Na strajku szkolnym i w mediach nie pojawiły się postulaty, które są najważniejsze

 

Miało być o strajku, ale nie wiem, czy będzie. Bo tych postulatów, które są najważniejsze i najbardziej bolesne, nie ma na transparentach. Nie ma na gniewnych bannerach malowanych przez ZNP i sympatyzujące z nim ugrupowania. Nie ma ich w mediach.

Wiecie, o co ja, jako nauczycielka, chciałabym powalczyć?

O naszą godność.

Jestem tak cholernie dumna z tego, co robię, że czasem to się we mnie nie mieści. Uśmiecham się do uczniów i myślę sobie, że jeśli mnie dobrze zapamiętają i jeśli choć trochę tej nauki zostanie im w głowach, to już wygrałam. Wygrałam w tym przyjemnym sensie zwycięstwa, które ani nie wymaga rywalizacji, ani nie czeka na nagrody. Nagrodą jest dzika satysfakcja i poczucie bycia potrzebnym, być może nawet – pod pewnymi względami – niezastąpionym. Nawet jeśli odnajduję jakąś interesowną przyjemność w byciu uważną, troskliwą i oddaną nauczycielką, to przyjemność ta nie przekreśla faktu, że czynię dobro. Na swój codzienny, niedoskonały sposób próbuję dać coś światu. Gdy jest mi ciężko, powtarzam sobie w myślach słowa Janusza Korczaka:

„Chroń siebie. Nie zniechęcaj się. Obserwuj dzieci. To wystarczy”

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Oczywiście nie jest to cała prawda. To tylko prawda wychowawcy albo po prostu kogoś, kto się dopiero uczy pracować z dziećmi i młodzieżą. Jest jeszcze prawda o nauczaniu, prawda o wiecznym dokształcaniu się, czytaniu, szukaniu, inspirowaniu. Prawda o noszeniu w sobie nieskończonych zasobów sprytu, aktorstwa, wrażliwości, encyklopedycznego zacietrzewienia, staranności językowej, dzięki któremu mogę być dla moich podopiecznych autorytetem.

Jestem cholernie dumna. Też z tego, że mogę pracować z empatycznymi, doświadczonymi altruistami, którzy ofiarowali siebie samych – innym.

Więc czemu, gdy na imprezie ktoś pyta mnie, gdzie pracuję, a ja odpowiadam, że w szkole, czuję się jak naiwna kretynka? Czemu muszę znajdować w sobie siłę woli, by nie odwrócić wzroku? Czemu gdy przychodzi do mnie rodzic, to czasem na dobry początek muszę udowodnić mu, że nie jestem idiotką? Czemu nigdy nie powiedziałam żadnemu z moich uczniów „byłbyś dobrym nauczycielem”? Mam takich. Charyzmatycznych, inteligentnych, naturalnych przywódców.

Odpowiedź na to ostatnie pytanie brzmi: nie chcę im robić obciachu przy kolegach i koleżankach.

Wiem. Nie wszyscy nauczyciele to pasjonaci. Wiem, niektórzy gnębią dzieci, niektórzy się nie nadają do tego zawodu, niektórym się kończy cierpliwość, niektórym się nie chce.

Mnie się chce. Robię doktorat z literatury i młodzieży, na którym wyszukuję ciekawe lektury dla uczniów, podyplomowe z etyki i filozofii, żeby rozmawiać z nimi o moralności i świecie, w którym przyszło nam wspólnie żyć. Powtarzam młodym ludziom, którzy na mnie liczą, że zawsze mogą mi o wszystkim powiedzieć. Bywam beznadziejna, czasem się mylę, czasem błądzę, ale przy tym ciągle staram się pamiętać, by nikogo nie zranić, nie zignorować. Motywuję samą siebie, by się dla nich rozwijać, by ich nie zawieść. Mnie się chce. Może dlatego, że po to właśnie się urodziłam? Może dlatego, że trafiłam na wspaniałych uczniów?

A może dlatego, że nie mam kredytu ani dzieci na utrzymaniu?

Marudzicie, że w szkołach pracują darmozjady, niewykształceni sadyści. I to jest Wasza recepta? Obniżyć im pensum, odebrać świadczenia, płatne wakacje, czternastki i resztę profitów! To pomoże! Nauczyciele to cymbały, więc tak im płaćmy. Ja nie mam dobrze, więc czemu inni mają mieć lepiej? Mnie źle traktowano w szkole, więc teraz się zemszczę i nasmaruję w Internecie podły komentarz. Będę agitował za zwolnieniami, cięciem płac. Będę siał nienawiść i żył w przeświadczeniu, że jak odbiorę innym, to mi na pewno będzie lepiej.

Otóż nie będzie.

Nauczycielstwo powinno być najważniejszym zawodem w państwie. Od jakości edukacji i wychowywania w szkołach zależy przyszłość tego smutnego niczym szarówka kraju.

Być może rządzą nami tacy, a nie inni ludzie – i nie mówię tu, wbrew pozorom, o żadnym konkretnym ugrupowaniu – ponieważ gdy oni chodzili do szkoły, liczyło się lizusostwo, kolesiostwo i kto miał tatusia w partii.

W szkołach pracują darmozjady, niewykształceni sadyści, ludzie zmęczeni życiem i młodzieżą? Więc zróbmy z tego miejsca pracy Święty Graal współczesności. Mówmy o tym jako o misji i czymś godnym najwyższego szacunku. Promujmy i jednocześnie elitaryzujmy kierunki i specjalizacje pedagogiczne. 10% podwyżka pensji? Gdy w korporacjach przerzucając papiery zarabia się siedem, dziesięć, czternaście tysięcy złotych na rękę?! Nie. Cholera, nie 10%.

Zróbmy 300% podwyżki dla nauczycieli! I 300% więcej pieniędzy na szkolnictwo! Nie na reformy, tylko na szkolnictwo! To by ocaliło naszą przyszłość, nasze dzieci.

Ale dość o utopiach.

Wszyscy jesteśmy po jednej stronie: pracownicy szkół, rodzice, dziadkowie, wujkowie i ciotki. Czy Wy też chcecie szczęśliwych, zdrowych, współczujących i wykształconych ludzi, którzy będą budować nasze społeczeństwo?

To bądźcie życzliwi nauczycielom. Zaufajcie nam. Nie obrażajcie nas. Uwierzcie w nas. Uwierzcie, że mamy dobre intencje. Uśmiechnijcie się do nas.

Bo inaczej niedługo w szkołach będą pracować tylko darmozjady, niewykształceni sadyści i inne monstra, o których tak chętnie mówicie.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +23, liczba głosów: 27)
Loading...
Zdjęcie główne pochodzi z Facebook/Strajk szkolny.
The following two tabs change content below.
mm

Aleksandra Korczak

Aleksandra Korczak jest nauczycielką języka polskiego w szkole podstawowej i gimnazjalnej, doktorantka w Pracowni Badań Literatury dla Dzieci i Młodzieży UW, słuchaczka studiów podyplomowych z Etyki i Filozofii dla Nauczycieli PAN. Lubi czekoladę, poezję i fantastykę.