KOD i krajobraz po bitwie

Mamy oto „nowe rozdanie” w KOD po półtorarocznym zmaganiu nie tylko z obstrukcyjną władzą, ale i z wewnętrznym zagrożeniem. Komitet byłby bez porównania efektywniejszy, gdyby nie próżność i ambicja rozmaitych działaczy, którzy dostali się do zarządu i postanowili swoje osobiste plany szturmem zrealizować.

Mówię to z dużym niesmakiem i rozgoryczeniem, ponieważ KOD nie powstał dla wewnętrznych przepychanek, ale z powodów dalece poważniejszych. Jesteśmy zgodni co do tego, że PiS się kończy, choć pytanie, jak długo to potrwa pozostaje otwarte. Agonia może trwać latami. PiS jest wewnętrznie podzielony z tych samych powodów, co KOD. Który z owych fenomenów skończy się szybciej?

Tuż przed toruńskimi wyborami do władz KOD staliśmy zwartą grupką wraz z Mateuszem Kijowskim na ulicy Rakowieckiej w stolicy, pod siedzibą MSWiA, w milczeniu wpatrując się w znicze, któreśmy tam pod parkanem ustawili w intencji zamordowanego na komisariacie we Wrocławiu Igora Stachowiaka, i w proteście przeciwko wszechwładzy pisowskich organów ścigania oraz matactwom na szczytach władzy, które pozwoliły ukrywać torturowanie aresztanta paralizatorem przez niemal rok.

W trakcie trwania Krajowego Zjazdu Delegatów KOD, pod Teatrem Powszechnym w Warszawie, gdzie wystawiana jest „Klątwa” odbywały się parady rozmaitych ONR-ów i krucjat różańcowych, z oddpalaniem rac i pięściami wznoszonymi w gestach bitewnych. Pracownicy teatru zostali przez któregoś z protestujących oblani kwasem. Policja nie ochroniła obywateli. Brunatna fala przybiera, a my w tym czasie, miast wspierać walczących o wolność słowa i przeciw kneblowaniu oraz pacyfikacji niezależnych instytucji kultury, musimy skupiać się na obronie własnej organizacji przed wrogim przejęciem przez karierowiczów z bożej łaski i uzurpatorów o podejrzanej proweniencji…

Mateusz Kijowski
Mateusz Kijowski

Organ pisowski DoRzeczy, cytując reżimową TVP, odniósł się do weekendowych wyborów w KOD. W swoim komentarzu propagandyści pisowscy nadal atakują Kijowskiego, natomiast Łozińskiego traktują z wielką atencją. Przytaczają słowa pana Krzysztofa w całości, ani słowem go nie krytykując: https://dorzeczy.pl/kraj/30782/KOD-ma-nowego-szefa-Kijowskiego-zastapi-Krzysztof-Lozinski.html

To co, dzięki wyborom mamy wreszcie szansę na zgodę narodową i zasypanie podziałów? Media propisowskie zachowują się tak, jak gdyby był im ten wybór na rękę. Dlaczego miałby być im na rękę? KOD pod wodzą Mateusza Kijowskiego był bezlitośnie opluwany. Czy teraz coś się w tej mierze zmieni?

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Jak zapewne wszyscy już wiedzą, nasz lider Mateusz Kijowski zrezygnował z ubiegania się o stanowisko przewodniczącego zarządu głównego KOD w proteście przeciwko przyjęciu przez Krajowy Zjazd Delegatów wadliwego sprawozdania finansowego sprokurowanego przez ZG5 (skrót oznacza pięciosobowy skład zarządu głównego KOD, który praktycznie ubezwłasnowolnił przewodniczącego, podejmując wszelki uchwały wbrew jego sprzeciwom, i wszelkie inicjatywy Kijowskiego ignorując).

Rezygnacja Mateusza Kijowskiego spowodowała, że jego rywal Krzysztof Łoziński wygrał w cuglach. Nie miał żadnej konkurencji. Teraz nowy zarząd, który w zasadniczym zrębie jest zarządem starym będzie musiał się uporać z faktem zatajenia wpływów w sprawozdaniu finansowym przyjętym przez Zjazd.

Krzysztof Łoziński / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski

Krzysztof Łoziński / Źródło: PAP / Tytus Żmijewski

Mateusz Kijowski przestrzegał przed przyjęciem tego sprawozdania i swój podpis wycofał. Delegaci w większości pozostali głusi na jego słowa. Przez tę głuchotę narazili KOD na restrykcje. Narazili KOD na konsekwencje karne, które doprowadzą stowarzyszenie być może do rozwiązania.

Wielu komentatorów wieszczy koniec KODu. Zarzuca się nam, zwolennikom dotychczasowego lidera, jakobyśmy kontestowali wybór Łozińskiego na szefa zarządu głównego KOD. Nie wiem, co powiedzieć poza tym, że nie wydaje mi się… Tak jak respektujemy wyniki demokratycznych wyborów do Sejmu z 2015 roku, tak też – uznajemy przecież toruńskie wyniki wyborów do władz KOD.

Na marginesie może tylko wypada dodać, że zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku wygrali działacze Solidarności, opozycjoniści z PRL: wtedy Jarosław Kaczyński, teraz Krzysztof Łoziński. Zresztą, warto przypomnieć, że z tego samego środowiska wywodzi się również Antoni Macierewicz, współzałożyciel KORu. To jedno i to samo środowisko z historycznego punktu widzenia, którym tak chętnie operuje Łoziński w swoich wypowiedziach i diagnozach, cofając się uporczywie ku szczęsnym czasom własnej młodości.

Nie tylko wyniki wyborów w Toruniu wprawiły nas wszak w osłupienie, ale i styl ich przeprowadzenia. KOD tak przecież niedawno manifestował za wolnością mediów pod siedzibą TVP na Placu Powstańców. Pamiętam dramatyczne wystąpienie Ewy Wanat, założycielki Medium Publicznego, która apelowała, by dziennikarze zwalniali się z reżimowej TVP, by nie kolaborowali z PiS. W proteście wobec cenzurze i propagandzie, i wobec pacyfikacji wolności mediów. Tamtą pikietę organizował KOD.

A już okamgnienie upłynęło od czasu, gdyśmy całą opozycją protestowali przeciw wyrzucaniu dziennikarzy z sejmowej sali obrad plenarnych. Dzięki naszym protestom PiS wycofał się z projektu pacyfikacji mediów. Podczas spotkania w Toruniu tymczasem jego architekci z zarządu głównego KOD zawnioskowali o niewpuszczanie mediów na salę Krajowego Zjazdu Delegatów KOD. Zapragnęli założyć knebel wolnym mediom identycznie, jak chwilę wcześniej uczynił to PiS. Nie wpuszczono na salę zarówno mediów wewnętrznych, w tym Video-KOD, jak i niezależnych, tj. m.in. TVN, Polsatu, TOK FM. Nie muszę mówić, jak haniebny to gest i przeczący podstawowej idei KODu.

Marsz KOD-u. 13 grudnia 2016
Marsz KOD-u. 13 grudnia 2016

Na mnie największe wrażenie zrobiła euforyczna mina jednego z delegatów małopolskich, prof. Hartmana, który zresztą już publicznie skomentował przebieg Zjazdu , komplementując bez umiaru nowych – starych członków zarządu (do nowego weszli starzy) i z równym zapałem dokopując Mateuszowi Kijowskiemu. Cóż, gdyby szukać analogii między nowym składem KOD a PiS-em, można przyrównać „program naprawczy” i następnie „program wyborczy” Łozińskiego do hasła „dobrej zmiany”, a prof. Hartmana do prof. Krystyny Pawłowicz. Tak jak nie każdy solidarnościowiec i opozycjonista PRL-owski nadaje się do dzisiejszego KOD, tak też nie każdy profesor zachowuje zdrowy dystans, gdy pojawia się perspektywa lansu.

Co w najbliższym czasie zrobi mój KOD Mazowiecki? Dopóki odwet i zemsta ze strony „nowych twarzy” KOD jeszcze nas nie dotknęły, a krążą już o tym złe wieści, szykujemy Marsz Wolności 4 czerwca, podobnie jak w ubiegłym roku. I podobnie, jak dzieje się to od lat (toast pod kawiarnią „Niespodzianka”). Działamy ODnowa. Zapraszamy!


Główne zdjęcie artykułu pochodzi ze strony facebook Mateusza Kijowskiego

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -14, liczba głosów: 34)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Przemysław Wiszniewski

Przemysław Wiszniewski, warszawianin. Dwadzieścia lat pracował w TVP jako dziennikarz TV Edukacyjnej i TV Polonia, z wykształcenia pedagog, UW. Ukończył psychoanalizę szkoleniową. Był aktywistą Otwartej Rzeczpospolitej, prowadząc szkolne pogadanki na temat wielokulturowości. Zaangażowany w dialog żydowsko-polski na blogu FaceJew. Aktywnie wspiera Komitet Obrony Demokracji.