Kobiety z plemienia Aymara strzelą gola na szczycie wulkanu Sajama. FIFA zakazała meczów na dużo niższej wysokości

Grupa 16 kobiet z tego plemienia, znanych jako „wspinające się cholity”  chce wejść na wygasły wulkan Sajama znajdujący się na ekstremalnej wysokości.

Tłumaczenie artykułu z języka hiszpańskiego: Dominika Cieślak

Plemię Aymara zamieszkuje boliwijskie Andy. Grupa 16 kobiet z tego plemienia, znanych jako „wspinające się cholity”(cholita – kobieta nosząca tradycyjny strój i utrzymująca tradycyjny styl życia kobiety boliwijskiej, termin stosowany również wobec kobiet z Peru) chce wejść na wysokość 6542 metrów n.p.m., na wygasły wulkan Sajama.

Grupa odważnych cholit z Boliwii w ciągu trzech ostatnich lat zdobyła pięć szczytów. Obecnie przygotowują się do zdobycia Sajamy, najwyższego szczytu Boliwii, na którym chcą zagrać w piłkę nożną, by udowodnić, że można uprawiać sport, niezależnie od wysokości, na jakiej się znajdujesz.

„Chcemy rozegrać mecz piłki nożnej na szczycie Sajamy i w ten sposób pokazać, że wysokość nie wpływa na możliwość uprawiania tego czy jakiegokolwiek innego sportu w naszym kraju”, mówi koordynatorka grupy Lidia Huayllas.

Cholity śmiejąc się tłumaczą, że ten szalony pomysł – rozgrywanie meczu piłki nożnej na wysokości ponad 6, 5 tysiąca metrów n.p.m. – przyszedł im do głowy, ponieważ większość z nich oprócz tego, że wspinają się, również tworzą drużynę piłki nożnej.

Kobiety, które praktykują grę w piłkę nożną w rozgrywkach osiedlowych w El Alto, mieście położonym na wysokości 4 tysięcy metrów, w sąsiedztwie La Paz, chcą promować zdrowy i sportowy tryb życia, a także niwelować lęki zagranicznych zawodników, którzy obawiają się uprawiać sport na wysoko położonych boiskach.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
Wspinające się cholitas. /boliviatravelsite.com

Żeby zagrać w piłkę nożną, ta grupa 16 kobiet z plemienia Aymara, które wspinają się w górach używając profesjonalnego sprzętu, ale również nosząc w tym samym czasie swoje typowe stroje ludowe (pollera – tradycyjna spódnica kobiet z ludu Aymara oraz tradycyjne chusty na ramiona, meloniki – zastąpione kaskami), oprócz dźwigania swoich rzeczy, wniesie na szczyt Sajamy również piłkę.

Grupa już rozpoczęła treningi i ćwiczenia, które są niezbędne przed wspinaniem się na taką górę jak Sajama. To wygasły wulkan położony w departamencie Oruro, najwyższy szczyt w Boliwii. Odważne cholity chcą zrealizować swój cel w przyszłym miesiącu.

Na Sajamie grał już w piłkę nożną prezydent Boliwii Evo Morales w 2007 roku. Różnica jest jednak taka, że on dotarł tam helikopterem. Chciał pokazać, że wysokość nie ma wpływu na możliwość uprawiania sportu i w ten sposób zadać kłam decyzji, którą podjęła FIFA zakazując oficjalnych meczów na wysokości ponad 2500 metrów n.p.m.

Większość kobiet z grupy odważnych cholit wcześniej pracowała w kuchni lub jako sherpa – pomocnicy osób wspinających się na wysokie góry, nosząc ich bagaże.

„Wcześniej bałam się wspinać, zawsze mówiono nam, że to niebezpieczne, ale od zawsze byłam ciekawa jak to jest dotrzeć na sam szczyt, chodzić po śniegu… i teraz już wiem”, mówi Juana Llusco, która wspina się od zeszłego roku, a wcześniej pracowała jako sherpa i docierała tylko do pewnego punktu wyprawy, nie na sam szczyt.

Cecilia Llusco wspomina, że po raz pierwszy w grupie 11 kobiet zdecydowały się zdobyć szczyt Huayna Potosí, blisko El Alto. Kiedy udało im się to bez żadnych problemów, zdecydowały się kontynuować wyzwanie.

Oprócz Huayna Potosí (6 088 metrów npm.), grupa zdobyła Acotango (6079 metrów npm.), które leży na granicy Boliwii i Chile, Parinacota (200 metrów npm.), Pomarapi (6000 metrów npm.) i emblematyczne Illimiani w La Paz (6462 metrów npm.).

Cholitas escaladoras, czyli wspinające się cholity./ Fot. scoopnest.com

Kobiety z grupy wspominają, że na początku czuły się dyskryminowane przez mężczyzn, którzy tylko krytykowali je za wspinanie się na wysokie szczyty w polleras albo wtedy, gdy mówili im, że spada więcej śniegu lub też więcej śniegu się topi, gdy na górę próbuje wejść kobieta.Niektórzy z mężczyzn mówili, że odkąd weszłyśmy na górę, nie było wcale śniegu, a inni, że spadło dużo więcej śniegu”, opowiada Huayllas.

Kobiety z grupy pod swoimi polleras używają bielizny termicznej, specjalnych butów, raków, ochraniaczy,  śniegowców, rękawic, kasków i gogli – cały ten sprzęt wypożyczają. Są trochę rozczarowane, że mimo swoich osiągnięć, nie otrzymują żadnego wsparcia finansowego z żadnej publicznej ani prywatnej instytucji.

„Szukamy wsparcia finansowego, ponieważ musimy wiele poświęcać, żeby wypożyczyć profesjonalny sprzęt, który jest nam niezbędny. To często utrudnia wszystko, mamy rodziny i czasami po prostu nie da się tego zorganizować”, mówi Zenobia Llusco.

Prezes Andyjskiego Stowarzyszenia Promocji Turystki Górskiej Eulalio Gonzales radzi odważnym cholitom, aby napisały projekt do rządu, który mógłby finansowo wspierać tych, którzy poświęcają się wspinaczce górskiej.

Po zdobyciu Sajamy, kobiety z grupy planują w listopadzie zmierzyć się z Aconcagua w Argentynie, najwyższym szczytem w paśmie Andów i najwyższym szczytem obu Ameryk – 6960 metrów npm.

 

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 1)
Loading...