Co cię dziś zachwyciło? Czy w dobie internetu potrafisz się jeszcze zachwycać? – o wielkim, codziennym wyzwaniu

Czy mieliście kiedyś tak, że szliście i zaczynaliście być świadomi tego, że wasze ciało idzie, że śpiewacie i cieszycie się z faktu, że możecie śpiewać, że poruszacie ręką i że to jest niezwykłe, że w ogóle macie dwie sprawne ręce?

Pewnego skwarcząco letniego popołudnia jechałam rowerem przez miejscowość Falenty w stronę Janek. W przepięknej scenerii odbijającego się słońca w jeziorze i szumiących liści, spojrzałam na swoje wyżyłowane ręce i cyklicznie poruszające się nogi. I zwolniłam, przedłużając tę chwilę świadomości i szczęścia, bo dotarło do mnie, że mogę jechać rowerem, poruszać w taki sposób swoim ciałem dzięki wszystkim kończynom, w jakie wyposażył mnie Bóg i matka Natura, i jednocześnie mogę patrzeć się na błyszczącą obszerność jeziora i się nim po prostu zachwycać. Już nie wiem, co było wtedy pierwsze, ale pamiętam, że napłynęły mi łzy do oczu i poczułam się wtedy bardzo, bardzo szczęśliwa, i bardzo zespolona z samą sobą i z tym miejscem, którego jestem przez chwilę częścią.

Na prowadzonych przez siebie lekcjach angielskiego lubię na początku zajęć zadać uczniom trzy pytania: Co dziś wydarzyło się pozytywnego? Co wydarzyło się negatywnego? A co cię dziś zaskoczyło? Zawsze, absolutnie zawsze mają problem z odpowiedzeniem na trzecie pytanie. Dorośli najszybciej znajdują odpowiedź na drugie…

Dlaczego tak trudno jest nam się zachwycić? Zachwycić drugim człowiekiem, sytuacją, a nawet sobą samym? Czy wpłynął na to internet? Wielość przekazów i obrazów wysypująca się z Facebooka, która stępia wrażliwość? Niekończące się zadania do zrobienia i brak czasu na zatrzymanie się?

Obserwuję moją babcię, lat 82. Dałam jej ostatnio książkę z dedykacją, którą zaczęła przy mnie czytać, ulotniłam się więc na moment, potem podejrzałam, jak westchnęła wzruszona. Gdy weszłam legalnie  do kuchni, w której stała, aż podskoczyła z radości i mnie uściskała, powiedziała, że wielką radość jej sprawiłam. 82-letnia kobieta podskakuje z radości! Widzicie to?! Jak dziewczynka…. To jest naprawdę niezwykły widok. To zostaje w pamięci. To musi zostać w pamięci. Mam podobne wrażenie, gdy obserwuję moją mamę, która reaguje podobnie, i potrafi zachwycać się absolutnie wszystkim, nawet jeśli jest taka strasznie i okrutnie zimna zima, jak teraz. Każdy czeka na lato, lub przynajmniej na wiosnę…A ta laska może być zmęczona lub chodzić poirytowana, i nagle poderwie się na coś i powie głośno: „Boże! Jakie to jest piękne!”. Ta kobieta ma tę zdolność zachwycania się, która utrzymuje ją w stanie młodości i miłości do świata, przysparzając jej przyjaciół, którzy chcą przebywać w jej towarzystwie.

Czym ostatnio się zachwyciłeś? Co Cię wzruszyło? Co sprawiło, że powiedziałeś o kimś, jesteś taka piękna, piękny, masz ogromne serce. A jeszcze do tego powiedziałeś to z takim wzruszeniem, że łzy stanęły Ci w gardle. I sama siebie tym zdziwiłeś…?

Wesprzyj #Medium

Niełatwo jest odpowiedzieć na to pytanie, może to zająć chwilę czasu. Lub dłuższą chwilę…

Wczoraj wieczorem zaskoczył mnie mój mąż, który przystał na moją spontaniczną prośbę i przeczytał z chęcią bajki wierszowane naszym sześciomiesięcznym bliźniętom. Zachwycił mnie, bo się postarał, jakby czytał najważniejszej widowni na świecie. I w istocie, nie było wówczas ważniejszej widowni. To trzeba zapamiętać.

„Pamiętać, by pamiętać” Henry’ego Millera leży za laptopem, na którym pisze ten felieton.

Ja chcę pamiętać, by się zachwycać i kochać.

The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.