Dzieci dłużników alimentacyjnych dziećmi gorszego sortu?

„Milion polskich dzieci nie otrzymuje alimentów na swoje utrzymanie” – apeluje Ryszard Petru, a politykę prorodzinną PiS-u nazywa „frazesami”. 

Sztandarowy program Prawa i Sprawiedliwości 500 plus nie jest programem wspierania rodzin. „To jest program rozdawania pieniędzy. 500 plus idzie na samochody, nie dla dzieci” – mówią zgodnie politycy opozycji. Podkreślają także to, że odkąd wprowadzono 500 plus silnie wzrosła również sprzedaż mebli, sprzętu RTV oraz AGD.

„Pamiętano o rodzinach wielodzietnych, zapomniano o rodzicach samotnie wychowujących dzieci…”

– Pieniądze z programu 500 plus powinny być wykorzystane na inwestycje w rozwój dzieci. Na prawdziwą inwestycję, bezpośrednio w dziecko, czyli na edukację, dodatkowe lekcje języków obcych, kursy komputerowe, kursy programowania, sport. To buduje potencjał dziecka na przyszłość. Marzy mi się, aby tak te pieniądze były wydawane. Trudno jednak mieć pretensje do rodziców, którym na wszystko brakowało, że je teraz wydają na żywność. Dla niektórych to potężne pieniądze, których często nigdy wcześniej nie mieli. Mam jednak nadzieję, że gdy zaspokojony zostanie ich popyt na więcej i lepszą żywność, doposażą swoje mieszkania, to zaczną inwestować w dzieci – mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan, wykładowczyni na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Przeciwnicy „rozdawnictwa” Prawa i Sprawiedliwości uważają, że partia rządząca okłamuje Polaków i wcale nie pomaga najbardziej potrzebującym. Zapomina także o dzieciach, które nie otrzymują alimentów na swoje utrzymanie.

Ryszard Petru, lider Nowoczesnej mówi wprost:

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

– Retoryka PiS-u jest pełna frazesów o działaniach na rzecz dobra rodziny. W tym samym czasie, gdy rząd uprawia propagandę programu 500 Plus, matka samotnie wychowująca jedno dziecko, zarabiająca minimalną pensję i mająca problem z egzekucją alimentów, nie dostanie już pomocy ze strony Funduszu Alimentacyjnego. W świetle obowiązujących przepisów zarabia za dużo o, uwaga, 9 złotych.

I rzeczywiście tak jest. Fundusz Alimentacyjny z założenia ma pomagać osobom, które nie otrzymują zasądzonych na rzecz dzieci alimentów, pomimo prowadzonej egzekucji komorniczej wobec rodzica zalęgającego z ich zapłatą. Warunkiem otrzymania wypłaty z funduszu jest nieprzekraczanie kryterium dochodu 725 zł miesięcznie w przeliczeniu na osobę (czyli dochód nie wyższy niż 1450 zł). W związku z podwyższeniem ustawowej płacy minimalnej do 2000 zł brutto, minimalna pensja netto wzrosła o 9 zł, czyli ponad kryterium umożliwiające otrzymanie pomocy z Funduszu Alimentacyjnego.

– Oznacza  to,  że  typowy  beneficjent  świadczeń  z  Funduszu Alimentacyjnego, a więc rodzina składająca się z jednego rodzica i jednego dziecka nie będzie w stanie uzyskać świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego z uwagi na przekroczenie kryterium dochodowego o kwotę 9,48 złotych – wyjaśnia Ryszard Petru  Dotychczasowe  kryterium  dochodowe  pozwalało  takim  osobom  osiągać dochód 1450,00 złotych netto stanowiący 106,96 % minimalnego wynagrodzenia za pracę. Z tego względu wnioskodawcy postulują podwyższenie wartości kryterium dochodowego do kwoty 780 złotych na osobę. Zatem przy dwóch członkach rodziny będzie to oznaczało, iż mogą oni uzyskać  dochód  stanowiący  106,88%,  a  więc  utrzymany  zostanie  on  na  porównywalnym poziomie – dodaje.

Nowoczesna złożyła w tej sprawie poprawkę podnoszącą kryterium dochodowe tak, by rodzic samotnie wychowujący dziecko, zarabiający minimalną pensję i nieotrzymujący zasądzonych alimentów, mógł otrzymać pomoc z Funduszu Alimentacyjnego.

– Niestety, w trakcie obrad Komisji Polityki Społecznej i Rodziny posłowie PiS odrzucili nasz projekt. Przedstawiciele Ministerstwa Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej twierdzą, że Fundusz Alimentacyjny nie ma środków, by pomóc tej grupie samotnych rodziców (głównie matek) i ich dzieciom, a poza tym państwo wypłaca przecież na rzecz rodzin środki z programu 500 Plus – mówi R. Petru.

Wydaje się więc, że polski system prawny sprzyja alimenciarzom.

Kamil Nowak, autor bloga Blog Ojciec w wywiadzie dla Medium Publicznego z 15 grudnia 2016 roku tak mówił o dłużnikach alimentacyjnych:

„(…) Nie płaci alimentów? Wsadzić takiego do więzienia + prace społeczne i niech tam odrabia swój dług. Zaraz by skuteczność ściągania alimentów wzrosła”.

Na zasądzone alimenty czeka dziś ponad milion dzieci. Co szóste polskie dziecko zostało pozbawione przez jedno z rodziców (przeważnie ojca) środków do życia. Co roku do kancelarii komorniczych wpływa około 50 tysięcy nowych spraw. Komornicy jednak bezradnie rozkładają ręce, bo co mogą zrobić, kiedy dłużnik alimentacyjny na przykład cały swój majątek przepisał na matkę, załatwił z pracodawcą, że część pensji będzie otrzymywać „pod stołem”, podjął pracę na czarno albo wyjechał za granicę? Jeśli przez dwa miesiące komornikowi nie uda się ściągnąć pieniędzy, egzekucję uważa się za bezskuteczną. Można wtedy wystąpić o świadczenia z Funduszu Alimentacyjnego; funduszu, który nie wypłaci pieniędzy rodzicowi samotnie wychowującemu dziecko, bo jego dochód przekroczył złotówkę albo trzy.

– Ściągalność alimentów w Polsce wynosi ok 20%. W krajach Unii Europejskiej jest to aż 80%. Milion polskich dzieci nie otrzymuje alimentów na swoje utrzymanie – wylicza lider Nowoczesnej.

Dlaczego tak trudno jest odebrać pieniądze? Pracownicy społeczni mówią, że alimenciarze to specyficzni klienci. Albo niezaradni życiowo, nadużywający alkoholu, unikający pracy, albo wręcz przeciwnie – wyjątkowo zaradni. Wielka Brytania, obok Danii i Włoch, stała się azylem polskich alimenciarzy. Teoretycznie, polskie sądy mogą, we współpracy z sądami w państwach unijnych, ścigać takiego delikwenta. W praktyce wygląda to zupełnie inaczej.

Będziemy drugą Grecją?

Marcin Nowicki z gdańskiego Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową ostrzega, że program 500 Plus jest ekonomiczną pułapką.

– Jeżeli tego typu programy socjalne w ogóle mają sens, to tylko wtedy, gdy są finansowane z zarobionych pieniędzy, czyli wtedy, gdy nas na to stać – mówi – Wielka Brytania daje dużo większe niż Polska dodatki na dzieci, podobnie jak Szwecja czy Niemcy, bo te kraje na to stać. Jeśli się to robi za pieniądze pożyczane – czyli finansuje z rosnącego deficytu budżetowego – jest to model grecki. A wiemy, dokąd ten model prowadzi. Polepszamy sobie życie na kredyt, w zasadzie mając pewność, że nie będziemy w stanie go spłacić. Te pieniądze zwiększają nasze zadłużenie i powodują, że nawet jeśli dzięki nim ktoś przyjdzie na świat, to od urodzenia będzie, jako obywatel, de facto bankrutem. To wszystko, co się dzieje w polskiej polityce powoduje, że rośnie nie tylko zadłużenie, ale też koszt jego obsługi. To są horrendalne pieniądze, dziesiątki miliardów złotych! To tworzy olbrzymie ryzyko, bo z samego wzrostu konsumpcji, na który tak liczy rząd, nie da się tych pieniędzy odzyskać. To znany dylemat: jeśli mamy stary samochód, to najpierw remontujemy silnik czy lakierujemy karoserię? Odmalujemy, lecz za rok ta farba się złuszczy, a nas nie będzie nas stać ani na silnik, ani na lakier, ani nikt do tego samochodu nie wsiądzie, więc taksówki z niego nie będzie. „Pudrowanie” nic na dłuższą metę nie da.

Dlaczego w rządzie znalazły się pieniądze na program 500 Plus, a na pomoc dla rodziców samotnie wychowujących dzieci, zarabiających powyżej limitu wyznaczonego przez Fundusz Alimentacyjny, już nie?

Decyzja Komisji pozostawia samotnych rodziców o najniższych dochodach bez pomocy państwa, podczas gdy miliardy złotych z programu 500 Plus płyną również do zamożnych rodzin z przynajmniej dwójką dzieci.  Koszt podwyższenia kryterium dochodowego umożliwiającego otrzymanie pomocy z Funduszu Alimentacyjnego ministerstwo szacuje na 188 mln zł – mówi dalej Ryszard Petru.

Bartosz Marczuk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpiera zarzuty Nowoczesnej.

–Jeśli podniesiemy kryterium dochodowe, wtedy wszyscy, którzy są beneficjentami Funduszu Alimentacyjnego mogą z tego skorzystać –wyjaśnia.

Czyż nie po to jest Fundusz Alimentacyjny, aby jego beneficjenci mogli z niego korzystać?


Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com

Autor: Giuseppe Milo

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 6)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Ewelina Rubinstein

Ewelina Rubinstein to prawniczka i dziennikarka, absolwentka studiów prawniczych w Warszawie. Obecnie mieszka i pracuje zarówno w Polsce, jak i w Izraelu. W 2014 roku zadebiutowała mini-powieścią pt.: "Nina, prawdziwa historia". W marcu 2016 roku w Jerozolimie ukazała się jej druga książka napisana w języku angielskim pt.: "Everything is possible". Jest autorką reportaży związanych z Bliskim Wschodem. Jej teksty publikowane są również na łamach czasopisma "Midrasz". W październiku ukazała się jej trzecia książka "Jerozolima. Miasto Boga". Od roku związana na stałe z Medium Publicznym.