Brexit: siedem rzeczy, które zdarzyły się w ciągu siedmiu dni po tym, jak Wielka Brytania zastosowała Artykuł 50

Wiele się wydarzyło od tego przełomowego momentu. Przedstawiamy siedem najbardziej znaczących i najwięcej mówiących zdarzeń, które naznaczyły początek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Tydzień po tym, jak Wielka Brytania zastosowała Artykuł 50, została zmuszona, żeby wycofać się ze wszystkich swoich żądań i zagroziła wojną z Hiszpanią. A pozostały jeszcze 103 tygodnie negocjacji.

Tekst autorstwa Andrew Griffina z portalu independent.co.uk przetłumaczyła Magda Gontarek.

Już siedem dni po tym, jak Theresa May napisała swój list i dostarczyła go do rąk europejskich przywódców, pojawił się ton, który może naznaczyć następne dwa lata rozmów – a politycy jednocześnie ostrzegają, że dyskusje mogą trwać zdecydowanie dłużej niż przewidywano.

Wiele się wydarzyło od tego przełomowego momentu. Przedstawiamy siedem najbardziej znaczących i najwięcej mówiących zdarzeń, które naznaczyły początek wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Dyskurs wojny z Hiszpanią

Theresa May bardzo się starała, aby jej list w sprawie Artykułu 50 miał charakter pojednawczy, argumentując w nim, że Wielka Brytania zachowa swoją niezwykle istotną, historyczną więź z Europą. Ale historia kołem się toczy i uśpione dyskusje na temat Gibraltaru zostały na nowo rozbudzone.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Całe zamieszanie zaczęło się od krótkiego zdania w przewodniku UE określającym przebieg początków dyskusji z Wielką Brytanią, które jasno mówiło, że każda zmiana dotycząca Cieśniny wymagać będzie zgody Hiszpanii. Zakończyło się to groźbami wojną i kampanią prasową, aby wojsko atakowało hiszpańskie łodzie.

Zostało to szeroko skomentowane przez byłego leadera Partii Konserwatywnej Michaela Howarda, który ożywił ducha Margaret Thatcher i wojny o Falklandy, sugerując, że Theresa May nie zawahałaby się poświęcić życia setek ludzi, byle tylko chronić swoich.

The Sun wydrukował nawet plakat, który pozwala w prostszy sposób obrażać Hiszpanów, a The Daily Mail zasugerował, że marynarka wojenna powinna zostać wysłana na hiszpańskie łodzie.

Negocjacje w sprawie Gibraltaru tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęły.

Uchodźcy brutalnie zaatakowani w Croydon

Od 24 czerwca w niechlubny, acz bardzo wyraźny sposób odznaczył się wpływ Brexitu na zbrodnie nienawiści – rasiści, zachęceni tym, co wydaje im się być ogólnonarodową dla nich pochwałą, zastraszają ludzi w całym kraju.

Kilka dni po sprawie z Artykułem 50 irakijski Kurd, który znalazł w Wielkiej Brytanii schronienie, został pobity tak dotkliwie, że był bliski śmierci.

Nie ma tu bezpośredniego połączenia z Brexitem, ale to jeden z incydentów na tle rasistowskim, których liczba znacznie wzrosła przez ostatni rok.

500 milionów funtów wydanych na nowe paszporty

Brexit będzie miał długotrwałe konsekwencje na ogólnoświatową ekonomię, a także przyszłość Wielkiej Brytanii, a być może również – całego świata.

Jak tylko zaczną się negocjacje, Wielka Brytania będzie musiała uporać się z problemem, który dręczy ich pod jarzmem Europy – nieświadomi, uparci europejscy biurokraci zmuszają dumnych Brytyjczyków do używania czerwonych paszportów.

Kilka dni po zastosowaniu Artykułu 50, ogłoszono, że rząd Wielkiej Brytanii postara się pozbyć starych (wyglądających podejrzanie francusko), burgundowych książeczek i zastąpić je niebieskimi, wyglądającymi na bardziej anglosaksońskie. Będzie to kosztowało 500 milinów funtów – dużo więcej niż zostało zaoszczędzone z wielu różnych cięć w środkach publicznych w ramach tzw. zaciskania pasa przez ostatnią dekadę.

Rząd próbuje targować się w sprawie bezpieczeństwa i szybko się z tego wycofuje po powszechnym potępieniu

Zważywszy na bezprecedensowy i jakże znaczący charakter listu o Artykule 50, trzeba się było wczytać w to, jak Wielka Brytania miałaby postępować z negocjacjach.

Nie tylko sprawa Gibraltaru była wzmianką, która rozbudziła to dyplomatyczne wydarzenie; to samo zrobiła poruszona przez Theresę May kwestia bezpieczeństwa.

Odwołanie do wysiłku, jaki wkłada Wielka Brytania w utrzymanie Europy bezpiecznej wielu zinterpretowało jako groźbę kraju, że przestanie dzielić się swoją inteligencją oraz ekspertyzami bezpieczeństwa z resztą kontynentu, jeśli Europa nie przystanie na jej oczekiwania. Taka postawa szybko wywołała krytykę, że Theresa May i jej rząd używają bezpieczeństwa ludzkiego jako karty przetargowej.

Początkowo rząd trzymał się mocno swoich postulatów, potem ustąpił. Boris Johnson powiedział, że brytyjskie zaangażowanie na rzecz bezpieczeństwa jest bezwarunkowe i nie zostanie wykorzystane podczas negocjacji, jednak do czasu tej wypowiedzi poczucie urazy już naznaczyło podejście do kolejnych dyskusji.

Europejscy politycy odrzucają niemalże wszystko, o co prosiła Wielka Brytania

Wielka Brytania zasugerowała, że możliwe byłoby negocjować jej „rozwód” z UE, jednocześnie nawiązując nowe relacje z krajami Europy. Przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk stwierdził, że takie rozwiązanie nie będzie możliwe.

Według Theresy May negocjacje można by zakończyć w ciągu dwóch lat. Inni politycy powiedzieli jej, że taki plan jest na pewno niewykonalny. Wielka Brytania miała nadzieję na zawarcie nowych umów z konkretnymi krajami; przewodniczący Tusk powiedział, że nie będzie to możliwe, dopóki Wielka Brytania faktycznie nie opuści UE.

Wielka Brytania musi wycofać się ze swojej dotychczasowej pozycji w negocjacjach

List Theresy May na temat Artykułu 50 był jasny – kraj zamierza opuścić UE i natychmiastowo rozpocznie negocjacje, jak to zrobić, a także jakiego rodzaju ustalenia w sprawie handlu będą obowiązywać, kiedy już nastąpi ten moment.

Odpowiedź UE była równie jasna – to po prostu nie będzie możliwe.

Jak tylko Theresa May dała do zrozumienia, że chciałaby jednocześnie negocjować warunki wyjścia z UE, a także precyzować ustalenia dotyczące sytuacji po wyjściu, niemalże wszyscy najważniejsi politycy UE udzielili zdecydowanej odpowiedzi.

Premier dniami nie przyznawała się, że naleganie na przeprowadzanie tych dwóch etapów negocjacji jednocześnie było niewłaściwe. Zrobiła to dopiero po sześciu dniach, kiedy była zmuszona bronić swojej pozycji.

Premier krytykuje czekoladowe jajka

Być może Theresa May niewiele mówi na temat wojny z Hiszpanią i uparcie milczy w sprawie przebiegu negocjacji, ale do jednej kwestii ma bardzo jasny stosunek. Kiedy tylko zaczęły pojawiać się konsekwencje wynikające z zastosowania Artykułu 50, zaczęła angażować się w dyskusje z National Hunt i Cadbury nad tym, jaka nazwa powinna być dołączona do czekoladowych jajek.

Po w miarę spokojnym tygodniu, w którym cicho było na temat najbardziej kluczowych zagadnień Brexitu, nie marnując czasu, powiedziała obu grupom, że muszą użyć słowa „Wielkanoc” w nazewnictwie swoich polowań na czekoladowe jajka, sugerując, że byłoby to „absolutnie niedorzeczne”, gdyby zrobili inaczej.

Najwyraźniej nie miało znaczenia, że tak właśnie już nazwali te polowania ani że wśród spraw, którymi powinna się zajmować pani premier, są te bardziej istotne niż jajka wielkanocne, np. najbardziej znaczący brytyjski kryzys konstytucyjny od 300 lat lub spekulacje na temat wojny o trzystuletnie terytorium z długotrwałym europejskim sprzymierzeńcem. Zamiast tego Theresa May wyparła te sprawy przy pomocy zmyślonej historyjki.

Wielu zarzuca pani premier, że nie wykazuje zdecydowanej i wyraźnej postawy wobec rzeczy najważniejszych, np. nie potępiła związanych z Brexitem przestępstw z nienawiści czy „zakazu muzułmańskiego” Trumpa. Jednakże natychmiastowo reaguje na wymyślanie nazw do czekoladowych jajek – cóż się dziwić, w końcu Wielkanoc za pasem.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 4)
Loading...
źródło: http://www.independent.co.uk/news/uk/home-news/brexit-article-50-theresa-may-passports-croydon-hate-crime-gibraltar-latest-a7668661.html