyzje zapadną szybko.

 

O organizacjach wspierających Syryjczyków piszemy tutaj.

red. Katarzyna Boni
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: 0, liczba głosów: 2)
Loading...
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z biblioteki zdjęć ICRC (MKCK).
The following two tabs change content below.

Katarzyna Pruszkowska

Katarzyna Pruszkowska, dziennikarka, absolwentka Polskiej Szkoły Reportażu. Pracuje w portalu INTERIA.PL