Kim jest Pan STOPEK?

Seria „Pozytywni ludzie” ma na celu dać nam wszystkim zastrzyk pozytywnej energii oraz uświadomić, że bez względu na wiek i zainteresowania można stać się inspiracją dla innych osób. Dzisiaj w Dniu Mężczyzn rozmawiamy z Panem Janem Sawoni – STOPkiem. Spotykamy się z nim na ruchliwym, głośnym i bardzo niebezpiecznym skrzyżowaniu ulic Stryjeńskich i Przy Bażantarni na Ursynowie w Warszawie. Pan Jan zgodził się porozmawiać z nami o swej misji wobec dzieci, młodzieży ale też starszych i niepełnosprawnych ludzi.
Receptananude.pl (RnN): Kim jest STOPek?
Pan Stopek (PS): To człowiek ubrany w pomarańczowo – żółty strój, trzymający w ręku transparent z napisem STOP, przeprowadzający ludzi przez bardzo ruchliwe przejścia. Oficjalnie funkcja ta nosi nazwę „kontroler ruchu drogowego nadzorujący przejścia dla pieszych”.
RnN: Jak to się stało, że został Pan STOPkiem?
PS: Zgłosiłem się w odpowiedzi na zamieszczone w ursynowskiej prasie ogłoszenie. Poszukiwano mężczyzny, który zadba o bezpieczeństwo pieszych na drodze. Z uwagi, że jestem kierowcą od 50 lat i wiem jak ważne jest bezpieczeństwo na drodze, poszedłem na rozmowę.
RnN: Czyli potraktował Pan to zajęcie jako misję?
PS: Dokładnie tak. Po rozmowie kwalifikacyjnej w gazecie, zostałem zaakceptowany. Po ukończeniu szkolenia, w Warszawskim Ośrodku Ruchu Drogowego oraz zdaniu egzaminu przeprowadzonego przez Policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej – zostałem STOPkiem. Takie uprawnienia wydawane są na dwa lata. Zacząłem przeprowadzać dzieci i młodzieży, ale też starszych lub niepełnosprawnych ludzi przez ruchliwe przejście.

RnN: Od ilu lat pełni Pan tą funkcję?
PS: Już prawie dwa lata przyjeżdżam tu na skrzyżowanie ulic Stryjeńskich i Przy Bażantarni, by na dwie zmiany (od 7:30 do 9:30 i  od 14:30 do 16:30) zadbać o bezpieczeństwo mieszkańców.
RnN: Jak reagują kierowcy, kiedy zatrzymuje Pan ich samochody na skrzyżowaniu?
PS:
Ludzie są różni, jedni zwalniają i cierpliwie czekają, inni zachowują się jak wariaci, spiesząc się pokazują mi wymowne gesty, a czasem zdarza się, że usłyszę od kierowcy „boże słowo” czyli wulgaryzmy. Otrzymuję też wiele wyrazów sympatii, pozdrowień od kierowców autobusów miejskich i szkolnych. Zdarzyło mi się, że ktoś poczęstował mnie słodyczami, które bardzo lubię.
RnN: Czy można zaryzykować stwierdzeniem, że lubi pan funkcję STOPka?
PS: Bardzo lubię. Ta praca spełnia moje oczekiwania. Będąc na emeryturze czuję się potrzebny.
RnN: Kim Pan jest z zawodu?
PS:  Z wykształcenia jestem geografem. Uczyłem dzieci w podstawówce, a także młodzież i dorosłych w szkołach podyplomowych. Ponadto pracowałem w biurze podróży i organizowałem wyjazdy Polaków za granicę. Przez pewien okres pracowałem w Gromadzie – najstarszej bo działającej od roku 1937 polskiej firmie turystyczno – hotelarskiej. Pełniłem funkcję dyrektora w warszawskim oddziale Biura Podróży Orbis.
RnN: Czy pracował Pan jako nauczyciel na Ursynowie?
PS:
 Nie. Głównie nauczałem na Kujawach, ponieważ jestem „słoikiem” mieszkającym w Warszawie dopiero 35 lat.
RnN: Jaka jest Pana ulubiona regionalna kujawska potrawa?
PS: 
Uwielbiam golonkę z zasmażaną kapustą.
RnN: Mając na uwadze, że jest Pan geografem oraz Pana pracę w biurze podróży, które miasta w Polsce i na świecie pozostawiły najcieplejsze wspomnienia?
PS: Moja córcia Małgosia mieszka w Gdańsku. Lubię szum morza i nadmorski klimat tego miasta. Natomiast druga córka Kasia, mieszka w Anglii stąd siłą rzeczy jest to drugi kraj po Polsce, najbliższy memu sercu. Porównując inne miejsca na świecie, po których podróżowałem, niezmiernie odpowiada mi angielski klimat.
RnN: Zapewne zwiedzał Pan Londyn, czy podoba się Panu to miasto?
PS: Podoba mi się Londyn jak każde inne duże miasto. Jeżdżąc po Anglii, najbardziej zachwyca mnie jednak krajobraz. Polska środkowa jest płaska, a Anglia w związku z tym, że jest starą geologicznie krainą ma bardzo zróżnicowaną powierzchnię.
RnN: Czy zwiedzając Londyn miał Pan okazję podziwiać miasto z London Eye?
PS:  Tak jechałem, widok z góry był niesamowity.
RnN: Będąc w Anglii, jadł Pan słynne English Breakfast – angielskie śniadanie, składające się z jaja sadzonego, bekonu, kiełbasy, grzybów, pomidorów oraz fasolki w sosie pomidorowym?
PS: W Anglii jem tylko English Breakfast, bardzo lubię.

RnN: Co bliscy mówi, o pana funkcji STOPka?
PS: Rodzina pochwala moje zajęcie bo wie, jak dużą radość sprawia mi funkcja Pana STOPka. Ponadto wszyscy członkowie rodziny są zmotoryzowani i doskonale zdają sobie sprawę jak ważny jest temat bezpieczeństwa na drodze. Nawet moje wnuki (15 i 18 lat) mi kibicują.
RnN: Co chciałby pan przekazać wszystkim młodym ludziom?
P.S.: Żeby przechodząc przez ulicę, patrzyli przed siebie, a nie w telefon! Ponadto aby się dużo uśmiechali, bo pozytywne nastawienie do świata jest niezmiernie potrzebne.
RnN: Wszystkiego dobrego i dziękujemy za rozmowę.

(brak redaktora) Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: +3, liczba głosów: 3)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm
Recepta na nudę to kulturalno – oświatowy blog. Receptę serwują Ania i Marcin, przedstawiając i promując różne formy spędzenia wolnego czasu, szczególnie ze wstępem wolnym. Na blogu receptananude.pl oprócz wydarzeń znajdują się relacje ze spacerów z przewodnikiem, imprez sportowych, podróży po Polsce i świecie oraz wpisy z miejsc gdzie można smacznie zjeść.