Jak znaleźć przyjaciela

Okazuje się, że w wartościowej relacji istotna jest nie ilość spędzonego wspólnie czasu, a jego jakość. Nie liczba wypitych wódek, a realizacja obietnic przy nich złożonych, nie uśmiechy i przytulenia w tłumie, a sms z pytaniem: „Jak się masz?”. Tak, prawda jest banalnie prosta.

Po internecie krążą filmiki o tym jak uczynione dobro powraca. Są lepsze i gorsze, słodkie i mdlące, ale jest w nich coś istotnego: rzadko kiedy podniesiona z chodnika babcia uratuje Cię przed złodziejem, za to jest szansa, że zrobi to ktoś inny, skoro ty pomogłeś babci. Gwarancji żadnej nie ma, ale idealiści wierzą, że działa, a praktycy dobrych uczynków, wiedzą. Jest w tym pewne pocieszenie, bo zdarza nam się zainwestować w ludzi, którzy zwyczajnie na to nie zasługują. Zapłatą za lojalność i przyjaźń są żarty o Twojej naiwności, a efektem stania u boku parszywca, jest nieciekawy zapach, który zmywasz z siebie miesiącami, a w najgorszych przypadkach latami. Kąpiele sprzyjają rozmyślaniom, zapraszam więc w podróż po niezbadanych ścieżkach naszych i ich wyborów. 

Co stoi nam na przeszkodzie do rozpoznania wartościowych ludzi, z którymi warto beczkę soli skonsumować? To co zawsze: władza, kasa i seks. I nie do końca jest tak, że trafiając źle, jesteśmy niewinną ofiarą, którą „znowu” ktoś wykorzystał. Coś nas pchnęło w te ramiona.

Władza

Władza – nad grupą, nad nim, nad sobą, przymus kontroli zdarzeń. Nie każdy z nas ma ten moduł, ale każdy poczuł choć raz ten słodki smak zwycięstwa, kiedy był hero, wygrany, ten the best. To doświadczenie przyjemności może zadziałać, jak narkotyk – chcemy więcej, chcemy to poczuć raz jeszcze. Ego krzyczy: ja, ja, ja! i pojawia się brak pokory, przekonanie o swojej racji i brak umiejętności słuchania „tępych i nieświadomych”. I dokładnie w tym momencie pojawia się na naszym horyzoncie ktoś jeszcze gorszy: narcyz, mizogin, egotyk, za to uroczy,  z charyzmą i mocą roztaczania wizji. Jesteś prawie pewien, że trafiłeś właśnie do lepszego świata, ludzi takich jak on i od tej chwili zmieniacie razem świat na lepsze. I kiedy jeszcze podlejesz to wszystko wódką, muzyką i wiarą, będzie bolało, bum!

Bo to nieprawda. Nie trafiłeś do lepszego świata, tylko w łapy człowieka-wydmuszki, który potraktuje Cię dokładnie tak, jak będzie potrzebował. Dopóki służysz realizacji jego celów – będzie miło. Jak zaczniesz samodzielnie myśleć i działać – po tobie. On nie potrzebuje twoich umiejętności tylko posłuszeństwa. W takim układzie nie ma najmniejszej szansy na zbudowanie trwałej relacji, opartej na partnerstwie. Nie licz na niego, licz na siebie i zmiataj. Od dziś jesteś mądrzejszy, prawda?

Pieniądze

Wrażliwy temat, w ogóle słabo sprawdza się wśród przyjaciół, najłatwiej jest się na nim przejechać. Co gorsze, uważamy go za wstydliwy i niegodny, kiedy zaczynamy mówić o ideach. Im bardziej buzie napakowane opowieściami o misji, tym bardziej portfel zostaje na stoliku.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Tematu pieniędzy nie należy unikać – jasne postawienie granic w tej sferze mocno buduje dowolną relację. Nie dziw się, że jeżeli przez rok zasuwasz za darmo lub pół dla jakiegoś gościa, wierząc, że robisz to dla szczytnej idei, prędzej czy później obudzisz się z ręką z wytatuowanym napisem: frajer. A może to ty pożyczasz w kółko pieniądze na swoje genialne pomysły, tylko coś idzie nie tak i  wciąż nie możesz ich oddać? A może właśnie kasa jest jedynym dla ciebie wyznacznikiem wartości człowieka i motorem do działania? Cóż, masz prawo żyć jak chcesz, ale nie dziw się, że wokół ciebie coraz mniej ludzi. 

Bo gdybyś wcześniej pomyślał, że na hurra nie zbawiasz świata, bo każda zmiana to długotrwały proces, wymagający zaangażowania i współpracy wielu osób i organizacji, oparty o sumienne planowanie i podejmowanie trafnych decyzji oraz o regularne dopływy finansowe (sic!) – miałbyś szansę nie tylko na realną pomoc jakiejś grupie społecznej, ale i zbudowanie trwałych relacji. Na głodnego nie tylko nikogo nie zbawisz, ale i zaczniesz się żreć z resztą głodomorów. W podobnej sytuacji jest człowiek przeżarty – brzuch mu urósł, leży i pilnuje hasła do sejfu, gdzie tu jest miejsce na przyjaciela?

Nic tak nie łączy, jak wspólny sukces albo wspólny wróg. Po szalonych porywach serca lub „skokach na kasę” zostaje z reguły tylko to drugie i niesmak w mantrze: ale byłem głupi. Rozejrzyj się jednak – nie byłeś sam, w  grupie zapaleńców było co najmniej kilka wspaniałych osób. Jeżeli je zauważyłeś i doceniłeś na czas, to kiedy czar pryśnie,  relacje z nimi okażą się najlepszym efektem tej przygody. Bezcennym! Rada: nieważne jak bardzo zbawiasz świat i jak ważną misję wykonujesz – zawsze patrz na tych, co stoją tuż obok. Cokolwiek robisz, ważne, że nie śpisz – może świat poradzi sobie jeszcze chwilę bez Ciebie, ale na pewno zrobiłeś coś dobrego. Może nie dla setek ludzi, ale dla jednej. Nie załamuj się więc, tylko zobacz, co po nieudanej przyjaźni ci zostało, a nie co straciłeś.  

A co z „guru”, który porwał do lotu? Najczęściej  metodycznie tłucze pieniądz nie oglądając się na was. Liczyłeś, że wspólna sprawa was połączyła i od teraz już wszystkim będziecie się dzielić? A może włożyłeś w sprawę mnóstwo pracy, umiejętności, talentu i czasu i uważasz, że należy ci się za to wynagrodzenie? Masz rację. Następnym razem pomyśl o tym na początku, a nie na końcu relacji.     

Seks

No i sfera najczulsza, zdaniem wielu, niemożliwa do pogodzenia z przyjaźnią. Faktem jest, że seks maksymalnie zbliża nasze ciała, idealnie jest, kiedy porozumienie psychiczne do tego poziomu doskoczy. Ale wtedy zaczynamy już mówić o miłości, ale to temat na odrębny tekst.

Pewnie, zdarzają się nam zbliżenia przelotne, dające czystą przyjemność i nie wymagające niczego więcej, poza miłym wspomnieniem.  Sprawa się komplikuje jednak, kiedy spotykasz się z partnerem seksualnym często, a rzecz znów obudowana jest jakąś „ideą”. Tak na zdrowy rozum – jeden z naszych najważniejszych popędów można realizować bez emocjonalnej nadbudowy, a jeżeli ona powstaje lub jest już zbudowana – szczerość intencji wydaje się niezbędna. Znów – ustalenie zasad, granic i rozumienia tej relacji przez obie strony chroni nas przed rozczarowaniem.  W sytuacji wszelkich niedomówień, robienia wrażenia, czy westchnień zranionej łani, grozi nam, że seks staje się walutą, łatwym narzędziem manipulacji lub tworzenia ułudy: „Kiedyś będziemy razem”, „Łączą nas ważniejsze sprawy, seks jest tylko dodatkiem”, „Świat nie jest gotów,  żeby go zrozumieć”. Łatwo jest zbliżyć się w takim myśleniu do braku pokory: „Ona jest moim całym światem, więc ja będę jej”. Jak tylko zaczynasz tak myśleć i jeszcze nazywasz to przyjaźnią, już przegrałeś, bo podczas gdy ty starasz się udowodnić, że zasłużyłaś na rolę wybrańca, ona już testuje kolejnych.

Mam wrażenie, że trudno o przyjaźń, kiedy jedna strona ma nad drugą władzę emocjonalną, finansową, czy seksualną. Jeżeli myślisz, że to ty – albo się mylisz, albo nie potrafisz być niczyim przyjacielem. Moja rada: wróć do rzeczywistości – może nie jest aż tak przyjemna jak chwile uniesień, ale za to prawdziwa i w niej czeka na ciebie jakiś cichy, mniej szałowy przyjaciel. Poznasz go po tym, że zrobi ci herbatę na smutki, otworzy drzwi w środku nocy, zawiezie do lekarza i podtrzyma głowę nad kiblem. Opieprzy cię, jak zbłądzisz i w milczeniu poczeka, aż przestaniesz nadawać. I przede wszystkim będzie cię lubić, nie tylko wtedy, kiedy jesteś na fali, ale i kiedy czujesz się  do niczego.  

Można spojrzeć na rzecz całą i tak: cała nadzieja w nauce – albo rozwiniesz się na własnych błędach, albo za kilka lat będziesz się pławił w „przyjaźni” dowolnie wyczarowanych awatarów. 

Co wybierasz?

joannakonieczna.pl

fot. Mia severson, flickr.com

Wesprzyj autora red. Joanna Konieczna
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 7)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Coach i trener rozwoju osobistego (certyfikat TROP/PTP), dziennikarz. Od ponad 20-tu lat skutecznie pomaga podjąć decyzje i wdrożyć je w życie: ludziom, organizacjom i społecznościom lokalnym. Bazuje na zasobach psychologii humanistycznej Gestalt oraz Dramy. W dziennikarstwie skupia się na człowieku - pasji, marzeniach, upadkach i zwycięstwach. Rozmawiała m.in. z: Rafałem Betlejewskim, Jackiem Santorskim, Jerzym Stępniem, Pawłem Kasprzakiem, Katarzyną Piekarską, prof. Moniką Płatek, Henrykiem Sikorą, Leszkiem Talko, z Agnieszką Pajurek prowadzi wspólnie audycje "Przepaść i przestrzeń". Zorganizowała i prowadzi akcję "Stop alimenciarzom". Poza MP prowadzi także bloga joannakonieczna.natemat.pl oraz bywa częstym gościem-ekspertem w Polskim Radio Dzieciom. Zarządza Fundacją Dziennikarską Medium Publiczne i Radiem #MP.