Pasożyt – pierwsza powieść Rafała Betlejewskiego (Crowd Funding)

Medium Publiczne zawsze było pomyślane jako platforma do prywatnych zbiórek pieniędzy na cele kulturalne, społeczne czy po prostu marzenia. Dziś otwieram swoją zbiórkę na własne marzenie: zawsze chciałem wydać książkę i zostać pisarzem. Zachęcam przyjaciół i ludzi mi przychylnych do wparcia finansowego. (Szczegóły na dole strony.)

To marzenie towarzyszyło mi od dzieciństwa. Zawsze mi się zdawało, że mam powołanie do bycia artystą, a pisarzem w szczególności. Artystą zacząłem być – lub bywać – w roku 2001, gdy w zielonogórskim BWA zacząłem realizować pierwszy projekt. Pisarzem byłem zawsze, tyle że w krótkich formach, a jeśli publikowanych to raczej dziennikarskich. Dziś chcę zadebiutować dłuższą formą. Moja pierwsza powieść ma tytuł Pasożyt.

Nie jest to pierwszy tytuł. Na początku nazwałem tę opowieść Grzyb, gdyż dominującą rolę symboliczną ma w niej grzyb zarastający ściany akademika ASP w Krakowie, w którym dzieje się akcja. Ten grzyb to niejako „pamięć budynku”, reminiscencja okropieństw, które odbywały się w budynku akademika w czasie okupacji. Następnie przemianowałem książkę na Puppenhaus Dziewięć, a puppenhaus to dom dla lalek, czyli nazwa jaką naziści mieli określać burdele, w których pracowały żydowskie i polskie niewolnice. Niestety okazało się nagle, że dramat o identycznym tytule wydał serbski autor i spektakl wszedł na deski Teatru Rozmaitości w Warszawie.

Pozostałem więc przy tytule Pasożyt. Pasożyt, czyli grzyb w akademiku, ale także mężczyzna, który żeruje na kobiecie, także kobieta, która pochłania mężczyznę. To także Niemcy w okupowanej Polsce. To także pamięć okrucieństwa, jakie się na naszych ziemiach wydarzyło i główna metafora dla natury naszych społecznych relacji w Polsce: przeżartych pasożytem nieufności, pogardy i przemocy.

Maska – fragment drugiej części powieści Pasożyt

Przemoc i nienawiść jako podłoże relacji międzyludzkich w Polsce stanowi główne zagadnienie tej powieści. I od razu ostrzegam: książka operuje mocnym słownictwem. Wprowadza metafory Kurwy jako Matki, Pizdy jako Trumny, Kutasa jako Narzędzia Przemocy, Burdelu jako archetypu Polski oraz Gwałtu jako narodowego Etosu.

Wesprzyj Fundację Dziennikarską mediumpubliczne.pl

Przede wszystkim jednak Pasożyta jako Pamięci, zarówno pamięci prywatnej, jak i zbiorowej pamięci Polaków. To ta pamięć, jak mówi Stara Kurwa w swoich wyznaniach w trzeciej części:

… jest w nas zaszyta jak pasożyt i ten pasożyt żre nas od środka, żre cały ten naród, a ten naród nie wie nawet, że jest żarty, że w jego krwioobieg pasożyt wpuszcza swoje enzymy, które trawią zdrowy rozsądek, trawią mózgi i dusze, a system nerwowy wprawiają w nieskoordynowane konwulsje.

W książce śledzimy losy Michała Olendra, krakowskiego artysty, który pod wpływem niezwykłem siły ukrytej w grzybie z niemrawego hipokryty przekształca się w malarskiego demona, po drodze siejąc spustoszenie wśród napotkanych przez siebie kobiet, a główną ofiarę czyniąc z pięknej Żanety czy Żenaty, o przezwisku Pipcia.

Czy istnieją granice auto fikcji? Jeśli tak, to gdzie i co mogłoby je wyznaczać? Język, tabu podmiotowe, kulturowe, bariery psychiczne, moralne, estetyczne? Pasożyt może się wydawać kompulsywną i agresywną manipulacją gdyby nie był podpisany z imienia i nazwiska. To nie jest fejk.

Zasadnicze wątki fabuły nie zdarzyły się i nie mogłyby zdarzyć się faktycznie, na zewnątrz autora. Gdyby jednak za realnie istniejące przyjąć, a trudno nie, życie wewnętrzne, emocjonalne, psychologiczne, duchowe – jak najbardziej. Pasożyt jest w tym sensie projekcją nieustannego dojrzewania jako elementu kultury, dojrzewania do klęski, zwycięstwa zwierzęcia nad kulturą, uniwersalnego mechanizmu przetwarzania namiętności w instytucje przemocy i mordu …. No właśnie …. Trzeba by chyba przeczytać żeby sobie wyrobić zdanie co my tak właściwie zabijamy, każdy na swój rachunek.

Po za wszystkim wydaje się, że Betlejewski próbuje granice auto fikcji wyznaczyć lub udowodnić, że jednak nie istnieją. Jakie są granice dialogu z własnym pasożytem? To takie dodatkowe ćwiczenie zawarte w tekście. Ćwiczenie może i duchowe ale mocny i pusty żołądek jak w większości ćwiczeń duchowych zalecam.

— Zbigniew Wiszniewski, poeta.

Trzecia część powieści nawiązuje do mało znanego aspektu okupacji niemieckiej w Polsce czyli do instytucjonalnej przemocy wobec kobiet, jaka odbywała się w organizowanych przez nazistów domach publicznych. Dotyczyło to przede wszystkim Żydówek.

Wszyscy artyści to prostytutki. A nawet kurwy – mówi Michał Olender powtarzając znany refren. Coś o tym wie: sam jest artystą. Artystą owładniętym seksualnym szaleństwem. Hiperseksualny impotent, który nigdy nie dochodzi. Spółkuje tylko dla gimnastyki oraz by zaimponować swojej dziewczynie, którą trzyma za szafą. W trumnie.

Michał Olender ciągle mówi jakieś mądrości. Twierdzi na przykład, że „ostatecznym celem większości ludzi jest stać się kimś innym”. Też coś o tym wie. Zarażony grzybicą otrzymuje maskę, która pozwala mu mordować. Pod osłoną nocy wchodzi ludziom do mieszkań.

Michał Olender staje się towarzyską gwiazdą i objawieniem Krakowa lat dziewięćdziesiątych. Jego agresywne malarstwo, które powstaje z użyciem przemocy wobec kobiet robi furorę, a jego Pracownia staje się sceną artystycznych skandali i paskudnych zdarzeń.

Fragment z części II:

– Idź kochanie – powiedział jej – oddaj stolec na mój obraz.

Dziewczyna patrzyła na niego oszołomiona, a on dodał:

– Jest tego wart, wierz mi.

Na co ona mrugała oczami z niedowierzaniem, czy się nie przesłyszała, a on jej na to spokojnie:

– Oddaj stolec. Na obraz.

I dodał jeszcze patrząc jej w oczy:

– Twój kał mi się przyda.

Użył tego najohydniejszego słowa: Kał.

Kał… co za słowo! Jakże świeże!

Byłem tam razem z kilkoma innymi osobami. Patrzyliśmy na tę scenę zażenowani ale z zapartym tchem. Atmosfera była niby rozluźniona, ale nas wszystkich zmroziło. Przemoc w najczystszej postaci. Przemoc wobec kobiety. Ktoś powiedział do Olendra:

– Ej, no weź…

A Olender na to:

– Ale co? To jest sztuka – jakby słowo sztuka uzasadniało przemoc. A to dziewczę niewinne poszło. Poszło narobić na obraz.

– Tak tu? – zapytała kucając nad blejtramem leżącym na podłodze.

– Tak tu – przytaknął Olender.

– Tak teraz..?

– Tak teraz – przytaknął Olender. I rozkazał: – Sraj.

 

Fabuła:

Michała Olendra poznajemy jako niepewnego siebie asystenta na krakowskiej ASP. Olender wiedzie nędzne życie artystycznego hipokryty. Jednak na plenerze wyjazdowym w Szydłowcu poznaje czternastoletnią dziewczynę, której niezwykły erotyzm obezwładnia wszystkich, a najbardziej Olendra. Oszalały z nagłego uczucia malarz postanawia porwać ją do Krakowa. Mieszkają w akademiku ASP, gdzie dziewczyna otrzymuje przezwisko Pipcia. Olender nie jest w stanie ani zapanować nad niezwykłym czarem dziewczyny ani stać się dla niej mężczyzną. Wszystkie jego lęki i niepewności się potęgują, a Olender jest bliski szaleństwa. W tym czasie na ścianie akademika ASP pojawia się pasożyt – paskudny ścienny grzyb. Pipcia ma dość nędzy i niezdarności Olendra, więc gdy poznaje słynnego krytyka sztuki z Warszawy i postanawia odejść. Dochodzi do kłótni a Olender uderza Pipcię, a ta upada i … przykleja się do ściany. Wkrótce okazuje się, że grzyb całkowicie pochłonął jej ciało. Olender zastawia ją szafami i ukrywa przed światem. 

Pasożyt powoduje niezwykłą zmianę w artyście. Nagle Olender zmienia się w krakowskiego guru artystycznej bohemy. Dziennikarka Urszula zaczyna odkrywać ciemną tajemnicę akademika, który w czasie okupacji był nazistowskim burdelem. Okazuje się, że Olender jest z tą przeszłością ściśle powiązany. Całość opowiadana jest z perspektywy współczesnej a narratorem jest cyniczny grubas leżący na szezlągu i otoczony ukraińskimi Kurwami, przez duże K.

Postanowiłem wydać tę książkę sam. Nie chcę nikogo obciążać potencjalnymi skandalami.

Potrzebuję około 20 000 złotych.

10 000 złotych kosztować mnie będzie zlecenie profesjonalnej korekty u korektora literackiego oraz złożenie książki do e-booka. Około 10 000 złotych potrzebuję na promocję książki. Moim celem jest sprzedaż 1 500 e-booków, co pozwoli mi sfinansować wydanie papierowe książki na jesień.
Stan mojej zbiórki na 17 kwietnia 2018 to 2.500 złotych.

Proszę o wsparcie finansowe tego wydania:

Wpłaty:
paypal.me/pools/c/82TyuFzEn4

Lub po prostu przelewem na konto:
mBank: PL 18 1140 2004 0000 3102 5784 2286

Każdy, kto dokona wpłaty otrzyma plik z gotowym wydaniem.

 

Wesprzyj autora red. Rafał Betlejewski
Chcesz napisać polemikę? Wyślij swój tekst na kontakt@mediumpubliczne.pl
Czy zgadzasz się z tezą artykułu? NieTak (Ocena: -1, liczba głosów: 3)
Loading...