A może by tak…przeżyć życie najlepiej, jak można?

W piątkowy wieczór obejrzałam z mężem film Paolo Genovese „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Eva wpada na pomysł, aby w trakcie kolacji z przyjaciółmi zagrać w grę: położyć telefony na stole i odczytać na głos każdą wiadomość, która przyjdzie. Już brzmi ciekawie prawda?

W piątkowy wieczór obejrzałam z mężem film Paolo Genovese „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Genovese zaprasza nas do mieszkania Rocco i Evy, którzy organizują kolację dla swoich przyjaciół. Nie ma tu głównego bohatera, a może inaczej – każdy nim jest. Bowiem kolacja prędko zamienia się w spektakl, a nasi bohaterowie – przyjaciele to grający w nim aktorzy. Każdy udaje, kłamie, mija się z prawdą. Towarzyszy temu pewien paradoks, gdyż jest w tym wszystkim dużo szczerej przyjaźni, miłości, akceptacji i serdeczności. Eva wpada na pomysł, aby w trakcie kolacji zagrać w grę: położyć telefony na stole i odczytać na głos każdą wiadomość, która przyjdzie. Już brzmi ciekawie prawda?

A więc siadamy przy stole zastawionym świetnym jedzeniem i winem, i wykładamy telefony. Zaczynamy rozmawiać, gestykulować i dyskutować, spierać się, śmiać i żartować z siebie nawzajem. Temperatura spotkania podwyższa się. Wszyscy czujemy się ze sobą bardzo dobrze, ale jednocześnie wyczuwamy coraz gęstsze napięcie. Nagle przychodzi pierwsza wiadomość…

Ile jesteśmy w stanie o sobie powiedzieć? Ile chcemy? Ile powinniśmy? Dlaczego denerwujemy się, gdy ktoś szpera w naszych prywatnych rzeczach? Jakiej inności w naszym towarzystwie czy w ogóle w ludziach nie jesteśmy w stanie zaakceptować? Jakiego wyrządzonego nam świństwa?

Tym przemyśleniom towarzyszy mi piosenka Nada „Senza un perche”.

 

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Bez wątpienia możemy powiedzieć, że telefon stał się naszą najbardziej osobistą rzeczą. Dzięki niemu komunikujemy się, zapisujemy swoje przemyślenia, cytaty z książek, fragmenty z filmów, przechowujemy wiadomości, zdjęcia, filmy, średnio mamy z nim 2000 interakcji dziennie. Przez niego – zdradzamy się ze swoimi przekonaniami, orientacją, przemyśleniami, charakterem relacji z najbliższymi, naszymi wspomnieniami i planami. A na pewno każdy z nas pragnie mieć jakieś rzeczy tylko i wyłącznie dla siebie, mieć „ten kawałek podłogi”, mniejszy lub większy. Czy w jakiejkolwiek relacji, małżeństwie, przyjaźni mamy prawo mu tego zabronić albo odciąć „ten kawałek” i dopasować do własnej miary?

Raptem „na stole” pojawiają się rozmaite problemy, sekrety. Kłamstewka, kłamstwa. Tabu. Sprawy, których nie chcemy ujawniać, po prostu nie chcemy o nich rozmawiać. Na litość boską czy wyobrażacie sobie taką sytuację, że siadamy z rodziną lub przyjaciółmi do stołu i rozmawiamy o tym, kto zdradził i z kim? To właśnie jest tabu.

Wybitny nieżyjący już filozof Leszek Kołakowski powiedział, że jeśli upadnie ostatnie tabu- rzecz, o której nie należy mówić lub jej robić,  to upada to, co nazywamy zachodnią cywilizacją. Bowiem cywilizacja opiera się na pewnych zasadach, których łamać po prostu nie wolno, o czyny, których nie należy popełniać, bo wszystko się firnamentnie rozpieprzy.

No tak. Tylko czy nie takie jest życie? Że tamten pokłócił się z tą, ta przestała kochać tego, ten zdradził tamtą, itp, itd. 81-letni Woody Allen w swoich filmach pokazuje, że nie ma takiej tragedii, która byłaby końcem świata, można to przeżyć i starać się żyć życiem dobrym, starać się być serdecznym człowiekiem i dobrym przyjacielem. Ale może też jest tak, że są problemy, którymi właśnie należy się przejmować! I dać dostęp do siebie rozmaitym emocjom. Bo właśnie to jest Życie: radość i smutek, miłość i gniew, lekkość i ból. Bo – jak rozumiem film Paolo Genovese o wymownym tytule „Perfetti sconosciuti”  – życie toczy się dalej, i być może jest to nasze jedyne życie, warto więc przeżyć je najlepiej jak można. Ze wszystkimi jego emocjami.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 1)
Loading...