Czym się różni coaching od terapii

Po latach pracy z ludźmi wiem, że żadna metoda nie jest na pewno najlepsza, bardziej skuteczna i w ogóle, ach! Dobre jest to, co jest dobre dla Ciebie. Często to leżenie na trawie, gapienie się w chmury i słuchanie samego siebie albo dobrej muzyki. Pomocy zaczynamy szukać wtedy, kiedy trwa robi się niewygodna, a obłoczki koślawe.

Postaram się niniejszym tekstem uporządkować jedną z budzących emocje, a wydaje się podstawową dla Klienta kwestię, czym różnią się coaching i terapia psychologiczna.

Zacznę od części wspólnych, bo oczywiście są.

  • To co łączy coaching i terapię to metoda pracy z osobą: rozmowa, wygodne fotele (ale słynna „kozetka” już nie), budowanie zaufania i poczucia bezpieczeństwa, ustalenie celu. W obu procesach oś pracy stanowią rozum i emocje, w obu bywa ciężko i nieprzyjemnie.
  • Zarówno w terapii, jak i w coachingu podstawą pracy jest etyka, a to znaczy m.in.: absolutną poufność, brak nawiązywania bliskich relacji z Klientem (w tym niemożność pracy z przyjaciółmi, czy rodziną) i działanie wyłącznie z pobudek profesjonalnych, na których czele stoi dobro Klienta. Zarówno terapeuta, jak i coach powinni mieć tzw. superwizora, czyli osobę, która kontroluje i stymuluje jego rozwój. Zawsze warto zapytać gdzie/u kogo aktualnie superwizuje się terapeuta lub coach.
  • Zarówno coach jak i terapeuta pobierają wynagrodzenie za swoje usługi i powinno być ono jasno ustalone na początku pracy z Klientem. W przypadku terapii możliwym płatnikiem jest NFZ.
  • Terapii jest tyle, ile koncepcji psychologicznych człowieka, a wnikając w szczegóły, znacznie więcej – rozwój nauk czyni swoje. Z grubsza mamy cały pakiet  psychoanalizy, wywodzącej się z teorii Freuda, poznawczo-behawioralnej (od głównego „rywala” freudowców Skinnera) oraz psychologii humanistycznej (tu swoje zasługi miał m.in. twórca słynnej piramidy, Maslov). To tu, na poziomie zdobytej wiedzy i stosowanej koncepcji psychologicznej kończą się części wspólne coachingu i terapii.
  • Są wśród nas specjaliści, którzy zajmują się zarówno coachingiem, jak i terapią. Mają oni możliwość  pracy z klientem nad uzdrowieniem jego problemów na dowolnych, wspólnie uzgodnionych zasadach, stosując jedno z narzędzi, a nie oba na raz.

Gdzie zatem szukać różnic?

  • Cel. Celem terapii jest leczenie zaburzeń w funkcjonowaniu społecznym i chorób pacjenta, wynikających np. z traumy, czy uwarunkowań genetycznych. Coach z niczego nie uleczy, bo: a. często nie ma takich uprawnień ani narzędzi tarapeutycznych, b.  celem coachingu jest wsparcie klienta zdrowego w realizacji jego planów, pokonanie barier w drodze do realistycznego sukcesu. I to jest ta najważniejsza różnica, z której wynikają pozostałe.

Dobrze obrazuje to prosta analogia ze świata sportu: utalentowany piłkarz doznaje kontuzji podczas treningu – prosto z boiska trafia do lekarzy specjalistów – terapeutów, po leczeniu przechodzi rehabilitację – nadal u terapeutów, kiedy jest zdrów i wraca do treningów – wraca do swojego coacha, czyli tego, który wspiera go w rozwoju kariery.

  • Co robi fachowy coach, kiedy pojawia się wątpliwość, czy bariery w życiu klienta nie mają podłoża, wymagającego leczenia? Rozmawia o tym z Klientem i sugeruje  przynajmniej konsultację terapeutyczną. Owszem, czasem traci w ten sposób klienta, ale najczęściej udziela mu realnej pomocy. Coach nieprofesjonalny bawi się w terapeutę za kilkakrotnie wyższą od terapeutycznej, stawkę.

Wracając do piłkarskiego przykładu: dobry coach jeżeli widzi, że piłkarz gra gorzej i skarży się na ból, to pomimo, że na oko nic nie widać, odsyła chłopaka na badania, a nie samodzielnie smaruje maściami.

  • Cena. No dobrze, ale skoro, jak widać z powyższych wyjaśnień, coach robi dużo „mniej”, niż terapeuta, to dlaczego jest kilkakrotnie droższy? Odpowiedź jest prosta: praca z profesjonalnym coachem to wisienka na torcie pracy rozwojowej lub, wręcz przeciwnie – jej początek – trwa najkrócej ze wszystkich procesów psychologicznych. Dobry coach to ten, który da impuls do rozwoju, pomoże odnaleźć w sobie talent, uwierzyć w niego, podjąć decyzję i zadziałać.

Coach to taki pierwszy trener naszego piłkarza, ten któremu chłopak zawdzięcza decyzję o grze w małej lidze, albo ten, który w niego uwierzył po latach obijania się po marnych klubach. 

  • Zdarza się, że klient trzyma swojego coacha na podorędziu, żeby w ważnych momentach kariery, pogadać, np. raz na kilka miesięcy. Nie mniej jest to już dodatkowa usługa poza procesem coachingowym, który zakończył się tym, czym powinien: sukcesem.
  • Czas i gwarancja. Terapeuta nie jest w stanie określić czasu, w jakim uda się pacjentowi wyjść na prostą.  Nie obieca także, że na pewno się uda, bowiem w procesie zdrowienia jest wiele zmiennych, jak np. toksyczne otoczenie, czy konieczność włączenia działań farmakologicznych. Coach ma obowiązek doprowadzenia klienta dokładnie w to miejsce, na które się umówili. Czułym punktem procesu coachingowego jest tzw. Kontrakt, w którym według moich doświadczeń, leży ciężar całej roboty. Doświadczony coach dotąd pyta i drąży, aż obie strony są pewne, że posiadane przez Klienta zasoby (osobowościowe, środowiskowe, finansowe) stanowią realną podstawę sukcesu. I co najważniejsze to jest to, czego chce klient,  a nie na przykład jego mama, albo szef. Jeżeli coach nie ma pewności, że za ustalonym celem kryje się potrzeba klienta, nie powinien rozpoczynać procesu coachingowego.

Czyli jeżeli nasz utalentowany piłkarz nie ma zamiaru strzelać bramek, tylko woli leczyć dzieci w Afryce, a kariera sportowa to niezrealizowane marzenie jego ojca, dobry coach da chłopakowi spokój. Nie będzie go dalej doskonalił w przyłożeniu, tylko albo przedefiniują cel, albo chłopak da sobie radę sam, bo to zwolnienie go z obowiązku spełniania oczekiwań ojca, było jedynym czego potrzebował. Jeżeli jednak coach obiecuje chłopakowi złoty góry pracując nadal na rzecz ojca, jednego z nich oszukuje.

  • Rozstania i powroty. Cóż, do dobrego coacha klient wraca rzadko. Nie dlatego, że nie jest zadowolony, tylko właśnie dlatego, że jest. Nie przypadkiem z usług coacha korzystamy często  w jakimś przełomowym dla siebie momencie. Nasz piłkarz, który w czasie pisania tego tekstu został uznanym lekarzem, dzięki spotkaniu właściwej osoby, spełnił swoje, a nie cudze marzenie, a rozterki z tym związane zaprowadziły go do coacha. Do terapeutów pacjenci wracają, bo w procesie zdrowienia robią przerwy, przechodzą przez kryzysy, „dojrzewają” do tych przełomów, które klientom coachingowym są dane na dzień dobry. Na boisku zdarzają się częste kontuzje, w Afryce panują choroby, na które nie jesteśmy odporni, ale talentu raz odkrytego i woli jego spełnienia, nic nam nie odbierze.

fot. Shawn Arron/flickr.com

Wesprzyj autora red. Joanna Konieczna
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -1, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Coach i trener rozwoju osobistego (certyfikat TROP/PTP), dziennikarz. Od ponad 20-tu lat skutecznie pomaga podjąć decyzje i wdrożyć je w życie: ludziom, organizacjom i społecznościom lokalnym. Bazuje na zasobach psychologii humanistycznej Gestalt oraz Dramy. W dziennikarstwie skupia się na człowieku - pasji, marzeniach, upadkach i zwycięstwach. Rozmawiała m.in. z: Rafałem Betlejewskim, Jackiem Santorskim, Jerzym Stępniem, Pawłem Kasprzakiem, Katarzyną Piekarską, prof. Moniką Płatek, Henrykiem Sikorą, Leszkiem Talko, z Agnieszką Pajurek prowadzi wspólnie audycje "Przepaść i przestrzeń". Zorganizowała i prowadzi akcję "Stop alimenciarzom". Poza MP prowadzi także bloga joannakonieczna.natemat.pl oraz bywa częstym gościem-ekspertem w Polskim Radio Dzieciom. Zarządza Fundacją Dziennikarską Medium Publiczne i Radiem #MP.
mm

Ostatnie wpisy Joanna Konieczna (zobacz wszystkie)