Co To Za Miasto – Quiz

18331375749_bb44e3fd36_o

Sceneria i Aktorzy:

Wielkie miasto na Bliskim Wschodzie, największe, lub drugie największe w swym kraju, liczące do 2 mln mieszkańców, istniejące od tysięcy lat, pełne zabytków i muzeów. Zdobyte kilka lat temu przez radykalnych fundamentalistów islamskich, oskarżanych o terroryzm, tortury, sekciarskie zbrodnie wojenne i stosowanie średniowiecznych kar, związanych tradycją i ideologią lub bezpośredniomi więzami z terrorystyczną Al-Kaidą, finansowanych i popieranych dyskretnie przez organizacje i osoby związane z Arabią Saudyjską. Obecnie oblężone przez armię rządową, złożoną głównie z wyznawców szyickiej odmiany Islamu, szkoloną i zbrojoną przez „doradców” i oficerów z zewnątrz, wspomaganą przez milicje kurdyjskie, milicje szyickie sponsorowane przez Iran, masowo bombardowane z powietrza przez lotnictwo popierającego je mocarstwa. Wśród walk ulicznych oraz bombardowań artyleryjskich i lotniczych cywilni mieszkańcy są zagrożeni śmiercią i kalectwem, pozbawieni dostaw żywności i opieki medycznej.

Szanowni czytelnicy, czy wiecie co to za miasto? Do wyboru macie Aleppo i Mosul, a powyższe pasuje idealnie do obu! 

Jednakże od tygodnia to Aleppo nie schodzi z pierwszych stron mediów wszelkiego rodzaju, pochylają się nad jego losem politycy, organizacje międzynarodowe, dziennikarze, humanitaryści. Tymczasem na temat Mosulu panuje dzwoniąca w uszach cisza, mimo że, zadziwiającym trafem, w obu miastach przerabiany jest niemalże identyczny scenariusz z udziałem podobnych aktorów. Tyle że, wedle medialnej wersji oficjalnej w Aleppo to SIŁY ZŁA uosobione przez „reżym” Assada i Rosjan oblegają „rebeliancką opozycję” mordując i głodząc cywili, podczas gdy w Mosulu okrutnych i krwawych terrorystów atakują SIŁY DOBRA, umiejętnie i skutecznie unikające ofiar cywilnych. Tylko czemu i tu i tam te tak biegunowo różnie opisywane siły są niemalże IDENTYCZNE??

Dla przerwania ciszy nt. Mosulu przełożyłem artykuł, wydany w Open Democracy. Autorem tekstu jest Paul Rogers.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wojna Partyzancka i Jak Ją Zakończyć

Zwalczanie terrorystycznych ugrupowań w rodzaju ISIS czy Al-Kaidy przez wojskowe interwencje nie bierze pod uwagę procesów globalnych, które są przyczyną ich powstania.

 

 

Od dawna oczekiwana ofensywa przeciw ISIS w Mosulu wystartowała 16-go października, dwa lata i cztery miesiące od zajęcia miasta w północnym Iraku przez blitzkrieg islamskich bojowników. Jej początek został szeroko otrąbiony przez zachodnie media, choć ten hałas ucichł po zaledwie jednym dniu, w wyniku zamieszania co do jej sukcesów. Iracki rząd oznajmił, że jednostki kurdyjskie potrzebują więcej czasu do wykonania swych zadań, podczas gdy Kurdowie stwierdzili, że osiągnęli wyznaczone cele i czekają na armię iracką. Równocześnie szerzyły się doniesienia o zawziętej obronie ISIS przy użyciu moździeży, samochodów i ciężarówek-pułapek, o drogach pełnych min, mogących znacznie spowolnić ofensywę.

ISIS, mające co najwyżej 6000 bojowników w Mosulu, broni się przed przeważającą siłą ok. 80 tysięcy żołnierzy. Ta nierówność sił może odegrać rolę w decyzjach jej przywódców, o ewentualnym wycofaniu się z miasta. Wojska irackie zeszłym roku zdobyły miasto Ramadi, siłą tylko 10 tysięcy, do tegorocznej bitwy o Faludżę wysłano 15 tysięcy żołnierzy. W przypadku Mosulu jednak wszystko wskazuje, na to że znaczna część bojowników zdecyduje się go bronić. Jeśli do tego dojdzie, będzie to prawdopodobnie powtórka Ramadi, gdzie walki miały w założeniu trwać niewiele ponad 2 tygodnie, a w rzeczywistości toczyły się przez 4 miesiące, powodując wielkie zniszczenia przez naloty i bombardowanie artyleryjskie.

Przykładem zawziętości i nieustępliwości bojowników ISIS były walki o wiele mniejszą ich enklawę w Syrcie w północnej Libii. Ofensywę mająca na celu wyparcie stamtąd ISIS zaczęto z wielkim optymizmem w maju, szybko jednak ugrzęzła, zmuszając w sierpniu do wsparcia wojsk rządowych intensywnymi bombardowaniami przez amerykańskie lotnictwo. Miało to szybko przeważyć szalę na korzyść popieranego przez ONZ Rządu Pojednania Narodowego (GNA), i wedle doniesień we wrześniu ISIS miała być przyparta do muru.

Tak jednak nie było, wojska GNA straciły setki żołnierzy próbując zdobyć miasto. Tak naprawdę sytuacja jest tam wciąż tak niepewna, że Amerykanie zintensyfikowali naloty dokonując 36 bombardowań tylko podczas weekend’u poprzedzającego publikację tego artykułu. Bardzo możliwe, że ISIS wkrótce utraci Syrtę, jednak wszystko wskazuje, że wielu tamtejszych bojowników wymknęło się z miasta do innych części Libii.

Co po Mosulu?

Syrta może być wzorcem „najgorszego scenariusza” dla Mosulu – miesiące zaciekłych walk, mnóstwo ofiar cywilnych i rozległe zniszczenia. W odróżnieniu od niego, najkorzystniejszym rozwiązaniem byłaby wczesna ewakuacja miasta przez ISIS. Realność takiego scenariusza zależy jednak w znacznym stopniu od koordynacji działania bardzo niejednorodnych i zróżnicowanych sił atakujących Mosul.

W ich skład wchodzą bowiem regularne wojska i oddziały specjalne irackiego rządu [złożone głównie z szyitów, przyp. tłum], sprzymierzone z milicjami kurdyjskimi, a także żołnierze armii USA, pełniący różne role – pomoc w kierowaniu wsparciem artyleryjskim, wbór celów, rekonesans i funkcje doradcze wewnątrz jednostek irackich. Amerykanie mają tam też znaczną liczbę torujących drogę atakom oddziałów specjalnych. Wedle doniesień, francuskie siły też biorą udział we wsparciu artyleryjskim, są tam także aktywne francuskie i brytyjskie oddziały specjalne.

Dodatkowo, w ataku uczestniczą też irackie milicje szyickie, jakieś oddziały irańskiej Gwardii Rewolucyjnej, a nawet niektóre milicje sunnickie, gotowe wesprzeć [szyicki, przyp. tłum] rząd w Bagdadzie. Wedle pogłosek, nawet wojskowi z armii tureckiej są „doradcami” w jakichś jednostkach kurdyjskich. Wsparcie lotnicze zapewniają dywizjony lotnicze USA, Iraku, Australii, Wlk. Brytanii, Francji, a podobno nawet, działając niezależnie, samoloty irańskie.

Sytuację komplikuje fakt, że wiele z powyższych elementów składowych ofensywy ma silnie sprzeczny z planami innych obraz sytuacji powojennej. Jeśli Mosul zostanie zdobyty szybko i ze stosunkowo niewielkim rozlewem krwi – najlepsze zakończenie jakiego można by sobie życzyć w tym paskudnym konflikcie – te sprzeczności mogą wypłynąć na wierzch. Kurdowie pragną zachować kontrol nad terytorium zdobytym w walkach, milicje szyickie chcą konsolidacji swej kontroli nad krajem, milicje sunnickie są zdecydowane bronić swych współwyznawców [dyskriminowanych i często prześladowanych przez dominujących Szyitów, przyp. tłum], a Turcy i Irańczycy przepychają się o wpływy w powojennym północnym Iraku.

Tak więc, nawet wypędzenie ISIS z Iraku, co zresztą nie jest wcale zagwarantowane nie zapewni stabilizacji. Wynegocjowanie i utrzymanie niezbędnego do trwałego pokoju kompromisu pomiędzy tymi dążeniami będzie wymagać niezwykłej subtelności i zręczności politycznej. Nawet jeśli się to uda, nie rozwiąże to podstawowej kwestii strategicznej. Podczas gdy ISIS grozi upadek, wachlarz zbrojnych grup sprzymierzonych z Al-Kaidą odnosi zaskakujące sukcesy, zwłaszcza w Syrii [artykuł został napisany przed zdobyciem Aleppo, przyp. tłum]. Wydaje się, że zastąpienie Al-Kaidy przez ISIS w 2010 r., jako dominującej siły Islamistów, ulega obecnie odwróceniu – Al-Kaida odbiera ISIS rolę jądra rozlewającego się coraz szerzej radykalnego, rewolucyjnego Islamizmu.

Nawet jednak jeśli oba te ugrupowania zostaną kiedyś pokonane w sensie militarnym, nie będzie to oznaczało zakończenia długiej „Wojny z Terrorem”. Podstawowym bowiem problemem, opisanym przez serię poprzednich artykułów autora [Paul’a Rogers’a, na witrynie Open Democracy, przyp. tłum] jest fakt, że interwencje zbrojne przeciw organizacjom w rodzaju Al-Kaidy czy ISIS nie usuwają przyczyn ich powstania i sukcesu. Motywacja zwolenników i uczestników islamistycznej rewolucji wykracza poza motywy religijne i wypływa nie tylko z chęci zwalczania dyktatorów i oporu przeciw prześladowaniom, ale z szerokiej gospodarczej i politycznej marginalizacji coraz lepiej wykształconych i poinformowanych społeczeństw.

Podobne rewolucje mają przecież miejsce także poza Bliskim Wschodem, jak jasno pokazuje neo-maoistowska rewolta Naxalitów w Indiach, czy też bardzo rzadko nagłaśniane mimo stosunkowo znacznych rozmiarów protesty w Chinach. Wszystkie one są powodowane przez coraz bardziej widoczną klęskę globalnego neo-liberalnego modelu gospodarczo-politycznego i narastające zagrożenie stabilności społecznej przez zmiany klimatyczne.

Na pierwszy rzut oka problemy z globalnym neo-liberalizmem wydają się nie mieć żadnego związku z bezpośrednim celem akcji w Mosulu, Al-Kaidą, ISIS, itp. Jeśli jednak przyjrzeć im się uważnie z innej perspektywy, staje się jasne, że są one epicentrum powiązanych ze sobą wstrząsów, przyczyną zarówno nierówności jak i militaryzmu. Akceptacja tej diagnozy i zdecydowana remediacja może doprowadzić do wygaszenia regionalnych pożarów. Jeśli tego zabraknie, niszczące wojny czwartej generacji będą się ciągnąć przez dziesięciolecia.

 


This article is published under a Creative Commons Attribution-NonCommercial 4.0 International licence. If you have any queries about republishing please contact us. Please check individual images for licensing details.


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Autor: Kurdishstruggle

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.

Chris Zwon

Chris Zwon jest autorem tekstów i przekładów publikowanych na portalu Medium Publiczne. Pragnie zachować anonimowość.