Nigdy nie ma dobrego momentu na to, by zostać ojcem – rozmowa z Kamilem Nowakiem, autorem bloga Blog Ojciec

Gdy mamy wszystkie etapy „załatwione”, to czujemy się na tyle pewnie, że decydujemy się na dziecko. Czy to jest właściwa droga? Wiem tylko tyle, że nie warto w pogoni za jakimś iluzorycznym szczęściem obiecywanym nam przez media, zapominać o szczęściu na co dzień i że czasami warto zwolnić.

Z Kamilem Nowakiem, najpopularniejszym ojcem polskiego internetu, rozmawia Ewelina Rubinstein. 

kamil-nowak

 

Od jak dawna prowadzisz bloga (o nazwie Blog Ojciec) i właściwie po co go założyłeś?

– Bloga prowadzę 3 lata, a założony został z chęci posiadania miejsca, w którym mógłbym się dzielić swoimi myślami. Jak się okazało myśli związane z rodzicielstwem były tymi, które były najlepiej przyjmowane, więc na nich właśnie się skupiłem.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Jesteś młodym ojcem. Czy widzisz różnice w wychowaniu dzieci przez współczesnych tatusiów, a tych, którzy nimi zostali na przykład w latach 70. lub 80.?

– W mojej opinii zmiana jest ogromna. Ojcowie coraz częściej angażują się w wychowanie, coraz chętniej spędzają czas ze swoimi dziećmi i coraz częściej pokazują im, że dla nich, dla ojców, dzieci też są ważne. To była długo oczekiwana zmiana, ale wreszcie się doczekaliśmy.

Czy otrzymujesz wiadomości od innych ojców z kraju? Jeśli tak, to głównie o co Cię pytają?

– Przyznam, że ojcowie raczej rzadko piszą. Jeśli już to robią, to zwykle piszą z bardzo konkretną sprawą i bardzo dokładnie opisaną, za co jestem niezmiernie wdzięczny, bo to ułatwia nam kontakt i pomaga lepiej poszukać właściwego rozwiązania.

Ostatnio czytałam najnowsze statystyki GUS-u, z których wynika, że mężczyźni coraz później decydują się na dziecko? Z czego to wynika?

– Ciężko mi się jednoznacznie wypowiedzieć, ale podejrzewam, że winę ponosi w dużej mierze współczesny świat, który narzuca nam ciągle to nowe obowiązki i nowe wyzwania. W końcu co to za facet bez mieszkania, stabilnej pracy i świetnego samochodu?! – tak zdaje się brzmieć przekaz, jaki trafia do naszych umysłów.  Mozolnie więc staramy się spełnić te oczekiwania i dopiero, gdy mamy wszystkie etapy „załatwione”, to czujemy się na tyle pewnie, że decydujemy się na dziecko. Czy to jest właściwa droga? Nie mnie oceniać. Wiem tylko tyle, że nie warto w pogoni za jakimś iluzorycznym szczęściem obiecywanym nam przez media, zapominać o szczęściu na co dzień i że czasami warto zwolnić.

Dość głośno mówi się o tym, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak „prawo ojca”. Mężczyźni, którzy są rodzicami narzekają, że polskie ustawodawstwo dyskryminuje ich na każdym kroku. Mówią, że są bezradni na przykład w sytuacji, kiedy matka dziecka utrudnia im kontakt z pociechą itp. Co w takiej sytuacji mogą tacy ojcowie zrobić? 

– Obecnie ojcowie niewiele mogą zrobić… Niestety. Jedynym sensownym rozwiązaniem byłoby prawne wprowadzenie opieki naprzemiennej, która funkcjonuje w zdecydowanej większości krajów cywilizowanych, bo jest to jedyne rozwiązanie, które na pierwszym miejscu stawia dobro dziecka i nie dopuszcza do tego, aby stało się towarem, o który rodzice będą toczyli wojnę. Przyznaję, że ojcowie bywają dyskryminowani nie tylko przez sądu przyznające opiekę, ale też zdarza się, że są dyskryminowani m. in. w szpitalach. Słyszałem historię ojca, któremu nie pozwolono zostać na noc z dzieckiem w szpitalach, bo tylko matki mogły zostawać. Na szczęście takie historie zdarzają się już coraz rzadziej.

Ubolewam nad tym, że w Polsce z jednej strony mówi się o braku „praw ojca”, a z drugiej przyzwala się tatusiom np. na niepłacenie alimentów. Pracodawca często „idzie na rękę” panu, który nie płaci alimentów na rzecz dziecka/dzieci i wypłaca mu pensję „pod stołem” po to, by nieodpowiedzialny ojciec nie wykazywał dochodów. W innych krajach europejskich żaden, a przynajmniej większość pracodawców w ten sposób nigdy by się nie zachowała…

– Niestety, w naszym kraju jeszcze w dalszym ciągu panuje mentalność kombinowania na każdy możliwy sposób. Jasne, są matki, które wykorzystują dzieci do szantażowania ojców, ale są właśnie również i ojcowie, którzy olewają swoje dzieci i nie płacą na nie ani grosza. Po każdej więc stronie są osoby, które mają sporo na sumieniu. Do tego czytałem niedawno statystyki pokazujące, że bardzo wielu ojców opuszcza matki, gdy okazuje się, że dziecko jest niepełnosprawne. Dla mnie jest to nie do pomyślenia i uważam, że prawo jest zdecydowanie zbyt łagodne w stosunku do takich osobników. Nie płaci alimentów? Wsadzić takiego do więzienia + prace społeczne i niech tam odrabia swój dług. Zaraz by skuteczność ściągania alimentów wzrosła.

Kilka dni temu pojawił się na Twoim blogu artykuł dot. wychowywania dziecka/dzieci przez rodziców homoseksualnych. Czy uważasz, że dziecko może być wychowywane przez dwóch ojców lub dwie matki? Jak to wpływa na dziecko, jak to odbiera polskie społeczeństwo?

–  Moim zdaniem problem niewiele różni się od problemu, jaki kilkadziesiąt lat temu pojawił się, gdy zaczęły się mieszane rasowo małżeństwa. Też różni ludzie wieszczyli, że to abominacja i że doprowadzi to do katastrofy. Jak się okazało – katastrofa nie nadeszła. Społeczeństwo oczywiście nie jest na to gotowe, ale mieszane małżeństwa też nie było – w zasadzie społeczeństwo nigdy nie jest na nic gotowe. Warto też myślę zauważyć, że  problem nie leży w tym, czy pozwolić parom homoseksualnym na wychowanie dzieci, bo oni już teraz mogą to robić nawet bez naszej zgody (dzięki in vitro chociażby) – problem polega na tym, żeby osobom homoseksualnym, które właśnie wychowują dzieci, umożliwić możliwość opieki nad tymi dziećmi, gdy chociażby wylądują w szpitalu, a drugiego rodzica nie będzie w pobliżu (obecnie z prawnego punktu widzenia jest to możliwe). Tracą więc na tym prawie tylko dzieci, a tak w mojej opinii być nie powinno. Gdy natomiast mówimy o adopcji, to nie ukrywam, że dwójka kochających i opiekuńczych rodziców zawsze będzie w mojej opinii lepszym rozwiązaniem, niż dom dziecka, nawet jeśli będzie to para jednopłciowa, a badania tylko to potwierdzają.

Ostatnie poczynania polskiego rządu spowodowały, że na ulice miast wyszły kobiety i mężczyźni, którzy uważają, że to kobieta, a nie państwo, kościół etc., ma prawo decydować o własnym ciele… Co na ten temat myślisz? 

– Wydaje mi się, że obecny kompromis w tym temacie nie jest może idealnym rozwiązaniem, ale jest najlepszym z nam dostępnych i powinno się go w tym kształcie pozostawić…

*Kamil Nowak ma żonę, trójkę dzieci, a w wolnym czasie prowadzi bloga, którego codziennie czyta kilka tysięcy osób…

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 1)
Loading...

Zdjęcie główne pochodzi ze wzruszającej serii obrazków boredpanda.com przedstawiających czułą więź między ojcem a córką.
The following two tabs change content below.
mm

Ewelina Rubinstein

Ewelina Rubinstein-dziennikarka, pisarka, prawniczka. Autorka książek oraz wielu reportaży związanych głównie z Bliskim Wschodem. Mieszka w Polsce oraz Izraelu. Z Medium Publicznym związana od samego początku.