Milion dzieci w Polsce czeka na zaległe alimenty od ojców

– Dlaczego dłużnicy uciekają od płacenia alimentów? Bo jest przyzwolenie społeczne na to, a najtrudniej jest nam zrozumieć dla kogo są te pieniądze- mówi Robert Damski, komornik sądowy, specjalizujący się w długach alimentacyjnych.

Polscy rodzice mają – niestety, statystyka nie kłamie, ponad 90 procent stanowią tatusiowie – 6 miliardów zadłużenia, a milion dzieci w Polsce czeka, aż komornicy wyegzekwują od ich ojców alimenty. Przy czym te właśnie długi mają jeden z najniższych wskaźników skuteczności egzekucji, tj. ok. 20 procent!

Kogo okradasz?

„Byłej płacić nie będę!” „Wydaje na pazurki albo na fryzjera!” – słyszy najczęściej w swojej kancelarii Robert Damski. A tu jest klucz do rozwiązania sprawy – uświadomienie sobie, że te pieniądze są na dziecko. 

– Jedno z rodziców bierze na siebie ciężar wychowania, rozwoju dziecka (o tym się nie mówi, ucieka się od tego) – a kwestię finansową rozstrzyga sąd. Ostatnio od jednego z dłużników usłyszałem, że 400 zł miesięcznie na jedno dziecko to zatrważająco duża kwota. Odpowiedziałem ok, proszę zaproponować mamie syna zawożenie do szkoły, na zajęcia piłkarskie, zrobić zakupy spożywcze co drugi dzień, wyprać, wyprasować. „Ja bym na benzynę nie zarobił!” – usłyszałem. Tata zrozumiał w ten sposób, że te 400 zł to byłaby kropla w morzu potrzeb – opowiada Robert Damski.

Alimenciarzowi pomaga zorganizowana grupa przestępcza

Jeżeli ktoś nie płaci alimentów w sytuacji, w której może je zapłacić, nie oszukuje komornika, nie oszukuje „byłej” (tak najczęściej panowie mówią o matkach swoich dzieci), oszukuje własne dziecko! Im wcześniej jako społeczeństwo to zrozumiemy, tym szybciej przestaniemy klepać gościa po plecach – mówi Robert Damski.

Takie spojrzenie na sprawę wpłynęłoby pozytywnie na trzy zmiany:

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

1. Wzrosłaby skuteczność egzekucji długów alimentacyjnych;

2. Nie korzystalibyśmy masowo z pomocy Funduszu Alimentacyjnego – przecież to są nasze, podatników pieniądze;

3. Dłużnikowi pomaga zorganizowana grupa: mama, tata, nowa partnerka, koledzy i pracodawcy.

Nasze otoczenie – osiedle, czy mała miejscowość – wie wszystko, gdzie kto zrobił fryzurę, czym jeździ, ale i gdzie pracuje, nawet jak nie ma na to oficjalnych papierów. Tylko zwarte działanie szajki o charakterze przestępczym pomaga alimenciarzowi latami ukrywać się z rzeczywistymi zarobkami i majątkiem.

Bransoletka prawdę Ci powie

– Dam taki przykład: wszyscy wiemy, że ojciec dzieci jest zatrudniony w tym a tym zakładzie. Zastaję go tam i słyszę: „Wpadłem tylko na kawę”. Dozór elektroniczny powie nam prawdę – czy możliwa jest kawa 6 dni w tygodniu po 7-8 h? – opowiada Damski. – Teraz dłużnicy śmieją się sprawiedliwości prosto w twarz, ja w „Misiu”: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi”. To przykład na to, jak pracodawca pomaga oszukiwać dziecko i system podatkowy, ZUS – pieniądze wypłacane są po prostu pod stołem.

Odpowiedzią na te problemy jest projekt wprowadzenie system dozoru elektronicznego, czyli założenie delikwentowi bransoletki – sprawdzajmy co ta osoba robi w ciągu dnia, a system logowania prawdę nam powie. Proste i tanie rozwiązanie – kosztuje 300 zł miesięcznie, w porównaniu, koszt utrzymania więźnia to dwa tysiące złotych miesięcznie!

Tata kryminalista 

Więzienie grozi dłużnikowi alimentacyjnemu z artykułu 209 Kodeksu karnego w dwóch przypadkach: uporczywości (co jakiś czas coś wpłacą) w niepłaceniu oraz niedostatku dziecka. Pierwszy wariant alimenciarze „załatwiają” wpłacając np. 20 zł raz na kilka miesięcy. Do drugiego nie dopuszczają  matki. – Pokażcie mi, Państwo rodzica, który opiekuje się dziećmi, dba o nie dzień w dzień, także o ich rozwój, ale świadomie prowadzi do nędzy, żeby dopiec byłemu, narażając się tym samym, że dzieci zostaną mu odebrane – mówi komornik Damski.

I dokłada do tego stygmatyzację dziecka, który nie dość, że biedne to jeszcze mówi, że tata siedzi w więzieniu – dodaje. Kara więzienia to rzecz ostateczna, a rodzice nie chcą więzienia, chcą odzyskać dla swoich dzieci pieniądze

Klękajcie, narody!

W rzeczywistości, rodzic zamiast odzyskać alimenty zarabia na dodatkowych etatach, żeby dziecko żyło normalnie, miało bilet na autobus, na kino, zajęcia dodatkowe. – A to oznacza, że alimenciarz zmusza kogoś do niewolniczej pracy, bo nie wykonuje obowiązku, który został nałożony – mówi Robert Damski. – A ile trzeba włożyć w żmudny rozwój dziecka – czasu, energii, pieniędzy również. Danie pieniędzy jest rzeczą najprostszą! Moja babcia zawsze mawiała, że pieniądze to żaden prezent, idealny jest taki, że albo sam coś zrobisz, albo musisz coś znaleźć, podać pomysł – opowiada dalej komornik. – Czasem ojcowie tak to traktują, przychodzą raz w miesiącu, dają pieniądze, „klękajcie narody”! Albo zabierają dziecko na pół dnia, kupują rzeczy, które są kaprysem chwili dziecka, ale już pieniędzy na rzeczy niezbędne (kurtka, buty, dentysta) – na to nie chcą dać. Niedzielni tatusiowie, a „zła mama” tylko od dziecka wymaga.

Nie zwlekaj, mamo

– Nie należy zwlekać z pójściem do komornika. „Jak mogłaś, jestem przez Ciebie alimenciarzem!” – szantażuje byłą żonę tata-dłużnik. – A komornik to jest przymus państwa, nazywam swój zawód mieczem Temidy, ma oznaczać nieuchronność kary. Nie dyskutuję z wyrokami sprawiedliwości – nawet ustawodawca na to nie pozwala – mówi Robert Damski. Więc nie da się nic ugrać z komornikiem, zapłacone musi być.

Jeżeli matka ma wyrok i chowa go do szuflady – to można zastanowić się, czy nie popełnia przestępstwa. Jest przedstawicielem ustawowym małoletniego, a zgodnie z kodeksem rodzinno-opiekuńczym ma obowiązek dbać o jego sytuację życiową, w tym majątkową. Nie idąc do komornika okazuje źle pojęte miłosierdzie, bo nie chce zrywać więzi dziecka z drugim rodzicem. Ale czy jest ta więź, jeżeli ojciec nie uczestniczy w życiu dziecka i nawet nie płaci alimentów?

Mam na tę okoliczność krótki wierszyk:

ZADBAJ O SWYCH DZIECI BYT,
ALIMENTY TO NIE WSTYD.
ZAPAMIĘTAJ POWIEDZENIE:
WSTYD, TO ICH NIEPŁACENIE!

– Nie wstydź się przyjść z wyrokiem do komornika – wstydzić powinna się ta osoba, która nie płaciła na czas tych alimentów. A jak wynika z mojego doświadczenia, większość dłużników, nie chce płacić alimentów, czy pracować – mówi komornik.

Nosił wilk razy cztery

Robert Damski, komornik z Lipna, miasteczka rodzinnego Poli Negri wyróżnia cztery typy dłużników alimentacyjnych.

Typ I: Piotruś Pan.

Facet zwykle po 40-ce przychodzi do kancelarii z mamusią i ona go ze wszystkiego tłumaczy: po pierwsze to nie jest jego dziecko, po drugie to zła kobieta była, a po trzecie to mamusia już wie, z kima ta pani się sypiała. Piotruś Pan ma czas spotykać się z kolegami, a na pracę nie ma, ta zaś nie jest mu potrzebna, bo mamusia ma emeryturę, więc w zasadzie świetnie się żyje. Grunt, żeby starczyło na piwo.

Na Piotrusia Pana jest jedna RADA: pozywać rodziców dłużnika. Znów wiążę się to z wyprawą do sądu, ale warto, bo często jest tak, że ten parasol ochronny, który rodzice rozpostarli nad synkiem-alimenciarzem robi się dziurawy i zaczyna na nosy kapać rodzicom.

Typ II. Smerf ciamajda

bardzo kocha swoje dzieci i chciałby się z nimi spotykać. Ale zwykle coś mu nie wyjdzie, pracy nie ma, a komornika pyta, czy by mu jakiejś nie znalazł – traktuje komornika jak biuro pośrednictwa pracy. Żadna praca nie jest go jednak godna, a doświadczenia jeszcze nie zdobył, bo nie jest godna… To zwykle nie są źli ludzie, mówią pozytywnie o swoje partnerce i dzieciach, ale nie potrafią wziąć życia w swoje ręce i zachować się po prostu jak facet. Są jednak zdecydowanie sympatyczniejsi od typu I.

RADA: prowadź sprawy sądowe do czasu, aż chłopak się obudzi, niestety często dopiero na progu więzienia.

Typ III – Latający Holender/Sindbad żeglarz

Po przekroczeniu granicy Polski tatuś zapomina, że obowiązek alimentacyjny nadal na nim ciąży. Wyjeżdża do pracy np. w Irlandii, przestaje płacić i co więcej jest zdziwiony, że alimenty nadal są. To spory problem, który powstał po zniesieniu granic – kiedyś taka alimenciarze mieli kłopot z przekroczeniem granicy.

Rada: poinformujcie komornika o wyjeździe ojca dzieci, komornik ustali miejsce pobytu, policja robi z tego notatkę. Postanowienie komornika o bezskutecznej egzekucji wraz z notatką policji zanosimy do sądu – ale rejonowego, tylko okręgowego i sąd ten wszczyna egzekucję alimentów poza granicami kraju. Czasem Sindbad czuje się zagrożony i zaczyna płacić.

Typ. IV – Lisek-chytrusek

Dobrze zarabia, ma majątek, za to potrafi go świetnie ukrywać i pomaga mu zorganizowana grupa przestępcza: rodzina – majątek jest na nich przepisywany, kumple, pracodawca. Miałem taki przypadek – wszystko było przepisane na nową partnerkę. Po kilku latach przyszła do mnie jako jego wierzycielka alimentacyjna i probowała pieniądze od niego wyegzekwować dla swojego dziecka i ze łzami w oczach przyznała, że ma świadomość tego, że to będzie bardzo trudne, bo ten Lisek Chytrusek jest w ukrywaniu swojego majątku naprawdę dobry.

RADA – bezwzględne egzekwowanie prawa, mam nadzieję, że mój pomysł z dozorem elektronicznym będzie tutaj bardzo pomocny. 

Ziobro pomysł kupi

– Chciałbym wierzyć, że zgodnie z zapewnieniami ministra sprawiedliwości, sytuacja dłużników alimentacyjnych ulegnie zmianie, choćby dlatego, że zapowiadana jest zmiana przepisów dotyczących uporczywości – jeżeli w ciągu 3 miesięcy rodzic nie zapłaci raty, którą zasądził sąd, będzie dyscyplinowany rozmową z prokuratorem. Mam nadzieję, że wystarczy nam prokuratorów – mówi komornika Damski. – W kolejnym etapie będzie stosowany system dozoru elektronicznego, bardzo będę się cieszył, jeżeli ministerstwo ten pomył „kupi” – jako jeden z pomysłodawców uważam, że jest szansa na ukrócenie pracy na czarno. Dopiero trzecim, ostatecznym krokiem byłby zakład karny.

Jeżeli jako społeczeństwo zrozumiemy, że ojciec-dłużnik okrada własne dzieci, jesteśmy w stanie wynik dotychczasowej rozgrywki z alimenciarzami, odwrócić – mówi na zakończenie Roberte Damski. 

Całego wywiadu słuchaj tutaj:

tekst

joanna_konieczna_paypalme

Wesprzyj autora red. admin_mp
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -6, liczba głosów: 20)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Coach i trener rozwoju osobistego (certyfikat TROP/PTP), dziennikarz. Od ponad 20-tu lat skutecznie pomaga podjąć decyzje i wdrożyć je w życie: ludziom, organizacjom i społecznościom lokalnym. Bazuje na zasobach psychologii humanistycznej Gestalt oraz Dramy. W dziennikarstwie skupia się na człowieku - pasji, marzeniach, upadkach i zwycięstwach. Rozmawiała m.in. z: Rafałem Betlejewskim, Jackiem Santorskim, Jerzym Stępniem, Pawłem Kasprzakiem, Katarzyną Piekarską, prof. Moniką Płatek, Henrykiem Sikorą, Leszkiem Talko, z Agnieszką Pajurek prowadzi wspólnie audycje "Przepaść i przestrzeń". Zorganizowała i prowadzi akcję "Stop alimenciarzom". Poza MP prowadzi także bloga joannakonieczna.natemat.pl oraz bywa częstym gościem-ekspertem w Polskim Radio Dzieciom. Zarządza Fundacją Dziennikarską Medium Publiczne i Radiem #MP.