Ostatni żyjący na ziemi nosorożec biały północny dołącza do serwisu randkowego Tinder

Ostatni żyjący na ziemi nosorożec biały północny dołącza do serwisu randkowego Tinder – jest to część projektu fundraisingowego konserwatorów przyrody w celu uratowania tego podgatunku. 

Mowa o Sudanie, podobno „jedynym w swoim rodzaju”, 43-latnim osobniku, czy – jak kto woli w nosorożcowych latach – 100-letnim już przedstawicielu płci męskiej. Żyje w Kenii i – jak do tej pory – nie udało się niestety z jego pomocą zapłodnić dwóch ostatnich żyjących na ziemi przedstawicielek tego podgatunku.

Według konserwatorów przyrody potrzeba 10 milionów dolarów, aby rozwinąć metody zapładniania in vitro u nosorożców.

„Czegoś takiego jeszcze nigdy nie robiliśmy”, mówi Richard Vigne, szef Ol Pejeta Conservancy. „Aby przywrócić gatunek do życia, potrzebujemy około 10 lat”.

Na profilu Sudana na Tinderze możemy przeczytać:

„Nie chcę być zbyt napastliwy, ale prawda jest taka, że ode mnie zależy przyszłość mojego gatunku.” Dalej czytamy: „Jestem bardzo dobrze zbudowany, mierzę 183 m wysokości i ważę 2,268 kg, jeśli to oczywiście ma znaczenie.”

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

We wspólnej kampanii Ol Pejeta Conservancy i Tindera, użytkownicy aplikacji randkowej będą mogli podarować jakąś sumę pieniędzy, jak tylko profil Sudana zostanie udostępniony. Czyli lada chwila.

Naukowcy z innych krajów badają metodę IVF, czyli in vitro fertlisation – zapłodnienie drogą in vitro, na dwóch ostatnich żyjących na ziemi przedstawicielkach tego samego podgatunku. Nie wykluczają także zapłodnienia spermą Sudana osobniczek nosorożca białego południowego, mimo iż jest to odrębny podgatunek. Twierdzą, że lepsza taka krzyżówka, niż wymarcie gatunku.

Sudan jest często opisywany jako „najbardziej rozchwytywany kawaler na świecie”. Ma nawet swoich własnych uzbrojonych ochroniarzy, którzy mają na niego oko dzień i noc.

Na jego temat powstało już wiele programów telewizyjnych. Nosorożec biały północny jest jedynym nosorożcem, który potrafi przeżyć na wolności w Afryce centralnej. Oczywiście nie jest to łatwe. Te „łagodne pożeracze trawy i kolczastych listków”, jak je opisuje dziennikarz i podróżnik Tomek Michniewicz, fundator projektu Tatende – mającego na celu ochronę nosorożców,  jest wciąż gatunkiem zagrożonym – kłusownicy wybijają te zwierzęta dla ich rogów.

Rynek na rogi nakręcają Chińczycy, którzy wierzą, że sproszkowany róg jest afrodyzjakiem i lekiem na potencję. Badania przeprowadzone przez naukowców ze Szwajcarii w 1983 r., z Hongkongu w 1990 r., Brytyjczyków w 2008 r. i naukowców z Kuala Lumpur w 2010 r. pokazały, że róg nosorożca nic nie daje, niczemu nie zapobiega. „Nie leczy raka, nie wspomaga, nie odczynia uroków, nie wygania złych duchów, nic nie zmienia, niczemu nie zapobiega. Równie dobrze można jeść paznokcie, to też keratyna.”

Sam jeden. Czarny nosorożec w Parku Narodowym Jeziora Nakuru w Kenii. /Fot. Natalia Wilk-Sobczak

Na stronie Projekt Tatende czytamy o tych majestatycznych zwierzętach:

„Potrafią się sobą nawzajem opiekować, zakochują się, są czułe i łagodne. Każdy ma temperament i osobowość, potrafi się cieszyć i smucić. To zwierzęta rozumiejące, co się wokół dzieje, i potrafiące się wzruszyć albo bać. Zwierzęta tak ludzkie, że czasem aż trudno w to uwierzyć. Niesamowite, delikatne stworzenia, których ubywa w zastraszającym tempie.”

Ten niezwykły projekt serwisu randkowego i konserwatorów przyrody może pomóc uratować te piękne zwierzęta. A więc zamiast wykwintnej kolacji, może by tak przelać kasę na Sudana, a w miejsce drogiej restauracji zaprosić dziewczynę lub chłopaka do siebie na wino?

Tu możesz przeczytać niezwykłą historię nosorożca czarnego, aby uświadomić sobie niespotykaną determinację kłusowników polujących na nosorożce, lecz także determinację strażników i opiekunów tych zwierząt. Uwaga! Materiał zawiera drastyczne opisy. 

 

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 2)
Loading...