Reforma edukacji 2017 – uzasadniona zmiana, choć niepotrzebny pośpiech

 

Tak, jestem za reformą edukacji przywracającą ośmioletnią szkołę podstawową i czteroletnie liceum. Nie podoba mi się natomiast tempo dokonywania tej zmiany.

Wiele osób zastanawia się jaki jest sens tej reformy, skoro w rankingach PISA Polska wypada naprawdę dobrze w porównaniu do innych państw – w badaniu z 2015 roku jesteśmy na 17. miejscu pod względem umiejętności matematycznych, 22. w zakresie nauk przyrodniczych i 13. jeśli chodzi o umiejętność czytania. Po co zatem wywracać szkolnictwo do góry nogami? Czy lepsze nie jest wrogiem dobrego? W moim odczuciu – nie jest, bowiem to nie rankingi chodzą do szkół i nie rankingi przygotowują uczniów do wejścia na rynek pracy. A dodatkowy rok nauki, zwłaszcza w liceum ogólnokształcącym, to szansa na zdobycie wymiernych umiejętności.

Przykład z życia wzięty – w liceum, w którym pracuję, ok. 75% uczniów uczęszczających do niego przed reformą zdawało w klasie maturalnej egzamin CPE (najwyższy stopniem certyfikat językowy potwierdzający znajomość angielskiego na poziomie biegłym). Cztery lata intensywnej nauki pozwalały na solidne przygotowanie się do tego egzaminu, nawet jeśli szkoła podstawowa dawała uczniowi tylko… podstawy znajomości języka. Po reformie systemu oświaty z 1999 roku, gdy na naukę w liceum zostały trzy lata, zdobycie tego certyfikatu stało się właściwie niemożliwe, wyłączając uczniów wyjątkowo zdolnych.

Jednak kwestia, na którą chciałbym zwrócić szczególną uwagę w kontekście likwidowanych gimnazjów, to problemy adaptacyjne dzieci przechodzących z VI klasy szkoły podstawowej do I klasy gimnazjum. W przypadku szkoły ośmioletniej, uczniowie VII i VIII klasy wchodzą w okres dojrzewania pod okiem nauczycieli, którzy znają dzieci nierzadko od kilku lat, wiedzą jak się zachowują, jakie metody nauczania są wobec nich skuteczne i jak radzić sobie z takimi uczniami w przypadku, gdy sprawiają problemy wychowawcze.

Uczniowie I klasy gimnazjum wpadają w zupełnie nowe środowisko i choć nie sposób nie zgodzić się z opinią, że „czysta karta” jest dla niektórych dzieci szansą, w przypadku innych uczniów może okazać się zdradliwa – z mojego doświadczenia wynika, że nawet niesprawiający problemów wychowawczych w szkole podstawowej uczniowie dostają w gimnazjum „kręćka”, bo zagubieni gdzieś między „podstawówą” a liceum chcą jak najszybciej wejść w środowisko starszych, bardziej lubianych uczniów. Przypomnijmy, że w przypadku ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum moment adaptacji w nowej szkole jest przesunięty o dwa lata, co w tym okresie życia jest okresem znaczącym.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Budzi mój niepokój natomiast tempo wprowadzania nowej reformy. W przekazie medialnym dominują hasła takie jak „chaos”, „pośpiech”, „programy nauczania pisane na kolanie”. Rodzice obecnych szóstoklasistów dopiero pod koniec września 2016 roku dowiedzieli się, że ich dzieci jeszcze przez 2 lata będą chodzić do dotychczasowych szkół.

Myślę, że dzisiejszego strajku i całego tego zamieszania dziejącego się w polskiej edukacji można było uniknąć poświęcając więcej czasu na konsultacje społeczne, kampanie informacyjne i intensywne prace nad przygotowaniem naprawdę dobrych programów nauczania. I choć jestem zwolennikiem przywrócenia ośmioletniej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum, mam nadzieję, że tempo wprowadzania tej zmiany nie odbije się obecnie rządzącym czkawką.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +8, liczba głosów: 10)
Loading...
The following two tabs change content below.

Mateusz Melzacki