Ale numer! Kumple z dzieciństwa robią akcje charytatywną w slumsach Opoczna! Przyłącz się do akcji „Bo Mikołaj urodził się na Fijorach”

dsc_0008_3

Wyobraźcie sobie dom, który ciężko nazwać domem, z odpadającym tynkiem, nieszczelnymi oknami, bez lodówki, pralki, łóżka dla każdego. Wchodzicie, a tam mała izdebka – bez pokoi, wokół unosi się woń odrażającej wilgoci, wszędzie pleśń. Patrzysz na dywan – siedzą na nim dwie dziewczynki, którym smuga łez wytarła brud z twarzy. Przed sekundą się kłóciły o jedyną lalkę. Dziwi Was, że mają na sobie kurtki ? Nie musi. Nie mają węgla ani drewna na zimę. Cała rodzina śpi na jednym łóżku.

„Bo Mikołaj Urodził się na Fijorach”, czyli o akcji charytatywnej, która powstała na ulicach osiedla.

Pewnie masz takiego przyjaciela, z którym poznałeś się biegając jako smarkacz po osiedlu. Razem bawiliście się w chowanego, graliście wielkie mecze z innymi osiedlami, braliście udział w turniejach, wymienialiście się grami komputerowymi, wychodziliście na rower i nie mówiliście rodzicom, gdzie jedziecie. Razem uciekaliście przed sąsiadami, którzy Wam się wygrażali. Czasem daliście sobie solennie po pysku albo stanęliście w swojej obronie.  Po prostu większość z nas ma takich znajomych, którzy nierozłącznie kojarzą Wam się z pełnym wrażeń dzieciństwem. Ja przynajmniej takie szczęście miałem. Niejednokrotnie jednak bywa w życiu tak, że taka grupka po prostu i po ludzku się rozpada – każdy wybiera i idzie własnymi drogami. Nasz  przypadek pokazuje, że zdarzają się wyjątki.  I właśnie takie wyjątki potrafią rozdać iskrę miłosierdzia najbardziej potrzebującym – taka właśnie jest geneza naszej akcji charytatywnej: „Bo Mikołaj Urodził się Na Fijorach”

Rysunek Maćka
Rysunek Maćka

 

Jak to wszystko powstało ? Nieco ponad dwa lata temu na jednym z piękniejszych osiedli (wg mnie najpiękniejszym) Opoczna , Fijorach, wpadłem na pomysł zbiórki pieniężnej w celu zrealizowania paczki świątecznej dla biednej rodziny z Opoczna/ okolic. Ideę przedłożyłem szanownym Kolegom właśnie z napomkniętych Fijorów. Moim planem była nieskomplikowana idea: odkładanie około 30 groszy dziennie, by miesięcznie mieć zaoszczędzone 10 zł, w wymiarze rocznym 120 zł. Nie brzmi to jak dwa niewypite piwa miesięcznie w jakimkolwiek barze? Oporów co do pomysłu nie zaobserwowałem. Entuzjazm nietuzinkowy.

W początkowym zamyśle mieliśmy zorganizować dla jakiejkolwiek rodziny z dzielnicy slumsu prawdziwe święta, a do dzieci miał przyjść Mikołaj. Dzięki nam, Mikołaj wybrał rodzinę na lodzie, przyszedł do niej do domu i zostawił prezent, który nie tylko uratował ducha Świąt, lecz zapewnił też ciepło zimą – węgiel. Troje dzieci i ich Matka miały ciepłą zimę. W ciągu 7 miesięcy zebraliśmy blisko 1000 zł. Nie będę przedstawiać statystyk, które są jednoznaczne – niskim wysiłkiem materialnym wspólnie (11 osób) zapewniliśmy spokój jednej z opoczyńskich rodzin.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Jednak to, co stało się w ubiegłym roku przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.  Założyliśmy grupę na Facebooku o nazwie fundacji i zapraszaliśmy do niej naszych znajomych. Po prostu postanowiliśmy poszerzyć grono odbiorców. Pomoc bombardowała nas ze wszech stron. W najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się tak ogromnego budżetu i materialnych podarków.

Nie zrealizowaliśmy 100 % założeń. Zrealizowaliśmy 200%!!! Otóż księgowość zatrzymała się na niebagatelnej kwocie:  7314,24 zł + darowizny: pralka, bojler elektryczny, 20 litrów farby, drewno, masa zabawek oraz ubrania dopasowane do naszych podopiecznych, pampersy i inne artykuły dla dzieciaków. A więc finalna suma oscyluje w okolicach minimum 9 tysięcy.

Ale zaraz, zaraz… Do kogo właściwie to trafia i jak działamy ?? Pierwotny koncept zakładał zakup upominków najmłodszym dzieciakom z najbiedniejszych rodzin, często z marginesu społecznego i slumsów. Postanowiliśmy usprawnić ten mechanizm. Otóż, działamy w porozumieniu z Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Opocznie. Asystenci rodzin przygotowują nam profile najbardziej dotkniętych przez nędzę i ubóstwo rodzin z dziećmi. Ci ludzie często nie mają nic do jedzenia. Brakuje tam absolutnie wszystkiego – od środków higienicznych do lodówek, pralek czy nawet łóżek.  Warunki bytowe są więc ekstremalne.

baner_cartoon2_txt_v3-1

Wyobraźcie sobie dom, który ciężko nazwać domem, z odpadającym tynkiem, nieszczelnymi oknami, pamiętający zapewne zamierzchłe czasy. Wchodzicie, a tam mała izdebka – bez pokoi, wokół unosi się woń odrażającej wilgoci, wszędzie pleśń, która na dobre zagościła w mieszkaniu. Patrzysz na dywan – siedzą na nim dwie dziewczynki , którym smuga łez wytarła brud z twarzy. Przed sekundą się kłóciły o jedyną lalkę. Dziwi Was , że mają na sobie kurtki ? Nie musi. Nie mają węgla ani drewna na zimę . Cała rodzina śpi na jednym łóżku. Jedynym plusem zimy jest niska temperatura, która  pozwala trzymać jedzenie na zewnątrz , bo o sprawnej lodówce nie ma mowy. Można tak wyliczać godzinami.

Niestety do takich domów za często Mikołaj nie przybywa. Takich rodzin jest mnóstwo. Nasza gmina i miasto nie należą do najzamożniejszch – bezrobocie utrudnia zapewnienie pełnego portfela i potęguje wszelkie problemy. Przychodzimy często do mieszkań znajdujących się w dzielnicach, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku.

Takich ruin, budynków grożących zawaleniem jest masa, a przecież tam też funkcjonuje rodzina. Nierzadko te trudności uniemożliwiają zapewnienie stabilnego miru. Zapewniam , że na pewno nie przyszedłbyś tam na herbatę. U naszych podopiecznych bywa różnie – czasem problemem jest tyko brak pralki, a czasem brakuje nawet mydła czy pasty do zębów.

Rysunek Błażeja, lat 6
Rysunek Błażeja, lat 6

Właśnie teraz nałóżcie na ten paskudny obraz Mikołaja z jego pomocnikami, którzy w pierwszy dzień świąt zostawiają wielki niebieski worek prezentów oraz lodówkę, pralkę oraz łóżko piętrowe z kompletem kołder i poduszek. Prezenty nie są dziełem przypadku. Dzieciaki przygotowują dla nas listy, tzn. nie dla nas – dla Mikołaja. Tam umieszczają swoje pragnienia, często w formie graficznej. Rodziców przecież nie stać na zrealizowanie tych marzeń. A my? My tam wchodzimy – oczywiście nasi podopieczni nie spodziewają się absolutnie niczego – zostawiamy worek, Mikołaj prosi najmłodszych o recytację wiersza i wręcza wymarzone dary.

Cóż więcej chcieć od świąt ? Reakcje naszych podopiecznych są różne. Pamietam pewien gest: ojciec rodziny nie miał nic prócz nasion ogórka, chciał nam je dać i chociaż w ten sposób się odwdzięczyć.

Zdziwienie, zaskoczenie, wzruszenie – to są emocje, które twarzach członków rodzin, którym niesiona jest pomoc. Dzieciaki ?? Gdy ujrzały swoje wymarzone preenty –były totalnie w szoku! I natychmiast zaczynały zabawę! Nie stygmatyzujemy nikogo, nie mówimy rodzinom, że pomoc pochodzi od nas. Dajemy odpowiedź : „My tylko mieliśmy to pomóc przywieźć Mikołajowi”.

Ten rok, te święta to dla nas kolejne karkołomne zadanie. Mamy 13 rodzin na liście – nie będzie to proste. Może właśnie nie dałeś jeszcze nikomu nic na święta, może to jest właśnie ten moment. Pragniemy zaszczepić iskrę miłosierdzia, więc chodzi o każdą dotację, która pomoże nam po prostu uratować święta tym rodzinom. Pamiętajcie , działamy lokalnie, ponieważ dzięki temu docieramy dużo łatwiej i sumienniej do tych , którzy faktycznie oczekują wsparcia materialnego.  My nie pozwolimy Mikołajowi nie przyjść do tych rodzin. W końcu…. urodził się na Fijorach !!

Dołącz do nas na fFacebooku – otwarta grupa : „Bo Mikołaj Urodził się na Fijorach” – aktualne profile rodzin, listy dzieciaków, aktualności. Jeśli chcesz, pomóż Mikołajowi w kupnie wszystkich prezentów: nie zajmie Ci to dłużej niż 5 minut 😉 POMAGAJMY !!

Numer Konta: 64 1240 3129 1111 0010 4055 6928
Nazwa Odbiorcy: Fundacja DAR DLA POTRZEBUJĄCYCH
Tytuł Przelewu: Bo Mikołaj Urodził się na Fijorach

 

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +9, liczba głosów: 9)
Loading...