Aborcyjny coming-out, czyli dla kogo to robicie

Mam taką myśl, że istnieje drobna różnica między publicznym wyznaniami Agnieszki Pajurek i Anny Poszytek: pierwsza z nich jest ofiarą przestępstwa, drugiej usiłuje się je wmówić. I choć rozumiem rewolucyjne zrywy, a nawet szczytną ideę poświęcenia dla dobra ogółu, nie ma we mnie zgody na aborcyjne coming-out’y, bo w normalnym świecie nikt nie wyznaje ile i kiedy miał zabiegów, a molestujący rodzicie zdychają w lochach. Zupełnie inaczej niż w Polsce a.d.2017.

Tekst ten jest efektem dyskusji, którą odbyłam na fb, przetrącona wieścią o akcji coming-outów aborcyjnych. Kiedy przeczytałam cały tekst-wyznanie Ani Poszytek na portalu codziennikfeministyczny.pl, szlag mnie trafił, choć nie mam żadnych wątpliwości, że całość powstała w dobrej wierze, a Anna Poszytek jest dziewczyną odważną i wierzy, że robi dobrze. Mnie jednak nie o wiarę chodzi, a o myślenie.

Zaraz ktoś krzyknie, jak to: Pajurek zrobiła coming-out u Betleja, prowadzicie razem akcję „Przepaść i Przestrzeń”, kolejne ofiary molestowania opowiadają swoje historie, więc o co ci wredna babo chodzi? Przyznam, że i mnie ta myśl zatrzymała, bo przecież jak ktoś chce, to niech mówi, ma to wiele walorów, nie tylko polityczne, społeczne, a terapeutyczne czasem. Ale właśnie dlatego, że jestem w samym środku tej akcji, powiem wam: stop. Tak jak zastopowałam Agnieszkę, choć już zęby ostrzyło na nią TOK FM.  Widziałam na własne oczy, ile kosztuje Agnieszkę wysłuchanie każdej nowej historii, czułam w brzuchu, jak budziły się w niej przeszłość i inne demony, słyszałam, jak elokwentna dziewczyna zapomina języka w buzi. Zatrzymałam ją, choć dla sprawy molestowanych dzieci w Polsce nikt nigdy nie zrobił tyle dobrego. Każda ofiara gwałtu, molestowania – a za takie uważam też wszystkie kobiety, którym każe się rodzić – nosi w sobie głębokie poczucie winy za zbrodnie popełnione na sobie i przed wewnętrzną karą musi się sama chronić, aby móc pomóc komukolwiek innemu. Widać i słychać to nawet bez żadnej wiedzy psychologicznej, w każdej rozmowie Agnieszki Pajurek z kolejnymi ofiarami przemocy i molestowania: wstyd, złość, rozpacz, chęć zemsty, autoagresję, np. tutaj: https://soundcloud.com/medium-publiczne/przepasc-i-przestrzen-grafiti. Jak jeszcze nie wierzycie, to zajrzyjcie na blog Rafała Betlejewskiego, niechctego.pl – tam anonimowe (głównie) dziewczyny wylewają te same emocje na „papier”. Gwałt to trauma, a opowiedzenie o tym to akt bohaterski, choć rzadko nieanonimowy.

Czy myślicie, że z dziewczynami, które po cichu „zabiły nienarodzone” jest inaczej? Ano nie jest, bo one przecież właśnie dokonały… „gwałtu na dziecku”! „Morderczynie, lewackie kurwy, ścierwa, zatłukę cię suko” – dokładnie takie i gorsze wiadra pomyj wyleją się na każdą, ale to dokładnie na każdą jedną kobietę, która zechce wyznać katolickiemu społeczeństwu swój „grzech”. Czy namawiając do owych aborcyjnych comimng-outów przeciętne kobiety, weźmiecie na siebie odpowiedzialność za to, co się będzie działo w ich głowach, czy obronicie je przed napastnikami, znajdziecie nowe domy, kiedy rodzima wieś je wykopie, a matka z ojcem przeklną? Czy zadbacie o to, aby terapeuci wyleczyli je z tego cholernego poczucia winy, być może największego killera wszech-czasów? Może tak, może jesteście na to przygotowane, wówczas serdecznie przepraszam i już się nie wtrącam.

Jeżeli jednak odpowiedź brzmi nie, to namówcie na aborcyjne coming-outy celebrytki i gwiazdy czegokolwiek, bo istnieje duża szansa, że same o siebie potrafią zadbać. Organizujcie aborcyjne wycieczki dla Polski, B, C i D za pieniądze uzyskane od zacnych sponsorów. Albo w ogóle wycieczki za miedzę, żeby te nasze zaczadzone kadzidłem, piękne dziewczyny z biednych domów zobaczyły na własne oczy, jak świat żyje normalnie. Wysyłajcie im wywiady z lekarzami, zorganizujcie warsztaty o antykoncepcji i żyjcie tak, żeby one wszystkie uwierzyły, że mają prawo do swojego ciała, godności i szacunku, które tkwią też w tajemnicy. Na pewno widziałyście te czarnomarszowe napisy na pięknych brzuchach: „moja macica, moja sprawa”. No to jak, moja, czy nie moja?

Mój kolega jest gejem, pięknym, 20-letnim. Zdolny aktor, więc potrafi się świetnie maskować – kiedy go poznałam, byłam pewna, że dziewczyn ma na pęczki, z jedną był nawet zaręczony. Pochodzi z małej miejscowości na ścianie wschodniej, ale, że wiatr go przywiał do naszej Warszawki, ducha wolności i odwagi obudził, wrócił kolega w rodzinne strony i szach-mat: nie, nie będę się, żenił, mamo, tato, jestem gejem. Ojciec wylądował tej samej nocy w szpitalu z ciężkim zawałem (przeżył), a matka jak to matka, kochała dalej. Wyglądało, że będzie dobrze, kumple też jakoś przełknęli. Tylko jak wracał ze sklepu w nocy kilku nieznanych (na wsi?) bandziorów stłukło kolegę tak, że do dziś leży w białostockim szpitalu, chyba nie cierpi, bo jest w śpiączce. Już trzeci miesiąc. Jego siostra zaklina mnie niezmiennie, żebym o tym nie pisała. 

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Wiem, że rewolucja zjada swoje dzieci. I dlatego też zawsze będę chronić je przed głodnymi paszczami polityki. A was, koleżanki aktywistki, tylko proszę: pomyślcie o wszystkim, zanim zaczniecie robić.

fot. Courtney Carmody/filckr.com/commercialy_use

Wesprzyj autora red. Joanna Konieczna
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: 0, liczba głosów: 4)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Coach i trener rozwoju osobistego (certyfikat TROP/PTP), dziennikarz. Od ponad 20-tu lat skutecznie pomaga podjąć decyzje i wdrożyć je w życie: ludziom, organizacjom i społecznościom lokalnym. Bazuje na zasobach psychologii humanistycznej Gestalt oraz Dramy. W dziennikarstwie skupia się na człowieku - pasji, marzeniach, upadkach i zwycięstwach. Rozmawiała m.in. z: Rafałem Betlejewskim, Jackiem Santorskim, Jerzym Stępniem, Pawłem Kasprzakiem, Katarzyną Piekarską, prof. Moniką Płatek, Henrykiem Sikorą, Leszkiem Talko, z Agnieszką Pajurek prowadzi wspólnie audycje "Przepaść i przestrzeń". Zorganizowała i prowadzi akcję "Stop alimenciarzom". Poza MP prowadzi także bloga joannakonieczna.natemat.pl oraz bywa częstym gościem-ekspertem w Polskim Radio Dzieciom. Zarządza Fundacją Dziennikarską Medium Publiczne i Radiem #MP.