Sopot: Pocałowali się i musieli opuścić basen

„Gdyby była to tradycyjna para, to pewnie nie byłoby problemu”- mówi 36- letni Arek, którego wraz z chłopakiem wyproszono z sopockiego basenu. Sprawa nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby  nie została nagłośniona przez dziennikarzy „Gazety Wyborczej”.

Wszystko wydarzyło się w Parku Wodnym w Sopocie…

Do Parku Wodnego poszli wieczorem, żeby uniknąć tłumów, na miejscu było zaledwie kilka osób. Arek i Can kupili bilety na półtorej godziny – korzystali ze zjeżdżalni, wygłupiali się w dużym basenie, w małym zewnętrznym basenie przytulili się do siebie i pocałowali (w basenie nikogo innego w tym czasie nie było). Zobaczyli to ratownicy na kamerach monitoringu i przez megafon kazali im natychmiast przestać i wyjść z wody. Komunikat nadali w języku angielskim: „Guys, stop the party!”.

– Mój partner poszedł do budki ratowników, żeby zapytać, dlaczego kazali nam wyjść z wody. Ja zostałem jakieś 100 m dalej i obserwowałem jego rozmowę z ratownikami. Widać było, że zachowywali się w stosunku do niego agresywnie. Miałem wrażenie, że gdyby cała scena rozgrywała się poza Aqua Parkiem, doszłoby do rękoczynów. A my przecież nic nie zrobiliśmy, wszystko trwało kilka sekund – opowiada Arek.

Ludzie sprzeciwili się nietolerancji w sopockim AquaparkuMężczyźni napisali skargę, ale jak twierdzi dyrekcja parku wodnego – nigdy ona nie dotarła. 

Jak podkreślają – nie chodzi im nawet o przeprosiny, ale o wyjaśnienie sytuacji, albowiem „Obsługa Parku Wodnego popsuła nam zabawę, za którą zapłaciliśmy. Na szczęście zdarzyło się to pod koniec naszego pobytu w Aqua Parku. Wróciliśmy jeszcze do wody, ale widzieliśmy głupie uśmieszki innych ratowników, więc szybko wyszliśmy. To nie było fajne, tym bardziej, że wydarzyło się na oczach innych ludzi”.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Teraz para zastanawia się, czy nie iść do sądu, albowiem, zdaniem Arka – z takim zachowaniem trzeba walczyć.

„Gazeta Wyborcza”, która jako pierwsza opisała całą sytuację, poprosiła dyrekcję Aqua Parku o komentarz.

– Sytuacja, która miała miejsce, wynikła z nieporozumienia językowego i z całą stanowczością pragniemy zapewnić, że w naszym obiekcie mile widziani są wszyscy klienci bez względu na narodowość, wyznanie, kolor skóry czy też orientację seksualną. Wyrażam ubolewanie, jeśli uraziliśmy uczucia naszych klientów i zapewniam, że nie było złej woli ze strony naszych pracowników” – mówi Piotr Stefański, dyrektor sprzedaży i marketingu Parku Wodnego w Sopocie.

Dyrektor placówki zapewnił także, że drogą e-mailową skontaktował się z 21- letnim Canem.

-Z Panem Canem skontaktowałem się bezpośrednio e-mailowo, przepraszając i próbując wyjaśnić sprawę, czekam na odpowiedź i ewentualny kontakt. Myślę też, że zabrakło nam po prostu dobrej komunikacji w przekazaniu prośby do naszych klientów w tym konkretnym przypadku. W Aquapark Sopot mile widziani są wszyscy klienci, bez podziału na jakiekolwiek grupy etniczne, wyznaniowe, narodowościowe czy inne. Zatrudniamy młode, tolerancyjne i otwarte na świat osoby i wyrażam ubolewanie jeśli nasz klient poczuł się niekomfortowo z kontakcie z naszymi pracownikami”.

Źródło: GW, zdjęcie główne: www.flickr.com

red. Ewelina Rubinstein
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 4)
Loading...

The following two tabs change content below.
mm

Ewelina Rubinstein

Ewelina Rubinstein-dziennikarka, pisarka, prawniczka. Autorka książek oraz wielu reportaży związanych głównie z Bliskim Wschodem. Mieszka w Polsce oraz Izraelu. Z Medium Publicznym związana od samego początku.