Stare Miasto Jerozolimy – zbitka kultur czy pępek świata?

Jerozolima to po hebrajsku Yerushalayim, czyli Miasto Pokoju. W języku arabskim mówi się o Al- Quds (Świętym Miejscu). Starożytni Rzymianie nadali jej miano – Aelia Capitolina (Wzgórze Kapitolińskie). Położona jest na Bliskim Wschodzie, w krainie historycznej – Palestyna, w Judei.

Już przytoczona przeze mnie lista imion, które jej nadawano (a przecież niekompletna!) świadczy o dużym zainteresowaniu tym punktem na mapie zarówno przez świat wschodni- azjatycki, jak i zachodni- europejski. Przez tysiąclecie Jerozolima była żydowska, potem przez 400 lat chrześcijańska, by następnie stać się muzułmańską na 1300 lat. Wzniesione miasto było burzone, potem budowane od nowa, czasem przebudowywane, po czym kolejny raz zrównywane z ziemią. W całej historii dziejów trudno byłoby znaleźć drugie tak oblegane miejsce – wysoka jest cena, jaką przyszło zapłacić temu obszarowi – za ulokowanie na pograniczu dwóch cywilizacji,  dwóch kontynentów. Obecnie, od 1967r. Jerozolima znajduje się w granicach Państwa Izraela. Ze względu na swoją długą i różnorodną przeszłość – historyczną, polityczną, religijną i kulturową – miejsce to stanowi dzisiaj tzw. „wybuchową mieszankę” (niekiedy dosłownie), a obraz współczesnego starego miasta jest kolażem bogatych korzeni, nawiązujących często do przyszłości. Będąc tam człowiek może mieć wrażenie, że oto zacierają się granice między wczoraj, dzisiaj, a jutro; między sacrum a profanum.

Jerozolima. Autor zdjęcia: David Poe (Flickr.com)
Jerozolima. Autor zdjęcia: David Poe (Flickr.com)

 

Stare miasto w Jerozolimie zajmuje zaledwie  0,9km2. Jaskrawość mozaiki – jest jednak na tak stosunkowo niewielkim obszarze – nie do przeoczenia. Święte dla trzech religii ulice, dzielą się bowiem na cztery kwartały: chrześcijański, ormiański, żydowski i muzułmański. Jednak wchodząc przez jedną z bram głównych – Jaffę – i znajdując się tym samym w dzielnicy chrześcijańskiej, można usłyszeć, że dzwonom kościelnym dobiegającym z licznych tam klasztorów i kościołów wtórują śpiewy muzeina. Co więcej, wsłuchując się w opowieści przewodników dowiemy się, że wieża Dawida została wzniesiona w XVI w przez Sulejmana Wspaniałego, a bajgle z solą i sezamem będzie sprzedawał nam tam arabski chłopiec, tuż koło posterunku izraelskiej policji. Mimo iż jest to odrębny kwartał starego miasta – podobnie jak w dzielnicy muzułmańskiej – uliczki są wąskie i małe, przepełnione kramami i sklepikarzami, chcącymi zarobić na tłoczących się tam turystach ze wszystkich stron świata. Dzielnica chrześcijańska wyróżnia się jednak mnogością klasztorów, kościołów i przedstawicieli wszystkich denominacji swojego świata. Podawanym przez wielu jako najważniejszy – zabytkiem tegoż obszaru jest bazylika Grobu Pańskiego. Co ciekawe, klucznikami i strażnikami są tam muzułmanie, którzy paradoksalnie pilnują porządku wśród chrześcijan (Greków, Łacinników, Etiopczyków, Koptów, Ormian i Syryjczyków). Barwne legendy podają, że są ku temu istotne powody. Dzielnica tętni życiem, zgiełkiem, zapachami, od szisz wodnych, po świeże przyprawy. Etnicznie większość  mieszkańców stanowią Arabowie – być może dlatego kwartał ten jest do części muzułmańskiej najbardziej podobny. Ta bowiem jest również bardzo tłoczna, a sprzedawcy od rana do wieczora nawołują do kupowania ich produktów. Oprócz części Wzgórza Świątynnego, do którego wyznawcy islamu mają obecnie najlepszy dostęp, dzielnica muzułmańska jest jednym wielkim targiem. Dużo przestronniejszy, czystszy i bardziej wytworny wydaje się być kwartał żydowski – najnowszy, bo wzniesiony dopiero w latach 70. XX w. Jest to także najbogatsza dzielnica starego miasta w Jerozolimie, w której swoje lokum mają milionerzy z całego świata. Ekskluzywna, zadbana i niezatłoczona, może stanowić wytchnienie po wcześniejszej wędrówce przez gąszcz ludzi. Ostatnim kwartałem jest dzielnica ormiańska – co ciekawe, nazwana od ludności etnicznej, a nie od religii. Od dawna mieściły się tam kościoły ormiańskie, jako iż Ormianie uważają się za pierwszy lud, który przyjął chrześcijaństwo. Ich populacja zwiększyła się w Jerozolimie w czasie tzw. rzeźni Ormian dokonanej przez Turków. To w tutejszych klasztorach bowiem szukali schronienia. Kwartał ten w porównaniu z innymi wydaje się być opustoszały i bardzo niedostępny dla oka zwiedzającego. Jedynie w wybranych porach dnia, można przystanąć i usłyszeć ormiańskie śpiewy liturgiczne.

Jerozolima. Mahane Yehuda market. Autor: Emmanuel DYAN (Flickr.com)
Jerozolima. Mahane Yehuda market. Autor: Emmanuel DYAN (Flickr.com)

Gdzieniegdzie można też zaszyć się w kameralnej restauracji z ormiańskimi przysmakami (co jest unikatowe w porównaniu z innymi kwartałami) albo też zajrzeć do sklepu z rękodziełem tubylców. W dzielnicy chrześcijańskiej także możliwe jest zobaczenie licznych galerii, galeryjek i sklepów ekskluzywnych. W żydowskim, muzułmańskim i chrześcijańskim kwartale na pewno nie zabraknie też miejsc, w których można usiąść i spróbować „regionalnego” falafela, shawarmę (kebaba), hummusu czy shakshuki. Knajpy i restauracje walczą o status „tej najlepszej w Jerozolimie”. „Prawo do falafela” w zależności od dzielnicy przypisują sobie zarówno Izraelczycy jak i Arabowie (co demonstrują wkładając do bułki swoją flagę – szczególnie ci pierwsi). Ci drudzy natomiast doprawiają swoje potrawy dużo ostrzej, serwują zdecydowanie więcej ziół i przypraw, dodając pikanterii. Popularny w Polsce kebab nosi lokalną nazwę shawarma, zapewne po to, żeby oddzielić ją od znanego nam słowa tureckiego. Ta sama potrawa – shakshuka może być też nazywana shashuką, w zależności od dzielnicy, właściciela restauracji czy kupującego. I wszystko to dzieje się na niecałym kilometrze kwadratowym. Oczywiście, trudno tu wychwycić jeden dominujący język. Hebrajski, arabski, ormiański, a także rosyjski i angielski – oto główne składowe mieszaniny dźwiękowej na ulicach starego miasta. Dodajmy do nich jeszcze wszystkie języki świata – przywiezione przez turystów, chcących zwiedzić „święte miejsca” swojej religii. Nie pozostawajmy jednak bez wrażeń dla naszych zmysłów wzrokowych.

Jerozolima. Medytacja przy "ścianie płaczu". Autor: Edgardo W. Olivera (Flickr.com)
Jerozolima. Medytacja przy „ścianie płaczu”. Autor: Edgardo W. Olivera (Flickr.com)

Obraz, który się wyłania, jest bowiem bardzo ciekawy, różnorodny, różnokolorowy, różnokształtny. Strój i wygląd zewnętrzny może powiedzieć nam bardzo dużo, jednak nie koniecznie o statusie materialnym, a o przynależności bądź braku chęci przynależności do religii. Obok umundurowanej w kolor khaki żołnierki – z rozpuszczonymi długimi włosami i bronią zamiast torebki – przechadzają się kobiety w czepkach bądź perukach, najczęściej z ogoloną głową, długimi czarnymi lub granatowymi spódnicami i bluzkami z długim rękawem. Dodatek stanowi tu nie broń, ale cały sznur dzieci, idących z matką lub najstarszą siostrą za rękę. Ubranych bardzo podobnie do nich, tyle że w wersji mini. Dodajmy do tego wyzwolone, niezależne i silne Izraelki – wkładające najchętniej dżinsy i dopasowane do nich t-shirty, byle było wygodnie i szykownie. Długimi, frywolnie opadającymi lokami kobiety te jakby manifestują swoją świeckość. Moda męska przeciętnego Izraelczyka, to również spodenki, koszulka sportowa i adidasy. Bardzo lubią sport. Garnitur i koszulę ubierają tylko od święta. Żydzi ortodoksyjni natomiast chodzą w ciemnych spodniach i czarnych chałatach, niekiedy zarzucając biało-niebieski tałes i obowiązkowo czarny kapelusz lub kipę. Ponadto, wśród chasydów popularne są czapki ze skóry sobola lub bobra. Mniej religijni Arabowie natomiast lubią dżinsy, koszulki z reklamami np. coca-coli albo innymi wyrazistymi wzorkami, w często jaskrawych kolorach. Tradycyjnie ubrany Arab nosi natomiast długą, luźną abaję (płaszcz), nierzadko w białym kolorze, do tego kefiję (chustę na głowie) i agal (pasek wspomagający utrzymanie chusty na głowie). Muzułmańskie kobiety natomiast do abaji zakładają hidżab (chustę) lub czador. Te z mniej religijnych domów ograniczają się do hidżabu, zakładając długie spodnie i tunikę z długimi rękawami. W odróżnieniu od Izraelek obficie się malują. Arabowie przepadają także za wszelkiego rodzaju świecidełkami, brokatami i wyrazistymi kolorami. Do tych strojów, reprezentowanych przez mieszkańców dołożyć należy oczywiście sandały, spodenki i t-shirty turystów z charakterystyczną czapeczką „kova tembel”- co z hebrajskiego oznacza tyle, co czapeczka głupca. Takie właśnie kolory i stroje możemy spotkać na starym mieście w Jerozolimie. Razem stanowi to zestawienie barw „misz-masz”, ale także jawi się jako zestawienie kilku światów: europejskiego, żydowskiego i arabskiego. Świata przeszłości i świata teraźniejszości.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl
Chrześcijanka mieszkająca w Jerozolimie. Autor: Matthew Roth (Flickr.com)
Chrześcijanka mieszkająca w Jerozolimie. Autor: Matthew Roth (Flickr.com)

Podejmując tematykę starego miasta w Jerozolimie nie można nie zauważyć jeszcze jednego pogranicza – przesiąkającego niemal do każdej poruszanej powyżej dziedziny od historii poprzez architekturę, życie codzienne, kulinaria (koszerność) czy ubiór sfery sacrum i profanum. Obok katedr, kościołów, meczetów czy Ściany Płaczu stoją zwarto zbudowane wąskie kamieniczki, w zależności od dzielnicy, pochodzenia i zamożności mieszkańców, zdobione bądź nie, takie z których można wyjść na dach i zobaczyć panoramę miasta, i takie z których wychodzi jedno nędzne okienko. Samo Wzgórze Świątynne, znajdujące się pomiędzy częścią muzułmańską, a żydowską (w większej jednak mierze dostępne dla wyznawców islamu) stanowi miejsce najświętsze dla trzech wielkich religii świata. Moria to przestrzeń, której przypisuje się świadkowanie Abrahamowi podczas składania swojego syna w ofierze, miejsce Świątyni Jerozolimskiej i działalności Jezusa, a także obszar, w którym obecnie położone są meczety Kopuła na Skale i Al-Aksa. U podwalin wzniesienia stoi do dziś fragment murów dawniej okalających świątynię – Ściana Płaczu.

I tak oto, przy tych świętych miejscach, gdzie wprawdzie trzeba założyć stosowne ubranie, turyści cykają zdjęcia, religijni Żydzi sprzedają kipy z błogosławieństwem, muzułmańskie dzieci i kobiety robią sobie pikniki, a w nocy harcują tam jednookie koty. Poczucie paradoksu zwiększają jeszcze miejscowe legendy pomieszane z faktami, które to traktują o Złotej Bramie zamurowanej przez Turków, z obawy przed tym, że przejedzie przez nią Mesjasz wg podań żydowskich i chrześcijańskich, w które co prawda oni sami nie wierzyli. Co więcej, za zamkniętą bramą rozciąga się cmentarz, który Arabowie tam umieścili, tak „na wszelki wypadek”, żeby uniemożliwić przyjście właśnie tegoż Mesjasza. Po drugiej zaś stronie rozciąga się Góra Oliwna i najbogatszy cmentarz świata – zaprojektowany przez Żydów, by jako pierwsi dostąpili zbawienia. O sferze nadprzyrodzonej przypominamy sobie także za każdym razem, kiedy podczas targowania z arabskim handlarzem zabrzmi donośny głos muzeina albo szofar żydowski podczas świąt. Sacrum przenika się z profanum, a teraźniejszość z przeszłością i przyszłością. Życie obecne z życiem przyszłym i z życiem przodków.

„W hałasie słów wypowiadanych w wielu językach, popychana przez tłumy turystów, idę tymi samymi kamiennymi drogami, które przemierzali kiedyś brodaty Żyd król Dawid, chrześcijański Mesjasz Jezus i Sulejman Wspaniały”- pisze Polka- Ela Sidi. Wąskie uliczki i wielkie place, zapachy, smaki, dźwięki, kolory – wszystko to tak różne, tak bardzo skontrastowane i nieprzystające, a jednak przybliżone do siebie na odległość, z której z trudem można wyodrębnić jeden element od drugiego. Całość stanowi bowiem różnorodną, ale spójną masę – zbitkę, w której można odnaleźć dosłownie wszystko, ludzi każdego kontynentu Europy, Azji, Afryki, obu Ameryk, Australii. Ludzi każdej rasy i każdego koloru skóry – cały świat. Wydaje się więc, że uzyskany zlepek stanowi w pewnym sensie centrum, paradoksalnie zaistniały na pograniczach tygiel jest miejscem spotkania, środka. Jest sercem świata.


Główne zdjęcie użyte w artykule pochodzi z biblioteki zdjęć autorki tekstu.

Pozostałe fotografie pochodzą z portalu flickr.com.

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +1, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Adrianna Anna

Studiowała studia nad słowiańszczyzną wschodnią i psychologię. Lubi podróżować w człowieka, w nowe przestrzenie geograficzne, w różne stories'n'histories- o niektórych pisze teksty. Publikowała w Magazynie Przestrzeń. Jest laureatką stypendium wymiany międzyrządowej Polska- Izrael, a na Bliskim Wschodzie pomagała także w kibucu i ośrodku Elwyn Israel w Jerozolimie. Współpracowała też z Mashmaut Center w Kiryat Motzkin, Helping Hand Coalition i Fundacją Anioły Kultury, gdzie obecnie zachęca młodych ludzi do wyjazdu na wolontariat do Izraela. Z całego serca zachęca!