O czym świadczy patriotyczna pelerynka przeciwdeszczowa Kaczyńskiego?

Zrobiło się ostatnio głośno w związku z krążącym po sieci zdjęciem otoczonego przez znajomych Kaczyńskiego w przeciwdeszczowej pelerynce w narodowych polskich barwach i z Orłem Białym na piersi. Trudno się dziwić, że zdjęcie wywołało istną lawinę memów i żartów z tym związanych. Przy okazji również, jak sądzę nie tylko we mnie, wzbudziło refleksję nad granicami nie tylko dobrego smaku i gustu, ale i przyzwoitości, albo, innymi słowy, zdrowego patriotyzmu.

Beka z odzieży patriotycznej to już rzecz tak pospolita, że doczekała się stosownego fanpage’u na facebook’u. Teoretycznie można byłoby rzeczoną przeciwdeszczową patriotyczną pelerynkę podciągnąć pod kategorię odzieży patriotycznej. Osobiście odniosłem jednak wrażenie, że wraz z chwilą, kiedy Kaczyński przywdział ten nieszczęsny płaszczyk, przekroczona została ostatecznie granica zdrowo pojętego patriotyzmu. I nie chodzi tu tylko o to, że polska prawica wydaje się żywić cokolwiek osobliwe przekonanie, jakoby bycie patriotą kazało w sposób graniczący z obsesją dawać świadectwo miłości do ojczyzny w dosłownie każdej sferze życia. Chodzi o to, że postawa ta sięgnęła granic absurdu i przybrała formę tak skrajną i wynaturzoną, która w istocie rzeczy wydaje się przynosić ujmę – by tak rzec – prawdziwemu, szlachetnemu patriotyzmowi.

Wieki temu ubiór był świadectwem przynależności do stanów społecznych, zawodów, cechów etc. Z czasem zjawisko to zaczęło się zacierać. Dziś w zasadzie w czystej postaci pozostało, jak sądzę, wyłącznie w przypadku kleru. Chociaż i księża zaczynają na co dzień nosić się coraz bardziej świecko, zastępując sutanny garniturami, do których już nie za każdym razem zakładają koszulę z koloratką. Poniekąd również lekarze i pielęgniarki noszą sobie przypisane stroje, ale już tylko w ramach wykonywanych obowiązków. Podobnie służby mundurowe. Tym niemniej przetrwała w nas skłonność do manifestowania poprzez strój przynależności, swoich gustów, czy przekonań – stąd popularność koszulek i bluz z różnymi napisami i grafikami. I w tym kontekście nie dziwi popularność w pewnych środowiskach odzieży patriotycznej, jakkolwiek jest to bowiem grafika niskich lotów estetycznych, to wydaje się trafnie sygnalizować przynależność światopoglądową.

Strój od dawna pełni dwie funkcje – użytkową i estetyczną. Dla obu da się wykoncypować zapewne jakieś ewolucyjne uzasadnienie, dlatego nie dziwi fakt, że opracowania tego tematu funkcjonują w literaturze naukowej. Z pewnością też różne elementy stroju w różnym stopniu pełnią poszczególne funkcje – krawat nie ma wielkiego znaczenia użytkowego, ale za to doniosłe estetyczne – bielizna intymna (wyjąwszy intymne sytuacje) przeciwnie. Takie części garderoby, jak marynarka, czy płaszcz pełnią z pewnością obie funkcje – są zarówno istotne z punktu widzenia kompozycji plastycznej, jaką tworzy strój, jak i z punktu widzenia użytkowego, zapewniają bowiem ciepło i ochronę przez niewielkim deszczem.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Kiedy deszcz się jednak nasili, trzeba sięgnąć po inne artykuły – jeśli chcemy zachować maksimum elegancji będzie to parasol, jeśli chcemy połączyć elegancję z wygodą – dobrej jakości kurtka przeciwdeszczowa. Ale w pewnych sytuacjach użyteczność bierze zdecydowanie górę – podczas spaceru po górach, czy po lesie, zwłaszcza w ciepłe deszczowe dni, ortalionowa czy foliowa peleryna zdaje doskonale egzamin – sytuacja nie wymaga bowiem sprostania wymogom estetycznym w takim stopniu, w jakim domaga się uwzględnienia aspektów praktycznych.

Powstaje wobec tego pytanie, czy przyozdabianie przedmiotów o charakterze wyłącznie użytkowym symbolami narodowymi takimi jak flaga i godło, zadość czyni szacunkowi, który każdy patriota winien względem tych symboli żywić. Należy sądzić, że ekipa rządząca nie widzi w tym nic zdrożnego, wobec czego ciśnie się na usta kolejne pytanie – co tak zbulwersowało prawą stronę społeczeństwa, kiedy Urban paradował w majtkach z symbolem Polski Walczącej? Przynajmniej w moim odczuciu choć bielizna intymna oddzielona jest od przeciwdeszczowej pelerynki innymi warstwami odzieży, to tak naprawdę podobnie pełni w pewnym sensie zbliżoną funkcję – prawie wyłącznie użytkową. W moim odczuciu niewiele różni się haftowanie na bieliźnie symbolu Polski Walczącej od noszenia przeciwdeszczowej peleryny w narodowych barwach i z godłem na wysokości piersi.

A może rzecz nie w tym, co się nosi, ale kto coś nosi? Być może Urban w przeciwdeszczowej patriotycznej pelerynie wywołałby święte oburzenie, a Kaczyński w majtkach z symbolem Polski Walczącej, przez prawicę zostałby uznany najbardziej oddanym polskiej sprawie patriotą, który ojczyzny nie wstydzi się w żadnej sytuacji, a zawsze i wszędzie daje o niej świadectwo?

Ci, którzy znają mnie osobiście, doskonale wiedzą, że jestem pozbawiony patriotycznej wrażliwości, przynajmniej w jej bogoojczyźnianej, parareligijnej formie. Mimo to, poczułem, że kreacja Kaczyńskiego i jego świty, sprowadziła flagę i godło niemalże do roli wycieraczki do butów. Bogoojczyźniany patriotyzm traktuje flagę i godło w taki sposób, w jaki prawosławie traktuje ikony. Patriotyzm spod znaku PiS-u w swym obłąkańczym pędzie do manifestowania się zawsze i wszędzie, prowadzi do pauperyzacji tych symboli, przez co umniejsza ich godności i prowadząc niechybnie do profanacji symboliki narodowej obraca się przeciw temu, od czego pochodzi. Podcina własne korzenie. W tym sensie prawica polska to nie jest już prawica par excellence, ale to prawica, która mutuje w niebezpiecznym kierunku, wyzbywa się własnego ducha. Jest to prawica grubiańska, pozbawiona wyczucia głębi sensu i treści, wskutek czego porusza się i manifestuje jedynie w tym co powierzchowne. Pozbawiona świadomości głębokiego sensu i znaczenia, zaczyna kłuć w oczy tym co zewnętrzne – ubiorem, gestem i dosadnym, wręcz niekiedy wulgarnym słowem.

Cały ten proces przejawia się w zepsuciu gustu i estetycznej bylejakości. O jakimkolwiek artyzmie nie ma tu nawet co mówić. Ponieważ szeroko rozumiany dyskurs obecnej prawicy pozbawiony jest wspomnianej głębi, trudno oczekiwać iżby jakaś głębia miała stać się udziałem rozmaitych wytworów estetycznych z tym nurtem związanych, czy to sztuki wysokiej, czy to designu i różnych form sztuki użytkowej. To co aspiruje do miana sztuki wysokiej, a jest emanacją ducha tej prawicy, okazuje się w istocie emanacją pustki, a przez to, choć do miana sztuki wysokiej aspiruje, choć przybiera formy sztuki wysokiej, w istocie nigdy rygorom tej sztuki nie sprosta. Mam tu na myśli poezję, malarstwo, rzeźbę – wszelkie wiersze smoleńskie, obrazy mające budować nową mitologię narodową, pomniki smoleńskie i cała tego rodzaju twórczość. Wszystkie te utwory epatują przysparzającą przykrych estetycznych doznań dosłownością, która wyklucza je z panteonu dzieł szutki i artystycznie pojętej literatury, na tej samej zasadzie, na jakiej chorobliwe dążenie baroku do iluzji spowodowało, że niektóre utwory tamtego czasu ześlizgnęły się z artystycznych wyżyn, w kierunku trącącego kiczem efekciarstwa (jak choćby w przypadku hiszpańskich pasos). Twórczość smoleńska nie obędzie się bez konturu granic RP, bez pary prezydenckiej, bez brzozy, bez samolotu. Twórczość patriotyczna nie obędzie się bez orła, bieli i czerwieni. To wszystko świadczy o braku wartości, a także o braku głębi stojącego za tym światopoglądu.

Kultura pełnowartościowa wytwarza pełen subtelności język artystyczny i estetyczny jej właściwy. Kultura pozbawiona intelektualnej głębi, a nacechowana nadto emocjonalnością, zmuszona jest posługiwać się dosłownością, jest albowiem pozbawiona zaplecza intelektualnego, które stanowiłoby podbudowę dla wypracowania wyrafinowanych form estetycznego wyrazu.

Sprawa patriotycznej peleryny przeciwdeszczowej spowodowała, że zastanowiłem się wtórnie nad kwestią odzieży patriotycznej. Do tej pory odbierałem ją raczej jako przejaw wyłącznie fanatyzmu i bezguścia. W kontekście rozważań, którymi dzielę się tu z Wami, po pierwsze skłonny jestem skonstatować, że odzież patriotyczna to pierwszy krok w kierunku tego, co zrobił Kaczyński. Jest to bowiem odzież codzienna – nie ma garniturów w narodowe symbole, za to są bluzy i koszulki, co sprawia, że symbolika narodowa prezentowana jest często w okolicznościach najmniej dla niej stosownych – choćby na plaży. Owszem bluza i koszulka mają zdecydowanie większe znaczenie estetyczne, niż peleryna przeciwdeszczowa, jednak ich funkcja użytkowa jest wciąż bardzo duża, co prowadzi do spowszednienia obecnej na nich symboliki. Godło i flaga przestają być czymś quasi-świętym, co każe przystanąć w zadumie i zachować powagę, bo zaczynamy jest spotykać na każdym kroku. Godło wywieszone na sali sądowej, albo flaga w miejscu urzędowania komisji wyborczej podnoszą rangę miejsca, każą zachować powagę i respekt, świadczą o doniosłości odbywających się w tych miejscach czynności. Godło czy flaga na pelerynie przeciwdeszczowej, czy bluzie z kapturem, bynajmniej nie przysparza noszącemu ją dostojeństwa, za to ujmuje tym symbolom ich powagi i znaczenia. Jest profanacją – czyni z czegoś niezwyczajnego, przejmującego, coś pospolitego.

Popularność odzieży patriotycznej wydaje się moim zdaniem świadczyć o tej dojmującej pustce, jaka cechuje współczesną polską prawicę. Nie jest ona zdolna do budowania kultury w jej pełni, dlatego posługuje się przekazem bezpośrednim. Jest intelektualnie i estetycznie pozbawiona wartości i głębi, dlatego nie potrafi wytworzyć właściwej sobie, specyficznej kultury w wielości jej przejawów. Ponieważ nie ma ona pomysłu na swoją estetykę, na swój język, posługuje się estetyką dosłowną, podłą i dosadnym językiem. Przekaz jest prosty, by nie rzec prostacki.

Pustka ta świadczyć może o dwóch rzeczach. Po pierwsze, że prawica w istocie nie odwołuje się do właściwych konserwatyzmowi wartości – gdyby tak było, mogłaby przecież korzystać z wypracowanej, charakterystycznej dla konserwatyzmu, estetyki i retoryki. Posługuje się ona jedynie pojedynczymi słowami i figurami zaczerpniętymi z kultury konserwatywnej. Po drugie, pustka ta świadczy o tym, że polska współczesna prawica jest tworem nowym i sztucznym. Gdyby bowiem była stara i społecznie ugruntowana, wypracowałaby już sobie właściwą kulturę i estetykę, albo, w przeciwnym wypadku, przeszła do historii, bo pomysły światopoglądowe pozbawione głębszej treści szybko rozmywają się w rwącym potoku to pojawiających się, to znów ginących idei.

 

Wbrew pozorom okazuje się więc pozornie niewinna patriotyczna pelerynka przeciwdeszczowa symptomem zjawiska dużo bardziej problematycznego – obóz rządzący nie ma pomysłu na kulturę w pełnym tego słowa znaczeniu, ergo nie może też mieć dobrego pomysłu na państwo. Ludzie go tworzący tak naprawdę nie rozumieją wartości, do których się odwołują i światopoglądu, który, jak im się wydaje, starają się wskrzesić. Choć, jak sądzą, występują w obronie ojczyzny, godła i flagi, w istocie rzeczy nie wiedzą, nie czują, na czym polega szacunek dla postulowanych przez nich wartości. Są to ludzie, którzy zdolni są dostrzec profanację symboliki narodowej tylko wtedy, kiedy ktoś podepcze flagę ubłoconymi kaloszami, albo wymaluje sobie orła na tylnej części bielizny intymnej, w okolicach, w których plecy tracą swoją szlachetną nazwę. Jest to wydatny przejaw głupoty i intelektualnej niedojrzałości. Nie byłoby w tym nic strasznego – w końcu każdemu zdarza się błysnąć głupotą, ani też nie każdy jest obdarzony estetycznym wyczuciem, gustem, czy wrodzoną niemalże ogładą – nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że od tych ludzi – pozbawionych gustu, kultury i intelektualnego obycia – od nich zależy nasza przyszłość. Owa dosłowność przekazu, sprzeczna z duchem sztuki, jest też, o czym wypada pamiętać, właściwa twórczości charakterystycznej dla systemów totalitarnych, które w podatnej na różnorodne interpretacje sztuce wysokiej – a zatem dającej się interpretować również wbrew obowiązującej ideologii – dostrzegają zagrożenie. I w tym kontekście Kaczyński w infantylnie naiwnej patriotycznej pelerynce, jakkolwiek może budzić pobłażliwą sympatię, nie zwiastuje niczego dobrego.


Zdjęcia użyte w artykule pochodzą z oficjalnych stron zajmujących się sprzedażą tzw. odzieży patriotycznej.

Główne zdjęcie artykułu: www.memnews.pl

Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +9, liczba głosów: 9)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Piotr Sękowski

Piotr Michał Sękowski, ur. 1987. Absolwent filozofii i biologii Uniwersytetu Łódzkiego. Przygotowuje rozprawę doktorską w Katedrze Logiki i Metodologii Nauk UŁ. Autor i współautor kilkunastu artykułów naukowych z zakresu filozofii, logiki i biologii. Zapalony obrońca teorii ewolucji i samozwańczy piewca kultury logicznej. Muzyczny autodydakta, organista i akompaniator. W jego dorobku artystycznym znajduje się szereg rozmaitych pod względem charakteru koncertów dla wieluńskiej publiczności. Miłośnik malarstwa i architektury.