Po 25 latach zaniedbania i bezdomności mężczyzna zupełnie zmienia swój wygląd. Czy na lepsze? I czy to dalej jest on?

 

Bezdomny mężczyzna z kępą siwych, długich włosów i siwą, długą brodą patrzy się w lustro. Rozpoznaje siebie, bo na pewno widział swoją twarz, jak w nie w lustrze, to w szybie samochodu albo witryny sklepowej. Zaraz zacznie się retusz jego image’u. Fryzjer trzyma nożyczki, gotowy do cięcia. Pach, pach. Zaraz będzie schludnie, modnie, gustownie – lepiej…Lepiej?

To, co wydaje się drobną czynnością dla większości z nas może mieć kolosalny wpływ na życie niektórych ludzi. Rzeczy, które uznajemy za oczywiste w naszym życiu stają się luksusem dla innych – na przykład zmiana fryzury. Mam długie włosy, z którymi naprawdę niewiele muszę robić, bywają irytujące, ale gdy sprawiają mi kłopot, po prostu związuję je w kok albo kucyk. Nie modeluję, nie szczotkuję, czasem do pięlęgnacji stosuję cytrynę lub miód. Nic więcej, bo mi się nie chce. Wyobrażam sobie jednak, że są tacy, którzy koniecznie i regularnie chodzą do fryzjera, bo chcą, bo muszą. Bo wolą. Są i tacy, którzy przez 25 lat nie korzystali z usług fryzjera i dla nich nowy wygląd będzie stanowił olbrzymią różnicę. Takim człowiekiem jest José Antonio.

José pracował kiedyś jako elektryk, ale po nieudanej walce z depresją wylądował na ulicach Majorki.

fot. z Facebook/La Salvajerija

Ma 55 lat, jest bezdomnym od 25 i – co tu dużo mówić – to po nim widać. Jego niechlujna, krzaczasta i siwa broda oraz potargane włosy wystające spod czapki z daszkiem są znakiem rozpoznawczym dla ludzi w okolicy.

Kręcił się po okolicznym parkingu, na którym spotkał go Salva Garcia, właściciel pobliskiego salony fryzjerskiego. Salva zaproponował  José darmowy retusz jego „fryzury” w swoim salonie, La Salvajería.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Kiedy José usiadł na krześle w salonie fryzjerskim Salvy, spojrzał na siebie w lustrze ostatni raz – na takiego jakim był i jeszcze przez chwilę jest.

Potem sam poprosił Salvę, by ten zamknął drzwi lustra na czas cięcia. Chciał po skończonym cięciu otworzyć te drzwi i dokonać symbolicznego wejścia w nowe życie. Nie spodziewał się wówczas, jak ów symbol przełoży się na faktyczną zmianę w jego życiu.

Cięcie rozpoczęło się tak, jak zwykle: Salva pozbył się pukli włosów. Lata zaniedbania i ciężkiego życia opadały stopniowo na podłogę, gdy zręczne ręce fryzjera podcinały włosy i brodę bezdomnego mężczyzny. Nie chcieli się pozbyć całej brody – Salva nadał jej modny kształt, tym samym nadając José fajny image.

Dodatkowo styliści uczestniczący w cięciu położyli czarną farbę na siwe włosy i brodę José. Farbowanie zajęło wyjątkowo dużo czasu i nawet José zaczął wykazywać oznaki znużenia!

Ostatnie podcięcie i suszarka kończą retusz José. A! Jeszcze wyregulowanie brwi i zaraz otwieramy drzwi lustra.

Gdy finalnie José patrzy na siebie w odbiciu ledwie panuje nad emocjami. Nie może przestać się uśmiechać, mruga oczami, jakby nie dowierzał temu, co widzi.

 

„Mój Boże, to jest niewiarygodne”, mówi wzruszony. „To jestem ja? Jestem kompletnie inny, nikt nie zdoła mnie rozpoznać, chyba że powiem im kim jestem.”

Następnie koniuszkami palców złapał się za swoją nową bródkę, jak rasowy brodacz. Ten gest dopełnił retuszu jego wyglądu.

Jak się później okazało żadna z osób, które widywały go wcześniej go nie rozpoznawała, co więcej – były kobiety, które skomplementowały José,  gdy mijały go na ulicy!

José jest obecnie nowym człowiekiem. Poszukuje pracy, ale startuje teraz z kompletnie innej pozycji i jest po prostu szczęśliwszy.

Czy jest tym samym człowiekiem? A czy musi być?

25 lat to bardzo dużo czasu, by wyrobić w sobie pewne nawyki, dobre i złe. Nawyki nas zdradzają, mogą to być niuanse, które mówią o naszym pochodzeniu, naszych manierach lub brakach w kulturze osobistej, np. źle ustawione sztućce do obiadu i po obiedzie albo – gorzej – dłubanie w zębach. Nawyków nie da się zmienić tak łatwo, jak fryzury czy ubrania. Mogę założyć piękną sukienkę, w której wyglądam i czuję się olśniewająco, lecz jeśli rozsiądę się, jak kowboj na rodeo, to moje szanse na osiągnięcie celu – czy będzie to dalej wyglądanie pięknie, czy zdobycie pracy, czy tego konkretnego mężczyzny – zdecydowanie maleją.

Moim daniem José wygląda teraz po prostu świetnie. Lecz wyobraźmy sobie, że gdy tylko się odezwie, wraz z nim wybrzmią jego stare nawyki w mówieniu, gestach, zachowaniu, które w pewien sposób kompletnie nie korespondują z jego cool image’m.

Czy José uda się stworzyć siebie od nowa? Czy jest to w ogóle możliwe? Czy osiągnie to, czego pragnie? A może już mu się to udało – czuje się w końcu szczęśliwy ze swoim nowym ja. Być może wygląd nie musi być adekwatny względem zachowania, wystarczy po prostu towarzyszący mu lepszy nastrój albo więcej – poczucie szczęścia? Może jest to więc wystarczający powód do zmiany swojego wyglądu.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 5)
Loading...
Źródło: http://diply.com/homeless-hipster-makeover?publisher=social&config=3