Bezwarunkowa wiara w autorytet nauki pozbawiona zaufania do człowieka i nadziei na wydarzenie się cudowności jest przerażająca – o przypadku Alfiego Evansa

Przypadek Alfiego Evansa pokazuje, że wizja świata, w którym nie ja podejmuję decyzje związane z moim własnym losem i jego końcem bądź losem moich bliskich, a robią to jakieś instytucje, dosłownie odbierając nam – zwykłym ludziom to prawo – jest przerażająca. Oraz ta bezwarunkowa wiara w autorytet prawa i medycyny, pozbawiona nadziei na wydarzenie się jakiejś cudowności – budzi totalną grozę.

Historia małego Brytyjczyka, dwuletniego Alfiego Evansa, który zachorował na nieznaną chorobę neurologiczną, niszczącą nieodwracalnie (zdaniem lekarzy) 70% jego mózgu, poruszyła światem. Władze szpitala i brytyjski Sąd Najwyższy zdecydowali o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej życie. Wbrew woli jego rodziców, którzy w mediach społecznościowych publikują nagrania z reakcjami chłopca na bodźce z zewnątrz, na głos i dotyk rodziców.

Lekarze sądzili, że po odłączeniu od aparatury, chłopiec przestanie oddychać i umrze. Tymczasem oddycha już kilkanaście godzin.

Dziś Sąd Najwyższy, a konkretnie sędzia Hayden podczas ostatniej rozprawy podtrzymał swoją decyzję o zaniechaniu leczenia i opieki medycznej nad Alfiem Evansem oraz – uwaga – wydał zakaz przetransportowania go do włoskiej kliniki, która zapewniła darmową opiekę. W tym celu Alfie dostał nawet włoskie obywatelstwo od rządu Włoch.

Brytyjskie Stowarzyszenie Etyki Medycznej wydało oświadczenie potępiające „medyczną i państwową tyranię.”

Być może rodzice Alfiego zdecydowaliby sami o zakończeniu leczenia swojego synka za rok, za dwa lub 10 lat, lecz w sytuacji, gdy widzą reakcje i czują coś, czego być może żaden sprzęt medyczny nie jest w stanie zeskanować, coś, co zapewne może czuć tylko rodzic (pojawiają się argumenty, że to egozim albo oślepiająca miłość), a także wobec faktu odebrania im prawa do podjęcia decyzji, ratowanie życia ich synka stało się dla nich misją, celem ich życia.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

W tym niezwykłym kejsie pojawiają się argumenty za słusznością wydanej przez sąd i lekarzy decyzji. Że to są instytucje, które przecież dobrze wiedzą, co robić. Że przecież w ich ręce na stole operacyjnym oddajemy swoje życie. Że musimy im wierzyć i im się poddawać. Że prawo jest święte i że z prawem się nie dyskutuje. Że przecież chłopiec i tak jest w śpiączce/ w stanie wegetatywnym/ półwegetatywnym/ jego mózg umarł/ ma obumarły pień mózgu/ nie funcjonuje/ to nie jest życie/i te pe i te de. Cokolwiek ma czy nie ma, czy to ma jakieś znaczenie dla faktu, że ostatecznie o zakończeniu jego losu zdecydował autorytet jakiejś instancji, a nie jego rodzice, który ten los, to życie chcieli podtrzymać.

Komentarze są różne. Na amerykańskich czy brytyjskich stronach internetowych komentarze są zadziwiająco pozytywne, pełne wiary, nadziei i wsparcia. Pod postami  Medium Publicznego  o przypadku Alfiego Evansa można w większości znaleźć komentarze przedstawiajace argumenty w rodzaju tych, które podałam wyżej. Wieje defetyzmem oraz wiarą w autorytet prawa i medycyny w stopniu budzącym grozę. Bezwarunkową wiarą w nieomylny autorytet nauki, pozbawioną jakiejkolwiek nadziei i zaufania w człowieka oraz to, że coś cudownego i wspaniałego może się wydarzyć. Ta wiara jest po prostu totalnie przerażająca.

red. Natalia Wilk-Sobczak
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -5, liczba głosów: 11)
Loading...
The following two tabs change content below.
mm

Natalia Wilk-Sobczak

Absolwentka studiów pedagogicznych i filozoficznych na Uniwersytecie Warszawskim, studiowała też dziennikarstwo i pedagogikę teatru na UW oraz filozofię edukacji na Uniwersytecie w Glasgow. Właścicielka szkoły językowej. Nauczyciel angielskiego z powołania i z przypadku. Globtroterka backpackerka. Czuła mama dwojga małych bliźniąt i jeszcze mniejszej córeczki. Przyjaciółka mistycznie odratowanej ze śpiączki cudownej suki o imieniu Maja.