Czy każdy ma prawo do szczęścia? Batalia o legalizację związków partnerskich trwa już 14 lat

Na placu Zamkowym w Warszawie odbył się foto happening zorganizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii popierającą legalizację związków partnerskich. A wszystko po to, aby uzmysłowić Polakom, że każdy ma prawo do szczęścia…bez względu na płeć czy swoją orientację seksualną.

Związki partnerskie- co to takiego?

To zawarcie związku nie tylko pomiędzy osobami tej samej płci, ale również między kobietą a mężczyzną. Dzięki legalizacji związków partnerskich partnerom przysługuje informacja m.in. o stanie zdrowia pacjenta. To szczególnie ważne w sytuacji, gdy pacjent zostanie przyjęty do szpitala po utracie przytomności i nie ma może nikogo upoważnić. Związki partnerskie zezwalają też na odbiór korespondencji czy reprezentację partnera w wielu instytucjach, prawo do możliwości odmowy składania zeznań w sprawie przeciwko partnerowi i prawo do zasiłku z tytułu opieki nad osobą niepełnosprawną.

Batalia trwa od 14 lat

Był 2003 rok, kiedy senator Maria Szyszkowska (polska filozof, działaczka społeczna, profesor nauk humanistycznych) po raz pierwszy w publicznej debacie opowiedziała się za wprowadzeniem przez Polskę legalizacji związków partnerskich. Również jako pierwsza stała się autorką projektu ustawy o tych właśnie związkach.

Gdy przegłosowany przez Senat RP projekt czekał na pierwsze czytanie w Sejmie, umarł Jan Paweł II. Wtedy grupa senatorów, nie tylko prawicowych, ale i z SLD, skierowała do marszałka Senatu Longina Pastusiaka projekt uchwały wzywający do wycofania mojego projektu z Sejmu. Napisali m.in., że „homoseksualiści nie są w Polsce ograniczani w swych życiowych wyborach”, a także, że „po odejściu Jana Pawła II padło wiele słów o tym, że powinniśmy uczcić Jego pamięć nie nowymi pomnikami i nazwami ulic, ale konkretnymi czynami”. Miał to być pośmiertny prezent dla papieża w postaci zaniechania prac nad związkami partnerskimi, które zresztą i tak nastąpiło– mówiła w wywiadzie dla „Repliki” profesor M. Szyszkowska.

Czy Polska jest gotowa na zmiany?

Wydawało się, że za rządów premier Ewy Kopacz było już bardzo blisko. Poparła ona projekt Twojego Ruchu, a w swoich wypowiedziach wielokrotnie obiecywała, że Platforma Obywatelska zajmie się legalizacją związków partnerskich. I jak to często w polityce bywa, na tym się skończyło… Rewolucję w zakresie spostrzegania osób o odmiennej orientacji seksualnej wprowadził m.in. były poseł Twojego Ruchu, prezydent Słupska, Robert Biedroń. Wszyscy dobrze pamiętamy coming out Roberta Biedronia, który na łamach wielu polskich gazetach mówił otwarcie, że ma chłopaka i że jest „szczęśliwym gejem”. Pewny „krok milowy” w polskiej mentalności zrobiła również posłanka Anna Grodzka, która jest osobą transpłciową. Na sądowe ustalenie prawidłowej płci i fizyczny proces zmiany płci zdecydowała się dopiero, gdy jej syn ze związku małżeńskiego był już dorosły.

Czy to zmieniło myślenie Polaków?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Myślę, że z pewnością takie osoby, jak chociażby Anna Grodzka czy wspominany Robert Biedroń przyczyniły się w jakimś stopniu do tego, że wskaźnik homofobii maleje- podkreśla w wypowiedzi dla Medium Publicznego Mieszko Nawrocki, warszawiak, zdeklarowany gej.- Uważam, że wprowadzenie związków partnerskich nie jest czymś złym. Ludzie zapominają, że związki partnerskie dotyczą tylko par homoseksualnych, ale również heteroseksualnych. Nie każdy, z różnych przyczyn, może, chce wstąpić w tradycyjny związek małżeński. A czy Polacy są gotowi na takie zmiany? Hm… Nie wiem…– przyznaje na koniec.

Dlaczego warto wprowadzić w Polsce związki partnerskie?

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej odpowiada:

Każdy ma prawo do szczęścia. Nie ma powodu, dla którego polscy obywatele mieliby mieć mniejsze prawa niż obywatele innych krajów europejskich. Prawo zawierania związków partnerskich, również homoseksualnych, jest już prawem powszechnym w UE, i to nawet w państwach o silnych korzeniach katolickich, jak Irlandia (…). Nie unikniemy rozmów o związkach partnerskich i musimy kiedyś uznać status polskich obywateli będących w związkach jednopłciowych zawartych za granicą. Jeśli tego nie zrobimy, Polska będzie przegrywać procesy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka (…). Ponadto świat się zmienia i młodzi ludzie coraz mniej chętnie zawierają małżeństwa. Przyczyn jest wiele, ale dominuje wśród nich lęk przed niepowodzeniem i traumatycznym doświadczeniem, jakim jest rozwód w polskim sądzie. Czasem powód jest czysto ekonomiczny: brak środków na oczekiwane przez rodzinę huczne wesele. Młodzi czekają też z małżeństwem, aż ich sytuacja materialna się poprawi. Często również ludzie po rozwodach lub po owdowieniu wstydzą się okazywania publicznie swoich uczuć albo nie chcą, ze względu na dzieci z pierwszych związków, brać ponownie ślubu. Także dla nich związek partnerski mógłby być rozwiązaniem.

Przeciwników nie brakuje 

Osoby, które negatywnie odnoszą się do legalizacji związków partnerskich uważają, że ich wprowadzenie będzie naruszeniem zapisów ustawy zasadniczej. W art. 18 Konstytucji RP czytamy: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Kolejnym argumentem przeciwników wprowadzenia związków partnerskich jest „tzw. iluzja małżeństwa”. Związki partnerskie tworzą konkurencyjny wobec małżeństwa model współżycia dwojga (a zatem różnej płci) ludzi, wyzuty z wzajemnej odpowiedzialności. Sprzeciw ten wywodzi się z przekonania- jak podkreślają ci, którzy takich związków nie popierają- że małżeństwo rozumiane jako związek jednej kobiety i jednego mężczyzny jest filarem naszej cywilizacji. Że postulat jego ochrony jest postulatem moralnym. Że wprowadzenie w tych podstawach wyłomu może być katastrofalne skutki. I nie chodzi tylko o bezpośrednie skutki na tym świecie, choć i to da się przewidzieć, jak chociażby bliski już postulat odejścia od zasady monogamii. I nawet nie chodzi tu jedynie o to, że każde podważenie zasad moralnych, każde rozprężenie w tej kwestii może doprowadzić do katastrofalnych skutków, pozornie bardzo odległych. Człowiek jest istotą grzeszną i słabą i sygnał o rozluźnieniu moralnym może wywołać daleko idące efekty. Z pewnością stworzenie konkurencyjnych instytucji rodzinnych (czy raczej quasi-rodzinnych) osłabia rodzinę jako instytucje organizacji wspólnoty, a tym samym osłabia wspólnotę, czyniąc z niej zbiorowisko jednostek.

Potrzeba kolejnych 14 lat…?

Brzmi złowieszczo, ale tak właśnie może się stać. Prezydent Andrzej Duda w kampanii wyborczej mówił, że mimo iż nie zgadza się na małżeństwa jednopłciowe, to popiera związki partnerskie. W ostatnim wywiadzie na antenie telewizji Republika TV już niestety nie powiedział nic, co by potwierdzało deklaracje wygłaszane w czasie kampanii.

„W Polsce ten problem jest jasno i wyraźnie uregulowany w konstytucji. Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Tutaj problemem jest jasna i wyraźna norma konstytucyjna” – mówił prezydent, odpowiadając na pytania red. Tomasza Terlikowskiego.

Wydaje się więc, że potrzeba jeszcze wielu lat, by w polskim ustawodawstwie znalazł się zapis o legalności związków partnerskich. Na razie politycy skupiają się na tym, aby- jak mawia Tymoteusz Zych, prawnik Ordo Iuris– „wprowadzać do prawnego porządku zmiany, które mają na celu wzmocnienie pozycji małżeństwa i rodziny”.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +6, liczba głosów: 6)
Loading...
Zdjęcie główne pochodzi z https://simple.wikipedia.org/wiki/Homosexuality
The following two tabs change content below.
mm

Ewelina Rubinstein

Ewelina Rubinstein to prawniczka i dziennikarka, absolwentka studiów prawniczych w Warszawie. Obecnie mieszka i pracuje zarówno w Polsce, jak i w Izraelu. W 2014 roku zadebiutowała mini-powieścią pt.: "Nina, prawdziwa historia". W marcu 2016 roku w Jerozolimie ukazała się jej druga książka napisana w języku angielskim pt.: "Everything is possible". Jest autorką reportaży związanych z Bliskim Wschodem. Jej teksty publikowane są również na łamach czasopisma "Midrasz". W październiku ukazała się jej trzecia książka "Jerozolima. Miasto Boga". Od roku związana na stałe z Medium Publicznym.