Młodzi ludzie zostają do końca

Do tej pory czułem, że to, co mówiono na protestach nie do końca było moim głosem – zarówno w stylu, jak i w treści. W przy okazji manifestacji 3xVETO odkryłem jak temu zaradzić. Trzeba wysłuchać rówieśników. I samemu zabrać głos.

Festiwal już chyba się skończył. Para poleciała w gwizdek wystarczająco głośno, by ktoś usłyszał ten dźwięk. Jak wiele innych młodych osób obawiałem się, że gdy ta energia uleci, nic już nie zostanie. Ludzie pokrzyczą, a potem rozejdą się z powrotem, żyć swoje prywatne życia. Nauczony doświadczeniem poprzednich protestów wiedziałem także, że trudno będzie mi utożsamić się z większością skandowanych przez tłum haseł. Wiedziałem też, że podobne obawy ma wielu moich rówieśników. Jak się okazało, obie te bolączki wymagały jednej recepty.

Wystarczyło stanąć na wiecowej mównicy i wyartykułować to czego się boimy – okazało się nagle, że nasze obawy podziela wiele osób – zwłaszcza moich rówieśników.

Żródło: Strona facebook KOD Gdańsk
Żródło: Strona facebook KOD Gdańsk

Gdy już odważyłem się stanąć przed tłumem z mikrofonem w ręku powiedziałem o mojej głównej trosce – że cała ta energia protestu za chwilę rozpierzchnie się, pokrzyczymy wszyscy trochę, poskaczemy ale nic trwałego z tego wynikać nie będzie. Pewien przyjaciel wprowadził w relacjach między nami starą angielską zasadę. Chodzi w niej o to, że krytyka, która nie niesie z sobą żadnych konstruktywnych wniosków, nie ma praktycznego wymiaru. Tak też stojąc ją na mównicy, chcąc odróżniać się językiem od starszych kolegów, czułem się w obowiązku wystąpić do zebranych z propozycją. Oferowane przeze mnie rozwiązanie było proste, dostosowane do charakteru spotkania. Ponieważ wszystko, co dzieje się między ludźmi zaczyna się od rozmowy, zaproponowałem pozostanie po wiecu, gwoli wzajemnego poznania i dyskusji. To, co powiedziałem do tłumu zainspirowało przynajmniej jedną osobę. Był to Michał, który odważył się wejść na mównicę przede mną. Chłopak, swoim aktem młodzieńczej odwagi, uruchomił swego rodzaju lawinę – dzień po jego wystąpieniu przemawiało nad wyraz wielu młodych ludzi. Wyobrażam sobie, że to sprawą tego, że pokazał, iż można mówić innym językiem na wiecu.

Michał podchwycił mój apel i w momencie, gdy wieczorny protest oficjalnie się zakończył, ludzie zaczęli się rozchodzić, Michał wyprosił u Panów organizatorów z gdańskiego KOD mikrofon i zwrócił się do tłumu z prośbą, by następnego przyjść z kocami, na których moglibyśmy  wspólnie usiąść i dyskutować.

Dnia następnego, ludzie z kocami oczywiście nie pojawili. Nie stanowiło to jednak żadnego problemu, gdyż z kocami przyszedł Michał. I tak, co wieczór, po zakończeniu wiecu, zostawaliśmy do końca, siedząc na kocach przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Rozmawialiśmy z każdym, kto chciał podobnie jak my, podzielić się tym, co myśli o Polsce. Z każdym kto chciał wytłumaczyć swój punkt widzenia, lub zadać pytania, na które nie znał odpowiedzi. Najciekawsze rozmowy to oczywiście te z sędziami, którzy zostali z nami, dyskutowali i opowiadali o swojej pracy. Każde spotkanie było nowym doświadczeniem, każda nowopoznana osoba była kolejnym interesującym głosem. Dziś po kilku tygodniach od tych burzliwych wydarzeń, jest taka, że nam wszystkim – młodym ludziom, którzy spotykali się pod sądem – zdecydowanie zaostrzył się apetyt na spotkania i rozmowy.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Ujmując rzecz nieco dowcipnie, przypomnę Jana Pospieszalskiego, który stwierdził, że warto rozmawiać, a w nas, „młodych ludziach”, potrzeba socjalizacji jest mocno niezaspokojona. Pooddzielani barierami telefonów komórkowych, ogłupiani facebookową telewizją, być może, dochodzimy do wniosku, że właśnie tego nam brakowało? Spotkań twarzą w twarz z rówieśnikami i osobami starszymi? Powody mogą być oczywiście różne. Faktem jest natomiast sama potrzeba.

Oznaczyłem młodych ludzi w cudzysłowie, ponieważ tak zostaliśmy nazwali przez organizatorów wiecu, którymi byli nimi nasi rodzice albo ich młodsze rodzeństwo. Dla nich jesteśmy po prostu młodszym pokoleniem – dziećmi, bratanicami i siostrzeńcami. To w nas starsze pokolenie dojrzano  wartość i dopuścili nas do głosu. Najtrafniej ujął to w rozmowie ze mną i Michałem jeden z organizatorów z KOD, nomen omen, Pan Michał. Poszliśmy do niego podziękować za to, że dał Michałowi mikrofon po zakończeniu wiecu. Chcieliśmy przy okazji podziękować za to, że w ogóle dopuścił nas do mównicy.

Pan Michał powiedział coś ważnego. Podziękował nam za to, że przyszliśmy mówić zupełnie innym językiem, zupełnie innym, niezrozumiałym dla jego pokolenia.

Każdy, kto widzi jak starzeją się nasi rodzice, rozumie, że nadchodzi kres pewnej ery – ludzie, którzy w sile swojego wieku budowali III RP zaczynają przechodzić na emerytury. Prawa demografii są nieubłagane. Czas zatem zacząć rozmawiać z naszymi rodzicami, skoro, spójrzmy prawdzie w oczy, powoli zaczynają odchodzić. A młodzi ludzie zostają do końca.

Grzegorz Żukowski. Źródło: Flickr.com
Grzegorz Żukowski. Źródło: Flickr.com

Dla mnie ten recital protestu różnił się mocno od poprzednich. Uczestniczyłem w nim z przekonaniem, że tym razem para nie może tylko pójść w gwizdek. Że nie chcę inwestować swojego czasu w kolejne pospolite ruszenie, z którego nic nie wynika. Nie chciałem przyklaskiwać hasłom, z którymi się nie utożsamiam, nie chciałem słyszeć tych dziadowskich tekstów z podtekstem w stylu wąsatego wujka z wesela. Liczyłem się z tym, że będzie to wymagało wysiłku z mojej strony, miałem wrażenie, że samo nic się nie zadzieje. Po dziś dzień wspominam rozmowy z sędziami i przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, którzy byli wobec nas wyjątkowo otwarci. To było naprawdę fantastyczne. Inteligentne dyskusje z nieznajomymi osobami w wieku naszych rodziców lub niewiele młodszych z tzw. „młodymi ludźmi”. Być może ważne jest to, że nazwano tak osoby, które w znakomitej większości są 30-latkami plus (co o 30-latkach sądzę, warto przeczytać tu).

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +2, liczba głosów: 2)
Loading...

Zdjęcia użyte w artykule pochodzą z archiwum prywatnego lub strony facebook KOD Pomorze.
Główne zdjęcie artykułu pochodzi z portalu www.flickr.com
Autor zdjęcia: Grzegorz Żukowski
The following two tabs change content below.
mm

Wojtek Godek

Syn transformacyjnych pracoholików, resortowy wnuczek. Aktor dziecięcy, anglista, niezwykle leniwy tłumacz, młody przedsiębiorca z bogatym portfolio doświadczeń zawodowych. Od 10 lat profesjonalnie zajmuje się marketingiem oraz zarządzaniem. Pierwsze szlify zdobywał jako manager internetowego kasyna i serwisu pokerowego. Od dwóch lat kustosz pamięci zapomnianego gdańskiego podróżnika Ludwiga Plentego. Uwielbia zarówno oglądać, jak i kręcić filmy. Kocha swoje dzieci, żonę oraz miasto Gdańsk.