Postulat reformy mediów: Europejski Fundusz Medialny

Należy opodatkować transakcje reklamowe i stworzyć fundusz grantowy dla niezależnych i niekomercyjnych mediów. Należy domagać się od posłów do parlamentu UE, a także posłów do Sejmu, by zrealizowali ten postulat. Konieczna jest obywatelska konkurencja dla obecnych gigantów medialnych – konieczne są na to pokaźne środki. Taki system zastosować należy w Polsce.

Jestem wściekła z bezsilności kiedy patrzę, jak funkcjonuje jeden z najważniejszych procesów w demokracji – komunikacja społeczna. Jednym z ważnych motywów mojego kandydowania z listy #LewicaRazem do Europarlamentu jest idea, którą od kilku lat w sobie noszę – idea utworzenia Europejskiego Funduszu Mediów. Bez rzetelnych mediów demokracja jest fikcją. W Polsce jest to szczególnie widoczne. Z jednej strony mamy (bardziej czy mniej) zawłaszczane przez rządową politykę media tzw. publiczne, a z drugiej, wcale nie bardziej obiektywne, nastawione na zyski i działające na rzecz inwestorów kapitałowych) media prywatne.

Oba te mechanizmy medialne zatrute są pogonią za oglądalnością, klikalnością i innymi „ościami”. Tam gdzie chodzi o wyrwanie z korporacyjnych portfeli kasy (a tak to działa), nie ma mowy o niezbędnego poziomu rzetelności, obiektywności, sprawiedliwości i interesie społecznym, czy po prostu, wysokim poziomie intelektualnym przekazu. Wyłowienie z gąszczu półprawd, kłamstw i propagandy istoty rzeczy, czy prawdziwego obrazu rzeczywistości (także politycznej), staje się dla większości obywateli mission impossible. Niestety zaś, siła oddziaływania medialnego mainstreamu na emocje obywateli jest ogromna. W znacznym procencie to ciemna siła ściemy i manipulacji.

Ratunkiem dla społeczeństwa obywatelskiego i demokracji miał być „wolny Internet”.

I co?! Tu też znaczne wpływy przechwyciły dysponujące wielkimi pieniędzmi skomercjalizowane i zideologizowane media prywatne i rządowe. To one są odpowiedzialne za dobór informacji tematów i wątków. One kształtują mody i „fale” medialne, dobierając odpowiednio nasycone emocjami zdarzenia albo słowa polityków. To one pomijają, wygumkowują, wykluczają niechciane przez siebie wątki i tematy. Żeby się nie narazić władzy, kościołowi, większości obywateli, reklamodawcom i nie zrobić kuku interesowi właścicieli swojej spółki medialnej. Wykluczają określonych polityków a nawet całe formacje polityczne. I jak tu mówić o demokracji medialnej?! Jak zachęcany do pójścia na wybory obywatel ma podjąć świadomą decyzję wyborczą skoro w „jego ulubionej”, stojącej po stronie demokracji stacji telewizyjnej TVN nie widział nawet skrótów jedynej konferencji wyborczej Lewicy Razem ani żadnej z wielu konferencji prasowych na rozliczne tematy? Jak zachowa się wyborca preferujący „media publiczne”, który o partii „Wiosna” słyszał tylko zmanipulowane, nieprawdziwe informacje? Ile dowiecie się z głównych mediów o sposobach prowadzenie polityki społecznej w innych krajach, czy znacie zestaw argumentów „za” i „przecie wprowadzeniu w Polsce euro? Jakim sposobem ma powstać film dokumentalny o pedofilii w kościele – myślę tu oczywiście o „Tylko nie mów nikomu” braci Siekielskich – skoro żadne z wielkich mediów nie mają odwagi sfinansować go i podjąć tego tematu? Na ten fakt zwrócił uwagę Rafał Betlejewski w #Medium, którego artykuł tu serdecznie polecam.

Tego w filmie Sekielskiego jeszcze nikt nie dostrzegł!

Ale uff!. Całego internetu nie udało się jeszcze korporacjom skolonizować.

Wesprzyj #Medium

Są wolne strony internetowe, blogi czy małe portale. Są organizacje pozarządowe podejmujące kompetentnie poszczególne tematy. Są niezależne zbiórki pieniędzy. Są wolni dziennikarze i aktywiści.

Ale czy to wystarczy? Przyjrzyjmy się jeszcze „wolnej” części internetu. Przestrzeń medialną internetu opisać można wskazując na dwie jego główne cechy: radykalne rozproszenie oraz strukturę „baniek medialnych”. To takie klatki na wolne elektrony. Żeby nie zwariować i żeby się nie pozabijać wzajemnie ludzie grupują się w tożsamościowe, ideologiczne, towarzyskie czy hobbystyczne „bańki”. Ale powoduje to, że de facto poszczególne bańki odcinają się od informacji i opinii z innych baniek – baniek, złożonych z opinii ludzi, których nie lubią. Dzieje się to głównie za pośrednictwem właśnie w ten sposób sfocusowanych mediów społecznościowych. Ale mainsream nie daruje. Sięga do tych baniek (bo w zasadzie tylko on posiada profesjonalne służby informacyjne) i wstrzykuję w nie swoje tematy i opinie zgodnie ze swoim klikaniowym interesem finansowym. Dla niektórych większych baniek preparowane są odpowiednie przekazy komercyjnych i rządowych mediów. Bardzo rzadkie i trudne jest aby niezależna opinia i informacja stawała się (tak jak w przypadku filmu Siekielskich) tematem głównego nurtu. Szansą są niezależne, niekomercyjne media i działający w nich wolni ludzie.

Aby działała demokracja potrzebni są nie tylko polityczni przedstawiciele obywateli (partia polityczne i ugrupowania). Nie tylko demokratyczny system wyborczy i mechanizmy podejmowania decyzji. Nie tylko demokratyczne instytucje ale także i przede wszystkim sprawny system edukacji i wymiany informacji między obywatelami. Możliwie wolna od stereotypów i manipulacji wiedza obywatelska.

Wiedza obywateli i ich świadome decyzje wyborcze są warunkiem istnienia demokracji. Jeśli jej brakuje to demokracja jest fikcją.

Oczywiście wiele idei i wiedzy można znaleźć w intrnecie. Ale jest to zadanie raczej dla nielicznych entuzjastów poszczególnych tematów. Biorąc pod uwagę, że w tych warunkach tylko mniejszość obywateli ma dostateczne rozeznanie w polityce, nowych ideach i możliwych do zastosowania sposobach rozwiązywania problemów społecznych – bo niestety nie mam co do tego wątpliwości – mogę powiedzieć wprost: demokracja nie działa.

Można szukać wielu szczegółowych projektów poprawy stanu demokracji zakresie komunikacji społecznej. Jedno z nich bardzo mocno chodzi mi po głowie: krajowy i europejski fundusz medialny.

Państwo i Unia Europejska, które ewidentnie nie radzą sobie z realizacją funkcji komunikacyjnej (medialnej) znaczną część tej funkcji powinno powierzyć niezależnym inicjatywom obywatelskim. Tak czyni się wspierając finansowo organizacje pozarządowe. Teraz muszą być objęte tymi działaniami niezależne, niekomercyjne MEDIA!

Należy opodatkować transakcje reklamowe i stworzyć fundusz grantowy dla niezależnych i niekomercyjnych (działających bez reklam) mediów.

Należy domagać się, aby zrealizowali ten postulat posłowie do parlamentu UE, a także posłowie do Sejmu. Konieczna jest obywatelska konkurencja dla obecnych gigantów medialnych – konieczne są na to pokaźne środki. Taki system zastosować można także w Polsce.

Jeśli nie uda nam się w Polsce i w Unii Europejskiej zreformować systemu komunikacji społecznej, skazani będziemy na dalsze umacnianie się populizmu, nacjonalizmu i autorytaryzmu.

The following two tabs change content below.
mm

Anna Grodzka

Anna Grodzka – psycholożka i polska działaczka społeczna. Autorka wielu artykułów i felietonów. Pracuje w Fundacja Trans-Fuzja a od 2015 roku związana z Medium Publicznym.