Bomba! Polityczne zamieszanie grozi rozbiciem Unii Europejskiej!

Polityczne zamieszanie grozi rozbiciem Unii Europejskiej, a słaba kondycja włoskich banków sprawia, że w 2017 nie można wykluczyć kolejnego kryzysu finansowego.

Podczas, gdy większość obserwatorów śledzi możliwe dramatyczne zmiany w amerykańskiej polityce ekonomicznej po zaprzysiężeniu Donalda Trumpa, podobnie głębokie zmiany możliwe są w Europie. Stan europejskiej gospodarki i polityki w wielu miejscach odzwierciedla tektoniczne przesunięcia w USA.

Przedruku dokonał Jędrzej Jaxa-Rożen. 

“W USA fala populizmu ucieleśniła się w Partii Republikańskiej. W Europie objawia się głównie przez wzrost  partii radykalnych, zarówno z prawej jak i lewej  strony”, wyjaśnia Mauro Guillén, profesor stosunków międzynarodowych w Wharton i dyrektor Instytutu Laudera.

W tym roku europejski wzrost gospodarczy w niezwykłym stopniu zależeć będzie od wydarzeń politycznych, jako że czekają nas trzy ważne wybory. Decydujące mogą być te włoskie. “Włochy znajdują się tam, gdzie były przed 20 laty—od tamtej pory nie urośli” mówi  Franklin Allen, emerytowany profesor finansów w Wharton i dyrektor Centrum Brevana Howarda w Imperial College, London. Dodaje, że taka nieruchawość może mieć poważne skutki dla włoskich banków, których rosnące portfele złych długów mogą pociągnąć za sobą na dno wiele banków w całej Europie.

Jedynym światełkiem w tunelu jest potencjalna poprawa eksportu spowodowana wzrostem dolara wywołanym przez zmianę polityki amerykańskiej Rezerwy Federalnej na bardziej jastrzębią, przewidującą wzrost stóp procentowych. Guillén zauważa: “Rosnąca wartość dolara jest okazją dla europejskich firm, których eksport stanie się konkurencyjny.”

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Problemem jest oczywiście nieprzewidywalność Trumpa. Według Market Watch jego publiczne uwagi o zbyt silnym dolarze (w stosunku do chińskiego juana) szybko zbiły kurs waluty. Strona zauważyła, że stanowisko Trumpa odbiega od długoterminowej polityki prowadzonej przez poprzednie administracje: “polityka silnego dolara — przez ponad 20 lat mantra zarówno Demokratów, jak i Republikanów — może wkrótce skończyć na śmietniku.” Zatem sprawa wzrostu europejskiego eksportu wcale nie jest przesądzona.

Innym kłopotem Europy jest cały zestaw niewiadomych w życiu politycznym. “Wszystkie kraje europejskie znajdują się nad przepaścią,” mówi Olivier Chatain, wykładowca strategii i polityki gospodarczej w paryskiej szkole biznesu HEC oraz starszy partner we Wharton’s Mack Institute for Innovation Management. “Mamy ryzyko samonapędzającej się politycznej destabilizacji, która z kolei może wywołać samonapędzający się cykl spowolnionego wzrostu.”

Zbliżające się wybory w Holandii, Francji i Niemczech mogą nieodwołalnie zmienić kurs całej Unii Europejskiej jako wspólnoty gospodarczej. W 2016 Wielka Brytania i Włochy utraciły premierów w wyniku referendów, co pociągnęło za sobą Brexit oraz odrzucenie przez Włochy reformy konstytucyjnej, która według Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych zmniejszyłaby polityczną niestabilność i biurokrację.

Podczas, gdy w ubiegłym roku Stanom trzęsienie ziemi zafundował Trump, a Wielka Brytania przeżyła Brexit, Europa uniknęła większych ekonomicznych kryzysów. Profesor finansów w Wharton Joao Gomes potwierdza, że w 2016 nie było większych trudności i ogólnie “nie był to zły rok.” Większość krajów wykazała wzrost gospodarczy. “Niemcy poradziły sobie bardzo dobrze. W UK i we Włoszech nie było tak źle. Hiszpania nie miała rządu, a mimo to pokazała dobry wynik. Mogło być o wiele gorzej.” Niemniej, mimo poważnych decyzji politycznych w kilku krajach nikt na poważnie nie zajął się gospodarką, a według Gomesa wymaga ona uwagi.

Innym pozytywnym sygnałem z europejskiego punktu widzenia było to, że w 2016 u władzy w poważnych krajach nie było eurosceptycznych rządów. Jednak w sytuacji, gdy za pasem mamy kilka wyborów, a w każdych z nich poważnych antyeuropejskich kandydatów, za rok to się może zmienić – ostrzega Gomes. Potwierdza to fakt, że wg. The Daily Beast Marine Le Pen ostatnio wyszła na prowadzenie w prezydenckich sondażach.

Kształt Brexitu

Zapewne największym europejskim szokiem w ubiegłym roku było brytyjskie referendum. Jego bezpośrednią konsekwencją było osłabienie funta wobec dolara do najniższego poziomu od 31 lat, konsekwencje długoterminowe dopiero zobaczymy. Kiedy brytyjska premier Theresa May podniesie Artykuł 50 Traktatu Lizbońskiego, rozpoczynając proces wyjścia z UE, zaczną się formalne negocjacje trwające dwa lata. May ogłosiła, że rozpocznie ten proces pod koniec marca. Jednak o wielu rzeczach trzeba będzie dopiero zadecydować, no i oczywiście wynegocjować stosunki handlowe między UK i UE.

17 stycznia May wyznaczyła przysłowiową linię na piasku mówiąc, że po Brexicie UK zamierza przejąć całkowitą kontrolę nad własną polityką imigracyjną. To z dużą dozą pewności spowoduje całkowite wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnego rynku, przy czym europejska strona będzie chciała zachować bardzo niewiele dalszych związków, jeśli w ogóle. Wielka Brytania będzie musiała negocjować układy handlowe z każdym europejskim krajem z osobna.

Nawet przed komentarzem May wydawało się, że UK idzie raczej w stronę ‘twardego Brexitu’. Chatain zauważa, że Europa raczej nie zgodzi się na aksamitny rozwód z korzystnymi warunkami, ponieważ byłoby to pokusą do wyjścia dla innych krajów. Co więcej, Wielka Brytania prawdopodobnie przeszacowała chęć europejskich rządów, rozzłoszczonych Brexitem, do utrzymania status quo w sprawach handlowych.

Allen dodaje, że wyniki wiosennych wyborów we Francji, jak również włoskich (o ile do nich dojdzie, co po części zależy od stanu zdrowia premiera Gentiloni) mogą mocno wpłynąć  na warunki Brexitu. “Jeśli Unia zacznie się rozpadać, inni przywódcy mogą zacząć wprowadzać rzeczy, które będą miały znaczenie dla Brexitu”

Niemniej Allen wskazuje też, że rola traktatów handlowych porozumień jest dziś nieco mniejsza niż dawniej, bo w dzisiejszej gospodarce większe znaczenie mają usługi. A większość usług odbywa się dziś za pośrednictwem internetu i miejsce zawierania transakcji nie jest oczywiste.”

Nagi król: włoskie banki

W grudniu 2016 prawie 60% Włochów odrzuciło w referendum propozycję reform konstytucyjnych, których efektem byłaby mocniejsza pozycja premiera, pozwalająca mu przezwyciężyć biurokrację i polityczny klincz. Partie alternatywne, jak populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd i prawicowa Liga Północy zwalczały to referendum i wynik zmartwił zwolenników silnej Unii Europejskiej, nawet chociaż bardziej odbijał on niezadowolenie z obecnego rządu niż z samych reform.

To polityczne zamieszanie pokrywa jednak największy włoski problem, jakim nie jest polityka, a system bankowy. Około jedna piąta wierzytelności włoskich banków – prawie 400 mld dolarów – to tzw. złe, niespłacalne długi. W ten sposób Włochy odpowiadają za 40% złych długów w całej euro strefie. Ostatnim sygnałem słabości fundamentów tego systemu była konieczność wielomiliardowego wsparcia przez rząd trzeciego co do wielkości we Włoszech i najstarszego na świecie banku Monte dei Paschi di Siena, po tym jak tego wsparcia odmówili prywatni inwestorzy.

Na celowniku jest teraz największy włoski bank, UniCredit SpA. Według niektórych jego kłopoty mogą rozlać się na całą Europę, bo jest to bardzo duży bank, z a jedną podległych mu spółek jest HypoVereinsbank, jeden z największych banków Niemiec.W sytuacji, kiedy również drugi co do wielkości w Niemczech Deutsche Bank ma trudności, wg Allena możliwy jest powrót do koszmarów z 2008 roku. “Nie jest to bardzo prawdopodobne, ale z całą pewnością możliwe.”

Naprzód do wyborów

Co prawda w 2016 proeuropejskim siłom udało się ostatecznie wygrać prezydenckie wybory w Austrii, ale ich wynik wcale nie był oczywisty. W kwietniu ich kandydat wygrał różnicą zaledwie 30,000 głosów, po anulowaniu tej tury przez Austriacki Sąd Najwyższy w grudniu oddało na niego głosy 53.8% obywateli. Jak wskazuje Allen, naprawdę niewiele brakowało żeby to radykalna prawica triumfowała.

Pierwsze duże wybory w 2017 odbędą się w marcu w Holandii. Populistyczna i eurosceptyczna Partia Wolności jak dotąd prowadzi w sondażach, przywołując wizję ”Nexitu’ – wyjścia Holandii z UE. I chociaż struktura holenderskiego rządu zapewne wykluczy taki scenariusz, prawica z pewnością narobi hałasu przed następnymi w kolejce francuskimi wyborami prezydenckimi.

A tu zagrożenie w postaci Marine Le Pen jest bardzo poważne. Przy konsekwencjach jej wygranej Brexit by zbladł, bowiem Francja jest członkiem-założycielem Unii oraz strefy euro (waluty, której UK i tak nigdy nie przyjęła). W obliczu takiego zagrożenia polityczny establishment się jednoczy i Chatain przewiduje, że były premier Francois Fillon ma duże szanse wygrać z Le Pen. Jako centroprawicowiec  Fillon może odebrać Le Pen część głosów, a jednocześnie jest akceptowalny dla wyborców centrowych i nawet centrolewicy. Osią sporu tak czy inaczej będzie UE – Fillon nie zamierza z niej wychodzić, Le Pen chciałaby ją zniszczyć.

Promyczkiem nadziei jest fakt, że Le Pen nie może się stroić w typowe dla populistów piórka „nowej twarzy”, niezwiązanej z dotychczasową polityką. Do tego gospodarcza sytuacja Francji – mimo niskiego wzrostu w okolicach 1% – nie jest zła, a obniżające się bezrobocie nie powinno pędzić rozczarowanych do urn.

Niemieckie przywództwo

Ostatnim ważnym wydarzeniem w 2017 będą wrześniowe wybory w Niemczech, podczas których Angela Merkel spróbuje utrzymać kanclerski fotel. Te wybory będą dla Europy krytyczne.  “Nie widzę nikogo, kto mógłby jej zagrozić ”, mówi Gomes. “Pytanie brzmi jak daleko w prawo będzie musiała przesunąć się jej partia, aby uspokoić antyimigranckie nastroje, które niewątpliwie wybrzmią w kampanii.”

Guillén zauważa, że razem wzięte Brexit oraz francuskie i niemieckie wybory stanowią niebezpieczny moment w unijnej historii. Po dodaniu do tego włoskiej bomby zegarowej mamy nieomal gotowy przepis na potężny kryzys w łonie Europy. Upadek któregoś z włoskich banków mógłby pociągnąć za sobą nie tylko Deutsche Bank, ale i niektóre amerykańskie instytucje finansowe, co wywołałoby kolejną falę gospodarczego kryzysu. Zaś politycznego punktu widzenia każde niezadowolenie z rządzących może teraz wywrócić cały stolik do gry. „Czasy się zmieniły”, mówi Allen. „Dawniej populistyczne ruchy rosły w siłę, teraz zaczynają zwyciężać”.

Źródło: http://www.fairobserver.com/region/europe/european-union-news-europe-elections-analysis-34404/

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 3)
Loading...
Fot. Wikimedia Commons