Czemu Tok.fm godzi się na seksistowską reklamę Toyota? (Wideo)

Od kilku tygodni w rozgłośniach w całej Polsce leci ewidentnie seksistowska reklama radiowa marki Toyota, w której kobieta jest przedstawiona jako słodka manipulantka, która próbuje „sprytnie” wyciągnąć od „Misiaczka” czyli mężczyzny pieniądze na Toyotę w zamian za seks. Sama nie ma, bo skąd ma mieć, jak nie od niego?

Spot leci w lewicowym Tok.fm, w którym dyrektorką jest kobieta, Kamila Ceran, leci w Trójce i Zetce, gdzie przecież kobiety sprawują ważne funkcje, gdzie robią kariery i zarabiają pieniądze. Kobiety, które stać na zakup samochodu lub wzięcie kredytu, i które nie wyobrażają sobie, że mogłyby być na wyłącznym utrzymaniu „gacha”. A jednak nikt nie reaguje, tak jakby nie było sprawy.

Spot przedstawia następujący dialog, który odbywa się zapewne w łóżku – świadczy o tym mruczący i rozkojarzony głos mężczyzny:

Ona (przymilnym głosem): Misiu, tak bym chciała mieć nową Toyotę. 

On: Yhm…
Ona: A dołożyłbyś mi drugie pół ceny?
 
On (łaskawie): No moze…
 
Ona (euforycznie i dziękczynnie): Kochany słodki misiaczku ty mój!
 
On (uważnie): Zaraz, a skąd ty masz pierwsze pół?
 
Ona (szczerze): Nie mam.

 

Następnie mamy informację handlową, że w Toyocie można kupić samochód za pół ceny itd.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Z reklamy może wynikać, że ona próbuje wykorzystać chwilę po seksie, lub przed, kiedy on jest rozkojarzony i przychylnie nastawiony do załatwienia swojej sprawy finansowej. Jak się możemy domyślać, zmanipulowanie go to jest jej jedyna metoda na zdobycie tego, co potrzebuje, gdyż na jego czujne pytanie: a skąd masz pierwsze pół, odpowiada, że nie ma. On też się zdziwił, że ona mogłaby mieć. No bo przecież skąd? Zapewne nie pracuje, nic nie umie, nie ma nic do zaoferowania światu poza ciałem i seksem – w końcu jest kobietą. (Tak może brzmieć teza lansowana przez Toyotę: kobiety mogą sobie kupić samochód tylko za kasę faceta – bo skąd miałyby mieć swoją!?)

Postanowiłem przetestować tę reklamę na kobietach. Zaprosiłem kilka przypadkowych kobiet, które pracują gdzieś wokół mojej Pracowni na Powiślu i zapytać je, co sądzą o takim obrazie relacji damsko-męskich, jakie portretuje Toyota. Ich opinie były jednoznacznie negatywne. Zebrałem je w filmie, który załączam poniżej.

 

Po pierwsze, wszystkie moje rozmówczynie odrzuciły taki sposób załatwiania swoich potrzeb finansowych. Wszystkie podkreśliły, że pieniądze zdobywają ciężką pracą w oparciu o swoje kompetencje i wykształcenie. Mówiły, że takie przedstawienie kobiety odwołuje się do krzywdzącego stereotypu. Że nawet jeśli są takie kobiety, które tak realizują swoje związki z mężczyznami, to popełniają fatalny błąd, który w późniejszym życiu może się dla nich fatalnie skończyć.

Być może Toyota postrzega swoje klientki jako głupie, niezaradne i zależne całkowicie od facetów – komentuje jedna z nich. No właśnie, czy tak to widzą panowie z marketingu Toyoty?

Napisałem do Toyoty, ale dział marketingu odmówił mi komentarza, jak i udostępnienia pliku z reklamą, uzasadniając, że nie udostępnia swoich reklam, oraz ich nie komentuje. Dziwi mnie to, bo przecież jest zupełnie odwrotnie: Toyota udostępnia swoje reklamy w mediach płatnych i społecznych w całym kraju. Także tę radiówkę.

A jak to widzą osoby pracujące w działach reklamy rozgłośni radiowych, takich np. jak Tok.fm? Przecież ostateczną decyzję za to, co pojawia się na antenie rozgłośni ponosi stacja, to ona odpowiada przed Radą Etyki Mediów i KRRiT i ewentualne skargi trafiają w stację. Stacja ma prawo odmówić emisji reklamy, która nie spełnia standardów rozgłośni. Czy u osób decydujących nie zapaliła się żadna czerwona lampka?

Być może stereotypy płciowe są tak silne w Polsce, że słuchamy tego nie słysząc?

Być może nawet jeśli słyszymy, że coś jest nie tak, wolimy machnąć ręką, stwierdzając, że to przecież nic takiego. Ot, reklama z przymróżeniem oka. Nic groźnego.

A może po prostu wolimy nie bić się z koniem? Może nawet w feministycznej i lewicowej redakcji Tok.fm nie ma nadziei, że protest coś może zmienić? że deklarowane na antenie wartości nie mają żadnego zastosowania w praktyce, która jest jaka jest?

Ta reklama jest także upokarzająca dla mężczyzn: pokazuje nas jako łasych na tego rodzaju transakcyjny charakter relacji z kobietami, że akceptujemy i pożądamy kobiet, które spełniają nasze zachcianki w zamian za seks, niezdolnych do budowania relacji opartych o partnerstwo. Ale to przecież nie jest prawda. Ja i większość z nas nie jesteśmy „Misiami”, a decyzje o wydatkowaniu środków podejmujemy wspólnie z partnerkami.

Trzy lata temu, gdy na antenie Tok.fm nieudolnie próbowałem kpić z seksualnego przestępcy, zostałem odebrany jako kpiarz z gwałtów i ich ofiar, co do dzisiaj jest mi wypominane, mimo wielokrotnych przeprosin. Wtedy Kamila Ceran pisała o mnie, że „ta osoba już nigdy nie zostanie zaproszona do Tok.fm”. Czy dziś, kiedy jej stacja emituje reklamę Toyoty, będzie równie bezwzględna?

 

Wesprzyj autora red. Rafał Betlejewski
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -7, liczba głosów: 15)
Loading...