11 prostych sposobów na polepszenie świata

To tylko garstka z tysiąca sposobów, które mogą uczynić świat lepszym miejscem! Pamiętaj, że każda rzecz, którą robisz, generuje jakąś zmianę. Nigdy nie pozwól nikomu zniechęcić cię do czynienia starań, aby być lepszą osobą i pomagać innym. I czynić dobro.

Angielski komik i aktor Paul Shane Spear powiedział kiedyś:

„Jedna osoba świata nie zmieni, ale można zmienić świat jednej osoby.”

„Zawsze chciałam zmieniać świat.” – to słowa Samanthy Hodder, autorki artykułu  „10 Simple Ways to Make the World a Better Place.”

„Pamiętam, jak miałam 4 lata i w każdy niedzielny poranek oglądałam nie kreskówki, a program World Vision. Płakałam nad niesprawiedliwością świata i błagałam moją mamę, aby pomogła mi wesprzeć finansowo Marię, dziewczynkę z dużymi, smutnymi oczami, która była mniej więcej w moim wieku. Wtedy mama wyjaśniała mi cierpliwie, że nie stać nas na to, aby wysłać jej pieniądze. Nie mogłam tego zrozumieć, widząc w jakim luksusie żyjemy – w przeciwieństwie do Marii.”

Rozumiem Samanthę. Gdy byłam dzieckiem w jej wieku, a potem starszą dziewczynką, potem nastolatką, a potem studentką, zawsze towarzyszyło mi uczucie niesprawiedliwości świata – od niesprawiedliwości w świecie przyrody, gdy kibicowałam uciekającej przed lwem antylopie, a potem zwyczajnie płakałam z powodu okrutnego finału, do niesprawiedliwości w świecie ludzi, gdy dowiadujesz się np., że żołnierze ONZ-u ze Sri Lanki stacjonujący na Haiti wykorzystywali seksualnie dzieci.  Po angielsku takiego żołnierza nazywa się peacekeeper – ten, który dba o pokój…

Wszystkie filmy przyrodnicze i dokumentalne, których naoglądałam się w dzieciństwie rozwinęły we mnie głęboką wrażliwość na ludzi, zwierzęta i środowisko. Wrażliwość, która później nie pozwalała mi spokojnie siedzieć na wygodnej kanapie, gdy w TV nadawali gorące newsy np. z trzęsienia ziemi na Haiti w 2010 roku. To było głębokie uczucie jakiegoś niedopasowania do rzeczywistości, w  jakiej jestem, a w jakiej powinnam być. Skoro nie mogłam być z tymi wszystkimi ratownikami i wyciągać ludzi spod gruzów, to przynajmniej usiądę na twardym krześle. Wydawało mi się to jedyną najlepszą rzeczą, jaką mogę zrobić w momencie transmisji.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Samantha pisze dalej: „Wychowałam się w rodzinie klasy średniej we wsi Newfoundland liczącej sobie około 800 mieszkańców. Nigdy nie widziałam rażącego podziału między bogatymi a biednymi. Dla mnie, czterolatki, wydawało się, że wszyscy jesteśmy po prostu tacy sami.”

W mojej rodzinie nie mówiło się źle o ludziach konkretnych narodowości czy orientacji seksualnej. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy w pewnych kręgach towarzyskich czy zawodowych słyszałam ludzi, którzy w pejoratywnym znaczeniu używali słowa żyd, murzyn, pedał, Czeczen, lesbijka, Rumun, down. Mi się po prostu zawsze wydawało, że fakt iż jestem blondynką o ciemnej karnacji, a ty murzynem z afro,  nie jest żadną podstawą do tego, by oczerniać któregokolwiek z nas. I na to zawsze zwracam uwagę uczniom w szkole, w której uczę, gdy usłyszę choćby jedno negatywne słowo na temat jakiejś nacji czy orientacji seksualnej, czy w ogóle krzywdzący komentarz na temat drugiego człowieka. Na nic nie jestem tak wyczulona, jak na złe, krzywdzące słowo.

Samantha pisze, że serce jej pękło z powodu Marii i innych biednych dzieci, których losy pokazano w dokumencie. Przysięgła sobie, że pewnego dnia pomoże ludziom, takim jak Maria.

„Przez całe moje dzieciństwo mówiłam wszystkim, że chcę zmieniać świat na lepsze. Wielu nie brało moich słów na poważnie. Mówili: jedna osoba nie zmieni niczego. Ja jednak dalej chciałam robić coś pozytywnego dla świata, pomagać ludziom, zwierzętom i środowisku. Zaczęłam działać wolontaryjnie w szkole podstawowej i zostałam wegetarianką w wieku 13 lat. Ludzie znowu pytali: Po co zawracasz sobie tym głowę? Przecież nie zwrócisz życia krowie tylko dlatego, że nie jesz jej mięsa. I często dodawali: To niczego nie zmieni.

Spotykałam się z podobnymi komentarzami, gdy wygłaszałam swoje płynące z serca mowy na temat ulepszenia świata, ludzi, rzeczywistości. Pewnego razu na cudwonej plaży w Tulum poznałam pięknego, około czterdziestoletniego człowieka, który z pełnym przekonaniem i spokojem mówił o tym, jak każdy z nas jest w stanie sprawić, by świat był lepszy. On jest w Tulum i pracuje wolontaryjnie w ośrodku ds. zanieczyszczeń, z jakimi borykają się nadmorskie, meksykańskie miejscowości. Wyjechał z wygodnego domu w Massechusets, by uczynić pozytywną zmianę gdzie indziej w świecie.

Inny mój przyjaciel Paweł Huk postanowił kilka lat temu porzucić wygodne życie w Wielkiej Brytanii i dobrze płatną pracę na Uniwersytecie w Cambridge, po to, by ruszyć autostopem w świat i dokonać zmiany na lepsze w innym zakątku świata. Podczas przystanku w Tel Awiwie zebrał przez Facebooka wolontariuszy i wspólnie pomagali bezdomnym Palestyńczykom, którzy w parku zorganizowali sobie coś na kształt obozowiska. Paweł chodził po restauracjach i sklepach, i prosił o jedzenie, które zamierzali wyrzucić, ale nadawało się jeszcze do spożycia. Tak bardzo zdobył sympatię właścicieli restauracji i spożywczaków, że ci sami wołali go i dawali ciepłe, świeżo przygotowane posiłki. Można? Oczywiście, że można. 🙂 Paweł od kilku lat jest w Kenii, pracował w schronisku dla dzieci. Obecnie prowadzi fundację wspierającą szkoły w kenijskiej miejscowości Mali Tatu.

Jak ty możesz zmienić świat na lepsze? Masz jakiś pomysł?

Mój pomysł to:

1. Wychowujmy nasze dzieci i uczniów do Piękna

Kady z nas ma wewnętrzne wyczucie tego, co jest piękne, a co brzydkie, co jest dobre, a co złe, co wartościowe, a co byle jakie. Pokazujmy więc naszym dzieciom i uczniom rzeczy najlepsze, najpiękniejsze książki, najpiękniejsze filmy, najpiękniejszą muzykę i język. Chwalmy ich za piękne rysunki, a nie także za brzydkie, obserwujmy ich i dostrzegajmy ich zdolności i potencjał, które być może od wczesnych lat, a nawet miesięcy zmierzają w jakimś kierunku. Tak łatwo jest przyzwyczaić dziecko do bylejakości i wulgarności, do przemocy i przyzwolenia na nią, choćby serwując nędzny film albo grę-strzelankę opartą na zabijaniu „wroga”. Świat jest pełen piękna i warto pokazywać go naszym dzieciom: zachodzące słońce, kwitnące bzy, piękni ludzie, tacy np. jak Janina Ochojska, która od lat, niezłomnie i mimo niepełnosprawności, czyni wiele dobrego dla świata. Nie uczmy dzieciaków bylejakości, bo byle jaki będzie ten świat.

A oto 10 zaproponowanych przez Samanthę prostych sposobów:

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +7, liczba głosów: 7)
Loading...