Reforma czy deforma? – nauczyciele, studenci i uczniowie o strajku szkolnym i reformie edukacji

Światowi liderzy edukacji rezygnują z podziału na przedmioty, z podziału na klasy wg wieku, do lamusa odchodzi dzwonek jako atrybut każdej szkoły. Zamiast więc cofać się do edukacji „a la PRL” należy zastanowić się, co tak naprawdę trzeba zmienić w polskich szkołach?

Dorota Zielińska, Fundacja „Umysł”

Marzy mi się taka szkoła, do której biegnie się podskokach. I solidaryzuję się z nauczycielami, bo uważam że tę „deformę” trzeba zatrzymać. To projekt polityczny, a co gorsza – szkodliwy. Nie przyniesie nic dobrego, a tracimy energię, czas i pieniądze, które mogłyby zostać spożytkowane na zmiany prawdziwie potrzebne, wynikające z rozwoju metod edukacyjnych i z rozwoju cywilizacji jako takiej. Światowi liderzy edukacji rezygnują z podziału na przedmioty, z podziału na klasy wg wieku, do lamusa odchodzi dzwonek jako atrybut każdej szkoły. Zamiast więc cofać się do edukacji „a la PRL” należy zastanowić się, co tak naprawdę trzeba zmienić w polskich szkołach? Zlikwidować ciężkie plecaki, korepetycje, prace domowe, a lekcje religii przenieść na powrót do kościoła. Testować i wprowadzać nowatorskie, atrakcyjne metody nauczania. Doskonalić, lepiej wynagradzać i szanować nauczycieli. Zmniejszać liczbę uczniów w klasie, przeznaczać coraz więcej pieniędzy z budżetu państwa na edukację, rozwijać zajęcia dodatkowe, pozalekcyjne. Aby dziecko miało warunki do indywidualnego rozwoju, nauczyło się działań zespołowych, spędzało w szkole cały dzień i wracało do domu uśmiechnięte i szczęśliwe 🙂 Gdyby mnie ktoś zapytał jaka ma być polska szkoła, odpowiedź mam gotową: taka, do której się biegnie w podskokach.

Emilia Grzybowska, nauczycielka języka angielskiego i niemieckiego

Zdecydowana większość  nauczycieli w mojej  szkole poparła strajk, czemu daliśmy wyraz odmawiając dziś pracy. Nie zgadzamy się przede wszystkim na sposób przeprowadzania reformy. Nieprzemyslane zmiany, podstawa programowa pisana na kolanie, byle tylko zdążyć będąc przy władzy.  Reforma przeprowadzana w tak chaotyczny sposób na pewno nie zapewni dzieciom lepszych warunków edukacyjnych.

Jan Przybyłowicz, student medycyny w Imperial College London

Według różnych rankingów nasza edukacja do poziomu szkoły średniej wypada naprawdę dobrze. Z kolei reforma likwidująca gimnazja wprowadzona ma być bardzo szybko, na pewno będzie kosztowna i spowoduje ogromny chaos, co odbije się na jakości kształcenia młodych Polaków.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W kwestii płac, edukacja to jedna z najważniejszych i najpewniejszych inwestycji w przyszłość narodu, dlatego pracownikom oświaty zdecydowanie należą się godne wynagrodzenia, a w tym momencie nie dość, że są niskie, to w dodatku nie rosną od kilku lat. Bez tego trudno będzie zatrzymać najlepszych nauczycieli w sektorze publicznym czy w ogóle w Polsce.

Aneta Giszczak, nauczycielka Zespołu Szkół Publicznych w Lesznowoli

Popieram strajk całym sercem. To co robi obecna władza to chaos i polityczna walka kosztem dzieci. Moja szkoła nie brała udziału w strajku. Solidaryzując się w tym dniu z nauczycielami zostawiłam dziś swoje dzieci w domu. Obawiam się że strajk niewiele zmieni w oświacie a na pisanej na kolanie podstawie programowej ucierpią tylko dzieci.

Magda Napiecek, nauczycielka ZSP w Lesznowoli

Zacznę od tego , że ani szkoła mojego syna , ani ta w której pracuje nie strajkowala.  Syna nie pusciłam dziś do szkoły , bo jako uczeń obecnej 5 klasy będzie ponosił największe koszty tej nieprzemyślanej reformy. Podobno w jego klasie nie było nawet połowy dzieci. A i nauczyciele nie prowadzili normalnych lekcji.

Ja natomiast tez znalazlam mały wytrych i dziś w mojej klasie to moje dzieci prowadziły lekcje 😀.

Mateusz Jaskulski, student prawa na Uniwersytecie im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

Mogę powiedzieć jedno – popieram strajk. Uważam, że likwidacja gimnazjów spowoduje spadek poziomu nauczania. Pracę straci też wielu nauczycieli. Są to osoby dysponujące dużą wiedzą i niejednokrotnie długoletnim doświadczeniem w nauczaniu. Szkoda byłoby zmarnować taki potencjał.

Małgorzata Sitek, nauczycielka Zespołu Szkół Publicznych w Lesznowoli

Strajk jak najbardziej popieram, choć nie jestem zwolenniczką wykrzykiwania haseł na ulicach . Uważam, że nauczyciele powinni być bardziej szanowani . Wykonujemy ogromną pracę wychowawczą, okazujemy dzieciom wsparcie i często zastępujemy im rodzinę . Pomimo krótkich godzin pracy, przenosimy większość „papierów” do domu, pracujemy często na dwa etaty, by zapewnić godne życie naszym dzieciom. Powinniśmy być po prostu bardziej doceniani i wspierani.

Wiktoria Krużołek, uczennica Liceum Ogólnokształcącego im. I Dywizji Kościuszkowskiej w Piasecznie

Zawsze uważałam, że strajki są w porządku, o ile organizuje się je w słusznej sprawie. A sprawa nauczycieli wydaje się całkiem istotna. Moja szkoła nie brała w tym udziału, ani ja gdyż nie odczuwam takiej potrzeby. Uważam, że poruszenie kwestii likwidacji gimnazjów, czy zachowania etatów jest niezwykle istotne. Jednak z tego, co zdążyłam zauważyć, wielu nauczycieli nie powinno narzekać na ich dochody. Wydaje mi się, ze strajki przy obecnej sytuacji politycznej są dobrą wskazówką dla władzy, że coś jest nie tak i pora zmienić pewne rzeczy.

Nawiązując do samej refomry, kończę już liceum i z tej perspektywy mogę powiedzieć, że brakuje mi dodatkowego roku nauki, który mogłabym poświęcić na przygotowanie do matury. Uważam, że  większość liceów nie jest w stanie przeprowadzić całego materiału i zapewnić uczniom odpowiedniej powtórki. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na to, że dzieciaki nie będą musiały się męczyć ze zmianą środowiska, co dla niektórych bywa niezwykle stresującym doświadczeniem. Z drugiej strony mam w domu młodszego brata, którego owa zmiana będzie dotyczyć. Dodatkowym minusem tego jest fakt, że rozpoczął szkołę jako 6-latek ( efekt poprzedniej reformy, która została już wycofana). W tym momencie tworzy się bałagan pomiędzy byłą partią rządząca a obecną. Wydaje mi się, że zapomniano o tej liczbie dzieci, które rozpoczęły edukację o rok wcześniej niż zwykle. I wiem, że muszą włożyć one więcej pracy w naukę niż te starsze. Reforma sama w sobie jest dobra, ale czy rzeczywiście jest to dobry rok żeby ją przeprowadzać?

Magda Rataj, nauczycielka Niepublicznej Szkoły Podstawowej w Warszawie

Popieram strajk całym sercem. Choć fizycznie nie brałam udziału w akcji, bo jestem na zwolnieniu to oczywiście jestem ZA! To, co robi obecna władza to skandal, chaos i polityczna wojna. Brawo dla tych nauczycieli, którzy mieli odwagę przeciwstawić się naciskom. Nauczyciel to zawód, który powinien być poważany i dobrze opłacany. Ponad to przeraża mnie fakt, ze dziś składając dokumenty do przedszkola swojego dziecka nie dostałam odpowiedzi na różne pytania dot. organizacji, bo dyrekcja placówki sama do końca nie wie, jak będzie funkcjonować placówka po „dobrej zmianie”.

Gdyby wynagrodzenie nie było niskie to nauczyciele nie lataliby od pracy do pracy. Niestety zmiany na tym etapie na pewno nie ułatwiają życia nauczycielom – aby pracować w kilku placówkach potrzebna jest zgoda dyrektora głównego miejsca zatrudnienia. Oznacza to, że wielu nauczycieli zostanie zmuszonych do zostania tylko w jednej placówce, co dramatycznie obniża ich dochody.

Ponad to nie da się przeprowadzić takiej reformy bez zwolnień. Czysta matematyka na to wskazuje. W tak  małej szkole jak moja dodatkowe dwie klasy (7 i 8) oznaczają ograniczony nabór do nauczania. Będzie zamiast dwóch klas I i II po jednej z rocznika.

Beata Pałczak, nauczycielka Zespołu Szkół Publicznych w Lesznowoli

Strajk powinien był odbyć się  kilka miesięcy wcześniej.  ZNP nie żądała cofnięcia reformy. Dlaczego?

Oczywiście popieram podwyżki pensji nauczycieli. Co do reformy, zmiany w oświacie powinny być ewolucyjne, a nie rewolucyjne. Rewolucja pociąga za sobą ofiary, a przecież mówimy o dzieciach. Obecna klasa pierwsza gimnazjum i trzy kolejne roczniki ucierpią najbardziej. Te ostatnie będą od 7 klasy realizować nagle nową podstawę, mimo że do klasy 6 robiły starą. I tak przykładowo ominą z geografii Europę, która obecnie jest w 2 klasie gimnazjum, a w nowej w klasie 6. To oznacza, że poznają Afrykę, Azję i – uwaga – nie odbędą, według programu, ani jednej lekcji o Europie. Wyobrażacie sobie takie lekcje geografii?

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 1)
Loading...