Jak odróżnić oszusta od przyjaciela

Człowiek uczciwy nie zakłada i nie podejrzewa oszustwa. I właśnie na Twojej uczciwości opiera się cała zasadzka, po której czujesz się jak zbity pies. W dodatku naiwny i głupi.

Jest wiele dróg do naszego rozumu, a i laureata nagrody Nobla da się omamić. Bo każdy, ale to naprawdę każdy z nas, ma co najmniej jeden słaby punkt. W dodatku, zupełnie nieświadomie, pokazujemy go światu w naszych gestach, słowach i działaniu. Jeżeli mamy coś, czego chce złodziej, on zrobi wszystko, żeby nam to zabrać. Wystarczy trochę wprawy, sprytu, a przede wszystkim umiejętności obserwacji. Potem wystarczy już tylko wybrać stosowny styl „uwodzenia” ofiary i żeby kije z nieba leciały, prędzej, czy póżniej zostaniemy bez zegarka.

Na co więc uważać, jak się chronić przed potencjalnym napastnikiem? Czy od dziś trzeba już nosić czapkę niewidkę i nie rozmawiać z nieznajomymi? A może zasada „nie ufaj nikomu” to droga do bezpiecznego życia? Nie, nie jest tak źle, nie warto popadać w paranoję. Po pierwsze: naucz się tego, co potrafi oszust – obserwacji. Zarówno siebie, swoich reakcji i stanów, jak i sygnałów od drugiej osoby. Bo dobra wiadomość jest taka, że jak wszyscy to wszyscy, oszust też jest łatwy do „przeczytania”. To co, do dzieła?

Oszust nr 1 – Czarodziej/ka.Najczęściej spotykany, słodki, przemiły i zawsze jest tam, gdzie jest potrzebny. Nie, to nie ten miły sąsiad z parteru, który czeka, żeby pomóc Ci wnieść codzienne zakupy. To ta osoba, która wyskakuje z kapelusza, kiedy jest Ci źle. Chcesz ryczeć, chcesz na wódkę, chcesz uciec stąd – i zupełnie nie wiesz, ale mówisz o tym wszystkim osobie, którą poznałeś/aś dwa miesiące temu. Co więcej, opowiadasz jej całe swoje „nędzne” życie ze szczegółami. Nic o niej/nim nie wiesz, poza tym, że jest dokładnie taki/a jak chcesz: usłużny/a, miły/a, mądry/a i oczytany/a, wykształcony/a, ze znajomościami. Bardzo szybko zasypuje Cię złotymi obietnicami: tego zna, tamta to przyjaciółka, on/a wszystkie Twoje problemy załatwi w mig! Znaki ostrzegawcze: obiecuje, ale nie dotrzymuje słowa, niby słucha, ale nie słyszy (który już raz opowiadasz mu/jej to samo?), a w pewnym momencie okazuje się, że to nie on/a pomaga Tobie, tylko Ty jemu/jej. No, to teraz wiej i to tak szybko, żeby Cię jakaś złota strzała kolejnej obietnicy nie dosięgła. Remedium: pamiętaj, że przyjaźń wymaga czasu i naprawdę trzeba beczkę soli zjeść, żeby powierzyć swoje prywatne sprawy drugiemu człowiekowi. Wyjątki stanowią kataklizmy, ale jest duża szansa, że żaden Cię w życiu nie dosięgnie. Buduj ważne relacje cierpliwie, co nagle to, nomen omen, po diable. Przyjaciele nie spadają z nieba, dochodzą do siebie latami, po trudnych i wyboistych ścieżkach.

Oszust nr 2 – Ofiara. Nie wiesz czemu, ale zawsze w relacji z nim/nią czujesz się winna/y. Cokolwiek zrobisz, jak dużo z siebie dasz i tak kończy się na wymówkach, żalach i spojrzeniu zranionej łani. I to Ty i nikt inny jesteś winien tej krzywdy, bo powiedziałeś nie to, spóźniłaś się, zapomniałeś. Taka postawa już sama w sobie nosi znamiona toksycznej i odradzałabym jej kontynuację, ale jeżeli w pewnym momencie pojawia się oczekiwanie zapłaty – włącz alarm na trwogę. Znaki ostrzegawcze: często słyszysz komunikaty typu „Ty zawsze, nigdy nie robisz…”, „Gdyby nie ty, ja bym już dawno…”, „Skoro nie możesz tego, to może chociaż zrobisz to…”. Remedium: o ile nie jesteś psychopatycznym potworem a’la Hanibal Lecter, załóż, że nie ma takiej możliwości, że „Ty zawsze, wszystko i nigdy”. Rób nawet codzienny bilans wszystkich dobrych rzeczy, z których jesteś zadowolona/y. A potem zestaw go ze słowami oszusta. Po niedługim czasie ujrzysz czarno na białym, że to właśnie Ty jesteś, ofiarą, manipulacji. Zawsze ufaj w swoje możliwości, talenty i dobro. Przepraszaj dopiero wtedy, kiedy wiesz, że masz za co.

Oszust nr 3. Pochlebca/Pocieszyciel. Przy nim/niej czujesz się jak milion dolarów, nawet w starym dresie w ciemną, listopadową noc. Nikt nie jest taki mądry, zdolny, piękny i niezastąpiony, jak Ty. Tylko czemu słyszysz to tylko od niego/niej? O ile to nie jest miłość, a tylko przelotne spotkania, których co bardziej pragniesz, by znów poczuć się jak hollyłódzki/a bohater/ka po ciężkim dniu w księgowości, no to albo spotkałeś/aś uroczą duszę towarzystwa, albo nie. Znaki ostrzegawcze: Przy kolejnych ochach i achach na Twój temat padają propozycje, abyś coś zrobił/a z tym drobnym kłopotem w jego/jej rozliczeniach, bo tylko Ty potrafisz, a Urząd (dowolny) się na niego/nią uwziął. Wtedy lepiej poczuj się gorzej, polub swój dres i idź na samotny, jesienny spacer. Dzięki pobudzonym w ten sposób endorfinom odzyskasz dobry humor i to zupełnie za darmo. Remedium: Bądź dla siebie dobry/a, chwal się nawet za najdrobniejsze osiągnięcia i sprawiaj przyjemności. Nikt z zewnątrz nie omami Cię pochwałami, kiedy będziesz znał/a je na pamięć – z rozmów z samym sobą.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Oszust nr 4. Lover. Czasem może się nim/nią stać Pochlebca. Jak się zakochasz, to wszystkie znaki ostrzegawcze zinterpretujesz na korzyść „oskarżonego” i nic tu po moim wymądrzaniu. Remedium: tak naprawdę nie istnieje. Nie każdy z nas przeżyje coś tak paskudnego jak miłość do oszusta i nikomu tego nie życzę. Remedium: Jako środek zapobiegawczy mogę polecić uważne prześledzenie na przykład historii polskiego „Tulipana”. Ale to i tak niewiele da, kiedy dosięgnie cię strzała fałszywego amora. Jak się to wszystko skończy – a zawsze się kończy – to jest spora szansa, że już nigdy się nie powtórzy. Rozejrzyj się – masz przyjaciół, którzy przez cały czas czekali, wspierali Cię i próbowali ratować.

Oszust nr 5. Ojciec Polak/Matka Polka. Ten oszust ma wyjątkową moc – charyzma, cechy przywódcze, silny instynkt opiekuńczy, tzw. „mądrość życiowa” i błyskotliwa inteligencja. Wokół niego/niej mnóstwo ludzi i wszyscy robią coś dobrego, ważnego, zmieniają świat na lepsze. Ty też dołączasz do tej wielkiej rodziny i czujesz, że od tego momentu Twoje życie ma sens. Ojciec/Matka doceniają Twoje starania, talenty i dają coraz więcej zadań. Jesteś w szoku, że to jednak możliwe, jesteś coś wart/a i grzejesz się w fałszywym ogniu „domowego ogniska”. Znaki ostrzegawcze: tłum wokół Ojca/Matki maleje, czasem gwałtownie, innym razem stopniowo. Wszystkie rzeczy dobre i wielkie tracą na ważność a jedyny powód, dla którego jeszcze tu jesteś to to, że możesz jeszcze coś z siebie dać i coraz częściej odwalasz czarną robotę za/dla „rodzica”. Może czujesz się wybranym, tym „dobrym dzieckiem”, może teraz Ty jesteś w roli rodzica, a może już nic innego Ci nie zostało? Remedium: być może masz deficyt miłości rodzicielskiej, w Twoim życiu zabrakło taty lub mamy. Jeżeli czujesz, że nie radzisz sobie z tym faktem, poszukaj profesjonalnej pomocy, np. u psychologa. Nikt nie zastąpi Ci rodzica, a każdy kto tego próbuje, tworzy relację opartą na fałszu. Buduj związki otwarte i szczere, opowiadaj i pytaj a nie fantazjuj. W prawdziwym świecie fajny gość nie wyskakuje z kapelusza.

joannakonieczna.pl

 

fot. flickr.com

Wesprzyj autora red. Joanna Konieczna
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 7)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Coach i trener rozwoju osobistego (certyfikat TROP/PTP), dziennikarz. Od ponad 20-tu lat skutecznie pomaga podjąć decyzje i wdrożyć je w życie: ludziom, organizacjom i społecznościom lokalnym. Bazuje na zasobach psychologii humanistycznej Gestalt oraz Dramy. W dziennikarstwie skupia się na człowieku - pasji, marzeniach, upadkach i zwycięstwach. Rozmawiała m.in. z: Rafałem Betlejewskim, Jackiem Santorskim, Jerzym Stępniem, Pawłem Kasprzakiem, Katarzyną Piekarską, prof. Moniką Płatek, Henrykiem Sikorą, Leszkiem Talko, z Agnieszką Pajurek prowadzi wspólnie audycje "Przepaść i przestrzeń". Zorganizowała i prowadzi akcję "Stop alimenciarzom". Poza MP prowadzi także bloga joannakonieczna.natemat.pl oraz bywa częstym gościem-ekspertem w Polskim Radio Dzieciom. Zarządza Fundacją Dziennikarską Medium Publiczne i Radiem #MP.