Przezroczysty kościół w Belgii pretekstem do nieustannej zmiany perspektywy

Przezroczysty kościół nazywa się„Czytając między wierszami”. To niespotykany projekt, niespotykany nie tyko w sensie rzadki i zaskakujący, lecz oznaczający także to, iż konstrukcja w momencie spotkania wymyka się samemu spotkaniu. Gdy tylko odrobinę zmienisz perspektywę, zobaczysz już coś innego i to coś jest w nieustannym ruchu.

Jakiś czas temu trafiłam na zdjęcia takiego przezroczystego kościoła… Wymyślili go belgijscy architekci Pieterjan Gijs (35 l.) i Arnout Van Vaerenbergh (35 l.) i stoi w Looz w Belgii. Nazywa się „Czytając między wierszami”, jest nowatorski, a u jego źródeł leżą takie założenia, jak eksperyment, namysł i fizyczne zaangażowanie się odbiorcy miejsca. Patrzę na zdjęcia tego kościoła i wyobrażam sobie, że w takim miejscu oboje – ja i kościół – jesteśmy wolni od funkcji i nieuzbrojeni w przedsądy i przekonania, co do tego, jak powinnam się zachować. Po prostu jesteśmy, ja i konstrukcja, i krajobraz. Zupełnie samodzielni, a jednocześnie jakoś związani ze sobą.

Przezroczysty kościół składa się z 30 ton stali i 200 kolumn, i zbudowany jest na fundamencie betonu zbrojonego, czyli posiadającego specjalne wzmocnienie z prętów bądź drutów stalowych w miejscach, które przekraczają wytrzymałość betonu na rozciąganie. Dzięki zastosowaniu horyzontalnych ram żeliwnych transparentny kościół wygląda normalnie jak dzieło sztuki!

W zależności od perspektywy, można zobaczyć kościół jako masywną bryłę albo wręcz przeciwnie – lekką konstrukcję, która wtapia się częściowo lub kompletnie w otaczający go krajobraz. Sama nazwa projektu „Reading Between the Lines”, która wskazuje na czytanie między wierszami, domyślanie się spomiędzy linijek „tekstu”, odczytywania „słów” zawartych w owych „wierszach”, w owych ledwie odczytywanych palimpsestach. Innymi słowy, poprzez kościół zaczynamy subiektywnie doświadczać krajobrazu i zaczynamy go naprawdę…widzieć. I odwrotnie: krajobraz sprawia, że dostrzegamy kościół raz w takiej, raz w innej formie i odbieramy go na różne sposoby, lecz za każdym razem jest to nasz subiektywny sposób.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Z drugiej strony w tym subiektywnym doświadczeniu kryje się jakaś niepewność. Gdy patrzę na zdjęcia transparentnego kościoła widzę, że „Czytając między wierszami” to niespotykany projekt, niespotykany nie tyko w sensie rzadki i zaskakujący, lecz oznaczający także to, iż konstrukcja w momencie spotkania wymyka się samemu spotkaniu. Gdy tylko odrobinę zmienisz perspektywę, zobaczysz już coś innego i to coś jest w nieustannym ruchu.

Jacques Derrida, francuski filozof i teoretyk dekonstrukcji (nurtu w architekturze i filozofii) twierdził, że architektura dekonstrukcji notuje „teraźniejszość”, bowiem za chwilę czas teraźniejszy stanie się „przeszłością”. To oznacza, że zmiana tylko (a może aż!) miejsca, perspektywy, choćby odrobinę, sprawia, że to co teraz widzę, już nie jest takie, jakie było.

Transparentny kościół zdaje się być pretekstem do zmiany perspektywy w ogóle i doświadczania nieustannie innego spojrzenia na rzeczywistość.

Funkcja oddzieliła się od formy. To typowe dla dekonstrukcjonizmu. Czy to nie piękne założenie? Architektura kościoła nie narzuca ani konstrukcji, ani mi jako odbiorcy wykonywania konkretnych czynności. Myślę, że w takim miejscu ja i kościół jesteśmy wolni od funkcji i przekonań, co do tego, jak powinnam się zachować. Po prostu jesteśmy, ja, kościół i krajobraz.

„Czytając między wierszami” może być także pretekstem do namysłu nad skalą, terenem, bryłą, ale także – a może przede wszystkim – nad architekturą w ogóle i jej wpływem na nasze życie i postrzeganie rzeczywistości.
W końcu architektura wpływa na nasze codzienne funkcjonowanie, na naszą wyobraźnię, rozwój umiejętności poznawczych, zachowań seksualnych i wiele innych aspektów naszego życia. Przestrzenie, jak i wysokie sufity, sprzyjają rozważaniom wzniosłym i abstrakcyjnym, sufity niskie rozwijają myślenie pragmatyczne. Badania nad wysoką przestrzenią i widokiem na ocean, morze, niebo lub choćby niebieską ścianę wskazują na uruchomienie u badanych ich potęgi wyobraźni, a najczęściej powtarzanymi przez nich motywami są „wolność” i „brak ograniczeń”. Stąd może niektórzy z nas dobrze czują się w kościołach, ze strzelistą fasadą, jak w Kościele Dominikanów w Krakowie albo Katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Daniel Libeskind, polsko-amerykański architekt urodzony w 1946 r. w Łodzi powiedział kiedyś, że „obojętność nie jest zaletą, a neutralność nie stanowi wartości. Nie widzę na świecie miejsca dla obojętnych, prostokątnych budynków, bo świat nie bogaci się poprzez obojętność i neutralność, a poprzez pasję, miłość i wiarę…”
Wydaje mi się, że konstrukcja w Looz powstała z głębokiej pasji, miłości i wiary. Zobaczyć taki transparentny kościół to byłoby Coś!

 

 

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.